RSS
 

Ostachowicz

 

Leszek Miller na Twitterze:

Ostachowicza nagroda za wierną służbę. Przeciętne wynagrodzenie z premiami za 2013 dla członka zarządu Orlenu wyniosło brutto 2 377 400 zl.

Ostachowicza na stos

Tomasz Lis
25.09.2014
No to mamy wielki skandal. Były doradca premiera nie pozostał bez pracy. Skandal jest tym większy, że będzie pracował w wielkiej firmie, jaką jest Orlen. Skandal jest ogromny, a nawet przeogromny, że będzie w niej zarabiał bardzo dobrze.Wśród metod szczucia Polaków najbardziej banalną i najmniej wyrafinowaną jest szczucie kasą. Wystarczy zajrzeć do brukowców czy do brukowych portali. Kupiła sobie apartament za miliony, będzie zarabiał miliony, szasta pieniędzmi, był w drogiej restauracji – to w nich tytuły standardowe. Nie dziwota więc, że także informacja o zatrudnieniu Igora Ostachowicza w Orlenie do szczucia publiki nadaje się doskonale.Człowiek, który przez siedem lat był doradcą premiera miał przed sobą kilka dróg. Mógł się przeprowadzić z premierem do Brukseli. Mógł zostać doradcą nowej pani premier. Mógł założyć własną firmę. Mógł być też zatrudniony przez wielką firmę istniejącą. Padło na wariant ostatni. Czy mnie to dziwi? Mnie by dziwiło, gdyby któraś z wielkich firm, Orlen albo jakiś inny Orlen, na ten pomysł nie wpadła.

Słyszę różne głosy oburzenia i wczytuję się w pełne złości „ćwierkające” wpisy. To, że oburzają się panowie Warzecha, Szułdrzyński czy Marczuk mnie zupełnie nie dziwi. Oni się nie oburzają, gdy z pieniędzy podatników miliony są wydawane na ochroniarzy ukochanego prezesa. Ale na pensję Ostachowicza się oburzają. Mnie więc te akurat głosy nie dziwią. Dziwi mnie tylko ta logika. Oto ci sami ludzie, którzy przez siedem lat pisali, że rząd Tuska jest do bani, a stoi tylko PR-em, teraz odmawiają zasług i kompetencji, a więc prawa do zarabiania prawdziwych pieniędzy, naczelnemu PR-owcowi Tuska.

Skoro rząd Tuska był do niczego, a partia Tuska dzięki PR-owcowi Tuska wygrała siedem wyborów to znaczy, że Igor Ostachowicz jest PR-owcem genialnym. A skoro tak, to każda firma powinna chcieć go ozłocić. Mniej więcej coś takiego napisał Marek Migalski, z którym się całkowicie zgadzam.

Nie rozumiem zarzutu nepotyzmu, który wyartykułował senator Włodzimierz Cimoszewicz. W Ameryce jest naturalne, że ludzie odchodzący z Białego Domu znajdują pracę w biznesie. Owszem, nie są to spółki skarbu państwa, ale są to w dużej części prywatne firmy żyjące z rządowych kontraktów. Jest naturalne, że chcą one zatrudniać ludzi o ogromnym doświadczeniu, ogromnej wiedzy i świetnych kontaktach. Na tej samej zasadzie miejsce na przykład w radzie nadzorczej jakiejś wielkiej firmy mógłby znaleźć, gdyby tylko tego chciał, Włodzimierz Cimoszewicz. Prawdę mówiąc i taka nominacja byłaby dla mnie naturalna. Nie byłby to żaden nepotyzm, ale wykorzystanie wiedzy człowieka o świetnych kompetencjach.

Umówmy się, gdyby Ostachowicz był niekompetentny i nazywał się Kowalski, a przede wszystkim, gdyby nie był doradcą Tuska, nikt by się jego miejscem w zarządzie Orlenu i zarobkami nie przejął. Ale tu co innego. Kowalskim nie możemy przecież poszczuć publiki, a Ostachowiczem możemy.

W tym huraganowym ataku na Ostachowicza są i elementy przezabawne. Ubawił mnie na przykład pan Marczuk z Rzeczpospolitej, który stwierdził, że Orlen jest właściwie monopolistą, a więc PR-u nie potrzebuje. Trzeba naprawdę nie mieć zielonego pojęcia o funkcjonowaniu Orlenu, czy na przykład spółek KGHM, LOT, PGNiG albo PGE, by coś tak głupiego napisać. Ale nikt w końcu nie twierdzi, że ćwierkanie wymaga myślenia.

Ale chyba najbardziej rozbawił mnie tekst na portalu gazeta.pl. Napisano tam, że Ostachowicz to autor „kontrowersyjnych powieści”. Nie bardzo wiem co to jest powieść kontrowersyjna, ale jedna z powieści Ostachowicza musiała być bardzo kontrowersyjna, skoro została nominowana do nagrody NIKE, której patronem jest Agora, właściciel portalu gazeta.pl. Książka Igora Ostachowicza została nawet zamieniona w przedstawienie teatralne, co jest miarą owej kontrowersyjności.

Nic nie poradzę, że nie udziela mi się oburzenie oburzonych. Za dużo widzę wokół siebie dobrze funkcjonującej miernoty, by oburzać się na awans do roboty PR-owskiej najlepszego PR-owca w Polsce, który dodatkowo jest w stanie napisać książkę, na dodatek „kontrowersyjną” i do tego taką, którą warto przeczytać.

natemat.pl

Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce

Rząd, zarząd, nierząd

25.09.2014

Wojciech Szacki

Donald Tusk przez lata poznał wartość Igora Ostachowicza, my dziś poznaliśmy jego cenę.

Gdy dowiedziałem się, że pijarowiec byłego premiera wejdzie do zarządu Orlenu – firmy kontrolowanej przez rząd – by zarabiać ok. 2 mln zł rocznie, pomyślałem, że to nieprzyzwoite.

Zasięgnąłem opinii kilku osób, oni też uważają to za nieprzyzwoite.

Pomyślałem, że może nie tylko ja jestem zawistnikiem, że obracam się w kręgu zawistników i nieudaczników, którzy nigdy nie osiągną tyle co pan Ostachowicz, ale potem przekonałem się, że jest to opinia raczej powszechna.

A jeśli ileś osób mówi zgodnie, że jesteś pijany, to trzeba się z tym pogodzić. Można więc postawić roboczą hipotezę, że mamy do czynienia ze skandalem.

Świeżo nominowanego członka Ostachowicza zostawmy; dyskomfort z powodu krytyki w mediach przejdzie mu jak ręką odjął z pierwszą wypłatą.

Zastanawia natomiast bezdenna głupota tego posunięcia. Partie zawsze wciskały w różne ciekawe miejsca swoich ludzi, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że Platforma pobiła właśnie jakiś rekord.

Żenada poziom mistrzowski.


http://szacki.blog.polityka.pl/2014/09/24/rzad-zarzad-nierzad/

 

„Kolega załatwił pracę koledze. Ostachowicz w Orlenie to amunicja dla opozycji”

