RSS
 

Notki z tagiem ‘Tomasz Lis’

PiS szykuje sobie stosunki z Łukaszenką, aby został po nich kurz

07 gru

nie-jestem

W wywiadzie z Tomaszem Lisem przewodniczący Rady Europejskiej – jakby ktoś nie wiedział, kto nim jest – Donald Tusk zdefiniował problem PiS:

„PiS – świadomie lub nieświadomie – robi wszystko, by spełnił się czarny scenariusz”, czyli rozpad Unii Europejskiej i osamotnienie Polski. – Jeśli jakiś kraj ma swojego przedstawiciela na najwyższym urzędzie w Europie i grymasi z tego powodu, nie może być traktowany do końca poważnie. To jest problem”.

Nie wiem, czy słuchał tego wywiadu prezes Kaczyński, wszak jest chory i nie awiadomo0, jak działa u niego umysł. Wiem, tylko, jak działa mu mózg, gdy jest zdrowy na ciele.

Mógł słuchać Tuska taki Marek Karczewski, marszałek Senatu, bowiem po wizycie na Białorusi i rozmowie z Aleksandrem Łukaszenką powiedział, iż ten ostatni „to ciepły człowiek”.

karczewski

W Brukseli PiS ma mróźne stosunki, do tego stopnia, że tam pukają się w głowę, ale znaleźli swego – Łukaszenka to swój chłop.

Mamy zwrot w polskiej polityce o 180 stopni, może nawet o 180 stopni Celsjusza. Już jest ciepło, a będzie gorąco.

Głos Karczewskeigo nie jest odosobniony, bo ciepło wyrażał się o Łukaszence także Mateusz Morawiecki. Coś mi się widzi, że ten kierunek wschodni wyznacza budowanie Polski od morza do morza, przecież Białoruś wchodziła w skład I Rzeczpospolitej, a Tadeusz Kościuszko i wielu, wielu inych Białorusinów to polscy bohaterowie narodowi.

Może Łukaszenka z Karczewskim i Kaczyńskim zjednoczy się, a jak nie, to Wojska Obrony Terytorialnej Macierewicza przypomną satrapie z Mińska o I Rzeczpospolitej.

Nie jest przecież dla PiS problemem, że Łukaszenka jest na czarnej liście w Brukseli, bo na jakiej liście jest PiS w stolicy unijnej, gdzie pukają się w czoło?.

Rodacy, wpierod! Polsce wyznaczono nowy kierunek. Oby to nie skończyło się tak, jak z innym satrapą z Kijowa, który nie chciał Unii, ale chciał Putina, więc Majdan wysadził go z siodła, że tylko kurz po nim został.

Czyżby PiS szykuje sobie też jakoweś przejście z Białorusią na wzór Zaleszczyk i zostanie po nich tylko kurz?

Więcej>>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Giertych szykuje się na Kaczyńskiego
  2. Kurskiemu został ucięty łeb smoka
  3. Kurz po Orbanie
  4. Ostachowiczem Platforma strzela sobie w kolano
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii K. jak ka, Polityka polska

 

PiS niszczy państwo prawa, a Duda zachwala swoją partię i stawia ją przeciw Polakom

23 paź

W najnowszym „wSieci” złamany prezydent Duda zachwala swoją partię, która jest na wojnie z Polakami, Francuzami, Niemcami, niemal ze wszystkimi.

Bartosz T. Wieliński odpowiada 10 najważniejszymi dokonaniami PiS.

cvxn3wowaaq_iak

Macierewicz dał wykładnie wiary w prezesa. Nasz Stalin, czyli z niewielkim błędem genetycznym Sralin Kaczyński.

cvzysdxweaqexbi

Prezesi sądów konstytucyjnych Francji i Niemiec mówią o niszczeniu prawa w Polsce.

kto

O najnowszym numerze „Newsweeka” Tomasz Lis pisze na Twitterze: ”W najnowszym Newsweeku piszę o Istocie i skutkach ataku PIS-u na Polskę.”

cvb2ti2wcaak_o8

Warto przypominać, jak rok temu sytuacja wyglądała przed wyborami, a „Wyborcza” przestrzegała, sprawdza się najgorsze.

cvbwh_9waaat-el

Ja popieram, a wy?

cvb8apww8aaus9c

Oto przykład, dlaczego należy popierać: ”Nogi rozkładała, a teraz się siedzieć zachciało”.

cvb8aokwyaakxe7

Więcej >>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Kijowski: Prawa się nie negocjuje, prawa się przestrzega
  2. Duda – handlarz prawem, a tak napawdę: sprzedawczyk prawa
  3. Kaczyński chce odebrać Polakom demokrację, a KOD zmiażdżyć
  4. Duda dokonał wyboru, a Kaczyński zapakował nas do ogólnopolskiego tupolewa. Właśnie lecimy
 

Kto Kaczyńskim się wysługuje?

23 maj

marekMigalski

Marek Migalski wyjątkowo zyskuje, gdy przestał być politykiem i wrócił do politologii, komentowania.

Niedawno – bez owijania w bawełnę – stwierdził, że Jarosław Kaczyński powinien być przebadany, a szczególnie jeden jego organ: głowa.

W „Tomasz Lis.” podtrzymuje swoją medyczną diagnozę, acz nie robi to tak retorycznie bezpośrednio: „Trzeba zadać sobie pytanie, czy Kaczyński jest w pełni odpowiedzialny za to co robi”

Jako politolog Migalski określa ustrój Polski, który stara się dopchać kolanem PiS, jako demokracja suwerenna, która jest politologicznym określeniem reżimu putinowskiego.

– Co więcej, to kremlowscy politechnolodzy używają tego na samookreślenie swojej demokracji. Wobec tego nie ma się czym chwalić, że montujemy nowy system.

Kaczyński montuje system wschodni w Polsce. „Jest w pełni odpowiedzialny?” A może odpowiedzialność bierze ktoś inny, ktoś kto, Kaczyńskim się wysługuje?

Wszak Kaczyński nie działa na korzyść Polski.

Więcej >>>

 
 

Kaczyński na śmietnik, Pawłowicz jako Baba Jaga

07 paź

„Schyłek” Jarosława Kaczyńskiego. Okładka „Newsweeka” mówi wszystko o prezesie PiS.

Prezesie, odejdź! Nie zasmradzaj nam Polski!

Tomasz Lis wróży Jarosławowi Kaczyńskiemu koniec: „Epoka prezesa się skończyła”.

Im Ewa Kopacz będzie silniejsza, tym Kaczyński bardziej wykrwawiony. Taki ochłap w PiS zechcą dobić i wypieprzyć na śmietnik historii.

Lis uważa, że jednak będzie kim straszyć dzieci:

„Utarło się u nas, że dzieci można straszyć Kaczyńskim i Macierewiczem. Równie dobrze można je jednak straszyć paniami Zalewską i Pawłowicz, które są partią, czują partię, mówią partią. Cóż, najwyraźniej jaka epoka i jaka partia, takie aniołki prezesa”.

Pawłowicz to faktycznie zmora, która przybyła z jakiejś piekielnej Łysej Góry, a jej atrybutem jest miotła.

Krystyna „Miotła” Pawłowicz.

Z kolei Jan Hartman uważa, że prawica poczuła krew. I przyssała się do niego. Głośna w tej chwili jest okładka „Wprost”, za którą profesor zapowiedział pozew w sądzie.

W wywiadzie dla naTemat.pl Hartman mówi:

Mamy do czynienia z radykalizowaniem się prawicy? Krzywi się na osły w zoo, szuka nowego słowa na „gender”, dostaje palpitacji na dźwięk słowa „kazirodztwo”. W Pańskiej ocenie ma to coś wspólnego z wyborami?

Prawica ostrzy sobie kły na przejęcie władzy, chociaż wybór Tuska pokrzyżował jej trochę plany. Nie cofnie się przed niczym. Nienawiść, pomawianie innych o nienawiść, insynuacja i obłudna retoryka świętego gniewu to ich niezmienny arsenał, którego używanie doprowadzili do perfekcji. A że mają za sobą Kościół, ich zdolność ogłupiania społeczeństwa i wywoływania w nim nienawiści, lęku, pogardy i frustracji jest ogromna.

