RSS
 

Pedofilia

Skandal pedofilski w Kościele. „Czy papież jest winny?”

 

Zwierzchnia władza Kościoła ponosi odpowiedzialność za to, że przez lata nie tylko ignorowała, ale i przyczyniała się do wzrostu pedofilii wśród księży. Pod okiem kardynała Josepha Ratzingera działał tajny system służący ochronie księży-pedofilów przed publicznym wymiarem sprawiedliwości, który pozwalał im nie tylko uniknąć wieloletnich wyroków więzienia, ale także dalej bezkarnie krzywdzić dzieci. A wszystko to w imię ochrony interesów Kościoła - pisze Geoffrey Robertson w książce „Czy papież jest winny?”. Fragmenty książki.

 

3. Prawo kanoniczne

[...] Oddawajcie więc, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bożego, Bogu.
Ewangelia św. Mateusza 22,21

53. W 2001 roku Watykan zwrócił się do biskupa Pierre’a Picana z Bayeux ze słowami uznania, które należy odczytać wręcz jako gratulacje, za to, że nie poinformował policji o księdzu pedofilu i przydzielił go do nowej parafii, mimo iż ów przyznał się do winy.

 

„Dziękuję ci, że nie doniosłeś na księdza świeckim władzom”, napisał kardynał Castrillon Hoyos, a jego list uzyskał osobistą aprobatę Jana Pawła II i innych kardynałów, łącznie z prefektem KNW, kardynałem Josephem Ratzingerem. Świat dowiedział się o tym, kiedy księdza skazano na osiemnaście lat więzienia za wielokrotne gwałty i napaści seksualne na chłopców, a sam biskup otrzymał wyrok trzech miesięcy w zawieszeniu za niezgłoszenie molestowania, co było sprzeczne z francuskim prawem (przyp. 1). Pochwała udzielona Picanowi została skopiowana i rozesłana do wszystkich biskupów, w ten sposób zachęcano ich do tego, by postępowali podobnie. 

Trudno o bardziej czytelny przykład tego, że Stolica Apostolska postawiła prawo kanoniczne ponad kodeksem karnym innych państw albo że przynajmniej wymagała od swoich duchowych podwładnych – obywateli tych państw – łamania prawa własnego kraju. Kardynał Castrillon Hoyos, ówczesny prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, otrzymał od innych hierarchów kościelnych aplauz, kiedy na konferencji w marcu 2010 roku powiedział: „[...] po konsultacji z papieżem [...] napisałem do biskupa list, w którym pogratulowałem mu jako wzorowemu ojcu, który nie wydaje własnych synów [...]. Ojciec Święty uprawnił mnie, bym skierował ten list do wszystkich biskupów [...]„. Ksiądz pedofil przyznał się temu „wzorowemu ojcu” do winy nie pod osłoną konfesjonału (co we francuskim prawie stanowi okoliczność łagodzącą), ale w prywatnej rozmowie, nie miał więc prawa do uprzywilejowanego traktowania. Papieska decyzja o aprobacie dla listu Hoyosa oraz o skopiowaniu go i skierowaniu do wszystkich biskupów była krokiem skandalicznym: Kościół rościł sobie tym samym prawo do postępowania z księżmi przestępcami bez oglądania się na ustawodawstwo krajowe. 

54. Nie sposób sprzeciwiać się temu, że jakaś organizacja – krajowa lub międzynarodowa – ustala przepisy i procedury określające sposób wyjaśniania spraw w przypadku błędów popełnionych przez jej członków lub pracowników. Jeżeli jednak te błędy są poważnym przestępstwem, to obowiązek powiadomienia wymiaru sprawiedliwości na wczesnym etapie wynika albo z konkretnych przepisów (wiele krajów nakłada statutowy obowiązek zgłaszania nadużyć seksualnych np. na lekarzy, nauczycieli i osoby zawodowo mające kontakt z dziećmi), albo z bardziej ogólnych zasad, nakazujących, aby wiedzę lub domniemanie zajścia poważnego przestępstwa przekazywać policji. Istnieje poza tym moralna powinność ujawnienia takiej wiedzy lub podejrzenia, z wyjątkiem sytuacji (i to nie bezdyskusyjnie), w której przyznanie się do winy nastąpiło poufnie, tak jak w przypadku spowiedzi. (W sprawie tego argumentu zob. paragrafy 179–181). 

