RSS
 

Notki z tagiem ‘Lech Wałęsa’

Lech Kaczyński jako zombie Tworek PiS

02 wrz

Z normalnością Polska się pożegnała. Na jak długo? Na tyle, ile będzie rządziło PiS i takie postaci z Tworek, jak Antoni Macierewicz. Apel smoleński został odczytany na uroczystościach upamiętniających wybuch II wojny światowej na Westerplatte.

radio

Znaczy się Lech Kaczyński poległ we wrześniu 1939 roku. Ciekawe, gdzie? Na poczcie gdańskiej, na samym Westerplatte, na Helu, w obronie Warszawy, w bitwie nad Bzurą, a może od noża wbitego w plecy 17 września.

Lech Kaczyński został zombie polskiej polityki i martyrologii.

kuba jagowski

Zaś lotnicy nie dostają żadnych Ikarów, jako wyróżnienia, tylko „błasiki”. Odjazd, zwłaszcza iż wręcza je sznapsowa generałowa, wdowa Ewa B.

toZdjęcie

Andrzej Duda podał rękę Lechowi Wałęsie. Czyżby uciekał przed Jarosławem Kaczyńskim, który przymierza się do premiera?

tajemnicza

A może Duda czuje się winny śmierci żołnierza GROM na Westerplatte, gdy przechwalał się polskimi jednostkami specjalnymi przed królem Jordanii?

W każdym razie mamy paranoję pisowską w sztafażu wschodniej despotii, o czym przekonała się sama Jadwiga Staniszkis.

staniszkis

Aby społeczeństwo nie do końca zdurniało, potrzebuje edukacji, pozytywistycznej pracy u podstaw.

musimy

Naprawdę jesteśmy okupowani przez wroga wewnętrznego, PiS to trzy w jednym: sowiet ze szkopem i ruskim. Mentalny karzeł, taki dorwał nas wróg. KOD organizuje więc społeczeństwo obywatelskie – samokształcące się.

Jakoś trzeba demokrację propagować, przede wszystkim uczyć jej. Polska to w tej chwili pisowskie Tworki.

Więcej >>>

 

Duda skruszał. Czy trwale?

01 wrz

dudaIwałęsa

Andrzej Duda podał rękę Lechowi Wałęsie w kościele św. Brygidy. Na ile ten akt jest trwały, to dopiero się okaże. I czy Jarosław Kaczyński zezwoli Dudzie trwać w uporze pojednania?

Zobaczymy. Acz prezydent to słabiutki człowiek.

Duda już wcześniej sygnalizował skruchę wobec wielkości Wałęsy: „Polska zmieniła się także dzieki Wałęsie”. Nazwałem to przemową dziada do obrazu.

Kancelaria Prezydenta zamieściła zdjęcie z podaniem reki niewielkiego człowieka wielkiemu Wałęsie. Bez komentarza. Po prostu tchórze dalej robią w galoty.

kancelaria

Duda wygłosił bzdurne przemówienie o różnicach politycznych. Widać, iż to niedoczytany człowiek i powierzchowny. Acz nie wybaczam niewiedzy na takim stanowisku, winien się uczyć, a nie korespondować z Ruchadełkami leśnymi. Chociaż czas na naukę miał w latach młodości, widać, iż to niespecjalnie zdolne chłopię (za Gombrowiczem).

A w mediach miernoty mają się dobrze. Podaje wpis Elizy Michalik, w którym trafnie diagnozuje.

CrNQ2lsWAAAAnvn

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Rulewski: Szczury wybiegły z nory Kiszczaka (o sytuacji Lecha Wałęsy)

18 lut

janRulewskiSzczury

dziśIPN

dziśIPN1

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Synowski Jarosław Wałęsa

04 wrz

Jarosława Wałęsę trudno nie lubić. U niego najważniejsza cecha: sympatyczny. W polityce niekoniecznie jest pożądana. Nazwisko ma historyczne, dzięki niemu jest tam, gdzie jest: w Brukseli. Większość cech ma jednak po matce: Danucie. Taki wizerunek odczytać można z mediów. Jak jest w rzeczywistości – inna para kaloszy.

 

Ambicji nie ma ojca, bo jest lepiej wykształcony. Acz chce być w polityce, wyrósł w niej. Trudno zatem się dziwić. Rozważa kandydowanie na prezydenta. Tylko jednak rodzinnego Gdańska.

 

Jest nowoczesny i w stosunku do ojca synowski. Ma zupełnie inny podejście, niż staruszek, np. do marihuany. Na podchwytliwe pytanie Kuby Wojewódzkiego: „W którym roku prosili cię, żebyś przestał palić marihuanę?”, odpowiedział rezolutnie:

Nigdy nie prosili – zripostował szybko Wałęsa. – Uważam też, że zioło powinno być legalne, bo…

I dodał jeszcze bardziej zdecydowanie:

Bo jeżeli marihuana jest nielegalna, to i alkohol powinien. Jeśli alkohol jest legalny, to i marycha powinna. Takie jest moje stanowisko. Ale powiem coś innego, niech to przejdzie przez parlament, nie powinno być hipokryzji.