Coś nie tak było z nominacją Elżbiety Bieńkowskiej na komisarz Komisji Europejskiej. Zdaje się, że ogrom odpowiedzialności mógł zaważyć na niejasności komunikatu.

No, ale dobierają się do relacjonowania europosłowie PiS, a oni nie są byłej wicepremier zbyt przychylni.

Andrzej Duda z PiS wraz z Tadeuszem Zwiefką z PO zaczęli „zmiękczać” krytycznie nastawionych brukselskich deputowanych. W rezultacie opinia komisji prawnej była „pozytywna z zastrzeżeniami”.

Bieńkowska ten egzamin jednak zdała i będzie najlepsza. W to nie wątpię. To dopiero jej debiut na europejskich salonach.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Tomasz Lis: Oto jak pogodzić Polaków

10 kwi

Świetny wpis Tomasza Lisa. Kopiuję go w całości, bo mu się należy. Oto jak pogodzić Polaków!

 

Od kilku lat trwa debata czy przedsmoleński, a szczególnie posmoleński rów między Polakami można zasypać, czy podziały można przezwyciężyć. Otóż można. Jest na to jednak tylko jeden, jedyny sposób. Wszyscy, którzy dotąd mówili, że zamachu w Smoleńsku nie było albo mówili, że nie wiedzą co się zdarzyło i dlaczego, muszą jasno i gremialnie powiedzieć – BYŁ ZAMACH!

 

Żadna inna wersja nie jest do zaakceptowania przez pana Jarosława, pana Antoniego i ich partię oraz zwolenników. Tu nie ma miejsca na półcienie. Partia ta postawiła na teorię zamachową, głosi teorię zamachową i głosić jej nie przestanie. Wszystkich, czyli większość, którzy uznają teorię zamachową za absurd, funkcjonariusze i agitatorzy tej partii uznają za zdrajców albo półgłówków, co zresztą mówią otwarcie. Nie będzie więc żadnej zgody ani dziś, ani za rok, ani za pięć, ani za dziesięć. Chcemy zgody musimy przyznać, że błądziliśmy i opowiedzieć się za zamachem.

Oczywiście zgoda na teorię zamachową musi mieć konsekwencje. Komorowski i Tusk jako zdrajcy, a może i zamachowcy, muszą złożyć urzędy. Wybory wyborami, ale skoro naród się pomylił pomyłkę trzeba naprawić. Nie mogą przecież rządzić nami zdrajcy, a może i zamachowcy. Urząd prezydenta musi objąć Jarosłąw Kaczyński, którego pozbawiono prezydentury przez wprowadzenie narodu w błąd. Jeśli Jarosław Kaczyński chce objąć urząd premiera, co mu się należy, bo to jego święte prawo i wybory są tu zbędne, bo znowu ktoś może wprowadzić w błąd, to zostaje premierem, a prezydentura idzie do kasacji.

 

Oczywiście lista winnych nie ogranicza się do Komorowskiego i Tuska. Publicznie muszą przeprosić za głoszenie niesłusznej teorii o katastrofie wszyscy, którzy ją głosili. W tym dziennikarze. Każdy, kto mówił, że to była katastrofa musi to w swoich mediach odszczekać. Oczywiście wszystkie te osoby muszą wycofać się z życia publicznego, podobnie jak dziennikarze muszą się wycofać z pracy dziennikarskiej. Jeśli wprowadzili naród w błąd, to znaczy, że utracili wiarygodność i prawo wykonywania zawodu. Prawo wykonywania zawodu mogą mieć wyłącznie dziennikarze patriotyczni, którzy poparli teorię zamachową, która nie jest już teorią, ale jedyną wersją zdarzeń.

Oczywiście skoro jest wina, musi być i kara. Specjalny trybunał, żadne tam sądy, bo wiadomo w czyich rękach są sądy, musi ukarać winnych. Pan Jarosław zapowiedział już przecież, że do takiej zbrodni musi być sąd specjalny. To będą krótkie procesy, bo mówimy o winie dowiedzionej, pozostaje jedynie kwestia wymiaru kary.

Skasowana musi być cała prokuratura, w tym wojskowa, bo nie stanęła na wysokości zadania nie przyjmując ustaleń zespołu Macierewicza. Na wyroki powinni być skazani członkowie komisji Millera z samym Millerem na czele. To on i jego ludzie manipulowali faktami. Muszą ponieść karę.

Specjalny trybunał musi się zająć w pierwszej kolejności najczarniejszymi postaciami życia publicznego, renegatami w rodzaju Sikorskiego czy Niesiołowskiego, którzy nie tylko odrzucali tezę o zamachu, ale kpili z Macierewicza i zwolenników jego teorii.

Należy pomyśleć o pozbawieniu praw wyborczych wszystkich, którzy w 2010 roku nie poparli Jarosława Kaczyńskiego, a w 2011 PIS-u. Skoro tak łatwo dają sobą manipulować, to nie można powierzać im prawa dokonywania wyborów. Wieszcz Rymkiewicz dobrze o nich powiedział, że to jacyś nie – Polacy, mówili to też profesorowie Legutko i Nowak, padały nawet hasła typu pseudo – Polacy. PseudoPolacy nie mogą decydować o Polsce, to chyba jasne.

To nie są kpiny. To są tylko logiczne konsekwencje przyjęcia teorii zamachowej. To są także logiczne następstwa wprowadzenia w życie postulatów głośno zgłaszanych przez pana Kaczyńskiego i innych. Poza wszystkim, jeśli zależy nam naprawdę na Polsce, jeśli naprawdę chcemy narodowej zgody, to nie możemy odrzucić jedynej drogi, która do zgody prowadzi.

Tak, to nie kpiny. Kaczyńskiego i Macierewicza naprawdę nie zaspokoi nic poza bezwarunkową kapitulacją wroga. Żadnych kompromisów. Musi być jak w Piśmie – „tak, tak – nie nie”.

10 kwietnia 2010 roku był wielką tragedią. Wstrząs przeżyliśmy wszyscy. Jak wtedy widzieliśmy przyszłość? Ostatnio kolega pokazał mi sms-a, którego wysłałem mu kilka godzin po katastrofie. Napisałem wtedy, że „za chwilę Jarosław Kaczyński będzie kandydował na prezydenta, za kilka tygodni(okazało się, że za kilka dni), dojdzie do gigantycznych sporów o Smoleńsk, wkrótce pojawi się teoria o zamachu, a atmosfera w Polsce stanie się bardziej nieznośna niż można to sobie wyobrazić”.

Ale potem widziałem skupienie i prawdziwy smutek tłumów, widziałem zjednoczenie Polaków, w telewizyjnym studiu patrzyłem na szczerych polityków różnych opcji, powtarzających, że musimy ze sobą inaczej rozmawiać, musimy mieć dla siebie szacunek. Co zrobię, choć widziałem, że mówią to szczerze, ani na moment nie wątpiłem, że stanie się dokładnie odwrotnie.

11 września 2001 roku zjednoczył Amerykanów. Od lat wspólnie czczą oni pamięć ofiar. Czy prezydentem jest republikanin czy demokrata wszyscy zachowują się tak samo. Demokraci nie krzyczeli, że do zamachu doszło przez republikańską administrację i jej niekompetencję. Nikomu nie przyszło nawet do głowy, że Bush kolaborował z binLadenem. Dziwne, prawda?

U nas oczywiście tak być nie mogło. Człowiek, który kocha dzielić Polaków dostał okazję, by podzielić ich definitywnie. Człowiek nienawidzący swych politycznych oponentów dostał okazję, by uczynić z nich zdrajców. zamachowców, twórców „zbrodniczego planu”.
Smoleńsk stał się narzędziem do dzielenia Polaków, szczucia ich na siebie, stał się też trampoliną do delegitymizacji rządzących i do dalszej brutalnej walki o władzę. W państwie, w mediach, wszędzie. To się nie zmieni przez lata, bo te brednie o zamachu po prostu się PIS-owi przydają. Cena, a co tam…

Nie podoba nam się ta podzielona Polska, ten jazgot, te obchody rocznicowe nie na cmentarzu, ale pod pałacem? Jako się rzekło, jak chcemy żeby to się skończyło musimy opowiedzieć się za zamachem, pozbawić władzy tych, którzy ją sprawują i oddać ją tym, którym się ona należy. Innej drogi nie ma i nie będzie. Jasne?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Smoleńsk

 

Tusk w TOK FM

08 mar

Z rana w TOK FM (Poranek Radia) udzielił godzinnego wywiadu Donald Tusk. Odpytywali go Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Wiesław Władyka i Tomasz Wołek.

 

Oto niektóre z passusów premiera:

 

- Byłem poruszony i osobiście było mi przykro po lekturze wywiadu z Agnieszką Holland, bo nigdy nie miałem wrażenia, że stwarzam złudzenie obietnicy, że kiedy będę premierem będę ciągnął rewolucję obyczajową jako jej lider. Bo to jest nieprawda. To nie jest moje zadanie. Ale zadaniem rządu jest chronić mniejszości przed atakami i dostosowywać prawo do ewidentnych przemian.

 

- Większej krzywdy środowiskom homoseksualnym w Polsce nie można zrobić, niż doprowadzić do jednoznacznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, że żadna zmiana w tej sprawie nie jest możliwa. Ci, którzy popędzają dzisiaj, żeby ustawą poprawić Konstytucję zrobią największą krzywdę tym, którzy zasługują na pewno na więcej szacunku i więcej praw.

 

- Wydaje mi się, że te ostatnie 10 lat to może najbardziej porywający fragment historii Polski. Jeśli spojrzymy na to bardziej z punktu widzenia bardziej pozytywisty niż romantyka. Jeśli do tej pory spełniały się sny romantyków, które później zamieniały się w koszmar, o tyle marzenia czy sny pozytywistów kończyły się na ambitnych książkach wizyjny, ale z samego pozytywizmu niewiele wynikało. A ja uważam, że te ostatnie 10 lat to jest spełnianie się wielkiego pozytywistycznego snu, że Polska może stawać się Zachodem w swojej istocie. I to jest dla mnie bardzo porywające, chociaż nie zawsze potrafię o tym mówić z wystarczającą iskrą bożą.

 

- Mądre rządzenie powinno polegać na rozplątywaniu problemów, a nie przecinaniu ich mieczem – mówił premier o historii z węzłem gordyjskim. – Dla krytyka mojego sposobu postępowania to będzie alibi. Dla mnie to istota rozważnej i rozsądnej polityki. Fatalnie by było, gdyby premier był radykałem czy nadmiernym przyspieszaczem, a świat wokół był bardzo pasywny. Dużo lepiej i bezpieczniej dla państwa jest wtedy, kiedy energia zmian buzuje wśród ludzi, organizacji pozarządowych, środowisk bezpośrednio zainteresowanych, a władza jest raczej spokojna i stara się moderować.

 

- Problemem politycznym w Polsce dzisiaj nie jest radykalizacja Polaków, tylko coraz większa emancypacja rozmaitego rodzaju ekstremizmów czy radykalizmów, które – tak jak w każdej demokracji – dopominają się pełnej obecności. Ta pełna obecność w przypadku niektórych oznacza ryk, a czasami akty przemocy. Ale od tego jest państwo, żeby to przynajmniej minimalizować.

 

- Zdecydowanie bardziej rozumiem tych, którzy dopominają się swoich praw, od tych, którzy chcą krzykiem czy przemocą tych praw zabronić. Nawet jeśli z nie wszystkimi roszczeniami się zgadzam. Tutaj kwestia związków partnerskich jest może najbardziej klasycznym przypadkiem.

 

- Jak zobaczyłem Kaczyńskiego z tabletem, pomyślałem, że to nienaturalna rola. Chciał uzyskać efekt przez gadżet. Jarosław Kaczyński przy wszystkich swoich wadach trzymał oldschoolowy fason. Trzymając tablet, dołączył do mistrzów gatunku – stwierdził Tusk, mówiąc o wczorajszym wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie, kiedy trzymając na mównicy sejmowej tablet, zaprezentował piętnastominutowe wystąpienie prof. Piotra Glińskiego.

