RSS
 

PiS przy korycie, Polska w niebycie

21 lis

stocton

Ten obrazek z konferencji prasowej Antoniego Macierewicza pokazuje, jakim przypadkiem psychiatrycznym jest minister obrony.

Nie dość, że ma twarz z horroru – jakby nowe wcielenie Frankensteina – to na drugim planie żołnierze w maskach mają wywoływać grozę.

Macierewicz cynik? Nie, jak napisałem – pacjent, ale przede wszystkim idiota. I to w znaczeniu powszednim, kolokwialnym.

Dobrze napisał Stocton, Macierewiczowi cuchnie z jamy ustnej, gdy wypowiada takie słowa: „Dla WOT jedyną partią jest Polska, naród, patriotyzm”.

To są cuchnące słowa. Dla Macierewicza moja ojczyzna jest pomyjami. Zrobił z przestrzeni publicznej rynsztok, w której straszy swoją twarzą.

Ryszard Petru mówi o planie Morawieckiego, który jest humbugiem stworzonym na rzecz ciemnego ludu.

petru

„Plan Morawieckiego to plan złupienia Polaków. Na to wszystko trzeba będzie znaleźć pieniądze. Np. poprzez likwidację kwoty wolnej, Większą akcyzę na samochody. I większe opodatkowania przedsiębiorców. Rząd PiS nie stać na wszystko co obiecywali. Koszty spadają nie tylko na budżet, ale też na samorządy, które nie są do tego przygotowane.”

Po co PiS cofał reformę emerytalną? Po to, aby państwo nie płaciło emerytur. O to chodzi z obniżeniem wieku emerytalnego. O tym bezwiednie mówił w Radiu Zet Jarosław Gowin.

gowin

„Trzeba zbudować szczegółowe rozwiązania, które zachęcą Polaków do tego, żeby pracowali dłużej. Dyskutujemy na ten temat od wielu miesięcy, zwłaszcza z premierem Morawieckim. Niezależnie od tego, jakie będą stanowiska rządowe, mogę powiedzieć, że również moja partia przedstawi pewne propozycje. Na dłuższą metę obecny system emerytalny jest dysfunkcjonalny. Z zachowaniem zasady praw nabytych, moim zdaniem trzeba będzie w przyszłości – nie w tej kadencji, być może nie w następnej, ale w ciągu najbliższej dekady – przejść na system emerytur obywatelskich”.

Tak wychodzi szydło z PiS-u.

Tymczasem Platforma Obywatelska przeprasza, że budowała autostrady, a nie pomniki. Na tym polega Polska w budowie PiS.

po

Polska w budowie pomników ofermowatego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Intelektualny ciapa.

„Zawsze jest wybór. Platforma Obywatelska budowała drogi. Prawo i Sprawiedliwość buduje pomniki” – napisał na Twitterze Stanisław Gawłowski, były wicemister środowiska rządu PO-PSL.

Trafne słowo o PiS odchodzącego z Trybunału Konstytucyjnego prezesa prof. Andrzeja Rzeplińskiego (wywiad w „Newsweeku”).

rzeplinski

„Mamy demokrację Kiepskich. Rzeczywistość przelała się z ekranu do realu. Główni aktorzy tego kiepskiego przedstawienia robią to, co chcą, według zasady: jak to nie można, skoro można?”

Trafne, ale smutne dla Polski.

Tak czy owak musimy sobie poradzić z PiS-em, bo ta władza dla kraju niesie tragedię.

PiS przy korycie,

Polska w niebycie.

Więcej >>>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Umierać za PiS, to umierać jak za Tworki. Takie jest bezpieczeństwo Polski

10 lis

radio-tok-fm

Trudno się przedrzeć przez zasieki kłamstw, za jakimi chronią się politycy PiS. Najpierw jedna barykada kłamstw, a za nią pole minowe bredni, itd.

Antoni Macierewicz jest w tym mistrz, to pacjent nr 1, a może nr 2 – bo nie chcę obrazić prezesa. W wypadku Macierewicza występuje ten problem, że osłabia obronność Polski.

Chyba nie jest wielkim odkryciem, że Macierewicz to V kolumna naszego bezpieczeństwa. Odebrał Andrzejowi Dudzie jego konstytucyjną proregatywę – zwierzchność nad Wojskiem Polskim.

Duda się stawia, ale czy ten złamas jest w stanie wygrać z pacjentem nr 2? Do nominacji generalskich miało tradycyjnie dojść 11 listopada, w Święto Niepodległości, ale zostały przez Dudę przeniesione na 29 listopada, bo przyszli generałowie nie spełniają warunków wyższych oficerów.

Duda nie chce robić z Misiewiczów Macierewicza generałów.

Niegodny splunięcia rzecznik Dudy, niejaki nielot Marek Magierowski nie wiedząc, co odpowiedzieć na pytanie dziennikarza o konflikt prezydenta z ministrem, na ten bałagan, rozpirzaj w wojsku, powiedział, że „trwają uzgodnienia”.

Taki Magierowski w dawnej Polsce zostałby usieczon, bo jest niegodny reprezentowania godności Polaka, a Duda – cóż – gmin, który w taborach robi w portki przed pacjentem Macierewiczem.

W razie goracego konfliktu z Rosją NATO nam nie pomoże, bo „kto chciałby umierać za Tworki?”

 

PiS niszczy państwo prawa, a Duda zachwala swoją partię i stawia ją przeciw Polakom

23 paź

W najnowszym „wSieci” złamany prezydent Duda zachwala swoją partię, która jest na wojnie z Polakami, Francuzami, Niemcami, niemal ze wszystkimi.

