RSS
 

Wanat o Wójciak

Poznań na skraju wojny domowej, bo na Facebooku pojawiło się słowo na „ch”

 

Jest jakiś problem z polską demokracją – nie rozumie jej jeden z jej twórców prezydent Lech Wałęsa, zachęcając do dyskryminacji mniejszości, nie rozumieją jej też politycy mniejszego kalibru, jak np. poznańscy radni czy prezydent Poznania Ryszard Grobelny, który najchętniej zwolniłby Ewę Wójciak z funkcji dyrektora Teatru Ósmego Dnia za to, że na prywatnym koncie na Facebooku napisała: „no i wybrali na papieża ch… który donosił juncie na lewicujących księży”.

 

I teraz na wniosek radnych prezydent Grobelny sprawdza u swoich prawników, czy może na tej podstawie zwolnić Wójciak. Dziwne, że prezydent piastujący już trzecią kadencję swoją funkcję, w dodatku prezes Związku Miast Polskich nie zna konstytucji i o tak oczywistą rzecz musi pytać prawników. A wystarczyłoby przecież, żeby zajrzał do tego najwyższego aktu prawnego w Polsce, stojącego ponad ustawami, regulaminami miejskich instytucji, uchwałami rady miasta i innymi aktami prawnymi. Otóż artykuł 54. Konstytucji RP, pkt.1 mówi: „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. 

Jeżeli konstytucji nie zna tak doświadczony samorządowiec, co się dziwić, że nie znają jej również administratorzy FB, którzy zablokowali konto Ewy Wójciak po niesławnym wpisie, a tymczasem punkt drugi tego samego artykułu głosi: „cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane”. Choć właściwie nie wiem, czy amerykański portal, ale w polskiej wersji językowej, obowiązuje polska konstytucja? 

Na tymże portalu i na poznańskiej ulicy od tygodnia trwa gorąca kłótnia tych, co chcą Ewę od razu na stos, tych, którzy uważają, że stos to jednak przesada i tych, którzy wprost popierają jej zdanie. Zwolennicy stosu nie przebierają w słowach, słowo na „ch” jest w tej dyskusji może jednym z łagodniejszych. Przy okazji wytykają, że ktoś, kto reprezentuje kulturę nie powinien zachowywać się w ten sposób. To są ci, którzy wyobrażają sobie rzeczoną „kulturę” jako przytulną, pluszową przestrzeń przeznaczoną do miłych i pogodnych działań dla grzecznych chłopców i dziewczynek. A kultura to również wzburzone morze i kłębowisko jadowitych węży – Pussy Riot czy właściwie zakazana w Polsce, a robiąca karierę w świecie Suka Off to też kultura – mnie osobiście dużo bardziej interesuje ta dzika i wulgarna strona kultury, bo ona zmienia świat, wytrąca nas z letargu, zmusza do myślenia niż jakieś tam „pitu pitu” w postaci melorecytacji patriotycznej poezji przy okazji jednej z wielu rocznic, czy kolejny martyrologiczny gniot filmowy. A Ewa Wójciak od dziesiątek lat (bez wypominania wieku oczywiście) z tego jest znana, że ma paskudny charakter, niewyparzoną gębę i jest skrajnie niegrzeczna – zawsze taka była – w PRL chciała bomby konstruować i komitety podpalać, teraz pewnie chętnie podłożyłaby materiały wybuchowe pod jakieś inne budynki. Ci co ją znają, wiedzą, że powinniśmy być wdzięczni Zuckerbergowi, że stworzył FB, gdzie odpaliła granat swojej wściekłości zamiast robić to w rzeczywistym świecie. I Ewa w tej chwili szefuje teatrowi, który zawsze był niegrzeczny i zawsze był przeciw. Ustrój się zmienił, ale powodów do buntu i niezgody nie brakuje. I tego nas, czyli tzw. dzieci Teatru Ósmego Dnia i wszystkich swoich widzów ten teatr uczył – nie zgadzaj się na rzeczywistość, mów co myślisz, buntuj się. 

Wiceprezydent Poznania odpowiedzialny za kulturę (jak się domyślam raczej za tę patriotyczno-pluszową) Dariusz Jaworski napisał w oświadczeniu, że słowa Ewy Wójciak szkodzą Poznaniowi (a ja zawsze myślałam, że Poznań to dumne i potężne miasto, które „know how” i byle ch… nie da mu tak łatwo rady) i zapowiedział rozmowę dyscyplinującą (już to widzę oczami wyobraźni, szkoda, że nie mam czapki-niewidki), a radni miejscy chcą odwołania szefowej Ósemek. Za co? Za słowa? Za poglądy? W demokratycznym kraju? Ja bym radnym i obu panom prezydentom wskazała pewnie paru innych dyrektorów miejskich instytucji w Poznaniu (również kulturalnych), którzy są z miejsca do zwolnienia za nieudolność czy brak kompetencji, a swoje posady zawdzięczają układom, a nie np. uczciwie wygranym konkursom. Swoją drogą to ciekawe zjawisko, że w świeckim państwie miejscy urzędnicy stanęli w obronie papiestwa gorliwiej (a na pewno bardziej histerycznie) niż przedstawiciele Kościoła. Myślę, że władze Poznania właśnie sobie strzeliły samobója w relacjach z Teatrem Ósmego Dnia, bo jak teraz będą chcieli obciąć im dotacje, choćby i mieli ku temu merytoryczne powody, wiadomo będzie za co – za Franciszka. I znowu system i władza będą gnębić i prześladować Teatr Ósmego Dnia, jak za komuny. Co za pech.

A wracając do meritum, czyli rzeczownika na „ch” powszechnie uważanego za słowo wulgarne, a figurującego na każdym polskim płocie i pojawiającego się w prywatnych rozmowach Polaków też nierzadko, nawet w rozmowach tych Polaków, którzy piastują dyrektorskie stanowiska dużo wyższe niż dyrektorski fotel w Ósemkach – Ewa Wójciak nie rozumie jak działa FB, była pewna, że to tak, jak w domu – jest grupa znajomych i można mówić, co się myśli – bo prywatnie, czasem zbyt emocjonalnie, czasem grubo ale jednak prywatnie. Gdyby ją zapytano o komentarz dla radia, telewizji, czy prasy pewnie użyłaby innego słowa – może „łajdak”, może „kolaborant” – bo tak właśnie myśli, o czym świadczy jej oświadczenie, w którym pisze: „Jako przymusowy emigrant znalazłam schronienie u argentyńskich dysydentów, u ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa i zmuszonych do ucieczki przez rządzącą w tym kraju juntę wojskową. To z ich ust słyszałam opowieści dotyczące współpracy kleru, w tym, obecnego papieża z juntą. Świat katolicki chce zakneblować usta Argentyńczykom”. 

Niezależnie od wszystkiego słowo na „ch” nie powinno się było pojawić w publicznej przestrzeni, ale nie pierwszy to raz i nie pierwszy użytkownik FB, który wylądował na minie nie rozumiejąc jak to diabelstwo działa. 

I ostatnie zdanie – nie zgadzam się z Ewą, choć oczywiście wiem mniej na temat tamtych czasów w Argentynie niż ona – ale nie wiadomo jednak czy Bergoglio jest winien współpracy z juntą – są różne świadectwa i różne zdania na ten temat. Na razie oskarżanie go przypomina dziką lustrację, która jeszcze niedawno zatruwała polskie życie polityczne. A tej Ósemki się swego czasu przecież ostro sprzeciwiały…

 

Źródło: naTemat.pl

Dodaj komentarz