 

Czy Platformie grozi rozpad? – Nie – odpowiedział premier. Ale zastrzegł: – Polityk, który sprawuje władzę i uwierzy, że jest nienaruszalny – następnego dnia go nie ma – stwierdził Tusk. – Czuje się pan w swojej partii mniej pewny niż cztery lata temu? – dopytał Jacek Żakowski. – Tak. Nie dlatego, żebym się rozczarował do ludzi, tylko jestem szósty rok premierem – zobaczcie, ilu ludzi miało prawo się rozczarować mną. Z różnych powodów – odpowiedział premier.

 

Źródło: TOK FM

 

Semka jak Brad Pitt – waletynkowo

14 lut

 

Mamy Walentynki, więc pora na dziewczynki. Tak mi się rymnęło, dzień może nieszczególny, ale serce należy mieć każdego dnia na dłoni. Niemniej w ten walentynkowy może można pokochać prawicę (polubić raczej nie). Kogoś z prawicy. Cholera na prawicy nie ma kobiet. A nawet jak są, to Annę Fotygę trudno zaliczyć do kobiet.

 

Więc pozostaje „miłość” nieprawa do prawicy, bo platońska. Może i oni lubią Platona, ale do tej jakości miłości się nie przyznają, tylko do Kaczyńskiego. A że prezes PiS to nie mężczyzna, więc wszystko gra.

 

Tym bardziej walentynkowo mogę „pokochać” kogoś z prawicy, a przynajmniej w ten nieszczególny dzień, że z niektórymi z nich pracowałem w wołkowym „Życiu”. Byli jacyś inni (no, wiadomo – młodsi), ale nie tak niesympatyczni prawicowo, jak dzisiaj. Takich ich uczynił Kaczyński i Smoleńsk.

 

Kiedyś lubiłem Zarembę, wówczas nie był takim mazgajem, jak dzisiaj. Cholera, cofam – bo dzisiaj Walentynki. Tomasz Lis z nimi w prasie nigdy nie pracował (mogę się jednak mylić), ale w telewizji owszem i to z większością.

 

Ten mój felietonik zainspirował zresztą Lis i pozostanę przy nim, acz nie walentynkowo, bo tego nie potrzebuje on, ani ja. W każdym razie Lis prawicę walentynkowo ściska. A jakie jest ściskanie walentynkowe? Sercem, serduszkiem czerwonym.

 

Lis ma problem, których bardzie ma walentynkowo ściskać? Tych z „W Sieci”, czy tych z „Do Rzeczy”? Najpierw rozważa po cenie. Jak chodzi prawica? Różnica jest między tygodnikami 5 groszy, więc żadna.

 

 

Nie będę relacjonował felietonu Lisa, zaznaczę jednak metaforę, która mu się „wymskła”. Porównanie Piotra Semki do Brada Pitta.

 

Cymes porównanie, prawdaż? Lis, jak to Lis, czyta prawicę bo o nim piszą. I tak: „W „W Sieci” piszą o mnie w czterech tekstach, w których moje nazwisko pojawia się osiem razy. W „Do rzeczy” piszą o mnie w sześciu tekstach, w których moje nazwisko pojawia się trzynaście razy. Czyli ilościowo górą jest „Do rzeczy”. No tak, ale chłopaki z „W sieci”(cholera „z „W sieci”", pisze się to trudno, a już wymówić nie dałoby rady) postarały się bardziej. Ok, inaczej niż kiedyś w „Uważam rze” nie wylądowałem tym razem na okładce (tam byłem chyba ze trzy razy), ale w „W sieci” dali moje zdjęcie. Nie jakieś tam zdjęcie, ale zdjęcie z panem premierem Donaldem Tuskiem. Bardzo lubię swoje zdjęcia, a szczególnie zdjęcia z premierem Donaldem Tuskiem, więc tu „w Sieci” naprawdę zapunktowało”.

