RSS
 

Notki z tagiem ‘Krystyna Pawłowicz’

PiS nie uczy się historii, działa na jej szkodę, szkodę Polski

18 kwi

Historia, która się powtarza, jest groteską.

Historii Polski ci nie chcą się uczyć, którzy szkodzą.

Histeryczka.

 
 

Lewak, Pawłowicz i Waszczykowski

16 lis

 

właśnieZasłyszane

nieJestemFrancuzką

jeśliDoEuropy1

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii K. jak ka

 

Pawłowicz: Czy współżycie do odbytu to jest miłość?

18 kwi

Kobieton Krystyna Pawłowicz – bo to przecież nie kobieta – poszukuje odpowiedzi na pytanie:

„Czy współżycie do odbytu to jest miłość?”

Może kobieton Pawłowicz nie odbywała stosunku analnego. Byłoby to jakieś usprawiedliwienie.

Ten kobieton jednak brnie dalej w swoich pikantnych spekulacjach, więc przepowiada, pytając:

„ To teraz nawet z kozami, małpami itd. będzie można uprawiać seks? Skoro baba z babą lub chłop z chłopem mogą, to czemu nie?”

PiS jest takie, jakie widać – jak kobieton Pawłowicz. Wyborcy, do których powyższe pytania zadała w Zabrzu, są przez Pawłowicz nadużywani.

Więc zasadne jest pytanie:

Czy współżycie Pawłowicz z odbytem wyborców to polityka?

>>>

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Pawłowicz: prostytucja

21 lut

 

 

 

- Dlaczego homoseksualiści najpierw chcą zagwarantować sobie dostęp do majątków? Dobrze wiemy, że związki homo są nietrwałe, a często polegają nawet na prostytucji – powiedziała w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl, posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

 

Spokojnie! Zatrzymajmy się na słowie: prostytucja.

 

Kogo ma na myśli Pawłowicz?

 

Braci Karnowskich? Którzy tak chętnie uczęszczają do studiów.

 

Co łączy Pawłowicz z Kaczyńskim? Kim Kaczyński jest w polityce? Jak nazwać to, co uczynił z zawodu polityka? Czy to nie jest najstarszy proceder?

 

O, w mordę! Ta niedouczona profesor puszcza ustami farbę, bo tego nie można nazwać żadnym sensem.

 

Źródło: Onet.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Rynsztok Pawłowicz i Palikota – Żakowski piętnuje okrutny język debaty publicznej

13 lut


W świeżej „Polityce” Jacek Żakowski mierzy się z okrucieństwem debaty publicznej: „W USA, podobnie jak w Polsce, prymitywna prawica atakuje poprawność. Ale tam to jest margines. U nas prymitywny nurt zdominował debatę. Okrucieństwo debaty znieczula na okrucieństwa w innych sferach życia i je stymuluje”.

 

Ostatnie przykłady są nader znamienne. Język politycznego dyskursu przenosi się na inne poziomy, na ten nasz powszedni, codzienny, w którym przestajemy posługiwać się argumentami, a w ruch idą inwektywy. Niewielu tego jest świadomych. Nie chodzi o „ubarwianie” języka tzw. łaciną kuchenną, interpunkcją wielu, bo gdy nie powiedzą k…, nie będziemy wiedzieli, że w tym miejscu winien znajdować się oralny przecinek.

 

Chodzi o powszednie okrucieństwo, którego znieczulica jest tylko łagodną odmianą. Zadawanie bólu innemu w imię naszych racji (uzurpatorskich często).

 

Żakowski: ”Jako społeczeństwo wdrażamy się do okrutnych procedur, beztrosko zadajemy sobie ból, spokojnie znosimy widok okrucieństwa wobec innych”. Dziennikarz „Polityki” podaje m.in. „popisy” posłanki PiS Krystyny Pawłowicz, która na spotkaniu z wyborcami obrażała Annę Grodzką. Podobnym okrucieństwem wobec drugiej osoby wykazał się Janusz Palikot, mówiąc o „gwałcie” w kontekście zachowań Wandy Nowickiej.

 

Palikot takim potraktowaniem sprawy – dla niego politycznej, a nie moralnej, jak chce przekonać gawiedź – stworzył przestrzeń dla wulgarnych bytów politycznych: ”Zachęcił innych do tego, by jej bronić. Gdyby sprawę załatwił delikatnie, za zamkniętym drzwiami, na posiedzeniu klubu czy partii, Nowicka sama podałaby się do dymisji”.