Bartosz T. Wieliński odpowiada 10 najważniejszymi dokonaniami PiS.

cvxn3wowaaq_iak

Macierewicz dał wykładnie wiary w prezesa. Nasz Stalin, czyli z niewielkim błędem genetycznym Sralin Kaczyński.

cvzysdxweaqexbi

Prezesi sądów konstytucyjnych Francji i Niemiec mówią o niszczeniu prawa w Polsce.

kto

O najnowszym numerze „Newsweeka” Tomasz Lis pisze na Twitterze: ”W najnowszym Newsweeku piszę o Istocie i skutkach ataku PIS-u na Polskę.”

cvb2ti2wcaak_o8

Warto przypominać, jak rok temu sytuacja wyglądała przed wyborami, a „Wyborcza” przestrzegała, sprawdza się najgorsze.

cvbwh_9waaat-el

Ja popieram, a wy?

cvb8apww8aaus9c

Oto przykład, dlaczego należy popierać: ”Nogi rozkładała, a teraz się siedzieć zachciało”.

cvb8aokwyaakxe7

Więcej >>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Kijowski: Prawa się nie negocjuje, prawa się przestrzega
  2. Duda – handlarz prawem, a tak napawdę: sprzedawczyk prawa
  3. Kaczyński chce odebrać Polakom demokrację, a KOD zmiażdżyć
  4. Duda dokonał wyboru, a Kaczyński zapakował nas do ogólnopolskiego tupolewa. Właśnie lecimy
 

Polskie zarazy: Kościół, Kaczyński, przemoc w stosunku do kobiet. Nacjonalizm, rasizm, fundamentalizm

17 paź

Jeden z najwybitniejszych dziennikarzy w historii Ryszard Kapuściński pisze o trzech plagach, zarazach, z którymi obecnie mamy do czynienia w Polsce.

cu3wfgjw8ae-h_m

Na Jasnej Górze w XXI wieku odbył się kicz estetyczny, cyrk na katolickich kwadratowych kółkach, „Wielka Pokuta”.

Z niebytu Boga robiono idiotę. Impreza została zorganizowana przez organizację Solo Dios Basta. W istocie pokazano, jak wygląda piekło, w którym wzięło udział ponad 100 tys. zniewolonych.

Polskie piekło odczynione w stylu Średniowiecza.

ponad

Tadeusz Bartoś nazywa to manipulacją i przestrzega kobiety: nie dajcie się nabrać:

kobiety

„Utrzymywanie w poczuciu winy, zamiast wsparcia, rodzaj sadyzmu, znęcania się emocjonalnego nad bezbronnymi, bo cierpiącymi, bo postawionymi przed trudnymi wyborami. I do tego niesmaczny pokaz manipulacyjnej dominacji w postaci występu tzw. egzorcysty, nijakiego księdza Piotra Glasa – jednego z najbardziej znanych, modnych, poszukiwanych super star egzorcystycznego fachu hochsztaplerów. Mistrz nadużycia władzy, szerzący niewiedzę, strach, rządzący przy pomocy administrowania ludzkim przerażeniem. Jego aktywność można śledzić w internecie. Nawet ochrzczony, mówi tam między innymi ów oszust-egzorcysta, nie jest uwolniony od demonów.”

Joanna Mucha w bardzo ciekawym wywiadzie:

plod

„Cofamy się. Zamiast doskonalić państwo, musimy się zajmować sprawami absolutnie podstawowymi. Prawami kobiet.”

Joanna Mucha definiuje, jak mężczyźni chcialiby ustawić sobie do ciosu kobietę:

„Kobietę polityka próbuje się zakorzenić w temacie urody lub jej braku oraz obowiązków domowych. To jest to, w czym ona jest ekspertem, czym naprawdę się zajmuje lub powinna zajmować. I jeśli potem się wypowiada na inne tematy, jest siłą rzeczy mniej wiarygodna, bo przecież przed chwilą zajmowała się głupotami.”

Takim damskim bokserem jest Jarosław Kaczyński, „geniusz na taborecie”.

A tymczasem polskim Czarnym Protestem zainspirowały się Meksykanki i Argentynki.

anna-dryjanska

19 października w tych państwa odbędzie się Czarny Protest. Tymczasem… Koreanki już strajkują.

anna-dryjanska-2

W końcu z naszego rodu pochodzi jedna z najwybitniejszych kobiet w historii: Maria Curie-Skłodowska. Brawo Polki!

cu38tzkwyaab6m0

Więcej >>>

 

Psychoza Kaczyńskiego. Leczyć prezesa PiS

17 paź

Pamiętacie „Psychozę” Alfreda Hitchococka z 1960 roku? Syndrom tego przypadku zachodzi u Jarosława Kaczyńskiego.

psychoza

Prezes PiS niezwłocznie winien być zbadany przez dobrego specjalistę psychiatrę i to niekoniecznie Polaka.

„Psychoza” to klasyka w najlepszym wydaniu. Czyny głównego bohatera organizuje trup matki, od której się uzależnił do tego stopnia, że jej trupa przetrzymuje w mieszkaniu.

Jest samotny i chory psychicznie, acz na pozór wydaje się być wielce normalny.

Podobnie jest z samotnym Kaczyńskim, który w drugiej części wywiadu dla Onetu mówi o trupie swego brata, będzie ekshumowany:

- Ja się zgadzam z decyzją o ekshumacjach. W przypadku mojego brata jest już mowa o terminach. To będzie jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza ekshumacja – mówi.

jaroslaw-kaczynski-2

Prezes PiS chce nas, jak bohater grany przez Anthony’ego Perkinsa, zabić fetorem.

Kaczyński nie ma rozumu i tym chce się podzielić. Pozwoliliśmy temu małemu człowiekowi (intelektualnie jest nad wyraz mały) bajdurzyć i zabijać Polskę.

Kaczyńskiemu należy się lekarz, a nie bredzenie w mediach. Wszyscy Polacy winni brać udział w konsylium. A na koniec – jak w „Psychozie” – niech trzyma brata u siebie na Żoliborzu.

Brat – winny katastrofy smoleńskiej, prezes – winny katastrofy Polski. Taki ktoś rządzi. Chcemy być nienormalni, jak on?

Więcej >>>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii K. jak ka, Polityka polska

 

Biedroń: Nie tęsknię za parlamentem. Dzisiaj jest mi dobrze tutaj. Mam poczucie sprawczości [FRAGMENT KSIĄŻKI]

13 paź

– Myślę czasem, co by było, gdybym zasiadał w Sejmie. I wychodzi mi, że nie chciałbym dzisiaj posłować. To, co się dzieje na Wiejskiej, budzi we mnie ogromny niesmak i poczucie marnotrawienia czasu. Dlatego w ogóle nie tęsknię za parlamentem – mówi Robert Biedroń w rozmowie z Magdaleną Łyczko. To fragment książki, która 26 października ukaże się nakładem wydawnictwa Edipresse. Na 300POLITYCE jako pierwsi publikujemy fragment.

*****

Podczas marszu równości w Krakowie w roku 2003, szedłem z profesor Marią Szyszkowską, ówczesną senatorką SLD, a ludzie podchodzili i opluwali nas. Jeden po drugim. Pluli nam prosto w twarze. Ale trzeba było przez to przejść. Nie było innej drogi. Szczególnie, że wtedy profesor Szyszkowska próbowała przeprowadzić przez senat projekt ustawy o związkach partnerskich, zablokowany potem w sejmie przez jej klubowych kolegów z lewicy…

Iza miała odwagę, żeby stanąć, wbrew nastrojom społecznym, przeciwko tej naszej polskiej homofobii. A przecież była członkinią rządu i mogła powiedzieć, podobnie jak to inni politycy lewicy, że nie zrobi tego, bo spadnie jej popularność. W tych czasach trzeba było mieć nie lada odwagę, by działać w obszarze LGBT. Iza nie była osamotniona, obok niej byli inni politycy, którzy wspierali nas w walce o równouprawnienie: Izabella Sierakowska, Joanna Sosnowska, Ryszard Kalisz, Katarzyna Piekarska, Kazimierz Kutz czy Piotr Gadzinowski. Ale ona robiła to systemowo, całą sobą.

Iza pojawiała się na marszach i paradach…

Na paradach w warszawie, marszach w Krakowie i manifach. Była zawsze, kiedy jej potrzebowaliśmy. To dzięki jej staraniom nielegalna parada równości w 2005 roku dostała ochronę policji. Pierwsze parady i marsze były notoryczne obrzucane kamieniami, butelkami, jajkami. Wszystkim, co chłopcy z młodzieży wszechpolskiej i wspierający ich kibice, znaleźli pod ręką. Pamiętam marsz równości w 2005 roku, w Krakowie. Szliśmy z Izą, trzymając się za ręce, a w naszym kierunku leciały kamienie. Bałem się, a ona dodawała mi otuchy: „Robert, idziemy! Oni mają tylko kamienie, my mamy za nami tyle osób. Popatrz!”, mówiła. Obejrzałem się i zobaczyłem tłum ludzi. Kto by się bał, gdy obok kroczy Iza?

Jaka ona była?

Odważna. „w Polsce powinny być zalegalizowane związki homoseksualne i takie pary powinny mieć prawo do wychowywania swoich dzieci”, mówiła – uwaga! – w 2002 roku. Wtedy, kiedy jeszcze większość gejów i lesbijek, nie wspominając o politykach, nie ośmielała się nawet o marzyć o dyskusji o homorodzicielstwie.

Nawet atakowana potrafiła łączyć, a nie dzielić. Szukała tego, co wspólne, dialogu. Nigdy nie obrażała, nie opluwała. Chociaż gdy zaprzeczano bliskim jej wartościom, miewała celne riposty. Gdy kierowane przez Romana Giertycha ministerstwo edukacji narodowej przedstawiło w 2006 roku pomysł zakazu tak zwanej promocji homoseksualności, Iza grzmiała z trybuny sejmowej: „promować to można kurczaki w supermarkecie, a nie orientację seksualną!”.

taka była!

Moja przyjaciółka Agnieszka Graff pięknie o niej mówiła, że Iza „nie bała się uszczerbku swojego wizerunku i posiadła niezwykłą umiejętność funkcjonowania w dwóch światach – polityczno-instytucjonalnym i zadymiarskim. Prezentowała rzadki na naszej scenie politycznej model kobiecości kobiecej, ale nieflirtującej”.

Iza miała siłę i dumę, wynikające z pewności siebie. Była pewna że to, o co walczy pomoże społeczeństwu. Że to coś, co na pewno przyniesie mu korzyść. Myślę, że była swego rodzaju wizjonerką. Gdybyśmy nie żyli w społeczeństwie tak silnie patriarchalnym, to Iza zrobiłaby jeszcze większą karierę, chociaż i tak była panią wicepremier. Wciąż trudno mi uwierzyć, że nie ma jej już z nami…

Pamiętasz, jak dowiedziałeś się o jej śmierci?

Pierwsze wiadomości, jakie docierały, jakoś znosiłem. Że roztrzaskał się samolot, że katastrofa. To było takie nienamacalne i abstrakcyjne, bo nikt nic do końca nie wiedział. Ale kiedy zadzwoniła do mnie szefowa biura Izy Katarzyna Kądziela, że to już pewne… to było tak osobiste, że się rozkleiłem. Wsiedliśmy z Krzyśkiem w samochód i pojechaliśmy po Kaśkę, która była rozwalona całkowicie, a trzeba było wszystko ogarnąć. Trzeba było jej pomóc i – przede wszystkim – jakoś się w tym odnaleźć. Spędziliśmy z nią cały dzień, a potem pojechaliśmy do sejmu, pod którym stały już tłumy ludzi. To było straszne.

Straszne. Rozmawiasz czasem z Baśką o jej mamie?

Rzadko, chociaż ciężko od tego uciec. Życie i działalność bardzo posplatały nasze życiorysy. Zwłaszcza że baśka z powodzeniem kontynuuje pracę Izy poprzez powołaną fundację jej imienia, ale też poprzez działalność polityczną. Bardzo jej kibicuję. To polityczka z dużym doświadczeniem społecznym i politycznym, mądra, odważna i pracowita. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie naszą panią premier.

(…)

Głosowałeś wbrew sobie? Wbrew własnym przekonaniom?

Nie, na szczęście nie. Można prześledzić moje głosowania. Janusz Palikot nie łamał mi kręgosłupa, mimo wielu trudnych spraw.

W jakich sprawach wyłamałeś się z partyjnej dyscypliny?

Na przykład w sprawie igrzysk zimowych w Zakopanem wstrzymałem się od głosu. A kilka miesięcy potem pojawiły się protesty mieszkańców Krakowa, że igrzyska to absolutna pomyłka i niegospodarność. Dopiero wtedy parlament wycofał się ze swojej decyzji. Niemal wszyscy posłowie (407 – przyp. red.) opowiedzieli się przeciwko tej imprezie.

Wbrew dyscyplinie głosowałem wiele razy.

Na przykład przeciwko ustawie o podwyższeniu wieku emerytalnego do 67. roku życia. Uważam, że w polskich realiach służby zdrowia, warunków pracy, standardu życia, zmuszanie kogoś do tak długiej pracy jest niesprawiedliwe. Podejmowałem bardzo wiele indywidualnych i niepopularnych decyzji. Nie potrafiłem podporządkować się bezmyślnie, na przykład kiedy mój własny klub próbował odwołać Wandę Nowicką z funkcji wicemarszałkini Sejmu. Oczywiście, w większości spraw myślałem podobnie jak mój klub, ale były sytuacje, jak ta z Wandą, w których nie było mojej zgody. Ludzie to doceniali, widziałem to w ich reakcjach, i chyba na tym zyskałem. Bo pozostałem na scenie politycznej, podczas gdy moich kolegów i koleżanki z niej zmiotło. Włącznie z Januszem.

(…)

Kiedy Monika Olejnik, jeszcze przed twoim zaprzysiężeniem na posła, zapytała cię, co to jest Konwent Seniorów, udzieliłeś błędnej odpowiedzi. Blefowałeś, że wiesz, czy się pomyliłeś?

Nie pamiętałem tego. Od moich studiów minęło ładnych kilka lat, a wiedza o Konwencie Seniorów do niczego nie była mi na co dzień potrzebna. Ale to była dobra lekcja i impuls do nadrobienia zaległości. Na marginesie – myślę, że gdybym zapytał Monikę Olejnik, czym się różniła instytucja sprostowania od odpowiedzi w prawie prasowym, to też pewnie miałaby kłopot z odpowiedzią. Ale nie mam do niej pretensji. Monika Olejnik jest przecież dziennikarką, ma zadawać trudne pytania.

Nie obrażam się o takie rzeczy, mam dystans do siebie, co w polityce, chociaż rzadkie, jest bardzo potrzebne. Bez tego człowiek by oszalał. Właśnie dlatego uprawiam taką, a nie inna politykę. Bo wiem, że gdybym tylko i wyłącznie wydawał nudne raporty z mojej pracy, to prawdopodobnie pies z kulawą nogą by się nią nie zainteresował. Dlatego robię też rzeczy, o których wiem, że zainteresują ludzi, przyciągną ich uwagę. Staram się również tak formułować przekaz, żeby był atrakcyjny i dla tabloidów – na przykład upubliczniam fakt, że skoczyłem ze spadochronem – tak, aby ludzie, wchodząc później na moją stronę internetową, zobaczyli też, że przygotowałem dobry budżet dla miasta albo spłacam kredyty, wyremontowałem drogę, ograniczyłem koszty energii w urzędzie. By przy okazji przemycać te tematy, którymi ludzie się kompletnie nie interesują, chociaż pytani deklarują, oczywiście, co innego. To jest cholernie trudne. A wszędzie, nawet jeśli mówimy o polityce światowej, unika się tematów trudnych, bo często są zbyt skomplikowane dla przeciętnego odbiorcy. To, co trudne, jest niezrozumiale. A jak jest niezrozumiałe, to będziemy tego w naturalny sposób unikali. Tyle że jak nie rozumiemy pracy posłów, to później wydaje się nam, że polityka to jeżdżenie taksówkami, jedzenie sałatki na sali sejmowej albo drogie wycieczki do Madrytu na koszt podatnika. Oświadczam, że nie jest pół-, ale nawet ćwierćprawda. Tak polityka nie wygląda. My upraszczamy jej obraz i dajemy przyzwolenie mediom, by opisywały ją w taki sposób. I mamy później to, co mamy.

(…)

Podczas wyborów samorządowych dostałeś wsparcie w modlitwie od kółka różańcowego. Jaka była jej intencja? Żebyś wygrał, nawrócił się czy…

Żeby wszystko poszło ładnie i gładko. Te kobiety modliły się za szczęście dla miasta! Wiesz, ja weryfikuję wiele swoich poglądów, bo panuje stereotyp, że jak ktoś słucha Radia Maryja, to jest pełen nienawiści, pogardy i tak dalej. Tymczasem odcienie słuchaczy tej stacji też są różne. Nic nie jest czarno-białe. Dzisiaj widzę to bardzo dokładnie. Po prostu paniom z kółka różańcowego udaje się jakoś nie łączyć przekazu homofobicznego czy ksenofobicznego Radia Maryja z rzeczywistością. Z jednej strony słuchają stacji pełnej nienawiści i zakłamania, a z drugiej głosują na prezydenta, który jest gejem. I go szanują. I jeszcze się za niego modlą. To bardzo interesujące socjologicznie. Już po wyborach, jako prezydent, podziękowałem im za to wsparcie.

(…)

Jaki był powód twojego politycznego rozwodu z Palikotem?

Ależ ja nigdy się z nim nie rozwiodłem politycznie! On się na mnie obrażał, bo chciał żebym się mu podporządkował partyjnie. Wydawało mu się, że jeżeli byłem kiedyś parlamentarzystą w klubie poselskim Twojego Ruchu, to również po wygranych wyborach na prezydenta Słupska będę należał do jakiegoś klubu samorządowców Janusza Palikota. To było nie do zrobienia. Jako prezydent miasta muszę być niezależny partyjnie. Przyszedł moment, że Janusz musiał to zrozumieć. I chyba zrozumiał.

Byłeś z nim w różnych momentach, a kiedy zwyciężyłeś w wyborach, odszedłeś. Dlatego nagrał wideo, że zawiódł się na tobie.

Ale później się umówiliśmy na piwo i było okej (śmiech).

(…)

Nie myślisz czasem, że zamiast w wynajmowanym mieszkaniu w Słupsku mógłbyś mieszkać w Pałacu Prezydenckim albo w Belwederze?

Nie zastanawiam się nad tym. Dzisiaj spełniam się w Słupsku i to mnie fascynuje. Myślę jednak czasem, co by było, gdybym zasiadał w Sejmie. I wychodzi mi, że nie chciałbym dzisiaj posłować. To, co się dzieje na Wiejskiej, budzi we mnie ogromny niesmak i poczucie marnotrawienia czasu. Dlatego w ogóle nie tęsknię za parlamentem. Miałem taki okres, już po wyborze na prezydenta, że może trochę tęskniłem, miałem wątpliwości, czy aby na pewno zdecydowałem właściwie. Pewnie dlatego, że pozostali tam do końca kadencji moi znajomi i przyjaciele. Ale dzisiaj jest mi dobrze tutaj. Mam poczucie sprawczości. Robię konkretne rzeczy na rzecz konkretnych ludzi, rozwiązując przyziemne, ale realne problemy. I mam przy tym unikalną okazję do zbierania doświadczeń, do których moi koledzy i koleżanki z Wiejskiej nie mają dostępu. To skarbnica wiedzy niezbędnej – być może w przyszłości – do pracy legislacyjnej czy pracy w rządzie. Dla mnie bezcennej.

(…)

Dobrze czujesz się we własnej skórze?

Bardzo dobrze. W chwili gdy przestanę się czuć dobrze, przestanę działać. Jednak tak długo, jak będę mieć komfort, że robię to, co chcę robić, że wypełniam swoją osobistą misję, tak długo będę to robił. Cieszę się, że jestem niezależny, że nie ma nade mną nikogo, jakiegoś szefa, nie licząc wyborców, oczywiście. Ta moja autentyczność, to że jestem sobą – to się opłaca. A politycy z reguły nie są ani tak szczerzy, ani tak naturalni. Robią coś, czego ja nie robię, dostosowują się do oczekiwań wyborców. A ja dostosowuję się do mojego życia, do moich reguł gry. I to się chyba wyborcom podoba. Więc tak długo, jak im się to będzie podobało, tak długo będę w polityce. Po prostu taki jestem i albo mnie wybiorą, albo nie. Moi koledzy kalkulują nierzadko: tego nie zrobię, tego nie powiem, tę ustawę przyjmę, bo się ludziom podoba, tej nie, bo ta się nie podoba. Myślę, że to nie powinien być cel mojego bycia w polityce, bo w taki sposób niczego nie zmienię. Inaczej: nie będąc sobą, nie będę fair wobec ludzi. Po prostu. Zgodnie z tym przekonaniem zarządzam miastem i zgodnie z nim zamierzam postępować w przyszłości.

Za: 300polityka.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Zbigniew Hołdys – Mój ruch oporu

09 wrz

rzadko

Szóstego września prezydent Gdańska Paweł Adamowicz umieścił na twitterze dość bezradny wpis: „Stało się #MKIDN łączy od 1grudnia muzeum IIWś i Muzeum Westerplatte, to nie jest #dobrazmiana :(”. Odpowiedziało mu kilka kwęknięć w rodzaju „To niech zapłacą za działkę w takim razie” i to wszystko. Protest. Nikt nie napisał (sorki, ja w końcu napisałem) „Nie ma co biadolić tylko zapowiedzieć ponowne rozdzielenie, gdy stracą władzę. Połączenie nazwać chwilowym.” Kropka.

PIS okłada Polskę bejzbolem propagandy, Kukiz tańczy mu w rytm jak pajacyk na sznurkach, a opozycja bezradnie rozkłada ręce. Za chwilę Macierewicz każe odczytać apel „poległych w Smoleńsku” u wrót krematorium w Auschwitz – i nie będzie żadnej mocnej reakcji, poza wyrażonym niesmakiem na ekranach telewizji. Wkurza mnie to od wielu tygodni. Chyba od chwili nocnego gwałtu na sejmie w wykonaniu komunisty Piotrowicza, który nie obcyndalając się zbytnio rechotał, olewał głosy opozycji, rozdawał klapsy, manipulował pracami, odmawiał prawa wygłaszania zastrzeżeń, a gdy padały pytania o wyjaśnienie, mówił „Koniec dyskusji, przechodzimy do głosowania”. Tyle. Gdy raz głosowanie wyśliznęło mu się z rąk, uznał je za sfałszowane i wbrew prawu je powtórzył, a posłowie opozycji karnie wzięli w nim udział. Jak te biedne owce w „Milczeniu owiec”, które nie kwękając szły na rzeź. Nikt nie powiedział: „To, co robicie, jest nielegalne” i nie odmówił wzięcia udziału w farsie. Odwrotnie – wszyscy obecni ją przyklepali.

Opozycja kwili. Nie walczy. Nie ma programu. Nie szturmuje. Ba, nawet nie ma odpowiedzi, ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby samodzielnie w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu. Opozycja jest obijanym workiem bokserskim, w który wali byle kto, w rękawicach lub bez, a ona tylko dynda na sznurze i czasem się bujnie z wgniecionym nosem. Obita wydusza z siebie niczym wągra żałosne hasło „Zasługujecie na więcej”, po czym wyśmiana chowa je pod fartuszkiem (i słusznie, bo denne).

Walka to jest walka, a nie pokorne przyjmowanie wszystkich ciosów i akceptowanie fauli. To, że pisiści chcą strącić sędziów z boiska i zmienić przepisy gry, wymaga twardego odporu, a tu okazuje się, że tylko Nadzwyczajny Kongres Sędziów i niezmordowani prezesi – Pani Gersdorf, Panowie Stępień, Zoll, Safjan i Rzepliński – go okazali. Bezwzględny, mądry, taktowny, nie do obalenia. A teraz, gdy zaczyna się ich kompromitowanie – opozycja milczy. Żadna partia nie podjęła uchwały stającej naprzeciw szkalowaniu sędziów. Tak, jakby losy Trybunału były zadaniem tych paru sędziów, a nie członków opozycji i jakby nie chodziło o obronę demokracji w Polsce. Nikt nie wydał komunikatu: „Gdy dojdziemy do władzy, odwrócimy wszystkie nielegalnie podjęte przez PIS uchwały i ustawy, przywrócimy godność sponiewieranym ludziom. Unieważnimy podejmowane dziś decyzje, ich autorów postawimy przed sądem, przywrócimy prawdę i szacunek.”

W uroczystościach rocznicy Sierpnia Szydło nie wspomina ani słowem nazwiska Lecha Wałęsy. Dlaczego opozycja nie zorganizowała masowych pokazów filmu „Robotnicy ‘80”, gdzie z ekranu bije prawda o przebiegu strajku w 1980? Tam widać rolę Wałęsy, znakomite wystąpienia Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz, Bogdana Lisa – i nie widać Kaczyńskich, bo ich tam nie było. Nie macie sal w miastach? Gdy zalinkowałem ten film w internecie, obejrzało go półtora tysiąca ludzi w dwa dni, z czego większość była zszokowana – są tak młodzi, że o jego istnieniu nie wiedzieli. A przecież to dokument historyczny! Dlaczego opozycja nie zawalczyła o prawdę przy pomocy tak bezdyskusyjnego i ośmieszającego pisowskich propagandystów dowodu?

Po premierze filmu „Smoleńsk” ministerka, która nie wie gdzie leży Jedwabne, zapowiada, że film powinna obejrzeć młodzież szkolna. Czytaj „należy jej wbić do głów, że był zamach i że Tusk maczał w tym palce”. Dlaczego opozycja nie zorganizuje w całej Polsce otwartych pokazów filmu „National Geographic” o katastrofie smoleńskiej, gdzie są pokazane dowody na jej przebieg? Dlaczego nie ustanowi Dnia Filmów Prawdy? Dyskusji nad nimi?

Przygotowywany jest program reformy edukacji, który nie ma nóg i rąk, chwilami zahacza o szaleństwo indoktrynacyjne, jego zapowiedzi demolują intelektualną siłę nowego pokolenia, wszczepia się jakieś nieokreślone idee patriotyczne, za którymi kryje się kłamstwo; tysiące nauczycieli wylecą na bruk, ci co zostaną, nie wiedzą czego będą uczyć i pod jaką polityczną presją. Co będzie teraz lekturą obowiązkową w szkołach? Książki Wildsteina? Czym będzie Okrągły Stół? Stołem zdrady? Dlaczego opozycja miauczy i biernie się przygląda skutkom tej mentalnej dintojry? Dlaczego jedynie odwarkuje, że „to jest nieprzygotowane”? Dlaczego nie podejmuje uchwały i deklaracji w brzmieniu: „Gdy dojdziemy do władzy przywrócimy z powrotem właściwy system edukacyjny, a ten narzucany dziś siłą chory eksperyment zlikwidujemy na pewno. Damy szansę młodzieży, by dołączyła szybko do reszty świata”

KOD był nadzieją wielu ludzi. Wędruje ulicami coraz mniejszymi grupami, niekiedy w niejasnym celu, dla samego protestu bez tytułu, ktoś przemawia na placach o konieczności obrony demokracji, chwilami wydaje się, że ruch KOD jest coraz bardziej wątły, a na pewno nie ma żadnej projekcji na przyszłość. Obrona demokracji to dość ogólne hasło. Dla niektórych aktywność w tym względzie sprowadza się do klikania lajków w internecie, dla innych zaledwie do czytania tam treści, śmielsi coś wystukają na twitterze. Tyle. Kiedy ma miejsce protest w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie zachodzi podejrzenie poważnego naruszenia zasad demokracji – nie słychać, żeby zjawił się tam obserwator KOD, który by przyjrzał się protestowi, zbadał atmosferę, przekazywał obiektywne raporty reszcie społeczeństwa i ewentualnie zaapelował do centrali KOD o wsparcie. Żeby aktorzy wiedzieli, że mają to wsparcie, żeby społeczeństwo wiedziało, że KOD wykonuje pracę na jego rzecz. Że w ramach obrony demokracji broni praw pracowniczych i twórczych innych ludzi, a nie jedynie zaprasza ich na kolejne manifestacje. Kiedy powstał praojciec KOD-u, KOR (Komitet Obrony Robotników), jego wysłannicy jeździli na procesy protestujących robotników Radomia i Ursusa, obserwowali je, zdawali stamtąd relacje (ryzykując aresztowania), na tej podstawie wysyłano znakomitych adwokatów-społeczników, zbierano fundusze na zapomogi dla rodzin ludzi osadzonych w więzieniach. Tak zaczynał Ludwik Dorn, świeżo upieczony długowłosy maturzysta czy 25-letni instruktor harcerstwa Andrzej Celiński. Wydawano biuletyny o prześladowaniach, ludzie je sobie przekazywali z rąk do rąk. Nawet dziś chętnie bym dostał zadrukowaną kartkę papieru z opisami tego, co się w Polsce złego dzieje i co KOD dobrego robi, internet jest zbyt rozproszony, a na dodatek natychmiast jest kontrowany zniewagami, zarzutami o kłamstwo. Papier to papier. Dziś jedynie frunie komunikat „Spotykamy się pod siedzibą Trybunału w niedzielę” – to wszystko. To nie jest praca u podstaw. Nie tak ją sobie wyobrażałem. Nie chodzę na marsze KOD.

Podczas spotkania z młodymi ludźmi KOD zachęcałem ich do stworzenia występu parateatralnego, który by całą Polskę rzucił na kolana. Jak kiedyś Kaczmarski czy Kleyff i jak dziś ruch „Black Live Matters” (Czarne Życie Ma Znaczenie). Jęknęli z podziwu (pokazałem im jak protestuje młodzież w USA) i… wymiękli. Nie oddzwonili, woleli stanąć obok Mateusza na manifestacji i pomachać chorągiewką. Tak wygląda ich praca od postaw. Włożyć nieco trudu, stworzyć wiersz, pieśń, pantomimę, zgrabne hasło, wybębnić je i zaśpiewać je tak, by wzbudzić podziw milionów innych młodych Polaków – to wszystsko okazało się za trudne. Instruktorów w ich otoczeniu zabrakło. A to jest właśnie praca u podstaw. A wyzwanie dla młodych – postawienie nowej sceny na manifie i pokazanie jak walczy Generacja Y.

KOR i jego otoczenie stworzyło tzw. Latający Uniwersytet, a potem Towarzystwo Kursów Naukowych, przenoszone z mieszkania do mieszkania wykłady z rożnych dziedzin, spotkania z autorytetami na tematy merytoryczne; coś, co w jakimś sensie i ogromnej skali powtórzyłem jako Akademia Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock. Na wykłady ASP przybywają tysiące – tak są spragnieni prawdy i wymiany myśli. Swoje niby „ASP” miał PIS w postaci Klubu Ronina, gdzie brednie i jad gromadziły tysiące ludzi – i tak tworzyły się kręgi aktywistów tej partii. Gdzie mają się spotkać dzisiejsi zagubieni? Nikt się nimi nie interesuje. Kto ich poprowadzi? Tych, co się nie godzą na PISowską ideologię kłamstwa, poszukiwaczy prawdy i sprzeczności? Przywódców stada nie ma. Ani wykładowców, ani miejsca, choć tyle kawiarni powstało… Mógłbym tak klepać bez końca, ale nie chodzi o to, bym tu wrzucił katalog bezczynności – chodzi o to, by partie polityczne i ruchy protestu skumały, że klepanie treści w internecie to nie jest ruch oporu. Polityka i służba narodowi to nie jest udzielanie wywiadów. Udział w programie Olejnik czy Lisa to nie jest aktywność polityczna i działalność społeczna. Aktywność polityczna Kuronia zgodna była z jego hasłem „stawiajmy własne komitety”, wraz z przyjaciółmi tworzył świetnie zorganizowaną siatkę pomocy wszelkiej (był harcerzem, może tu tkwi przyczyna?), prawnej, informacyjnej, finansowej, organizacyjnej. Z tą wiedzą wspierali ludzi doraźnie, edukowali młodych robotników, którzy potem stanęli na czele strajków, a kiedy trzeba było zjechali do Stoczni Gdańskiej doradcy z kręgu KOR i świata nauki, tytani wiedzy – to oni uczynili protest robotników jednym najbardziej efektownych i efektywnych wydarzeń w historii ruchów oporu XX wieku.

Dziś w Polsce indoktrynacja ruszyła pełną parą. Żadna z grup opozycyjnych nie ma swoich oddziałów szybkiego reagowania. Od kilku miesięcy jesteśmy pojeni nową historią Polski. To takie zjawisko, jak przy oraniu ciężkimi pługami płytkiej gleby, gdzie pozostałości upraw, korzenie, resztki łodyg i rżyska po wywróceniu znajdują się pół metra pod ziemią, zmieszane z gliną i przestają być naturalnym nawozem. Tak powstaje ugór. Jeśli się go nie obsieje choćby łubinem, nic z tej ziemi nie zostanie i nic na niej nie urośnie. A chętnych do orki i siania nie ma. Kreacji – zero. Trwa ślizganie się od studia do studia. Opozycja jest chętna do zebrania plonów, ale nie do pracy od podstaw.

Zbigniew Hołdys

kodpolonia

jacek-protasiewicz

manifest


http://pokazywarka.pl/8urb23/

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii K. jak ka, Polityka polska

 

Duda, Macierewicz, Szydło i prezes Kaczyński winni ubrać się w pasiaki

03 wrz

kancelaria

Andrzej Duda zaprasza do narodowego czytania. Lektura „Quo vadis?” jest nieprzypadkowa. Ale… Duda i tej powieści nie rozumienie.

Poważnie!

Fabularnie powieść Sienkiewicza jest słaba, nie dorównuje Trylogii, ale ma wspaniałe duże passusy eseistyczne. Ich wartość intelektualna i historiozoficzna jest niezwykle nośna do dzisiaj. I tego Duda nie rozumie.

Przede wszystkim Duda powinien nauczyć się czytać Konstytucję ze zrozumieniem. Duda, do nauki! Niewiele wiesz o prawie, a o etyce nie masz zielonego pojęcia. Mamy amoralnego prezydenta.

Jak Duda jest zniszczony, świadczy wiersz jego matki. Rymy częstochowskie matki Dudy obnażają jego wychowanie. Nie tylko estetyczne. Denne.

wierszAutorstwaMatkiPrezydenta

Dobre pytanie Dudzie zadaje świetny eseista (wręcz kapitalny, kolejny jego tekst, którym jestem w zachwytach) Stanisław Skarżyński: „Quo vadis, panie prezydencie?”

gazeta

>>Niestety, wszystko w „Quo vadis” i w dzisiejszej Polsce wygląda podobnie: jest samotny władca, tragedia, rzucanie oskarżeń. Jest żądny chleba i igrzysk lud, któremu władza schlebia i który rozgrzesza, oraz grupa, na którą zrzuca się odpowiedzialność i kosztem której utrzymuje się władzę.

Ciekawe, jak prezydent przeczyta jeszcze ten fragment: „Piotr Apostoł objął rękoma swą białą drżącą głowę i wołał w duchu: » Panie! Panie! Komuś Ty oddał rząd nad światem? «”.<<

A sędziowie zwołali się nadzwyczajnie, bo Polska dryfuje ku bezprawiu. Ani prezydent, ani rząd nie przyjęli zaproszenia.

tvn24

Polska jest bez prawa. Władza nie uznaje obowiązującego prawa. Gdzie żyjemy? Strach odpowiadać, ale to bezprawie.

KOD wspiera polskich sędziów.

Crah4tiW8AANwo0

Tę wiadomość należy przyjąć ze zdumieniem. Szok. Oprócz bezprawia mamy paranoję. Apel smoleński czytany w obozie koncentracyjnym Stutthof.

tomasz lis

To i tam poległ Lech Kaczyński? Nosił pasiaki?

Wygląda na to, że Duda, Macierewicz, Szydło i prezes Kaczyński winni ubrać się w pasiaki. Bo tylko do tego się nadają. Zaś leczyć ich można w więziennym lazarecie.

CrQ8GIiVMAAlaQ4

Więcej >>>

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii K. jak ka, Polityka polska

 

Macierewicz i jego słuchowisko smoleńskie. Paranoja w formie pocztówki dźwiękowej

02 wrz

Antoni Macierewicz przedstawi słuchowisko smoleńskie, które jakoby ma być dowodem. Ale to tylko będzie dowód na jego chorobę.

Jego słowa są karygodne, co do źródła pochodzenia ścieżki dźwiękowej z tupolewa smoleńskiego. Żałosne.

W TVP Info Macierewicz o nowych nagraniach z Tu-154:

macierewicz1

„Będą prawdziwe, takie które oddają rzeczywisty przebieg wypadków, a nie jakiś chaos, z którego nie można było wyłowić żadnego słowa. Będę musiał pozostawić znak zapytania [skąd są te nagrania], pochodzą. Istotą jest to że, będzie można wszystko usłyszeć, ze każde słowo będzie zrozumiale i jasne”.

Nie powie skąd ma nagrania. A mogą być tylko z Rosji i USA. Ale stamtąd nie ma, bo nagrania są jedne – i takie same. Macierewicz ma znikąd.

Wszak to tylko słuchowisko służące oskarżeniu, publicystyce politycznej uprawianej przez PiS. Katastrofa.

Jeszcze jeden fragment z Macierewicza:

„Są dowody na fałszerstwo [w wykonaniu] Jerzego Millera. Będziecie państwo mogli usłyszeć, jak organizowane było fałszerstwo tego co nazwano raportem państwa polskiego”.

No i wreszcie Wojsko Polskie się budzi.

no

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Macierewicz jako przedmiot wykładany na psychiatrii

02 wrz

radio

Dzięki Antoniemu Macierewiczowi zawód psychiatry znowu stał się atrakcyjny – łatwy w nauczaniu, trudniejszy w zastosowaniu.

Oto kretyn – pokazuje się na facjatę Macierewicza. Studenci na to: znamy, znamy. Ale jak go leczyć? Wszak na takie schorzenie nie wynaleziono lekarstwa.

Ścierą walić może tylko żona.

Do tej pory na takich krtynów wystarczał śmiech. Ten idiota jest odporny. Ten pacjent nie do wyleczenia trafił na nowe dowody.

Śmiejecie się? Pewnie – nie!

antoni macierewicz

- To, że działania nawigatorów rosyjskich i moskiewskich decydentów miały na celu doprowadzenie do katastrofy polskiego samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i całą delegacją na pokładzie, nie pozostawia żadnych wątpliwości.

- My dysponujemy teraz prawdziwymi dowodami, w tym tymi, które ukrywała komisja Millera. Mamy wstrząsające wyznania członków tej komisji. A także nowe nagrania załogi tupolewa, które do tej pory nie były znane. Ale nie pochodzą one z pokładu polskiego samolotu.

Jedyne wytłumaczenie, że Macierewicz jednak wyrwał się z zakładu, zasadził się na bagnach pod Smoleńskiem i trachnął ze stingera.

radio TOK FM

Paweł Wroński apeluje do Andrzeja Dudy, aby powstrzymał pacjenta w ośmieszaniu ofiar katastrofy smoleńskiej i wszystkich innych wydarzeń historycznych, podczas których obchodów odczytywany jest apel smoleński, jak ostatnio podczas Września ’39:

macierewicz

„Nie apeluję do przeciwników Antoniego Macierewicza, nie apeluję do schorowanych kombatantów. Apeluję do prezydenta - zwierzchnika sił zbrojnych – członków Prawa i Sprawiedliwości oraz władz tej partii. Czy ktokolwiek, kto zachował jeszcze odrobinę zdrowego spojrzenia na rzeczywistość, może powstrzymać Antoniego Macierewicza? Niechaj to czym prędzej uczyni w imię godności żołnierza polskiego i godności ofiar katastrofy Tu-154.”

Nawet głupawa wdowa po gen. Błasiku dała się wrobić kretynowi, wręczając „błasiki” lotnikom w Krzesinach pod Poznaniem.

mina

Monika Olejnik ubolewa nad wszystkim. Nad Polską pisowską tylko można zawyć.

„Chce mi się wyć” – tak tylko można reagować. I zawyć do rozumu, który z Polski została przepędzony przez matołków prezesa Kaczyńskiego.

osiłki

„Błaszczak (…) w TVN 24 powiedział: „To bardzo charakterystyczne, że porozumienia strajkowe w Szczecinie i Gdańsku podpisywali w imieniu » Solidarności «tajni współpracownicy SB”.

Jak się to wszystko ma do pojednania? Może przydałby się w Polsce szewc Dratewka?

Podoba mi się metafora Olejnik z Dratewką. Jeżeli karmić smoka, to raz i skutecznie, bo będzie ział ogniem piekielnym i szczeźnie nam ojczyzna.

kropka nad i

Więcej >>>