 

Lis kończy swój platoński, pardon: walentynkowy, felieton: „Który tytuł wybieram? Jeszcze nie wiem. Ale cenię sobie ten wybór. Dwie redakcje, dwa zespoły, nie czuję się zaniedbywany przez żaden ani jako czytelnik ani jako obiekt opisywany. I walentynkowo pozdrawiam obie redakcje, bo szczególnie teraz, gdy zbliżam się do 50-tki, szczególnie cenię sobie wszelkie wyrazy życzliwości i sympatii. A wiadomo, lepiej mieć dwóch adoratorów niż jednego”.

 

A z Platona najlepiej lubię „Ucztę” (ucztować) i frazę z utrącaniem kamiennych nosów kłamstw. Oby tego dnia walentynkowego mniej kłamali, nie byli takimi Pinokiami.

 
 

Tomasz Lis o Palikocie

12 lut

 

Tomasz Lis broni Janusza Palikota. Dość długa to obrona, aby przekonać oponentów. Także świadcząca, że nie bardzo wierzy w swoje przekonania.

 

Tak! – popełnił Palikot koszmarny błąd – zdaje się mówić Lis – ale kto nie popełnia błędów. Chciał dobrze, świadczy o tym zamiar wysuwania kandydatury Anny Grodzkiej.

 

Byłaby wówczas możliwa debata o tolerancji i przekonania się, jacy jesteśmy tolerancyjni. A tak nie doszło do niej, bo nie pozwolono utrącić Wandy Nowickiej.

 

Przewrotna to obrona. Lis pokazuje, że nie jest tolerancyjny, gdy zawierzył politykowi, a inni nie dojrzeli, iż się pomylił, powinni potrafić ocenić jego zbożne zamiary.

 

Za błędy się płaci. Jak polityk nie będzie płacił, zostanie bezkarny. Spokojnie, Tomku, dobry polityk potrafi się wygrzebać, zły – jeszcze bardziej zakopać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Głosuj na Nas

11 lut

 

Koniecznie należy założyć partię z powyższym logo, mogłaby się nazywać: Głosuj na Nas (GnN).

 

„Dziś partią mającą w Polsce największe poparcie jest partia NMNKG. Nie Mam Na Kogo Głosować” – ogłosił w „Newsweeku” Tomasz Lis.

 

Tuskobus rusza w Polskę

11 lut

 

Donald Tusk wygłosił niedzielne orędzie (10.02). Co chciał tym zyskać? Przede wszystkim skonsumować sukces na RE, gdyż Polska wyrwała z unijnego budżetu 105,8 mld euro (o 4 mld więcej niż w poprzednim budżecie).

 

Chce przy okazji ośmieszyć decyzję PiS o wotum nieufności dla jego rządu. Podbić punkty procentowe. Zapowiedział objazd po kraju tuskobusem.

 

Można zapytać: czy to agitacja, czy konsultacje? Premier powiedział:

 

Najlepszym lekarstwem na kryzys są inwestycje. Tam, gdzie one są, jest i praca. – Będziemy budować. Dokończymy sieć dróg, unowocześnimy koleje i komunikację miejską, zainwestujemy w opiekę zdrowotną i edukację. Znajdą się pieniądze dla małych i średnich przedsiębiorstw. Szczególne wsparcie zagwarantujemy polskim rolnikom.

 

Zaś w najnowszym „Newsweeku” Tomasz Lis dramatycznie pisze:

 

Nadchodzi bowiem nieubłaganie moment, gdy będzie musiał powiedzieć, co dalej. Co zamierza zrobić z bezrobociem, które właśnie przekroczyło 14 procent? Jak zamierza poprawić sytuację młodych ludzi, którzy coraz częściej są przegrani już na starcie dorosłego życia? Jaki pomysł ma rząd na rozwiązanie naszych problemów demograficznych? Czy chcemy wejść do strefy euro i podjąć związane z tym ryzyko, czy też nie jesteśmy w tej sprawie zdeterminowani i zaryzykujemy marginalizację pozycji w Unii? I to od odpowiedzi na te pytania zależy, w jakim punkcie będzie Polska za 10 i za 20 lat. A jakoś nie kroi się, że w najbliższym czasie premier da nam te odpowiedzi.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce