RSS
 

Sienkiewicz (10.02.15)

 

News 300: Powrót Bartłomieja Sienkiewicza

10.02.2015

bda3a9_acf9225969b3414b912d4b74302d76d6.png_srz_p_926_618_75_22_0.50_1.20_0

Bartłomiej Sienkiewicz przyjął propozycję premier Ewy Kopacz i obejmie funkcję szefa Instytutu Obywatelskiego – think tanku Platformy Obywatelskiej – dowiedziała się 300POLITYKA. Do pracy w charakterze szefa Instytutu przyjdzie prawdopodobnie od jutra.

Tym samym Ewa Kopacz do zespołu, który ma przygotować program PO na zbliżające się wybory parlamentarne dołączyła kolejną, kluczową osobę administracji Tuska. Wcześniej funkcję szefa zespołu doradców powierzyła Jackowi Rostowskiemu.

Nawet zdaniem krytyków, Bartłomiej Sienkiewicz pozostaje jednym z najciekawszych ideologów rządów PO i epoki Tuska.

W niedawnym tekście dla Przeglądu Politycznego, który przedrukowywaliśmy na 300 pisał m.in.: “Takiej polityki w Polsce do tej pory nie było. Pragmatyzm stał się nie narzędziem, ale celem. Bo istotą było przekonanie, że zapewnienie spokoju i trwałości wystarczy żeby potencjał jaki tkwi w Polakach zmienił kraj. Bez starczego opóźniania nowoczesności i bez dziecięcej niecierpliwości, że tak mało. Witajcie w dojrzałej Polsce”.

W rozmowie z 300POLITYKĄ mówił natomiast: “Uważam, że to zasadniczy sukces tej formacji politycznej. Polskie piekło polityczne jest wybrukowane wielkimi ideałami, tylko ich finał zawsze był co najmniej wątpliwy. Wreszcie mamy sytuację, w której nie potrzebujemy wielkiej idei, ani wielkiego sporu tożsamościowego, tylko potrzebujemy elementarnej pracy, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, który sprowadza się do tego, co panowie mówią – do drobnych remontów. Suma tych drobnych remontów tworzy proces, który będzie w Polsce wspominany jako absolutnie złoty czas”.

Jako szef MSW, Sienkiewicz stał się jedną z ofiar tzw. afery podsłuchowej, której finałem były publikacje WPROST. We wczorajszej Gazecie Wyborczej, Wojciech Czuchnowski pisał o postępach śledztwa“Nie było spisku generałów tajnych służb, nie ma wątku rosyjskiego, zostaje były minister Sienkiewicz jako główny cel autorów afery podsłuchowej. Powód do odwetu mieliby oficerowie tajnych służb na etatach w spółkach państwowych, których interesom Sienkiewicz zagroził”.

Instytut Obywatelski, na czele którego, według informacji 300POLITYKI ma stanąć Sienkiewicz, to think tank polityczny. W swoim założeniu ma stanowić eksperckie zaplecze Platformy Obywatelskiej. Instytut jest ośrodkiem badawczo-analitycznym. Prowadzi działalność ekspercką, wydawniczą i edukacyjną. Działa od marca 2010 roku.

300polityka.pl

Nałęcz o Dudzie: Widzę za nim cień Barbary Blidy. Skoro chce być przyjacielem każdego, to dlaczego nie był jej?

WB, 10.02.2015
Andrzej Duda | Tomasz NałęczAndrzej Duda | Tomasz Nałęcz (AG)
- Byłoby znacznie lepiej, żeby pan Duda, zanim zacznie się przedstawiać jako lekarstwo na wszystkie polskie bolączki, powiedział o swoich dotychczasowych osiągnięciach w tej dziedzinie. Znałem się i przyjaźniłem z Barbarą Blidą. Jak widzę pana Dudę, to widzę za nim cień Barbary Blidy, bo to jest wiceminister sprawiedliwości u pana Ziobry. Murem stał za swoim szefem – mówił prof. Tomasz Nałęcz w TVP Info.
- Niech stanie i powie, skoro chce rozwiązywać ludzkie, normalne sprawy, jeżeli chce być przyjacielem każdego człowieka, to dlaczego nie był przyjacielem Barbary Blidy? – pytał prof. Tomasz Nałęcz w TVP Info.Doradca prezydenta jest zdania, że nie należy porównywać konwencji PO i PiS. – Czy państwo pamiętają posiedzenie rady politycznej PiS-u, które udzieliło wsparcia panu Dudzie? – pytał prowadzących. Gdy ci nie byli pewni, odparł: Prawdę mówiąc, nie pamiętacie, więc nie będę was brutalnie przepytywał. To jest bardzo nieuczciwe, kiedy zestawia się posiedzenie rady krajowej PO z wielkim widowiskiem, które zorganizował PiS następnego dnia, bo będą też widowiskowe konwencje Bronisława Komorowskiego, jak kampania ruszy.

„Musimy się bronić przed nieuczciwym atakiem”

Pytany o konkretną datę startu kampanii odparł: – Na razie musimy się bronić przed nieuczciwym atakiem pana Dudy, bo pan Duda rozpoczął konfrontację z prezydentem Komorowskim atakami poniżej pasa i zafałszowaniem wizerunku aktywności prezydenckiej przez ostatnie pięć lat i zafałszowaniu w ogóle możliwości prezydenckich.

Przypomniał jednocześnie, że Duda jest doktorem prawa i „powinien wiedzieć, że takich kompetencji prezydent nie ma”. Zaznaczył też, że prezydent „na głowie stanie, żeby brutalności w kampanii prezydenckiej było jak najmniej”.

Nałęcz przypomniał również, że w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, Duda odpowiadał za piony „zajmujące się sprawami prostych ludzi. – Te piony nie funkcjonowały, potrzeba było parę miesięcy, żeby te zaległości nadrobić.

gazeta.pl

Zakonnice blokują budowę wiaduktu. A kierowcy stoją w korku

Jarosław Osowski, 10.02.2015
Instytut Prymasa TysiącleciaInstytut Prymasa Tysiąclecia (Fot. Jacek Marczewski)
Przeszło sześciokrotnie więcej od wyceny żąda Instytut Prymasa Wyszyńskiego za kawałek gruntu pod wiadukt na ul. Marsa.
Kierowcy stoją w korku, a negocjacje z kościelnym zgromadzeniem ciągną się w nieskończoność. – Trzeba wreszcie wyjść z tej kwadratury koła – mówi „Stołecznej” wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz po wczorajszej naradzie w ratuszu. Wcześniej uczestniczył w rozmowach z Instytutem. Przełomu brak.Wiadukt w niewoli miłościO sprawie pisaliśmy przed rokiem. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych nie może zbudować dwóch estakad, by usprawnić ruch między Gocławkiem a Rembertowem i dalej do Zielonki, Wołomina czy Zalewu Zegrzyńskiego. Kierowcy skręcający z ul. Żołnierskiej w Marsa stoją w ogromnym korku. Obok widzą mur obwieszony reklamami. Za nim znajduje się jednopiętrowy dom i spory ogród z rozłożystym dębem, który pamięta czasy, gdy miejsce odwiedzał kardynał Stefan Wyszyński. To jedna z placówek instytutu jego imienia. „Członkinie oddają się Maryi w niewolę miłości za Kościół” – czytamy na stronie zgromadzenia świeckich kobiet, które kultywują pamięć o Prymasie Tysiąclecia i propagują jego nauczanie.Dom stoi na niewielkiej skarpie, w środku dużo zdjęć i podobizn kardynała Wyszyńskiego. Ciszę mąci zza okna szum aut w korku na Żołnierskiej. Zastałem otwartą na oścież bramę i niedomknięte drzwi na werandę. Z kuchni wyszła kobieta w średnim wieku. – „Wyborcza” wrednie nas opisuje – rzekła. Stwierdziła, że nikogo nie interesuje, jaki los po zbudowaniu wiaduktów czeka mieszkanki posesji. Ile ich jest? Tego nie chciała powiedzieć. Tak jak przed rokiem zostałem odesłany do Częstochowy, gdzie znajduje się główna siedziba Instytutu.Proszę się nie spodziewać, że udzielę panu informacji – usłyszałem tam na powitanie od odpowiedzialnej generalnej Stanisławy Grochowskiej. – Przekazano mi, że wszedł pan do domu nieproszony. Czy pan jest powołany, żeby pisać artykuł na nasz temat? To nie jest państwa sprawa. Jeszcze nie ma decyzji.