 

Żakowski zwraca uwagę, że w USA, podobnie jak u nas w Polsce, „prymitywna prawica” atakuje poprawność. Tyle że tam nie ma ona aż tak dużego znaczenia. W Polsce debatę zdecydowanie zdominował właśnie ten prymitywny nurt. Wpadamy w błędne koło, bowiem taki poziom debaty znieczula także w innych sferach życia. „Słowa Krystyny Pawłowicz i setki podobnych wypowiedzi, programowo odrzucających poprawność polskich polityków, publicystów, duchownych, kulturowo autoryzują okrucieństwo „skurwiela za szybą”, komorników, prokuratorów, kamieniczników i milionów ludzi obojętnych na cierpienie innych. Wbrew temu, co się przeciwnikom poprawności wydaje, takie słowa bolą nie tylko tych, w których są wymierzone, ale wszystkich”.

 

Arbitrem w sprawie Palikota nie może być on sam. Elektorat wyda na niego wyrok. Lecz publicyści i ci, którym jakość życia i język debaty nie są obojętne, muszą reagować.

 

A za ostatnie „wyczyny” Pawłowicz, Palikot i kilku innych winni dostać czerwone kartki. I ten akt napiętnowania powinien być przypominany, bo żadne arbitraże Komisji Etyki nic nie wniosą, są z gruntu polityczne, chronią własnych, ganią konkurentów.

 

Palikot i Pawłowicz to dwie przeciwległe strony politycznego medalu, ale ciągle to ten sam medal: dewaluacja życia publicznego, które zmierza do rynsztoka.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Sadurski: Krystyno wróć

04 lut

 

Wojciech Sadurski jak zawsze świetne wpisy blogowe. Najlepszy jest w sieci. Oto:

 

Wiele, wiele lat temu, w prehistorii a może jeszcze wcześniej, w czasach tak zamierzchłych, że mój wykładowca szkolenia ogniowego major Czesław Serafin nazwałby je “czasami wstecznymi, daleko idącymi” (bo to było określenie tego militarnego pedagoga na czasy zamierzchłe), na tym samym piętrze firmy, w której pracowałem, pracowała także Krysia. Dobra koleżanka: mila, zabawna i ładna; ani nadzwyczajnie mądra ani specjalnie głupia: dawała się lubić.

A potem, no cóż, jak w przedwojennej piosence, „odszedłem, bom musiał, bo los mnie tak goni, i każe wieść życie Cygana”, ale o Krysi od czasu do czasu dochodziły mnie słuchy – które to słuchy, jak wiadomo, mają do siebie to, że jak już dochodzą, to z odpowiednim komentarzem. I komentarz był taki oto, że Krysia miała pecha, bo w jej zakładzie, jak raz, trafiła na kolegów od siebie mądrzejszych, a w każdym razie takich, którzy szybciej niż ona okazali swą przydatność Rzeczypospolitej, co też zostało odpowiednio w niebiesiech odnotowane. Jeden został sędzią Trybunału Konstytucyjnego – i jak potem czas pokazał, a jak już coś czas pokaże to trudno z nim się kłócić, okazał się być jednym z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszym, sędzią w historii tego wspaniałego polskiego sądu. Drugi został naczelnym pełnomocnikiem rządu premiera Buzka do spraw reformy terytorialnej Polski i wsławił się jako skuteczny i odważny orędownik decentralizacji i demokratyzacji lokalnej (niestety zmarło mu się niedawno). Trzecia kroczyła od sukcesu do sukcesu: została prezeską Narodowego Banku Polskiego, potem jedną z szefów ważnego europejskiego banku w Londynie, a potem popularną prezydent Warszawy, którą zresztą jest do dziś – i bardzo dobrze.

Taka to była instytucja. A Krysia? Coś tam się handryczyła o jakieś seminaria, wykłady, proseminaria – klimaty nieporównywalne ze sferami, w których jej bardziej utalentowani koledzy funkcjonowali. Coraz częściej mówiono o niej ze śmiechem i politowaniem – nieładnie może, no ale to takie już jest środowisko. Zapewne jej było przykro. A potem poniosło ją w inne polityczne strony – i dobrze, bo przecież mamy ten pluralizm. Ale ostatnio, już jako poseł Krystyna, zaczęła nieco wariować: z mównicy sejmowej obrażać ludzi, a gdy podniosły się protesty, histeryzować, że to nagonka na nią; przyjęła styl i rolę przekupki z Kleparza (dlaczego akurat z Kleparza? Nie wiem, ale tak się mówi i to brzmi odpowiednio dosadnie) i przekrzykiwać się na wizji i fonii w sposób sugerujący, że w postać dawnej Krysi wcieliła się jakaś zupełnie inna osoba, pozbawiona stylu, elegancji i – niestety – rozumu. Bo któż rozumny nazwałby bezdzietne pary „jałowymi”, zwracając w ten sposób uwagę opinii publicznej na własny, jałowy w sumie (wedle tej definicji) stan cywilny i prokreacyjny?

Więc na koniec tego osobistego wspomnienia, sięgającego – jako się rzekło – czasów wstecznych, daleko idących, pozwalam sobie na ten apel do posłanki Krystyny Pawłowicz: Krysiu, wróć!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska