RSS
 

Orban

 

Na Węgrzech Orban znów bierze wszystko. „Demontuje demokrację, ale robi też coś, co podoba się w Europie”

Krzysztof Lepczyński, 14.10.2014
Prawicowy Fidesz Victora Orbana zdecydowanie wygrał wybory samorządowe na Węgrzech. Według prof. Radosława Markowskiego to „polityczny majstersztyk”. – Orban demontuje podstawowe instytucje demokratyczne kraju. Ale robi też coś, co podoba się nie tylko na Węgrzech – mówił. – Pokazuje drzwi międzynarodowym korporacjom.
Kierowana przez Viktora Orbana prawicowo-konserwatywna partia Fidesz zdominowała niedzielne wybory samorządowe, zdobywając stanowiska burmistrzów 20 z 23 największych węgierskich miast i wygrywając we wszystkich regionach.W porównaniu z poprzednimi wyborami samorządowymi sprzed czterech lat swe wyniki poprawiło skrajnie prawicowe ugrupowanie Jobbik, które będzie teraz obsadzać urzędy burmistrza w około 20 miastach – co jest liczbą dwukrotnie większą niż dotąd. – Radykalna prawica bierze wszystko, lewica nie istnieje – oceniła w Poranku Radia TOK FM Janina Paradowska.

„Orban się podoba”

Prof. Radosław Markowski z SWPS i PAN przekonywał, że kolejne zwycięstwo węgierskiej prawicy to głównie zasługa samego Victora Orbana. Jego zdaniem dokonania węgierskiego premiera to polityczny „majstersztyk”, ale i rzecz niezwykle groźna.

- Orban z jednej strony demontuje podstawowe instytucje demokratyczne kraju, jak niezależność banku centralnego czy Trybunału Konstytucyjnego. Nowa konstytucja stała się pośmiewiskiem, bo rok po jej uchwaleniu jest zmieniona w 40 proc. – wyjaśniał prof. Markowski.

- Z drugiej strony Orban robi coś, co podoba się nie tylko na Węgrzech, ale w wielu ogarniętych kryzysem krajach na południu Europy. On pokazuje drzwi międzynarodowym korporacjom i bankom – dodał.

Faszyzm dotrze do Polski?

Adam Szostkiewicz z „Polityki” przypomniał, że na Węgry trzeba patrzeć przez pryzmat orbanowskich fascynacji polskiej prawicy. I zadał sobie pytanie, czy podobny zwrot – zupełne wyparcie lewicy na rzecz skrajnej prawicy – jest nad Wisłą możliwy.

- Historycznie biorąc, faszyzm udaje się tam, gdzie jest poparcie dla takich partii ze strony drobnomieszczaństwa. Musi być duża liczba niskich rangą urzędników, drobnych przedsiębiorców, niewykwalifikowanych robotników. To oni zwykle głosują na partie faszystowskie. Mam nadzieję, że w Polsce nie ma bazy do powtórzenia węgierskiego sukcesu Orbana – stwierdził Szostkiewicz. – Potrzebny jest jeszcze kryzys. Węgrzy go mają, my nie – uspokoił prof. Markowski.

„U mnie w kraju umiera demokracja”

Piotr Kraśko, szef „Wiadomości” w TVP, podkreślał, jak małym zainteresowaniem cieszy się sprawa węgierska w Europie. Opowiadał, że podczas niedawnych spotkań europejskich nadawców publicznych rozmawiano o Syrii czy Iraku. – Dziennikarz z Węgier wstał z dramatycznym apelem: „Co wy tu gadacie, jak u mnie w kraju umiera demokracja. Nie ma wolnych mediów, jak ktoś nie jest za Orbanem, wyrzucają go z pracy” – mówił publicysta.

W końcu zapytano Węgra, dlaczego, wobec tylu narzekań, Orban nie przegra wyborów. „Wy tego nie zrozumiecie” – miał odpowiedzieć dziennikarz. „On jest jednak bardzo inteligentny. Jakąkolwiek macie prawicę, nie dorasta mu do pięt” – stwierdził.

„Odpowiada na nasze traumy sprzed stu lat”

Kraśko dorzucił jeszcze drugi argument: pierwszą wojnę światową. – Nam kojarzy się ona romantycznie, odzyskaliśmy niepodległość. Ale Węgrzy mają dramatyczne wspomnienia, stracili większą część kraju – wskazywał. I znów przytoczył węgierskiego dziennikarza: „Wy tego nie zrozumiecie. Orban odpowiada na nasze traumy sprzed stu lat”.

tokfm.pl

Dodaj komentarz