RSS
 

Błaszczak, 14.07.2017

 

KE na wniosek jej szefa zajmie się w przyszłym tygodniu sytuacją w Polsce


http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ke-na-wniosek-jej-szefa-zajmie-sie-sytuacja-w-polsce/btvp3l5

I nie jest to śmieszne, to jest tragiczne i przerażające #zamachlipcowy


https://wiadomosci.wp.pl/nagla-decyzja-ke-znow-zajmie-sie-polska-6144117134108801a

Błaszczak bezprawnie tworzy namiastkę SB

Błaszczak bezprawnie tworzy namiastkę SB

   14 lipca 2017

W gronach eksperckich o nowym pomyśle Mariusza Błaszczaka, mówi się, że jest bezprawny i że „ta służba będzie namiastką SB.” Nawet Rządowe Centrum Legislacji krytykuje projekt powołania Biura Nadzoru Wewnętrznego przy MSW. Protestuje związek zawodowy policjantów.

W swym założeniu BNW ma się zająć wszelkimi nieprawidłowościami w pracy służb mundurowych, w tym przypadkami łamania prawa czy naruszenia etyki zawodowej. Ma również weryfikować kandydatów na wyższe stanowiska w policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej i BOR. Mogłoby też prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze takie jak obserwacje, podsłuchy, pozyskiwanie danych telekomunikacyjnych, pocztowych czy internetowych.

Rządowe Centrum Legislacji alarmuje: minister nie ma do tego prawa, jednak Mariusz Błaszczak upiera się twierdząc, że nowe przepisy pozwolą na lepszą kontrolę i zarazem usprawnią funkcjonowanie formacji podległych MSWiA.

Jak podaje Onet, BNW byłoby też wyposażone w uprawnienia, których minister nie ma. Chodzi m.in. o wgląd do materiałów z prowadzonych czynności operacyjnych w poszczególnych służbach.

Rządowe Centrum Legislacji ostrzega: „Zgodnie z przepisami ustawy o policji nadzór nad realizacją tych czynności sprawują sąd i prokurator, a nie minister właściwy do spraw wewnętrznych.”

Na dodatek RCL zwraca uwagę, że kompetencje szefa BNW miałyby być podobne do tych, które ma np. Komendant Główny Policji. Tymczasem nie przewidziano żadnej odpowiedzialności (poza dyscyplinarną) za działania biura i jego dyrektora (takiej, jaką ponosi właśnie KGP). „To niedopuszczalne w demokratycznym kraju”– zwraca uwagę.

Tak naprawdę w normalnym, demokratycznym kraju, tego typu mechanizmy, które chce przeforsować szef MSW, są niedopuszczalne – podkreśla w rozmowie z Onetem dr Krzysztof Liedel, ekspert w zakresie terroryzmu międzynarodowego z Collegium Civitas.

„Służby powinny być niezależne i apolityczne. Myślę, że przez te wszystkie lata, od 1989 roku, właśnie do tego zmierzaliśmy. Pomysł, według którego polityk ma nadzorować i ingerować bezpośrednio w działanie służb jest nielogiczny i pozbawiony sensu” – dodaje.

Tego samego zdania jest Paweł Wojtunik, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Centralnego Biura Śledczego. „To będzie służba podległa ministrowi, która będzie się zajmowała dostarczaniem mu materiałów obciążających komendantów i funkcjonariuszy. Ponadto będzie dublowała prace Biura Spraw Wewnętrznych, a także Centralnego Biura Antykorupcyjnego” – stwierdza.

Przeciwko powstaniu Biura Nadzoru Wewnętrznego protestuje też związek zawodowy policjantów.Jesteśmy bardzo krytycznie do tego nastawieni, bo BNW będzie miało większe uprawnienia niż jakikolwiek organ kontrolny w innych służbach. Jest to kolejny przykład na upolitycznianie wszystkich służb mundurowych” –  uważa Andrzej Szary z NSZZ Policjantów.

Przekonuje, że kompetencje, które są zapisane w projekcie ustawy o BNW są tak szerokie, iż dają ministrowi praktycznie pełną kontrolę nad komendantami poszczególnych służb. „Tak naprawdę minister będzie kierował służbami za pośrednictwem Inspektora Nadzoru Wewnętrznego” – ostrzega.

„Przyjęte rozwiązania pochodzą chyba z poprzedniego systemu, gdzie kontrola, inwigilacja i szukanie haków na funkcjonariuszy i ich rodziny było normą. BNW będzie trzęsło policją, strażą pożarną, strażą graniczną i Biurem Ochrony Rządu. W naszej ocenie ten projekt jest całkowicie nie do zaakceptowania” – konkluduje.

koduj24.pl

Czy właśnie tak wygląda okładka roku? Kaczyński, jego dwa cienie i bardzo wymowny tytuł w „DGP”

tps, 14.07.2017


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22092645,czy-wlasnie-tak-wyglada-okladka-roku-tym-wymownym-tytulem-dgp.html#BoxNewsImg&a=167&c=96

Nietrzeźwy pełnił służbę w Sejmie. O sytuacji poinformował KOD i Obywatele RP

14.07.2017

Kancelaria Sejmu wyciągnie najsurowsze konsekwencje wobec strażnika, który nietrzeźwy pełnił służbę w Sejmie – poinformował PAP dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka. O sytuacji informował KOD i Obywatele RP, wobec których Straż Marszałkowska podejmowała w czwartek interwencję.

- To sytuacja trudna, nad którą wypada wyrazić ubolewanie. Służba w Straży Marszałkowskiej to nie tylko prestiż i odpowiedzialność, ale też wielki – szczególnie w ostatnim czasie – swego rodzaju sprawdzian z szacunku dla służby, fachowości i profesjonalizmu. Jeden ze strażników tego sprawdzianu nie zdał  - oświadczył dla PAP Grzegrzółka.

- Okoliczności są niespodziewane i niestandardowe, tym bardziej, że zdecydowana większość strażników wykazuje się bardzo dużym zaangażowaniem i najwłaściwszym podejściem do wykonywanych obowiązków. Wobec strażnika, Kancelaria Sejmu podjęła stanowcze kroki w celu wyciągnięcia najsurowszych konsekwencji, zgodnie z przepisami prawa pracy. Warto zaznaczyć, że na wniosek Straży Marszałkowskiej tego samego dnia wieczorem, policja przeprowadziła badania trzeźwości pozostałych ponad 30 funkcjonariuszy, które nie wykazały spożycia alkoholu - dodał dyrektor.

W czwartek wieczorem obradowała senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, która zajmowała się dwoma nowelizacjami: o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych. Na posiedzeniu obecni byli też przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji oraz Obywateli RP, zaproszeni przez senatorów Platformy. Wieczorem przedstawiciele KOD-u relacjonowali w mediach społecznościowych, że niektórzy z nich zostali w czwartek niewpuszczeni lub nawet wyniesieni z terenu Sejmu przez Straż Marszałkowską.

W wydanym w piątek oświadczeniu ruch Obywatele RP napisał, że jego przedstawiciele w czwartek „wykonali akt obywatelskiego nieposłuszeństwa, wchodząc na teren parkingu sejmowego”, a podczas interwencji Straży Marszałkowskiej „okazało się, że przynajmniej jeden pracownik Straży jest pijany”. - Po przyjeździe policji strażnik został przebadany alkomatem, urządzenie wykazało zawartość alkoholu we krwi - stwierdzili Obywatele RP.

dziennik.pl

Szułdrzyński: Blitzkrieg Kaczyńskiego

publikacja: 12.07.2017

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Kto się spodziewał, że przedostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami będzie upływało w leniwej i letniej atmosferze, ten się pomylił. Bo Prawo i Sprawiedliwość postanowiło przeprowadzić w parlamencie iście artyleryjską ofensywę.

Wychodząc z założenia, że każda z przyjętych zmian może wywołać protesty, PiS postanowił uporać się z nimi na jednym posiedzeniu Sejmu. To prawda, każda z tych ustaw osobno mogłaby kosztować partię rządzącą ciężką batalię. Rewolucja w sądownictwie polegająca na skasowaniu dotychczasowej Krajowej Rady Sądownictwa i zmianie ustroju sądów już sama w sobie jest wręcz ustrojową zmianą. Również kolosalne znaczenie ma prawo wodne, które centralizuje całą politykę wodną i zabiera samorządom ważne źródło dochodów. Gwałtowne reakcje oraz huraganową krytykę, m.in. w tabloidach, wywołał również pomysł podniesienia opłaty paliwowej. Mimo to PiS zdecydował się nad tą ustawą pracować i odrzucił w środę wniosek o odrzucenie tego projektu.

PiS wyszedł z założenia, że wszystkim tym trzeba się zająć jednocześnie. Wszak opinia publiczna ma pewną wyporność i ograniczoną podzielność uwagi. Mówiąc cynicznie: ani obywatele, ani komentatorzy nie mogą się ekscytować kilkoma ważnymi sprawami naraz. Każda z nich, mając wielką siłę rażenia, paradoksalnie przykrywa pozostałe.

Jak widać, PiS uznał, że moment szczytowego poparcia to ta chwila, gdy można sobie pozwolić na kosztowne zmiany, i lepiej narażać się na straty, gdy ma się bardzo wysokie poparcie, a opozycja jest w głębokiej defensywie. Platforma się zakiwała, Nowoczesna nie ma na siebie żadnego pomysłu, Klub Kukiz’15 wyludnia się w oczach. Jeśli dodać do tego opozycję pozaparlamentarną z Władysławem Frasyniukiem, który hamletyzuje – chciałby stanąć na jej czele, ale nie ma śmiałości – PiS ma naprawdę bardzo wygodną pozycję.

Paradoksalnie partii rządzącej pomógł też przeciek z Kancelarii Prezydenta o planowanym przez Andrzeja Dudę wecie wobec zmian ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych. Na krótką metę kolejny temat o wielkiej sile rażenia – wszak byłby to pierwszy raz, gdy Duda wyrzuca do kosza ustawę przysłaną mu przez zdominowany przez PiS parlament – osłabia wrażenie wywołane przez wszystkie sprawy, którymi zajmuje się właśnie Sejm.

Tylko, że ta ostatnia sprawa może się partii rządzącej odbić w przyszłości czkawką. Tydzień temu polityk z otoczenia Andrzeja Dudy mówił mi: – Proszę się szykować na proces emancypacji prezydenta.

Wówczas wyglądało to po prostu na radość z sukcesu, jakim dla Andrzeja Dudy była wizyta Donalda Trumpa. Teraz widać, że prezydent zaczyna realizować swój plan. Samorządowcy apelowali, by ustawę wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Duda jednak uznał, że jest ona zła i trzeba ją zawetować.

Niemal dokładnie dwa lata od rozpoczęcia urzędowania byłaby to spora zmiana na naszej scenie politycznej. I to głowa państwa może być w najbliższych miesiącach znacznie większym problemem Jarosława Kaczyńskiego niż opozycja czy ustawy, które przeforsował w Sejmie.

rp.pl

Dodaj komentarz