Oczekują 4 mln zł

Po ośmiu latach podchodów do spornej działki jest za to kwota za 580 m kw. gruntu. Tylko tyle drogowcy potrzebują, żeby wbić jeden filar wiaduktu. Ten kawałek z sosnowym zagajnikiem rzeczoznawcy wycenili na 600 tys. zł. Jednak, jak się dowiedzieliśmy w ratuszu, Instytut Prymasa Wyszyńskiego oczekuje blisko 4 mln zł. Prawnik zgromadzenia przypomniał wycenę całej posesji z zabudowaniami (w 2008 r. to było 11 mln 683 tys. zł) i przedstawił dodatkowe warunki. Miasto miałoby np. płacić za naprawy domu podczas całej eksploatacji wiaduktu.

Dlaczego drogowcy nie zajmą terenu tak, jak to zrobili przed budową tunelu w nieodległym Międzylesiu? Tam kilka rodzin zostało pozbawionych prawa własności i musiały się wynosić do mieszkań zastępczych jeszcze przed wypłatą odszkodowania. Instytut ma jednak przewagę: jego teren figuruje w rejestrze zabytków, bo przyjeżdżał tu Prymas Tysiąclecia. Zgromadzenie przekonuje ratusz, że utrzymanie obecnego stanu ma „wymiar patriotyczny”.

„To przekracza zdrowy rozsądek”

Według rzeczniczki ZMID Małgorzaty Gajewskiej kontakty ze zgromadzeniem są trudne. Urzędnicy długo odbijali się od jego drzwi. – Teraz od grudnia nie mamy żadnej odpowiedzi, nie odbierają telefonu – mówi pani rzecznik. Podkreśla, że ZMID zobowiązał się wymienić okna w domu na tłumiące hałas. Ma też sprawdzać, czy budynek nie osiada podczas budowy wiaduktu i w okresie gwarancji. Poza tym naprawi ewentualne uszkodzenia, wykona przezroczyste ekrany akustyczne i bezpośredni wjazd na posesję od strony ul. Marsa.

- Uspokajaliśmy panie, że drgania nie powinny być większe niż teraz, bo pale pod wiadukt zostaną głęboko zakotwione w gruncie – mówi prezydent Wojciechowicz. Według niego przełożona generalna miała świadomość, że kwota odszkodowania nie będzie ogromna: 800-1000 zł za m kw. – Dlatego jestem zaskoczony propozycją 4 mln zł. To przekracza zdrowy rozsądek. Nie możemy płacić za straty sentymentalne, tylko za realne. Znaleźliśmy się w klinczu. Przystępujemy do rozmów ostatniej szansy.

W grę wchodzi jeszcze rozpoczęcie budowy tylko jednego wiaduktu dla wyjeżdżających z miasta i poszerzenie ul. Żołnierskiej w stronę granicy Warszawy. Dalej jest już nowa, wygodna droga oddana w zeszłym roku. W drugą stronę korek byłby jednak nadal.

Na wczorajszej naradzie u wiceprezydenta urzędnicy zastanawiali się, czy można by odsunąć projektowane wiadukty od Instytutu na drugą stronę ul. Żołnierskiej. Tam jednak znajdują się linia wysokiego napięcia i leśny rezerwat przyrody. Małgorzata Gajewska: – Ustalanie jego granic na potrzeby naszej inwestycji trwało dziesięć lat, ile zajęłaby teraz zmiana?

 

warszawa.gazeta.pl

Prawicowy portal „ujawnia”, że ojciec Jarosława Kulczyckiego działał w ORMO

WB, 10.02.2015
Jarosław Kulczycki prowadzi Jarosław Kulczycki prowadzi „Wiadomości” (Fot. za TVP)
„W PRL-u Bogumił Kulczycki działał w Ochotniczych Rezerwach Milicji Obywatelskiej. Jego synem jest Jarosław Kulczycki z TVP Info, który w ostatnich dniach zasłynął z bezpardonowego ataku na Łukasza Warzechę” – czytamy na portalu Niezależna.pl. Zainteresowanie prawicowych mediów Kulczyckim rozpoczęło się po kłótni dziennikarza z Łukaszem Warzechą.
„Bogumił Kulczycki poza działalnością w ORMO pracował też w przedsiębiorstwach handlu zagranicznego oraz wyjeżdżał w latach 80. na intratne kontrakty do Libii czy Pakistanu” – czytamy na Niezależnej. Portal przytacza też rozmowę Jarosława Kulczyckiego z „Super Expressem”, w której dziennikarz opowiada o swoim domu rodzinnym. „Pochodzę z tzw. dobrego, inteligenckiego domu, w którym byli kochający się rodzice - mama Barbara i tata Bogumił (…) Chodziłem do szkoły nr 70 przy ulicy Bruna, chociaż wszyscy z mojego osiedla poszli do <<205>>” – czytamy. Kulczycki miał również należeć do „reżimowego harcerstwa, ZHP”.Jak podaje Niezależna, o działalności ojca Kulczyckiego poinformował Maciej Marosz, jeden ze współautorów książki „Resortowe dzieci. Media”.

Starcie Kulczycki-Warzecha

Do spotkania dziennikarza TVP Info i publicysty „wSieci” doszło w dniu inauguracji kampanii kandydata na prezydenta z ramienia PiS Andrzeja Dudy. Warzecha powiedział w studio TVP, że porównywanie konwencji Dudy i prezydenta Komorowskiego „to tak, jakby zestawić najnowsze porsche 911 ze starym polonezem”. Prowadzący program „Z dnia na dzień” Jarosław Kulczycki zapytał dziennikarza, czy bierze pieniądze za udział w kampanii Andrzeja Dudy.

- Ale dlaczego nie mogę używać takiego porównania jako publicysta? – bronił się Warzecha. – Dlaczego mnie pan obraża? – pytał. – Jest pan dziennikarzem, powinien pan mieć do tego dystans – odparł Kulczycki. – Jeżeli pan będzie mi sugerował dalej, że biorę pieniądze za propagowanie Andrzeja Dudy, to wyjdę ze studia - zagroził publicysta „W Sieci”. – Bo tak to zabrzmiało. Poprosimy o analizę – odparł Kulczycki. – Moja analiza jest taka, jak powiedziałem – odbił piłeczkę Warzecha. – Dziękuję bardzo – skwitował prowadzący i zwrócił się z pytaniem do drugiego gościa, politologa Norberta Maliszewskiego.


http://www.liveleak.com/ll_embed?f=f20951c4d34a

Gdy po długim wywodzie Maliszewskiego prowadzący wrócił do Warzechy, sprzeczka wybuchła na nowo. – Boję się cokolwiek powiedzieć, bo za chwilę pan znowu zasugeruje, że jestem opłacany przez sztab Andrzeja Dudy. Prawdę mówiąc, nie wiem, jak mam dalej w tym programie zabierać głos – mówił wyraźnie skonfundowany Warzecha. – Mam z tym pewien problem.

- Profesjonalnie, proszę – odpowiedział Kulczycki. To zdenerwowało publicystę „W Sieci”. Spytał, czy to Kulczycki będzie wyznaczał mu standardy profesjonalizmu. – Kim pan jest, żeby tego typu rzeczy dyktować gościowi w swoim programie? – zapytał. – To są ogólnie przyjęte przez wszystkich standardy – tłumaczył się Kulczycki. – A pan reprezentuje kogo? – drążył Warzecha. – Siebie – odparł Kulczycki. – No właśnie, więc to są standardy pańskie. A moje są może inne i uważam, że mam prawo używać takich porównań, jakich używam. I mam prawo nie być obrażanym przez pana w tym programie – podkreślił.

„Są jakieś granice chamstwa”

Gdy dziennikarz po raz kolejny zapytał o analizę konwencji, Warzecha odparł, że już swoje w tym temacie powiedział. „Aha, traktor i porsche” – skwitował Kulczycki i zmienił temat. Po przerwie okazało się, że Warzecha opuścił studio. A na Twitterze napisał, że „rozważy dalsze kroki” wobec gospodarza programu:

Oświadczenie rzecznika PiS

W sprawie sugestii dziennikarza TVP Info wypowiedział się rzecznik PiS Marcin Mastalerek. W oświadczeniu napisał: „Łukasz Warzecha ani żaden inny dziennikarz nie „bierze pieniędzy” od sztabu wyborczego Andrzeja Dudy ani Prawa i Sprawiedliwości. Takie insynuacje są poniżej standardów dziennikarskich, dlatego powinny spotkać się ze stanowczą reakcją prezesa TVP pana Juliusza Brauna, oraz osób nadzorujących pracę redakcji TVP Info i redaktora Kulczyckiego. W związku z tą kłamliwą sugestią zwrócimy się do prezesa TVP, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki TVP o zajęcie stanowiska w tej sprawie, i wyciągniecie konsekwencji wobec redaktora Kulczyckiego”.

TOK FM

 

Dodaj komentarz