 

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz rządzi tym miastem już 15 lat. Jego start w wyborach samorządowych jest niemal pewny, acz rozważał start do PE. Wałęsa mógłby być jego dobrym zmiennikiem. To silny kandydat, a nazwisko mogłoby być decydujące. Jestem za ograniczeniem ilości kadencji na stanowiskach prezydentów miast.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Ewa Milewicz w „Wyborczej” mówi o Polsce i Wałęsie

31 sie

Polska:

Jest trochę niesprawiedliwym krajem. Weź historię opisaną w „Gazecie”, jak facet podżyrował emerytce 700 złotych. I teraz ma stracić mieszkanie, sąd tak nakazał, bo jakiś lichwiarz się dorabia! Nie jestem w stanie zrozumieć, jak to możliwe. „Gazeta” opisuje notorycznie sytuacje bezduszności, zwłaszcza administracji i urzędników. Sierpień ’80 to nie była nadzieja na to, że parę złotych więcej wpadnie ludziom do kieszeni, tylko nadzieja na sprawiedliwość. I nie mogę zrozumieć takiej niesprawiedliwości, która jest wynikiem nie braku pieniędzy, ale urzędniczej bezduszności. I chcę, żebyś to zostawiła w tym wywiadzie, bo to dla mnie ważne. Byłam w KOR-ze, pojechałam na ten strajk, bo zawsze chodziło mi o niesprawiedliwość. Taką codzienną, powszednią.

 

Wałęsa:

Wałęsa jest skarbem. Dlatego tak mnie irytują głosy w różnych portalach, że sami by chętnie posiedzieli w Arłamowie i napili się wódeczki. No to posadź się, kolego! Ja bym chciała, żeby państwo polskie otworzyło takie więzienie i posadziło tam jednego i drugiego z tych forowiczów, taki eksperyment jak u Zimbardo. (…) Wałęsa, dopóki nie został prezydentem, był w porządku. A to gadanie, że podpisał jakiś dokument?! Tysiąc razy już to powiedział, że podpisał. A co miał zrobić? Ciekawe, czy ten, kto go o to oskarża, by nie podpisał? W 1970 roku, sam, w łapach SB.

 

Jeszcze raz o Wałęsie:

W moim zeszycie było coraz mniej niezapisanych kartek. I nagle siada przy mnie jakiś facet, ja sobie coś jeszcze dopisuję, a on ciągnie za ten zeszyt i mówi: – Daj pani!
Ja mówię: – Jeszcze muszę skończyć.
A on: – Daj pani!
Tak poznałam Wałęsę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Lech Wałęsa królem!

12 maj

Prawicowe dziady na portalu wPolityce.pl nie przepuszczą Lechowi Wałęsie. Ot, szczuje. Wałęsa na majówce na Kaszubach został przez tamtejszych przedsiębiorców ogłoszony królem. Taka zabawa, a Lechu lubi takie próżności. Szkoda mi jego, teraz jest kompletnie opuszczony, a to nasza największa postać historyczna. Niestety, może tylko liczyć na podręczniki. Cieszę się, że Lechu się bawi.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Wałęsa: wszystko poszło inaczej, nie o taką Polskę walczyłem

12 mar

 

W tym wpisie zestawiam news o Lechu Wałęsie z Onetu i felieton Cezarego Michalskiego „Wykluczony Wałęsa i inni wykluczeni” z Dziennika Opinii – Krytyki Politycznej. Znakomicie się uzupełniają.

 

Najwyższa pora przewartościować nasza współczesność, która już mi nie pasuje do wcześniejszych moich ustaleń.

 

1.

– Ja właściwie przegrałem wszystko, nawet z tymi mniejszościami. Przegrałem stocznie (…), przegrałem politykę (…), przegrałem uwłaszczenie Polaków (…) – powiedział Lech Wałęsa w programie „Tomasz Lis na żywo”. Jak dodał, jego krótka prezydentura nie pozwoliła mu na zrealizowanie zamierzeń. Zaznaczył, że Aleksander Kwaśniewski „niczego nie rozwiązał”, a dziś „on jest w porządku, on jest chwalony, a ja jestem wciąż czepiany”.

 

- Ja mówiłem o tej sprawie w kontekście tego, co od 20 lat głoszę, że marzeniem moim jest, by demokracja odzwierciedlała przegląd społeczeństwa i ta grupa, (…) powinna pamiętać o swojej wielkości – tak Wałęsa skomentował zamieszanie, które wywołały jego niedawne słowa na temat sejmowej reprezentacji homoseksualistów.

 

2.

Zacznę od cytatu z więcej niż ciekawego wywiadu z Danutą Wałęsą w „Gazecie Wyborczej”. „Niech pani pamięta, w jakich warunkach mąż był wychowywany. Jego ojciec zmarł, gdy miał dwa latka. Takie wydarzenia z dzieciństwa mają wpływ na całe życie. Potem przywykł do patriarchatu absolutnego. Nie sposób już tego zmienić, lepiej w ogóle nie wkraczać. Mąż w tym roku będzie miał 70 lat, to nie jest czas na zmiany. Jest zmęczony życiem, rozgoryczony. Doszedł do takiego momentu, że nie ma już bezpośredniego wpływu na to, co się w Polsce dzieje, polityka poszła w swoją stronę. Myślę, że czuje się też niedoceniony. A teraz jeszcze pewien pan nie chce przeprosić męża za to, że go nazwał współpracownikiem SB”.

 

Jak jednak uzgodnić ze sobą dwa dyskursy nie do uzgodnienia, oba wypełniające łamy resztek liberalnej prasy w tym kraju, która od dawna nie jest już moim przeciwnikiem, bywa raczej przedmiotem mego smutku z uwagi na jej narastającą słabość i brak logiki dochodzącego z jej łamów przekazu? Pierwszy, że polska transformacja po roku 1989 nie produkowała masowo społecznego wykluczenia będącego dzisiaj pokarmem prawicowego populizmu, że gdyby nie talent polityczny Jarosława Kaczyńskiego nie byłoby PiS-u, a gdyby nie wyspecjalizowany w mówieniu „prosto z mostu” Rafał Aleksander Ziemkiewicz – nie byłoby narodowców werbujących po klatkach schodowych blokowisk Radomia czy Łodzi. I drugi dyskurs, że realnie wykluczonym jest Lech Wałęsa, którego portret wyłaniający się ze świadectwa jego żony i niedawnego świadectwa jego syna istotnie pokazuje starego osamotnionego człowieka, który dzień spędza w polskim Internecie, a noc przy Radiu Maryja. Szukając tam i znajdując bez trudu pokarm dla narastającej w nim mizantropii, której wyrazem jest lęk przed ludźmi jeszcze słabszymi od niego, których jednak on uważa za zagrożenie dla siebie, swojego stylu życia i swoich wartości.

 

Skoro zatem Wałęsa czuje się wykluczony i reaguje jak wykluczony – wyżywając się na mniejszościach, okazując niechęć do liberalnego świata, który nie dał mu poczucia spokoju, bezpieczeństwa i sensu – to ile milionów ludzi, którzy nie dostali Nobla i nie byli prezydentami RP znajduje się w sytuacji bez porównania gorszej? Jeśli zajmujemy się – słusznie – wykluczeniem Wałęsy, próbujemy go – –słusznie  publicznie terapeutyzować, to jak możemy twierdzić, że w Polsce nie ma wykluczonych społecznie milionów? I że być może część tej ludzkiej ceny transformacji była nie do uniknięcia, a część wynika może jednak z błędów transformacji – błędów bazy i błędów nadbudowy, błędów rezygnacji z polityki gospodarczej państwa i z osłon socjalnych oraz błędów rezygnacji z osłon symbolicznych, które zastąpiono zasadą symbolicznych uderzeń prewencyjnych?

 

Nie chcemy populistów u władzy – u władzy politycznej, u władzy medialnej? Odbierzmy im żerowisko. Ale jak to zrobić? Opiekując się bardziej naszymi rodzicami? Co to pomoże, kiedy nie możemy przejść na ich stronę, uznać, że geje wymagają leczenia, Żydzi chcą za dużo dla siebie, a Unia Europejska to „Pax Germanica” (ta formuła Anny Fotygi jest wyrażana przez „eurosceptyków” z pokolenia naszych rodziców i dziadków w dużo bardziej bezpośrednim języku). A przecież usłyszymy to samo zarówno od rodziców i dziadków, którzy słuchają Radia Maryja i głosują na Kaczyńskiego, bo byli w pierwszej „Solidarności”, jak też od rodziców i dziadków, którzy słuchają Radia Maryja i głosują na Kaczyńskiego, bo byli w PZPR. Zatem nasza bliskość będzie ich tylko rozwścieczać? A może jednak nie, może uda nam się spędzić z nimi choć jeden wieczór „nie rozmawiając o polityce”? Ale jak rozmawiać z nimi, nie wrzeszcząc na siebie wzajemnie ani nie ulegając moralnemu szantażowi ich realnego cierpienia – cierpienia ludzi, którym spod nóg usunął się wszelki twardy społeczny grunt? To dobre pytanie.

