RSS
 

Duda (22.04.2015)

 

ANDRZEJ DUDA W HANGOUCIE GAZETA.PL – MOCNE SŁOWA: „IDEOLOGIA LEWACKA NISZCZY RODZINĘ”, „POLSKA PRZYPOMINA PAŃSTWO TOTALITARNE”

Aneta Bańkowska, Monika Margraf, 22.04.2015
Andrzej Duda, Hangout w Gazeta.pl 

Andrzej Duda, Hangout w Gazeta.pl (fot. Jacek Marczewski/AG)

Andrzej Duda był gościem drugiego hangoutu wyborczego, który odbył się w naszym newsroomie. Kandydat PiS przyznał m.in., że popiera inicjatywę Elbanowskich ws. 6-latków: Państwo polskie zaczyna przypominać totalitarne. Rodziców pozbawia się wpływu na wychowanie dzieci – mówił.

Co ze związkami partnerskimi – czy Duda jako prezydent podpisałby taką ustawę? – pytał na FB nasz czytelnik

. – Nie załatwia się spraw ważnych, a pcha rozwiązania związane z ideologią lewacką, niszczącą tradycyjny model rodziny, będący gwarancją tego, że ludzkość w ogóle jest. Ta gwarancja to małżeństwo – mówił kandydat PiS.

– Ale rozumiem, że są sytuacje, gdy ludzie chcą sobie nawzajem pomagać. Więzy przyjazne, opieki. W tym zakresie mogłyby być przygotowane rozwiązania prawne. Ale nie w kierunku legalizacji małżeństw homoseksualnych? Na to się nigdy nie zgodzę – dodał

Duda: Elbanowscy mają rację, nasze państwo przypomina totalitarne

Małgorzata Terlikowska z prawicowego serwisu Fronda pytała Dudę, czy państwo podważa autorytet rodziców. Ten nawiązał do sporu o 6-latki w szkołach i podkreślił, że popiera inicjatywę małżeństwa Elbanowskich, domagających się wyboru w tej sprawie.

– Jest przymus. Państwo polskie zaczyna tu przypominać totalitarne. Rodziców pozbawia się wpływu na wychowanie dziecka. To oni powinni decydować o tym, kiedy wysłać dziecko do szkoły. Trudno nie podzielić zdania państwa Elbanowskich – stwierdził.

Podwyższenie wieku emerytalnego? „Oszustwo wyborcze”

– Jak sfinansować przyszłe emerytury, jeżeli postuluje pan obniżenie wieku emerytalnego? – pytał jeden z czytelników. – Jego podwyższenie, i nie waham się tego powiedzieć, było klasycznym oszustwem wyborczym. Dzisiaj ludzie chcą przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego i trzeba się tutaj oprzeć na decyzji społeczeństwa. Albo mamy demokrację, albo jej nie mamy i władza wie lepiej niż sam naród, czego mu potrzeba. Ja się z tym nie zgadzam – podkreślił w odpowiedzi Duda.

Mieszkania? Duda: Potrzebny nowy program rządowy

– Jeżeli porównany naszą sytuację z tą w Europie, odsetek młodych Polaków, którzy mogą sobie zapewnić lokum i nie muszą mieszkać z rodzicami, jest jednym z najniższych na kontynencie. Rządowe programy, np. Mieszkanie dla Młodych, nie spełniają swojej roli, są nastawione na deweloperów – mówił Duda pytany o politykę mieszkaniową.

Podkreślił, że za średnią pensję Polacy mogą kupić najwyżej metr kw. mieszkania, a w Warszawie kosztuje on nawet dwa razy więcej: – Państwo powinno wspierać samorządy, by realizowały programy budownictwa komunalnego i socjalnego, bo dziś ta sprawa leży. Powinien też powstać państwowy program budowy mieszkań dla młodych. To zasadnicza kwestia.

Według kandydata PiS program powinien zostać stworzony przez państwo we współpracy z BGK i bankami komercyjnymi, które udzielałyby tanich kredytów.

Duda: Konkurujemy niską płacą. To dramat

Co Duda chce zrobić, by zwiększyć płace – pomóc rzeszy „pracujących biednych”, których nie stać na rozwój i założenie rodziny? – To dramat, że Polska konkuruje dziś niską płacą, zamiast wydajnością. Musimy wrócić na drogę dynamicznego rozwoju – podkreślił polityk PiS. Wśród kwestii, które należy zmienić, wymienił m.in. zwiększenie innowacyjności przemysłu oraz wprowadzenie dobrych warunków dla przedsiębiorców.

Jak poprawić nowoczesność polskiej gospodarki? – Trzeba wprowadzać rozwiązania promujące naszą młodą myśl techniczną. Z pewnością start-upy mają tu większe znaczenie niż jakieś zagraniczne call-center – mówił kandydat PiS.

Kwota wolna od podatku. „Żenująco niska”

Jak zmienić podatki, aby efektywniej wspierać rodziny z dziećmi? – Trzeba na poziomie UE negocjować o powrót starego VAT-u na ubranka dziecięce. Można też rozważyć kwestię zwracania tego podatku rodzicom – mówił Duda.

– Myślę także o reformie systemu podatkowego. Trzeba jak najszybciej podnieść kwotę wolną od podatku, która jest dziś żenująca. Ona powinna w szybkim tempie wynieść 8 tys. i być sukcesywnie podwyższana – mówił poseł. – Ludzie, do których wrócą te pieniądze, nie zaszyją ich przecież w materacach. One wrócą do skarbu państwa, nie znikną z Polski – argumentował.

„Partnerstwo Wschodnie nie przynosi efektu”

Duda odpowiedział też na pytanie jednego z naszych czytelników o Ukrainę. – Polska, jako bezpośredni sąsiad Ukrainy, powinna być jej swoistym reprezentantem i adwokatem. Bardzo żałuję, że w ostatnich latach tego nie było – mówił kandydat PiS na prezydenta. – Polska powinna wychodzić tu z inicjatywą i mobilizować Europę w jedności, działać ofensywnie w ramach wspólnoty. Trzeba powiedzieć otwarcie: Europie brak solidarności w działaniu – zaznaczył.

W części o bezpieczeństwie i sprawach zagranicznych Duda mówił m.in. o krajach, które UE wspiera, a które łamią prawa człowieka: – W Parlamencie Europejskim wątek interesu gospodarczego, stawianego przed życiem ludzkim, jest niezwykle istotny. Patrzę na to przez pryzmat realizacji Partnerstwa Wschodniego. Uczestniczy w nim chociażby Azerbejdżan, a na sam program wydano 2 mld euro. Jego celem było wzmacnianie instytucji demokratycznych, walka z korupcją… Widzimy, że ten program nie przynosi oczekiwanego efektu, więc pytanie jest następujące: w jaki sposób w Europie ocenia się jego skuteczność? I czy w ogóle?

Duda odpowiadał także na pytania czytelników

Hangout, czyli wideorozmowę na żywo, z kandydatem PiS Gazeta.pl zorganizowała we współpracy z Google i MamPrawoWiedziec.pl. Była to druga taka debata w Polsce – pierwszy hangout na żywo – z ubiegającym się o reeelekcję prezydentem Bronisławem Komorowskim można było oglądać na Gazeta.pl oraz na kanale Gazeta.pl na YouTube w zeszłym tygodniu.

Spotkanie z kandydatem PiS prowadził dziennikarz serwisu 300polityka Łukasz Mężyk. Dudę przepytywali: Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Jakub Górnicki z fundacji ePaństwo, Małgorzata Terlikowska, etyk i redaktor Fronda.pl, oraz Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Polityk PiS odpowiadał także na pytania naszych czytelników. Z pytań umieszczonych na Facebooku, Google+ i Twitterze z hasztagiem #HangoutDuda wybraliśmy te najciekawsze i najcelniejsze, po czym zadaliśmy je kandydatowi.

Czym jest hangout?

Hangout na żywo to technologia wideorozmów Google. W podobnych wideodyskusjach uczestniczyli politycy i ważne osobistości z całego świata, m.in. papież Franciszek, Angela Merkel i Barack Obama, który w hangoutach brał udział już kilka razy.

My do wideowywiadów realizowanych w technologii Hangout postanowiliśmy zaprosić kandydatów na prezydenta. Chcieliśmy, żeby wystąpili na żywo i mówili o swoich poglądach bez powtarzania ujęć i sztabu doradców za plecami. Przenosimy debatę prezydencką bliżej Was, tak by politycy odpowiadali na pytania, które ich zaskoczą – Wasze pytania.

gazeta.pl

DUDA O ZWIĄZKACH PARTNERSKICH, DLACZEGO KIBICOWAŁ CRACOVII I ULUBIONYCH FILMACH [9 MOMENTÓW Z HANGOUTU]

unnamed-3

Andrzej Duda był gościem hangoutu organizowanego przez Gazetę.pl, we współpracy z Google i MamPrawoWiedziec.pl. Dyskusję prowadził nasz redakcyjny kolega Łukasz Mężyk. Oto 9 najważniejszych momentów.

Obniżenie wieku emerytalnego. Kandydat PiS na prezydenta nie odpowiedział wprost na pytanie, jak sfinansuje swoją obietnicę dot. obniżenia wieku emerytalnego. Przypomniał, że władza nie chciała przeprowadzenia referendum, choć były w tej sprawie wnioski. – Albo mamy demokrację, albo nie. Podwyższenie wieku emerytalnego było klasycznym oszustwem wyborczym. W kampanii obiecywano, że nie będzie. Po wyborach rząd to zrealizował, a prezydent podpisał.

6-latki. Jak stwierdził Andrzej Duda, państwo polskie zaczyna tu przypominać totalitarne. – Rodziców pozbawia się wpływu na wychowanie dziecka. To oni powinni decydować o tym, kiedy wysłać dziecko do szkoły. Trudno nie podzielić zdania państwa Elbanowskich.

Związki partnerskie. – Nie załatwia się spraw ważnych, a pcha rozwiązania związane z ideologią lewacką, niszczącą tradycyjny model rodziny, będący gwarancją tego, że ludzkość w ogóle jest – mówił kandydat. Przyznał, że mógłby zgodzić się na jakieś rozwiązanie w tej sprawie, bo rozumie sytuacje, w których ludzie chcą uzyskać informacje o sobie, np. w szpitalu, i w tym zakresie mogłoby być przygotowane jakieś rozwiązanie prawne. Na legalizację samych związków by się nie zgodził, bo – jak mówił – potem te środowiska żądałaby wprowadzenia możliwości adopcji dzieci.

Call center kontra startupy. Duda zarysował – obok własnych propozycji wspierających startupy – różnicę między przedsiębiorcami, którzy zostają w Polsce i tworzą firmy, a sytuację, w której młodzi ludzie muszą pracować w call center prowadzonych przez zagraniczne firmy. Duda przyznał, że ich praca jest bardzo trudna, bardzo wyczerpująca i słabo płatna, ale startupy mają większe znaczenie dla gospodarki niż call center, pod względem korzyści długofalowej dla całego kraju. – To właśnie startupowcy będą budowali silną polską gospodarkę.

hangout_duda

Państwowy program budowania mieszkań. Duda zaproponował powołanie państwowego programu budowania mieszkań dla polskich rodzin. Opiekunem takiego projektu miałby być BGK. Kandydat PiS mówił, że rządowy program MDM nie spełnia swojej roli, bo jest nastawiony na developerów, czyli kupno nowych mieszkań. Mówił też – nie ostatni raz zresztą – że Polska jest krajem tak niskich płac, że za średnią pensję można kupić metr kwadratowy, i to nie w Warszawie.

Niski wzrost gospodarczy. Kandydat PiS stwierdził, że wzrost PKB nie jest wcale aż tak duży, bo nowa metoda liczenia wlicza dochody z handlu narkotykami i prostytucji. – Widać, że prawie 1 proc. odpada na tego typu elementy. W praktyce to oznacza, że niski procent tego wzrostu jest generowany przez regularnie działającą gospodarkę. Jeżeli dodamy do tego, że połowa to to, co wytwarzają podmioty zagraniczne i transferują do spółek matek do swoich krajów, to pokazuje, jak funkcjonuje nasz system. Wspomniał też o konieczności reindustrializacji Polski i walce o pieniądze z planu Junckera.

Książki i filmy. Nie zabrakło też “luźniejszych” pytań. Duda był pytany o ulubione książki i filmy. Przyznał, że ma ulubione książki, które czyta, i nazywa je śniadaniowymi. Nie w kampanii, ale jak wstaje rano i ma czas, to lubi poczytać. Ulubione książki: Mistrz i Małgorzata, książki Sapkowskiego, o Wiedźminie, Opowieści Piastowskie – Dzikowy skarb, Tokien – Władca Pierścieni. Ulubione filmy: To właśnie miłość, Lejdis, Ojciec chrzestny, Kingsajz, Vabank, filmy Machulskiego.

Kibicował Cracovii. Duda mówił, że zawsze kibicuje polskiej reprezentacji i polskim piłkarzom. Przyznał, że w czasach szkoły podstawowej – a to było przed rokiem 1989 – był za Cracovią, bo Wisła była klubem milicyjnym.

VAT na ubrania dziecięce i kwota wolna. Duda kolejny raz powtórzył swój postulat podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł. Mówił też, że trzeba coś zrobić z VAT-em na ubranka dziecięce – np. negocjować na poziomie UE powrót do poprzedniej, niższej stawki.

Fot. Gazeta.pl

300polityka.pl

SZEF FBI PYTANY, CZY PRZEPRASZA POLSKĘ ZA WYPOWIEDŹ O HOLOCAUŚCIE, POWIEDZIAŁ „NIE”. ALE ŻAŁUJE, ŻE WYMIENIŁ KRAJ Z NAZWY

past, PAP, 22.04.2015
Szef FBI James B. Comey 

Szef FBI James B. Comey (JOSHUA ROBERTS / REUTERS / REUTERS)

James Comey, dyrektor FBI pierwszy raz publicznie wypowiedział się na temat kontrowersji, jakie wywołało jego przemówienie o Holocauście. Comey powiedział, że żałuje, iż wymieniał nazwy państw, ale nie przeprosił Polski i podtrzymał swoją opinię o kolaboracji z nazistami.

– Nie powiedziałem, że Polska była odpowiedzialna za Holocaust. W pewnym sensie żałuję bardzo, że w ogóle wymieniałem jakiekolwiek kraje, bo to oderwało uwagę niektórych od mojej głównej myśli – powiedział Comey, zapytany przez kanał Wate-TV, lokalną telewizję powiązaną z siecią ABC.

Zgodnie z relacją umieszczoną na portalu tej telewizji, Comey, zapytany, czy przeprasza Polskę za swe słowa, powiedział „nie”.

Dyrektor FBI: „Polacy bohatersko stawiali opór nazistom”

Comey przyznał natomiast, że „martwi się trochę”, iż w niektórych krajach został źle zrozumiany. – Nie ma wątpliwości, że ludzie w Polsce bohatersko stawiali opór nazistom, a niektórzy ludzie bohatersko chronili Żydów, ale nie ma również wątpliwości, że w każdym kraju okupowanym przez nazistów byli ludzie, którzy kolaborowali z nazistami” – dodał.

To pierwsza publiczna wypowiedź Comeya, od kiedy z Polski popłynęły protesty i wezwania do przeprosin w związku z jego wystąpieniem wygłoszonym 15 kwietnia podczas organizowanych przez Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie obchodów Dnia Pamięci o Holocauście.

przemówieniu tym, przedrukowanym przez dziennik „Washington Post”,Comey wyraził opinię, że najbardziej przerażającą lekcją Holocaustu jest to, iż pokazał on, że ludzie są w stanie zrezygnować z indywidualnej moralności i przekonać się do prawie wszystkiego, poddając się władzy grupy.

– W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić – dodał Comey.

W Polsce oburzenie po wypowiedzi szefa FBI

Te słowa zostały dość powszechnie skrytykowane w Polsce. Ambasador Polski w USA Ryszard Schnepf wysłał już w piątek wieczorem do Comeya list „w związku z niedopuszczalną wypowiedzią dyrektora FBI, który w swoim wystąpieniu zasugerował współodpowiedzialność Polaków za Holocaust”, a ambasador USA w Polsce Stephen Mull został wezwany w niedzielę do złożenia wyjaśnień w MSZ. Szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna jeszcze w poniedziałek oczekiwał od władz USA zamknięcia sprawy wypowiedzi Comeya i mówił, że Polska liczy na przeprosiny za „niefortunne słowa”.

Jak dotąd Polska nie usłyszała jednak przeprosin. Ambasada RP wciąż nie otrzymała żadnej odpowiedzi na list Schnepfa. Ambasada odmówiła komentarza na temat najnowszej wypowiedzi Comeya.

 

gazeta.pl

TOMASZ LIS: „HISTERIA Z POWODU SŁÓW SZEFA FBI ZDRADZA NASZE KOMPLEKSY”. CZY FAKTYCZNIE JESTEŚMY PRZEWRAŻLIWIENI?

22.04.2015
Tomasz Lis: "Histeria z powodu słów szefa FBI zdradza nasze kompleksy".
Tomasz Lis: „Histeria z powodu słów szefa FBI zdradza nasze kompleksy”. • Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

– To kilkudniowa już ogólnonarodowa histeria, zdradzająca niestety nasze kompleksy i prowincjonalizm – napisał Tomasz Lis o awanturze, która rozpętała się wokół słów szefa FBI. To już kolejny raz, gdy polscy politycy i komentatorzy nakręcają emocje po wypowiedziach kogoś z zagranicy. Dobrze, że nie przechodzimy nad tym obojętnie, ale czy w swoim oburzeniu czasami nie przesadzamy?

Co jakiś czas, w Polsce dochodzi do trzęsienia ziemi. Właśnie jesteśmy w trakcie kolejnego kataklizmu, który wywołałykontrowersyjne słowa Jamesa Comeya o tym, że Polacy mieli swój swój niechlubny udział w Holokauście i należy nas sytuować w roli kata.

TOMASZ LIS 

publicysta

Wypowiedź szefa FBI rzeczywiście całkowicie go kompromituje. Nie wydaje mi się jednak, że czterdziestomilionowe państwo musi się trząść w posadach, a media trząść z wielkiego oburzenia, z powodu jednej wypowiedzi szefa amerykańskich policjantów.

Im większe kompleksy, tym ostrzejsze reakcje?
Mocna reakcja posłów, dosadne komentarze i wygrażanie pięściami – właśnie taka tendencja dominuje wśród polskich polityków. Według publicysty Jacka Żakowskiego, powodów takiego stanu rzeczy możemy doszukiwać się właśnie w polskich kompleksach.

JACEK ŻAKOWSKI, PUBLICYSTA

Zbiorowa histeria po wypowiedzi szefa FBI to nic nowego, to tylko potwierdzenie smutnej diagnozy o tym, że Polacy cierpią na głęboki deficyt emocjonalny i są zakompleksieni. Przecież my się codziennie, od świtu do nocy wyzwalamy. Ta histeria jest w nas głęboko zakorzeniona. To taka kulturowa i genetyczna spuścizna, której nie możemy się wyzbyć.

Dziennikarz podkreśla, że tendencja do rozdmuchiwania wydarzeń podobnych do tego, jakiego jesteśmy świadkami za sprawą dyrektora FBI, to w znacznej mierze wina wyborców łaknących taniej sensacji. I dziennikarzy, którzy gonią za tematem i zachęcają posłów do wypowiadania się na błahe tematy.

– Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której prominentny polityk z Holandii, czy innego większego państwa, wypowiada się na takie tematy. Czy Czesi histeryzują? Nie, a przecież są niewielkim państwem. My jesteśmy dużym państwem i sobie na to ciągle pozwalamy – mówi Żakowski w rozmowie z naTemat.

Obama, serial, pomnik – każdy powód jest dobry
Przykładów ignorancji w odniesieniu do znajomości historii Polski jest co nie miara, a wpadki zdarzały się największym. Jak choćby Barackowi Obamie, który podpadł Polakom w 2012 roku, kiedy użył sformułowania „polskie obozy zagłady”. Takich rzeczy musimy pilnować i jak najszybciej je prostować, ale należy robić to z umiarem.

Niektórzy z polityków chcieli nawet postawić amerykańskiego przywódcę przed sądem, tak jak Bartosz Kownacki z PiS, który przekonywał, że „Obama napluł Polakom w twarz”. Jarosław Kaczyński też nie przebierał w słowach – zarzucił Obamie celową ignorancję. – Naród polski został obrażony w sposób niezwykle drastyczny słowami prezydenta Obamy –grzmiał szef PiS.

Zagraniczne media też komentowały incydent i mimo tego, że w większości przyznawały rację Polakom, wytykając Obamie gafę, to nie zapominały wypomnieć Polsce przesadnej reakcji

EDWARD LUCAS, PUBLICYSTA „THE ECONOMIST”

(…)głośne apele o przeprosiny nie zawsze świadczą dobrze o stronie, która się ich domaga, a uzyskana odpowiedź może być mniej warta, niż się wydaje. (…)Można podzielać wściekłość Polaków, ale nie zgadzać się ze sposobem, w jaki została wyrażona. Czytaj więcej

O ile Amerykanie mogą u nas liczyć na taryfę ulgową, a ich, czasem mocno niefortunne wypowiedzi, traktujemy z przymrużeniem oka, kładąc to na karb typowego dla tej nacji podejścia do historii Europy, o tyle podobne sytuacje z udziałem Niemców, tępimy już z całą stanowczością.

Wystarczy wspomnieć głośny niemiecki serial „Nasze matki, nasi ojcowie”, gdzie w niekorzystnym świetle przedstawiono żołnierzy AK. W produkcji telewizji znad Odry, żołnierze zostali pokazani jako ci, którzy zostawili na pastwę Żydów i przyłożyli rękę do ich eksterminacji.

MARIUSZ BŁASZCZAK, SZEF KLUBU PIS

Serial w sposób kłamliwy pokazuje zdarzenia, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej, w sposób kłamliwy opisuje działalność Armii Krajowej.  Czytaj więcej

Jak zwykle w takich wypadkach bywa, do gorącej dyskusji o przekłamanej wizji Polaków w serialu, do polityków dołączyli wykładowcy akademiccy, w tym znany historyk, prof. Jan Żaryn, który stwierdził, że „film przenosi odpowiedzialność Niemców, a żołnierzy AK prezentuje jako antysemitów”. Swój sprzeciw wyrażali też sami Polacy, protestując przed ambasadą niemiecką w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Temperatura w kraju rośnie też za każdym razem, kiedy w grę wchodzi rozliczanie przeszłości z Rosją.

Polityczna gorączka
Posłowie chyba się zorientowali, że krzykiem niczego nie wskórają i przedstawiają pomysły na ukrócenie praktyki polegającej na tworzeniu alternatywnej i szkodliwej wizji polskiej historii. Ostatnio partia Jarosława Kaczyńskiego zaapelowała o stworzenie specjalnej komórki do spraw „zniesławiania Polski”.

Pomysł sam w sobie nie jest zły, pytanie, czy nie zamieni się w młot na czarownice i nie wzniesie zacietrzewienia polityków na wyższy, bo usankcjonowany prawem, poziom. Jak tłumaczy PiS, komórka składała by się z ekspertów od prawa międzynarodowego, którzy zadbaliby o skuteczne egzekwowanie odszkodowań od osób i instytucji mijających się z prawdą.

MARCIN MASTELAREK, RZECZNIK PIS

Taki mam na to pomysł, uważamy, że tylko głośne procesy o duże odszkodowania mogą zatrzymać takie haniebne incydenty, bo to nie jest jedyny, to chyba się wszyscy zgodzimy. Czytaj więcej

Jarosław Gowin w Siódmym Dniu Tygodnia w Radiu ZET podkreślił, że przez ostatnie 25 lat Polsce nie udało się wypracować spójnej polityki historycznej. Polityk nawiązał jednocześnie do ostatniej wypowiedzi szefa FBI.

– Nie można bagatelizować takich wypowiedzi. (…) To dla nas dzwonek alarmujący. Oprócz doraźnej reakcji, potrzebna jest nam polityka historyczna. Moim zdaniem na czele takiego projektu powinna stać instytucja, np. IPN – tłumaczył. Lewica i prawica w tym wypadku są dosyć zgodne – Krzysztof Gawkowski z SLD podkreślił, że „budowanie świadomości historycznej to dla Polski ważne wyzwanie”.

O bardziej umiarkowany ton w debacie publicznej, dotyczącej kontrowersyjnych wypowiedzi polityków i mediów zagranicznych na tematy historyczne, od dawna nawołuje m.in. prof. Janusz Czapiński. Według socjologa, brak wyważenia i problem z racjonalną oceną podobnych incydentów, jest pokłosiem przewrażliwienia i przekonania, że to my zawsze jesteśmy ofiarami.

Wytykamy innym, a jak jest u nas ze znajomością historii?
TNS Polska wzięła w zeszłym roku pod lupę znajomość historii wśród Polaków. Wygląda na to, że nie tylko Amerykanie mają problem z przyswojeniem faktów z przeszłości. Z badania wynika, że jesteśmy z historią często na bakier. Na wszystkie pytania o daty odpowiedziało prawidłowo 5 proc. ankietowanych. 7 proc. nie podały poprawnie żadnej daty. Na więcej niż połowę pytań poprawnych odpowiedzi udzieliło 39 proc. ankietowanych.

Politycy też miewają problemy z pamięcią. Jedną z najbardziej spektakularnych wpadek z historią w tle, zaliczył swego czasu obecny rzecznik SLD Dariusz Joński, który mimo wysiłków, nie był w stanie przypomnieć sobie, kiedy rozpoczęło się Powstanie Warszawskie.

naTemat.pl

PIES ZJADŁ WŁAŚCICIELKĘ. CAŁE PABIANICE CHODZĄ OGLĄDAĆ GO DO SCHRONISKA JAK DO ZOO

Radosław Kędzierski, Karolina Tatarzyńska, 22.04.2015
Pies, który zamknięty w mieszkaniu w centrum Pabianic przez trzy miesiące żywił się zwłokami właścicielki. Drzwi wyważono dopiero gdy mieszkającą poniżej rodzinę zaczęła zalewać woda 

Pies, który zamknięty w mieszkaniu w centrum Pabianic przez trzy miesiące żywił się zwłokami właścicielki. Drzwi wyważono dopiero gdy mieszkającą poniżej rodzinę zaczęła zalewać woda

Mamę głównej bohaterki filmu „Cześć, Tereska” zjadł głuchy amstaf. Nikt nie wie, jak się nazywał, ale wielu chce go teraz adoptować jako ludojada ciekawostkę.
Jest głuchy jak pień i słabo widzi. Z Ewą mieszkał pod jedenastką przy Zamkowej – głównej ulicy podłódzkich Pabianic. Teraz ma boks numer 3. Jego sąsiadką zostały: Szira, miks amstafki z molosem, oraz niepozorny czarny kundelek. Oba dość pogodne i ufne. Pomiędzy nimi siedzi skulony on. Na widok obcych chowa się w budzie, trzęsie i powarkuje ze strachu. Być może wie, że przyjdzie mu odpowiadać za zbrodnię.Uratowała go awaria wodociągu. W czwartek z sufitu mieszkającej pod Ewą rodziny zaczęła się lać woda. Na miejsce przyjechali administratorzy kamienicy. Źródła przecieku zaczęli szukać bezpośrednio nad zalanymi, ale Ewa nie otwierała. Administratorzy wezwali strażników miejskich, ci zdecydowali o wyważeniu drzwi. W pokoju, gdzie unosił się smród odchodów, znaleźli amstafa i szczątki ludzkiego szkieletu. 

Hycel złapał psa metalowym chwytakiem i odwiózł do pabianickiego schroniska. Policjanci i prokurator zrobili oględziny mieszkania. Czaszka i kilka kostek zmieściły się w niedużej foliowej torbie. Specjaliści z zakładu medycyny sądowej sprawdzają, czy to ciało Ewy.

Żyli przy świecach

W niewielkiej kamienicy Ewa mieszkała od 10 lat. Początkowo wynajmowała mieszkanie w oficynie. Później przeniosła się do położonego piętro wyżej frontowego lokalu. Na parterze sklep Kaszmir, a w nim firanki, zasłony i karnisze. Za oknem przystanek tramwajowy, a po drugiej stronie niewielki skwerek. Tam przechadzała się niekiedy z białym amstafem.

Pies jest masywny i umięśniony. Ale 53-letnia Ewa to również kawał baby. Prawie 1,80 m i około 80 kg. Psiaka miała od małego. Razem z nimi pomieszkiwał jej partner Wojtek oraz dwa koty.

Wojtek był młodszy od Ewy i lubił wypić. Ewa się z nim nie cackała. – Gdy przychodził do domu pijany, kładł się grzecznie i zasypiał na wycieraczce – opowiada Marcin, 30-latek z dużym tatuażem na prawym ramieniu, sąsiad z dołu.

Ewa pojęcia o wychowywaniu amstafa raczej nie miała.

– To pies wychodził z nią na spacer, a nie ona z psem – mówi Marcin. Jak pies się nazywa? Właściwie nikt nie pamięta, ale zdarzało mu się mieć niecenzuralne imiona. To zresztą bez znaczenia, bo jest głuchy jak pień. I pewnie stąd wychowawcze kłopoty. Tylko ktoś doświadczony mógłby dogadać się z głuchym amstafem.

Marcin o sąsiadce opowiada z sympatią: – Niekiedy przychodziła pożyczyć pieniądze. Ale zawsze oddawała, i to na czas.

Przed kilkoma laty elektrownia odcięła im prąd. Najpierw Wojtek ciągnął go na lewo. Później żyli już przy świecach. W piecu palili, czym się dało. Wojtek rozebrał starą, drewnianą komórkę. Żeby było cieplej, uszczelnili drzwi. Wyszło im na tyle dobrze, że z mieszkania nie uciekało ani ciepło, ani smród rozkładającego się ciała.

Kto widział Ewę ostatni?

