RSS
 

Villas

 

Proces opiekunki Violetty Villas. Poznaliśmy wyrok, idzie do więzienia

Izabela Żbikowska, 14.11.2014
Syn Violetty Willas Krzysztof Gospodarek z pełnomocnikiemSyn Violetty Willas Krzysztof Gospodarek z pełnomocnikiem (Izabela Żbikowska)

- Mam nadzieję, że dziś zapadnie wyrok. Chciałbym, by to się już skończyło – mówił przed dzisiejszą rozprawą karną w kłodzkim sądzie rejonowym Krzysztof Gospodarek, syn Violetty Villas. Wyrok zapadł: Elżbieta B. idzie na 10 miesięcy do więzienia.
Rozprawa zaplanowana na godz. 9 zaczęła się z kilkuminutowym opóźnieniem. Elżbieta B. wraz ze swoim obrońcą przyszli tuż przez początkiem procesu. B. nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. – Proszę mnie nie rozpraszać przed procesem – odpowiedziała pytana o sprawę. Dodała jednak, że być może zgodzi się na rozmowę później.

Sąd zaplanował na dziś przesłuchanie ostatniego świadka. – Mam nadzieję, że sąd zmieni kwalifikację czynu ze znęcania się na morderstwo, o co wnosiłem, bo nawet jeśli zostanie skazana na maksymalny wymiar kary za znęcanie się, czyli pięć lat, nie będzie to kara sprawiedliwa – mówił syn Villas.

Przypomnijmy, że kłodzka prokuratura wytoczyła przeciw Elżbiecie B., byłej opiekunce Violetty Villas, ciężkie zarzuty. – Oskarżono ją o to, że w okresie ostatnich trzech lat życia Violetty Villas jako osoba sprawująca nad nią faktyczną opiekę, wykorzystując stosunek zależności wynikający ze stanu psychicznego i fizycznego pokrzywdzonej, znęcała się nad nią psychicznie – mówi Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka świdnickiej prokuratury okręgowej, wyliczając, że według ustaleń śledczych opiekunka miała izolować artystkę od otoczenia, w tym najbliższej rodziny.

- Do tego podsycała i utwierdzała w niej lęki przed służbami specjalnymi i mediami. Uzależniała podejmowanie decyzji od dostarczania alkoholu i zmuszała ją do jego spożywania. Bezprawnie pozbawiała ją wolności przez zamykanie w pokoju, nawet wbrew jej woli, i wielokrotnie pozostawiała samą w nieogrzanym domu bez jedzenia. Poza tym B. dopuściła się wobec artystki szeregu zaniedbań pielęgnacyjnych – relacjonuje prokurator.

Drugi zarzut dotyczy nieudzielania artystce pomocy: B. nie wezwała pogotowia mimo tego, że wiedziała o poważnym zapaleniu płuc, na jakie chorowała Villas, i złamanej nodze artystki, przez co ta nie mogła się poruszać. Jednocześnie prokuratura wykluczyła, by zaniedbania opiekunki doprowadziły artystkę do śmierci. Elżbieta B. nie przyznaje się do winy.

***

Sąd zasądził blisko pół godzinną przerwę w rozprawie, by móc zapoznać się z nowym wnioskiem dowodowym mec. Arkadiusza Świta, obrońcy Elżbiety B. Czego dotyczył wniosek? Nie wiadomo, bo proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Podczas przerwy Elżbieta B. w rozmowie z „Wyborczą” przekonywała, że jest niewinna. – Zarzuty prokuratury to jakiś stek bzdur. Pani Violetta zmarła w wieku 73 lat, nie była ubezwłasnowolniona więc w jaki sposób miałam jej coś nakazywać czy zmuszać do czegokolwiek? Wierzę w sprawiedliwość sądu jeśli nie tego, to wyższej instancji – mówiła. Dodała też, że nie zgadza się z postanowieniem sądu cywilnego, który przyznał dom w Lewinie Kłodzkiej synowi Villas. – Pani Violetta zapisała go mnie, bo bardzo mnie kochała. Wielokrotnie o tym mówiła w rozmowach z dziennikarzami a dziś syn i reszta rodziny podważają jej słowa i jej wolę.

***

Trwa przerwa w oczekiwaniu na wyrok w procesie karnym. W tym czasie mec. Arkadiusz Świt obrońca byłej opiekunki Violetty Villas i jednocześnie jej pełnomocnik w procesie cywilnym powiedział „Wyborczej”, że będzie apelował od wyroku w sprawie spadku. – Nie mogę jednak zdradzić na jakich argumentach oprę swoje odwołanie. Na razie czekam na uzasadnienie sądu rejonowego – mówił.

Tymczasem pełnomocnik syna śpiewaczki przekonuje, że wyrok sądu cywilnego jest niezwykle ważny nie tylko dla syna artystki, ale w ogóle. – To jedna z nielicznych spraw, gdy sąd decydował o dziedziczeniu opierając się nie na sporządzonych testamentach a na ustawie – przekonywał. Dodał, że wyrok nie tylko otwiera synowi artystki drogę do zarządzania domem w Lewinie Kłodzkim, ale również do rozporządzania całym dziedzictwem po Villas, łącznie z utworami, pamiątkami po niej czy niezwykłymi strojami.

***

Sąd uznał, że Elżbieta B. nie znęcała się nad Violettą Villas, natomiast jest winna nieudzielenia pomocy artystce, wiedząc o jej stanie zdrowia po upadku. Za brak wezwania pogotowia do podopiecznej Elżbieta B. dostała karę 10 miesięcy pozbawienia wolności.

Elżbieta B. nie zgadza się z wyrokiem. Cieszy się, że została uniewinniona z zarzutu znęcania się, ale z drugi zarzut też odpiera. Powiedziała „Wyborczej”, że Violetta Villas była do ostatnich dni sprawna i chodziła, a na wzywanie pogotowia się nie zgadzała. Dlatego B. najprawdopodobniej złoży odwołanie od wyroku.

Pełnomocnik syna Violetty Villas był z kolei po wyroku lakoniczny. Powiedział, że trzeba zaczekać na pisemne uzasadnienie.

MAM DOŚĆ OSKARŻEŃ O TYM, ŻE RODZINA OPUSCIŁA VIOLETTĘ VILLAS – MÓWI JEJ SYN [REPORTAŻ]

wroclaw.gazeta.pl

Dodaj komentarz