Procedury o charakterze li tylko dyscyplinującym nie mogą zastąpić – ani stanowić – rozsądnej alternatywy wobec normalnego procesu egzekucji prawa. Wydaje się, że istotą tego, do czego doszło w minionym stuleciu w Kościele katolickim, był fakt, że Watykan instruował biskupów, by w przypadku księży podejrzanych o molestowanie dzieci stosować wyłącznie prawo kanoniczne. Również w seminariach księża byli uczeni, że w sytuacji zarzutów o grzechy seksualne przeciwko własnym parafianom podlegają tylko prawu kanonicznemu. Lecz prawo kanoniczne nie jest pod tym względem żadnym „prawem” w rzeczywistym znaczeniu (tj. prawem, którego egzekwowanie gwarantują władze państwa). Jest ono raczej procesem dyscyplinującym, odnoszącym się do grzechów, których sprawca może się spodziewać wyłącznie kary o charakterze duchowym, np. nakazu modlitwy albo odprawienia pokuty, a w najgorszym przypadku – laicyzacji. 

W prawie kanonicznym nie ma publicznych przesłuchań, testów DNA, mechanizmów zastosowania prawa pod przymusem, a najdotkliwsze kary – ekskomunika lub nakaz powrotu do stanu świeckiego (bez wpisu do rejestru przestępców seksualnych) – trudno porównywać z karą więzienia albo nakazem pracy na rzecz społeczeństwa, przewidzianymi w kodeksach karnych. Mało tego: procedury dochodzenia i dowodzenia zapisane w prawie kanonicznym są archaiczne i zbyt dużą wagę przypisują przyznaniu się do winy. Proces przebiega wyłącznie na piśmie i nie stosuje się w nim metod medycyny sądowej ani nawet przesłuchania świadków strony przeciwnej jako dowodu wiarygodności, dlatego cały ten system ma luki, przez które zdołało się prześlizgnąć wielu winnych księży. 

55. Prawo kanoniczne zostało spisane dopiero w 1917 roku, a następnie przejrzane w 1983 roku. Najważniejszą z wprowadzonych wówczas zmian było zniesienie zakazu przynależności do masonerii, prawdopodobnie z powodów związanych z Bankiem Watykańskim (paragraf 134). Stanowi ono swoistą mieszankę prawa Bożego (dogmaty moralne), prawa kościelnego (wewnętrzne zasady Kościoła, dotyczące np. celibatu księży) i prawa cywilnego. Konstytucja apostolska Pastor bonus uznaje prawo kanoniczne za jedyne prawo obowiązujące na jego terenie, zarazem jest to prawo, które – wraz z całymi setkami „norm” (przepisów) przepuszczonych przez filtr departamentów Watykanu (dykasterii) – obowiązuje wszystkich katolików. Jak wyjaśnia jeden z komentarzy do prawa kanonicznego: 

Przyp. 1 John Paul Backed Bishop for Hiding Abuse, „Washington Post”, 17.04.2010; Peter Popham, Made in His Own Image: The Catholic Church Faces Another Scandal, „Independent”, 28.06.2010. 

Książka Geoffreya Robertsona „Czy papież jest winny? O odpowiedzialności Watykanu w sprawie naruszania praw człowieka” (The case of the Pope) w przekładzie Pawła Jaworskiego ukazała się w lutym 2013 r. nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Źródło: Wprost.pl

Dodaj komentarz