RSS
 

Smoleńsk (21.01.15)

 

„Smoleńsk przykryło. Mgła”. „Trzeba dla nich szukać zapasowego” [STENOGRAMY]

mig, PAP, 21.01.2015
Stenogramy z wieży kontrolnej i wrak polskiego tupolewa w SmoleńskuStenogramy z wieży kontrolnej i wrak polskiego tupolewa w Smoleńsku (montaż: Gazeta.pl)

Kontrolerzy ze Smoleńska chcieli, by wiozący prezydenta Lecha Kaczyńskiego i polską delegację 10 kwietnia 2010 r. tupolew lądował na zapasowym lotnisku. Byli zaskoczeni mgłą, nie mieli jej w prognozie pogody – wynika z opublikowanych przez prokuraturę stenogramów rozmów kontrolerów z wieży.
„Kurde, moim zdaniem (…) na razie nie należy go naprowadzać. Nie ma sensu, nie widzę teraz już (…)” – mówi o 9.28 jedna z osób z wieży. „Co za mgła kurde. O dziesiątej godzinie. Co za dom wariatów” – dodaje minutę później inna osoba.Dowódca kontrolerów płk Nikołaj Krasnokutski o pogodzie wielokrotnie rozmawiał z oficerem operacyjnym, mjr. Kurtincem. O 9.39 mówi: „Smoleńsk przykryło”. „Przyczyna?” – pyta operacyjny. „Mgła” – pada odpowiedź. Kurtiniec dopytuje, czy „na długo”. „Nie wiemy, na razie niegotowy, w prognozie jej nie było, w ciągu 20 minut wszystko przykryło. Teraz Frołow (pilot rosyjskiego Iła-76, który bez powodzenia próbował wylądować w Smoleńsku), odsyłamy na zapasowe do Tweru” – odparł Krasnokutski.

Na wieży chcieli, by Tu-154 lądował na zapasowym lotnisku?

Już wtedy, po przekazaniu do Smoleńska, że polska „tutka” wyleciała w ich stronę, oficer z wieży mówił, że „trzeba dla nich szukać zapasowego” lotniska, (ustalono, że mogłoby to być Wnukowo). „Bez wątpienia próbne podejście wykona, do swojego minimum. Ale u nas nie ma ani minimum, danych, niczego nie ma” – mówił. Ustalał jeszcze z mjr. Kurtincem, do jakiej wysokości mają sprowadzać maszynę. „Do stu metrów, kurde” – powiedział operacyjny, dodając: „niżej nie zejdzie”. „No ja przekażę do głównego centrum i oni tam rozstrzygną” – powiedział na koniec.

O 9.51 zastępca Krasnokutskiego ppłk Paweł Plusnin kolejny raz rozmawiał z mjr. Kurtincem o odsyłaniu tupolewa na Wnukowo. „Rozmawiałem z głównym centrum, zabiorą na Wnukowo” – obiecał operacyjny i dodał, że główne centrum ma to przekazać „głównemu Polakowi” – jak określano w rozmowach prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wybrano Wnukowo, a nie Twer, bo – jak mówił o 10.17 Kurtiniec – w Twerze nie ma urzędu celnego. O 10.17 Kurtiniec informował jeszcze lotnisko w Smoleńsku, że polski samolot leci na Wnukowo.

„Trzeba im jakoś przekazać (…), że u nas jest mgła”

Od godz. 10.06 osoby na wieży rozmawiają o tym, jak w języku angielskim mówi się „odejście na drugi krąg”. „Go around” – mówi jeden z nich i tłumaczy, że znaczy to „odejście na drugi krąg”. „Na lotnisko zapasowe” – upewnia się rozmówca.

O 10.20 dowiadują się, że polski tupolew leci jednak do Smoleńska. „K…, to kurde… rozumiem” – powiedział ppłk Plusnin. Dwie minuty później kontaktuje się z drugim lotniskiem w Smoleńsku i dopytuje „pod czyją kontrolą leci teraz polski samolot?”. „Moskwa tam dowodzi” – słyszy w odpowiedzi. „No to trzeba im jakoś przekazać dopóki pracują normalnie, kurde, że u nas jest mgła, widzialność mniej niż 400 metrów, kurde, po co go teraz do nas gnać?” – mówi. Chwilę później zgłasza się do niego po rosyjsku załoga polskiego samolotu „Korsarz start, polski 101, dzień dobry”.

TOK FM

 

TOK FM: Fuszerka śledczych – każdy może odczytać wrażliwe dane z dokumentów ze Smoleńska. Bo zostały amatorsko zakryte

Darek Zalewski, Piotr Zorć, 21.01.2015
Katastrofa smoleńskaKatastrofa smoleńska
Prokuratura wojskowa nie zabezpieczyła elektronicznych wersji dokumentów, które są dowodami w śledztwie smoleńskim. Z protokołów przesłuchań odczytać można nie tylko to, co zeznawali członkowie załogi Jaka 40, ale też informacje wrażliwe – ujawniają dziennikarze TOK FM.
Szczegóły w serwisie Radia o godzinie 16:00.Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikowała stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154M. Problem w tym, że dokumenty są zabezpieczone amatorsko – donoszą reporterzy TOK FM.

Zakreślone na czarno wrażliwe dane osobowe, łącznie z numerami dokumentów, adresami czy opisami sytuacji rodzinnej kpt. Arkadiusza Protasiuka można odczytać bez większych trudności. Śledczy o tym wiedzieli, dlatego na zeskanowane wersje protokołów nałożono dodatkowo elektroniczne markery.

Czyli: to, co miało zostać schowane, najpierw zamazano czarnym mazakiem fizycznie, a później – ponieważ mazak prześwitywał – w komputerowym programie nałożono na to białe pola, które miały uniemożliwić odczytanie treści. Tyle że w tym samym (darmowym) programie, którego użyto do zasłonięcia treści, każdy może cały proces odwrócić.

Opublikowane stenogramy

A co jest w stenogramach? Pierwszy, odnoszący się do grupy kierowania lotami, liczy 279 stron, zaś drugi, dotyczący Jaka-40 – 64 strony. Wypowiedzi w językach angielskim i rosyjskim zostały przetłumaczone na język polski przez biegłego. Wraz ze stenogramami zostaną opublikowane suplementy, w których wyjaśnione są skróty i oznaczenia zawarte w tych stenogramach.

Oba stenogramy zostały przygotowane w ramach opinii fonoskopijnych odnoszących się do tych nagrań i sporządzonych przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Te dwie opinie prokuratura otrzymała tydzień temu. Mają one duże znaczenie zarówno w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, jak i w prowadzonym odrębnie od marca 2011 r. przez wojskową prokuraturę postępowaniu dotyczącym lądowania Jaka-40 z kilkunastoma pasażerami – m.in. dziennikarzami, którzy mieli obsługiwać uroczystości w Katyniu. Jak-40 wylądował kilkadziesiąt minut przed katastrofą Tu-154M, a w chwili jego lądowania warunki na lotnisku były już bardzo trudne.

Jak katastrofa w Smoleńsku zmieniła Polskę? Przeczytaj w wywiadach Teresy Torańskiej >>

TOK FM

Kazali zejść Tu-154 na 50 czy 100 m? Dlaczego to takie ważne i skąd się wziął „spór o metry”

Piotr Osiński, Gazeta.pl / PAP, 21.01.2015j
- Kontrolerzy lotniska nie polecili pilotom prezydenckiego tupolewa, by zeszli do wysokości 50 metrów. Wskazują na to zebrane przez nas dowody – powiedział mjr Marcin Maksjan z NPW. Tłumaczył też, że wprowadzające wątpliwości doniesienia pojawiły się w rozbieżnych zeznaniach załogi jaka-40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował na lotnisku w Smoleńsku przed Tu-154M.
Dlaczego tak ważną kwestią jest ustalenie, czy kontrolerzy lotniska zezwolili pilotom prezydenckiego samolotu na zejście do 50, a nie 100 metrów?- Główna teza raportu MAK i raportu Millera była taka, że to był błąd pilotów, że nie odeszli oni od lądowania na wysokości 100 metrów. Jeżeli wieża kontrolna wydała im polecenie zejścia do 50 metrów, to zupełnie zmienia postać rzeczy – mówił w sierpniu ub. roku prof. Kazimierz Nowaczyk, ekspert tzw. zespołu Macierewicza, dodając, że celowo mogli wprowadzać pilotów tupolewa w błąd. Jego słowa cytowała Niezalezna.pl.

Zamach czy katastrofa?

Słowa te później były często powtarzane przez zwolenników teorii o zamachu smoleńskim. – Z opinii nagrania z wieży smoleńskiego lotniska wynika, że kontrolerzy nie polecili załodze Tu-154 zejścia do wysokości 50 metrów – podał mjr Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej na konferencji prasowej zorganizowanej po tym, jak opublikowano stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154M.

Zeznania załogi jaka

Oprócz stenogramów opublikowano też zeznania załogi jaka. Chodzi o nieżyjącego już Remigiusza Musia, technika pokładowego, oraz Artura Wosztyla, pilota. – Zdecydowaliśmy się na ich opublikowanie, bo budzą szczególne zainteresowanie. Chodzi o kwestię zasadniczą, czy wieża kontroli lotów dała zgodę na zejście tupolewa do 50 m nad ziemią. To nie miało miejsca, wynika to ze stenogramów i opinii, które otrzymaliśmy – podkreślał Maksjan.

Wskazywał, skąd wzięły się doniesienia o 50 metrach. – Wieża zwróciła się do załogi tupolewa słowami: „polski 101: od 100 metrów bądź gotowy do odejścia na II krąg„. Kwestia zezwolenia zejścia do 50 m pojawiła się w zeznaniach członków załogi jaka – oświadczył.

Na dowód zacytował niespójne fragmenty zeznań załogi samolotu:

Zeznania Remigiusza Musia:

10 kwietnia 2010 r.- „Kontroler poinformował ich [załogę prezydenckiego tupolewa - red.], by byli przygotowani do odejścia na II krąg z wysokości 50 m” – powiedział Muś.
23 czerwca 2010 r. zeznał: „Wydaje mi się, że kontroler powiedział Tu-154, że mają być gotowi na odejście z wysokości nie mniejszej niż 50 m”.
30 stycznia 2012 r. po okazaniu stenogramu z tupolewa oraz fizycznym odsłuchaniu nagrania powiedział: „Ja wtedy zrozumiałem, że kontroler mówił 50 m. Nigdy tego później nie weryfikowałem w żaden sposób i dopiero dziś mogę stwierdzić, że mowa o 100 m. Mogę to tłumaczyć tylko tak, że słuchając korespondencji pomiędzy kontrolerem a tupolewem, zrozumiałem 50 m i stąd też takie moje zeznania 23 czerwca 2010 r.”.

Zaznaczone wypowiedzi Musia w jego zeznaniach znajdziecie:
Tutaj >>> i tutaj >>> oraz tu >>>

Zeznania Artura Wosztyla:

10 kwietnia 2010 r. - Wosztyl w ogóle nie odniósł się do kwestii 50 czy 100 metrów.
21 kwietnia 2010 r. zeznał, że kontroler poinformował tupolewa o widzialności 400 m. „Słyszałem, jak mówił, by nie schodzili poniżej 50 m i jak nie zobaczą lotniska, odchodzili na zapasowe”.
12 marca 2012 r. - „Po zapoznaniu się i odsłuchaniu nagrania podtrzymuję to, że usłyszałem informację o odejściu na lotnisko zapasowe z wys. 50 m w przypadku braku kontaktu wzrokowego z pasem. Nie pamiętam dokładnie słów, ale tak to usłyszałem. Nie potrafię wyjaśnić, czemu ta komenda nie jest zapisana na nagraniu, nie wydaje mi się, bym się pomylił, ale nie mogę tego wykluczyć”.

Zaznaczone wypowiedzi Wosztyla w jego zeznaniach znajdziecie:
tutaj >>> oraz tu >>>

Co zeznania wnoszą do sprawy?

Według prokuratury niespójność powyższych zeznań i niepewność zeznających mogą dodatkowo wskazywać, że kontrolerzy rosyjskiego lotniska nie mogli wydać komendy o zniżeniu się do 50 metrów. Na nagraniach wyraźnie słychać, że mówią o stu metrach.

- Dysponujemy także nagraniem najważniejszym czyli z rejestratorów rozbitego tupolewa. Tam też nie ma mowy o 50 tylko 100 metrach. Instytut Ekspertyz Sądowych zbadał w Moskwie oryginalne rejestratory i taśmę z prezydenckiej maszyny i stwierdził, że nie ma mowy o żadnym fałszerstwie – podkreślił mjr Maksjan, dodając, że prokuratorzy „bazują na dowodach, z których wynika, że słowa o 50 m nie padły”.

Zapytany wprost, czy to oznacza, że w Smoleńsku nie było zamachu, co stałoby w sprzeczności z podejrzeniami Antoniego Macierewicza, Maksjan odparł, że nie będzie się odnosił do słów tego posła.

TOK FM

Prokuratura opublikowała stenogramy ze Smoleńska. Są: rozmowa z pilotem Jaka-40, nagrania z wieży kontrolnej

MT, PAP, 21.01.2015
Katastrofa smoleńskaKatastrofa smoleńska
Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikowała stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154M.
Pierwszy z tych stenogramów, odnoszący się do grupy kierowania lotami, liczy 279 stron, zaś drugi, dotyczący Jaka-40 – 64 strony. Wypowiedzi w językach angielskim i rosyjskim zostały przetłumaczone na język polski przez biegłego. Wraz ze stenogramami zostaną opublikowane suplementy, w których wyjaśnione są skróty i oznaczenia zawarte w tych stenogramach.Oba stenogramy zostały przygotowane w ramach opinii fonoskopijnych odnoszących się do tych nagrań i sporządzonych przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Te dwie opinie prokuratura otrzymała tydzień temu. Mają one duże znaczenie zarówno w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, jak i w prowadzonym odrębnie od marca 2011 r. przez wojskową prokuraturę postępowaniu dotyczącym lądowania Jaka-40 z kilkunastoma pasażerami – m.in. dziennikarzami, którzy mieli obsługiwać uroczystości w Katyniu. Jak-40 wylądował kilkadziesiąt minut przed katastrofą Tu-154M, a w chwili jego lądowania warunki na lotnisku były już bardzo trudne.

NPW opublikowała również niezapowiadane wcześniej protokoły z przesłuchania członków załogi Jaka-40. Dokumenty mają jednak wadę, która umożliwia przeczytanie danych wrażliwych, dlatego ich nie publikujemy. Dokumenty znajdziecie na stronie Naczelnej Prokuratury Wojskowej .

Wielomiesięczne prace

Biegli podczas swoich wielomiesięcznych prac nad tymi opiniami i stenogramami najpierw analizowali nagranie z wieży. NPW wyjaśniała, że kolejność badań wynikała z faktu, że aby móc precyzyjnie określić czas wypowiedzi zapisanych na rejestratorze Jaka-40, konieczne było uprzednie odtworzenie wypowiedzi z wieży lotniska w Smoleńsku. Rejestrator Jaka-40 zapisywał jedynie rozmowy wykonywane przez radio.

O zapisach kontrolerów lotu ze smoleńskiego lotniska głośno było cztery lata temu. 18 stycznia 2011 r. kierowana przez ówczesnego szefa MSWiA polska komisja badająca katastrofę ujawniła część nagrań z wieży w Smoleńsku. – Gdybyśmy mieli nagranie laboratoryjne, to prawdopodobnie moglibyśmy być już dalej, ale nie dostaliśmy zgody na ponowne nagranie w lepszych warunkach tego zapisu – mówił wtedy Miller.

Błędy rosyjskich kontrolerów?

Polska komisja wskazywała, że rosyjscy kontrolerzy lotu popełnili 10 kwietnia 2010 r. liczne błędy, działali pod presją i nie byli wystarczającym wsparciem dla załogi Tu-154M.

Wówczas w odpowiedzi, jeszcze tego samego dnia, Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) opublikował zapisy rozmów kontrolerów lotów. Zamieszczone przed czterema laty na stronie MAK materiały obejmowały: zapisy tzw. otwartego magnetofonu, zapisy rozmów telefonicznych i zapisy rozmów radiowych. Dokumenty te liczyły – odpowiednio – 40, 18 i 25 stron.

Szczególnie dramatyczna była końcówka zapisu rozmów radiowych, z której wynikało, że kontrolerzy nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji, a gdy zorientowali się, że samolot runął na ziemię, wpadli w panikę i porozumiewali się między sobą już tylko za pomocą niecenzuralnej leksyki.

Niska jakość nagrań

Z kolei prokuratura wojskowa – w styczniu 2012 r. – ujawniła wnioski oraz zamieściła na stronie internetowej stenogram z opinii dotyczącej nagrania z kokpitu Tu-154M. Opinię i stenogram z „czarnej skrzynki” Tu-154M przygotował również krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych.

- Z analizy opinii krakowskiego instytutu wynika, że biegli nie zidentyfikowali części zarejestrowanych na nagraniu wypowiedzi. Powodem takiego stanu rzeczy jest stosunkowo niska jakość dowodowego nagrania – przyznawała prokuratura.

Dlatego w lutym zeszłego roku prokuratorzy wojskowi i biegli dokonali w Rosji ponownego skopiowania nagrania z kokpitu. Biegli liczą, że przy użyciu nowej metodologii i sprzętu uda się dokonać „skuteczniejszego odsłuchu” tego zapisu. Efekty tych prac mają znaleźć się w całościowym opracowaniu dotyczącym tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r., które dla prokuratury przygotowuje od lata 2011 r. zespół biegłych.

TOK FM

Dodaj komentarz