Anna Siek, 25.09.2014
Paweł Wroński/Igor OstachowiczPaweł Wroński/Igor Ostachowicz (Agencja Gazeta)
- Wygląda to na załatwienie dobrej pracy, żeby doradcy premiera się dobrze działo i by się „odkuł”. Żadne tłumaczenia tego nie zmienią. Żeby tego efektu uniknąć, należało poczekać 2-3 miesiące – tak nominację dla Igora Ostachowicza komentuje Paweł Wroński. Adam Szostkiewicz nie ma wątpliwości, że nowa praca doradcy Donalda Tuska to początek wielkich kłopotów dla rządu. Bo to wymarzona sytuacja dla opozycji.
Siedem lat pracy w KPRM, wcześniej kierowanie departamentem marketingu PGE i doradzanie minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS – Grażynie Gęsickiej – tak w skrócie wygląda kariera zawodowa 46-letniego Igora Ostachowicza, od wczoraj członka zarządu PKN Orlen. Zaufany doradca Donalda Tuska ma zarabiać rocznie nawet 2,5 mln złotych.- O człowieka z wiedzą i doświadczeniem Ostachowicza biłoby się bardzo wiele firm, za bardzo duże pieniądze. Ale kiedy usłyszałam o nominacji, to w pierwszej chwili pomyślałam: minister skarbu Włodzimierz Karpiński pospieszył się z powołaniem Ostachowicza – komentowała w TOK FM Janina Paradowska.
Dbamy o kolegęWedług Pawła Wrońskiego, nominacja dla Igora Ostachowicza jest praktycznie nie do obrony. – Wygląda to na załatwienie dobrej pracy doradcy byłego premiera, żeby mu się dobrze żyło i by się „odkuł”. I żadne tłumaczenia tego nie zmienią. Sądzę, że należało poczekać przynajmniej dwa-trzy miesiące – ocenił dziennikarz „Gazety Wyborczej”.Rząd Ewy Kopacz już powinien się zastanowić, jak rozbroić tę bombę. Bo sprawa nowej pracy Igora Ostachowicza może okazać się większym problemem niż protesty górników. – Wygląda to na początek poważnego problemu. Sprawa dostarcza opozycji amunicji politycznej, do atakowania rządu. Przed rządem powinno się zapalić światełko ostrzegawcze – uważa Adam Szostkiewicz z tygodnika „Polityka”.Na razie jedyną reakcją rządu jest oświadczenie z Ministerstwa Skarbu Państwa. „Minister chcąc wykorzystać wieloletnie doświadczenie i unikalne kompetencje Igora Ostachowicza, skorzystał z przysługującego mu prawa i złożył wniosek o powołanie go na członka zarządu”- napisano.Spółki dla swoich

Przy okazji nominacji dla Igora Ostachowicza warto przypomnieć, że polityka i praca w spółkach skarbu państwa od dawno idą w parze. Znakomicie pokazała to słynna afera z taśmami PSL, dzięki której dowiedzieliśmy się, jak wielu bliskich ludowców pracuje w spółkach rolnych.

Także Orlen nie po raz pierwszy kojarzony jest z politycznymi nominacjami. W 2006 roku, kiedy do władz największej polskiej spółki paliwowej wszedł Piotr Kownacki, głośno mówiło się o jego znajomości z ówczesnym prezydentem Lechem Kaczyńskim. Panowie razem pracowali w Najwyższej Izbie Kontroli. Kownacki przez kilka tygodni był nawet szefem PKN Orlen – po odwołaniu Igora Chalupca. Potem pracował w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego.

Łakomym kąskiem jest też KGHM. Zatrudnienie znaleźli tam m.in. syn Leszka Millera i żona posła Adama Hofmana. Pracę w spółkach często znajdują lokalni działacze partyjni. Za czasów rządów PO było tak m.in. w przypadku Jeleniogórskich Elektrowni Wodnych, których wiceprezesem został Hubert Papaj i Zakładów Chemicznych Police, których szefem był Arkadiusz Pawlak.

 

TOK FM

 

 


http://www.fronda.pl/a/andrzej-jaworski-dla-frondapl-po-prof-monice-platek-jako-wiceministrze-sprawiedliwosci-mozemy-spodziewac-wszystkiego-co-najgorsze,42044.html

 

 

 


http://www.fronda.pl/a/do-czego-doprowadza-sekularyzacja-satanisci-legalnie-indoktrynuja-dzieci,42004.html

 


http://natemat.pl/117899,polscy-satanisci-nergal-i-maciej-malenczuk

Dodaj komentarz