 

Z braku odpowiedzi wykręcę się formułą z poziomu kartezjańskiej „etyki tymczasowej”. Dopóki nie znajdziemy „metafizycznej” odpowiedzi, nie dać się wkręcać w spiralę moherów/lemingów, bo to jest żerowisko redaktora Ziomeckiego (który w 2007 roku pławił się w pogardzie dla moherów) i redaktora Mazurka (który dziś pławi się w pogardzie dla lemingów). Nie przedstawiać związkowców jako bandy „politykierów” (to sformułowanie zapamiętane przeze mnie z wczesnych miesięcy 1982 roku powróciło w obowiązującym dziś szeroko dyskursie neoliberalnym, i to właśnie w odniesieniu do akcji, które są czysto związkowe – protesty przeciwko umowom śmieciowym i zwolnieniom zbiorowym, nie traktowanie rosnącego bezrobocia jako „naturalnej ceny za wzrost efektywności przedsiębiorstw” – cyt. za Janusz Piechociński, niestety).

 

Obrońcy tezy, że Balcerowicz był wzorcowo wrażliwy społecznie, bo przecież w III RP pozostawiono powszechną służbę zdrowia i powszechny system ubezpieczeń społecznych („a mógł ubit’” – cyt. za dawnym dowcipem o tow. Dzierżyńskim), wiedzą doskonale, że nie mówią całej prawdy. Od czasu, jak sięga pamięć pokolenia wychowanego po roku 1989, nie mamy powszechnej i bezpłatnej (czyli utrzymywanej z naszych podatków) służby zdrowia, nie mamy powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych. Mamy fasady, ruiny, w których przeżywają silni, mający pieniądze i dostęp do diagnostyki „poza powszechnym systemem”, a umierają niemający pieniędzy i czekający na diagnozę (nawet nie leczenie) „w powszechnym systemie”. Mamy też miliony ludzi, którzy zbyt długo nie płacili składek emerytalnych i długo jeszcze nie zapłacą, a milionerami na starość też już nie zostaną. Niech tutaj Gowin wystąpi w Sejmie krzycząc, że polska konstytucja (z zapisanymi w niej gwarancjami socjalnymi) znalazła się w niebezpieczeństwie. A, zapomniałem, przecież on jest „thatcherystą” i zagrożenia dla konstytucji widzi wyłącznie w możliwości legalizacji związków partnerskich. A likwidacja osłon i gwarancji socjalnych to dla niego element „deregulacji”, którą woli od europejskiego „socjalizmu”.

 

Warto bowiem jeszcze raz przypomnieć sobie, że Unia to także standardy socjalne, u nas nieprzestrzegane – jedne dlatego, że jesteśmy zbyt biedni (to jest nie do ominięcia albo do ominięcia bardzo powolnego), inne dlatego, że jesteśmy za bardzo społecznie zdziczali (to jest do ominięcia nieco może szybszego, bo wymaga zmian w naszej mentalności „polskich thatcherystów po komunizmie”, ludzi całkowicie i wielowymiarowo społecznie zdziczałych, tak bardzo rozczarowanych społecznym światem ludzi, że pozostał im już wyłącznie Bóg).

 

Polsce potrzebna jest silna polityczna lewica. Marksowskie terapie ludu są jednak lepsze od terapii o. Rydzyka, terapii na łamach tabloidów, a nawet terapii na łamach liberalnej prasy. To one doprowadziły kiedyś do powstania skutecznych związków zawodowych i skutecznej politycznej reprezentacji „wykluczonych”. To one doprowadziły do powstania w części Europy państwa socjalnego, którego resztek część Europy wciąż stara się bronić.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Wojewódzkiemu do sztambucha na Facebooku

05 mar

 

Kubie Wojewódzkiemu na Facebooku jakiś gościu taki oto poczynił wpis:

 

Cóż innego mu pozostało, jak skomentować:

 

„Nikogo nie będę przepraszał. Prawie cały naród mnie popiera.” – Lech Wałęsa. Gratulujemy fanów ! k.

 

W wywiadzie udzielonym stacji TVN 24 Wałęsa powiedział, że w Sejmie lesbijki i geje powinni siedzieć w ostatnim rzędzie, a „nawet dalej, za murem”. Wczoraj były prezydent powiedział Radiu ZET, iż nie przeprosi za swoje słowa, dodając, że ponad 95 proc. narodu jest po jego stronie. – Powiedziałem tylko, że mniejszości, którym oddaję wszelkie honory, nie powinny się afiszować, nie powinny narzucać większości swoich poglądów. Mówiłem tylko to, bo mam dość tego afiszowania się, dość mówienia tylko o tym, zamiast o innych sprawach – wyjaśnił Wałęsa.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ciupcianie, Internet