RSS
 

Wallerstein

IMMANUEL WALLERSTEIN

ŚWIATOWE FORUM SPOŁECZNE – WCIĄŻ STAJE NA WYSOKOŚCI ZADANIA

Światowe Forum Społeczne powstało w 2001 roku jako przestrzeń oporu. Jaką rolę spełnia dziś?

 

Światowe Forum Społeczne (WSF) zakończyło właśnie kolejne spotkanie, które tym razem odbyło się w Tunisie. Prasa głównego nurtu na całym świecie w dużej mierze zignorowała to wydarzenie. Wzięło w nim udział wielu sceptyków głoszących, że nie ma ono znaczenia, co zresztą zdarza się na każdym spotkaniu od czasu drugiego Forum w roku 2002. Dzieliły je spory na temat samej struktury WSF. Pełne było dyskusji na temat właściwej strategii politycznej dla globalnej lewicy. A mimo to Forum było niebywałym sukcesem.

 

Jedną z miar jego sukcesu dojrzymy wówczas, gdy przypomnimy sobie, co stało się w ostatni dzień poprzedniego Forum – które odbyło się w Dakarze w roku 2011. Wtedy właśnie Hosni Mubarak został zmuszony do opuszczenia stanowiska prezydenta Egiptu. Wszyscy na Forum temu przyklasnęli. Wielu stwierdziło jednak, że właśnie to wydarzenie dowodzi braku znaczenia Forum. Bo czy jacyś rewolucjoniści w Tunezji czy Egipcie czerpali z niego inspirację? Czy w ogóle o nim słyszeli?

 

Dwa lata później Światowe Forum Społeczne spotkało się jednak w Tunisie, zaproszone przez te właśnie grupy, które rozpoczęły rewolucję w Tunezji uznały, że urządzenie Forum w Tunisie bardzo przyda się w ich wewnętrznej walce o utrzymanie zdobyczy rewolucji przeciwko siłom, które ich zdaniem działają na rzecz jej powstrzymania i wyniesienia do władzy nowej formy opresyjnych, antyświeckich rządów.

 

Przez długi czas hasłem przewodnim Forum było „inny świat jest możliwy”. Tunezyjczycy nalegali na dodanie nowego, które na ostatnim spotkaniu zyskało równie duże znaczenie. Chodzi o hasło „godność”, wypisane w siedmiu językach na plakietce każdego uczestnika Forum. Pod wieloma względami to dodatkowe hasło podkreśla zasadniczy element łączący organizacje i ludzi obecnych na Forum – poszukiwanie prawdziwej równości, która respektuje i wspiera godność każdego, w każdym miejscu.

 

Nie znaczy to, że na Forum panowała całkowita zgoda. Bynajmniej! Różnice te da się analizować na przykład jako odzwierciedlenia kontrastu między strachem a nadzieją. Od samego początku Forum zawsze było wielką, inkluzywną areną dla wszystkich – od skrajnej lewicy do centrolewicy. Niektórzy traktowali to jako jego atut, umożliwiający wzajemne uczenie się między zwolennikami różnych tendencji z różnymi obszarami zainteresowań – uczenie się, które w średniej perspektywie czasowej doprowadziłaby do wspólnego działania zmieniającego realnie istniejący kapitalizm. Innym przypomina to raczej „kooptację” prowadzoną przez tych, którzy chcą jedynie załagodzić istniejące nierówności bez dokonania żadnej poważnej zmiany. Nadzieja przeciw obawom.

 

Innym źródłem ciągłych sporów była rola lewicowych partii politycznych w procesie zmian. Zdaniem niektórych bez udziału lewicowych partii u władzy niemożliwe są żadne zmiany – ani na krótką, ani na dłuższą metę. A kiedy już partie te uzyskają władzę, kluczową sprawą jest utrzymanie ich władzy. Inni wzbraniają się przed tą ideą. Mają oni bowiem wrażenie, że nawet po wsparciu takich partii w dojściu do władzy, ruchy społeczne powinny trzymać się z boku jako ich krytyczni kontrolerzy, ponieważ ich praktyka rządzenia z pewnością nie spełni pierwotnych obietnic. I znów, nadzieja przeciw obawom.

 

Kolejnym źródłem podziału jest postawa wobec krajów „wschodzących”, tzw. BRICS i innych. Zdaniem niektórych stanowią one istotną przeciwwagę dla klasycznej Północy – Stanów Zjednoczonych, Europy zachodniej i Japonii. Dla innych są podejrzane jako nowa grupa mocarstw imperialistycznych, a szczególnie kontrowersyjna jest dzisiejsza rola Chin w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Nadzieja przeciw obawom.

 

Faktyczny program światowej lewicy – to jeszcze jeden powód do wewnętrznej debaty. Dla niektórych Światowe Forum Społeczne było dobre w krytyce – jako opozycja do imperializmu i neoliberalizmu.  Zasmucający był jednak brak propozycji alternatywnych. Osoby te wzywały do wypracowania konkretnych celów programowych dla światowej lewicy. Zdaniem innych jednak taka próba w pierwszym rzędzie podzieliłaby i osłabiła tym samym siły, które jednoczy Światowe Forum. Nadzieja przeciw obawom.

 

Innym jeszcze nieustającym zarzewiem sporu jest coś, co nazwano „dekolonizacją” samego Forum. Dla niektórych od samego początku w zbyt wielkim stopniu było ono opanowane przez ludzi ze świata paneuropejskiego, mężczyzn, ludzi w dojrzałym wieku i wszystkich tych, których definiuje się jako uprzywilejowane grupy ludności świata. WSF, jako organizacja starała się poszerzyć swoje pierwotne zaplecze – poszerzyć geograficznie, aby jej struktury odzwierciedlały w coraz większym stopniu postulaty jej bazy. Wysiłek ten podejmowano stale i, jeśli spojrzeć na każde kolejne Forum, WSF stawało się pod tym względem coraz bardziej inkluzywne. Dowodzi tego obecność w Tunisie wszelkiego rodzaju „nowych” organizacji – Occupy, Indignados itp. Zdaniem innych cel ten jest daleki od realizacji – a czasem wręcz pojawiają się wątpliwości, czy naprawdę chciano go kiedykolwiek zrealizować. Nadzieja przeciw obawom.

 

Światowe Forum Społeczne powstało jako przestrzeń oporu. Dwanaście lat później pozostaje jedynym miejscem, w których wszystkie strony tych sporów mogą się spotkać i kontynuować dyskusję. Czy nie męczy niektórych prowadzenie wciąż tych samych debat? Oczywiście, że męczy. Wciąż jednak przybywają nowi ludzie i nowe grupy, które chcą uczestniczyć i wnieść coś do gmachu skutecznej światowej lewicy. Światowe Forum Społeczne żyje i ma się dobrze.

 

przełożył Michał Sutowski

 

Copyright by Immanuel Wallerstein, distributed by Agence Global. For rights and permissions, including translations and posting to non-commercial sites, and contact: rights[at]agenceglobal.com, 1.336.686.9002 or 1.336.286.6606. Permission is granted to download, forward electronically, or e-mail to others, provided the essay remains intact and the copyright note is displayed. To contact author, write: immanuel.wallerstein[at]yale.edu.

Źródło: Dziennik Opinii Krytyki Politycznej

Dodaj komentarz