Wojtek zniknął z życia Ewy w listopadzie, gdy został zamknięty w areszcie. Ewa ma jeszcze córkę. Gdy Ola miała 15 lat, trafiła z poprawczaka prosto na plan filmowy. Wcieliła się w tytułową bohaterkę filmu „Cześć, Tereska”. Grać właściwe nie musiała, bo film opowiadał o dzieciach takich jak ona: z trudnych, niepełnych rodzin.

Kamienice Ewy i Oli dzielą zaledwie trzy przecznice. Filmowa Tereska mieszka na poddaszu przy Poprzecznej. Na drzewach pod jej oknami wiszą resztki nadpalonych ubrań – to po pożarze sprzed dwóch miesięcy. Tereska chodzi po okolicy ze wzrokiem raczej nieobecnym.

– To chyba po dopalaczach – komentują sąsiedzi. Jej kilkuletnią córeczką opiekuje się prababcia Aniela. Tereska ma też rocznego synka – jest w domu dziecka lub rodzinie zastępczej. O tragicznej śmierci matki Ola wie, ale jej to nie interesuje.

*

Sąsiad Gienek ostatni raz spotkał Ewę w grudniu.

W tym samym miesiącu odwiedził ją pracownik Miejskiego Centrum Pomocy Rodzinie. I przyznał zapomogę na opał. Koleżanki ze szwalni, w której dorywczo pracowała, nie przychodziły na Zamkową.

W styczniu Ewę widział sąsiad Marcin. Być może jako ostatni. Przez kolejne trzy miesiące czasem się zastanawiał, czy sąsiadka nadal tu mieszka, czy poszła do córki. Kilka dni przed awarią amstaf zaszczekał jeden raz. To utwierdziło Marcina w przekonaniu, że Ewa jednak jest na Zamkowej.

Zobaczyć psa ludojadaHycel podwiózł amstafa pod sam boks. Pies wyskoczył przez tylne drzwi prosto na wybieg. Weterynarz starał się pobrać treść żołądkową psa, ale podanie zastrzyków wywołujących wymioty nie przyniosło rezultatu. – Pies nie zwrócił pokarmu, bo miał pusty żołądek. Prawdopodobnie nie jadł od dwóch dni – orzekł Roman Janicki, technik weterynarii ze schroniska. Policja pobrała więc amstafowi wymaz z zakrwawionego podbrzusza oraz próbki odchodów. 

Prokuratura powiadomiła też Powiatowego Inspektora Weterynarii – od jego decyzji ma zależeć los zwierzęcia.

Amstaf siedzi dokładnie na wprost wejścia do schroniska. Na boksie wielki napis „kwarantanna”, a obok kartka z informacją, że pies jest agresywny, skoczny i może próbować się wydostać.

W ostatnią sobotę, gdy o wydarzeniach na Zamkowej poinformowały lokalne media, przy klatce amstafa był tłum jak rzadko kiedy. – Ludzie przychodzili do nas jak do zoo: zobaczyć psa ludojada – komentuje Andrzej Luboński, kierownik schroniska.

W poniedziałek pies był już dużo spokojniejszy. W stosunku do niektórych pracowników wciąż jednak jest agresywny. Poza tym bardzo dużo śpi i je.

Luboński: – Staramy się dać mu święty spokój, by doszedł do siebie, bo wiemy, że przeżywał stres. Boję się, że ktoś go weźmie i zechce oswajać na własną rękę. Już się telefon urywa. Dzwonią fundacje, które chcą ratować psa. Ale gdy pytam te panie, czy wzięłyby go do siebie, by spał w sypialni, to odpowiedź brzmi „nie”.

Psia wola życia

To, że amstaf zjadł własną opiekunkę, jest pewne. Nie ma za to odpowiedzi na pytanie, jak Ewa umarła? Na razie na psie ciąży także podejrzenie o zabójstwo. Zdaniem treserów amstafy bywają agresywne wobec innych psów, ale to rasa przyjazna ludziom. Potrzebują bliskości. Zdarza się, że chcą zdominować człowieka, ale nie wówczas, kiedy pies ma deficyty słuchowe czy wzrokowe. Psy z upośledzeniami przyjmują postawę uległą.

Co innego: zjedzenie ciała. Więź między psem a człowiekiem dotyczy żywego opiekuna. Ludzie w sytuacjach ekstremalnych też potrafią jeść zwłoki innych osób. Psu zostawionemu bez wody i jedzenia włącza się instynkt, który każe przetrwać za wszelką cenę.

wyborcza.pl

Dodaj komentarz