RSS
 

Ziemkiewicz

 

Warzecha i Pereira atakują ambasadę USA w Polsce za przyznanie wizy gejom. „To co najmniej oburzające”

Łukasz Trybulski
02.10.2014
Prawica atakuje ambasadę USA w Polsce za przyznanie wizy gejom. "To co najmniej oburzające"
Prawica atakuje ambasadę USA w Polsce za przyznanie wizy gejom. „To co najmniej oburzające” • Fot. Shutterstock

– Historyczny dzień! We wtorek 30 października wydaliśmy pierwszą wizę imigracyjną do USA dla polskiego małżonka tej samej płci. Gratulacje! – chwali się amerykańska ambasada w Warszawie na Twitterze. Prawicowi publicyści nie kryją swojego oburzenia. – Chcesz bez problemu dostać wizę do USA? Wejdź w homo-związek – ironizują.

Pod wpisem amerykańskich urzędników mnożą się głosy krytykujące decyzję ambasady. Przedstawiciele prawicowych mediów zwracają uwagę, że nie w polskim prawie ma pojęcia „małżeństwa jednej płci”. Inny dziennikarz dodaje, że to „oksymoron”. – Małżeństwa tej samej płci są legalne w wielu krajach – zauważają przytomnie Amerykanie.

Fot. screen Twitter

Takie tłumaczenie nie wszystkich przekonuje. Samuel Pereira twierdzi wprost, że orientacja seksualna wpływa na decyzję o otrzymaniu wizy do USA. – Dowiedziałem się, że ambasada USA lobbuje w innym kraju za homo związkami i są one dla USA wyjątkowe w kwestiach polityki wizowej – pisze na Twitterze. Inni internauci słusznie przypominają, że ambasady nie podlegają prawu państwa, w którym się mieszczą, a jedynie temu skąd pochodzą. I dla Amerykanów małżeństwa jednej płci to nie „oksymoron”.

Fot. screen Twitter
Fot. screen Twitter

natemat.pl

 

Nie udał wam się Palikot…

02.10.2014

Pajac z Biłgoraja odchodzi, niesmak pozostaje. A ludzie, którzy go promowali, nadymali, cieszyli się, że się im udał – jakby nigdy nic…

 

Maciej Stankiewicz/Onet, fot. arch.Maciej Stankiewicz/Onet, fot. arch.

Pierw­szy z wielu – jak wie­rzę – nad­cho­dzą­cych fe­lie­to­nów, ko­men­ta­rzy i roz­wa­żań na onet.​pl po­świę­cić muszę spra­wie bła­hej. Tak wy­cho­dzi. No, ale jak tu nie pękać ze śmie­chu na wieść, że Ja­nusz Pa­li­kot wy­rzu­cił ze swej par­tii (czy ra­czej, z tego, co z niej zo­sta­ło) Jana Hart­ma­na za na­ru­sze­nie kul­tu­ro­we­go tabu, do­bre­go smaku i zasad przy­zwo­ito­ści?

 

Za czasów bolszewii żartowano: Czy dobry komunista może odejść od leninowskiej linii partii? Tak, ale tylko jeżeli odchodzi razem z całą partią! O tej prostej mądrości profesor Hartman zapomniał.

A raczej: zapomniał o sprawdzeniu, czy linia partii jest dzisiaj taka sama, jak wczoraj, i czy będąc po linii wczorajszej aby nie odchodzi od linii dzisiejszej.

I się naciął, bo właśnie linia się zmieniła. Bo kiedy kilkunastu posłów Palikota opuściło go, by szukać szczęście u innych panów, Palikot ogłosił, że odeszło antyklerykalne oszołomstwo i teraz wreszcie jego Ruch będzie taki, jaki zawsze był naprawdę: umiarkowany, zdroworozsądkowy, krytykujący wypaczenia, ale Kościół i Wiarę szanujący, w ogóle konserwatywno-liberalny.

U faceta, który już był i konserwatystą promującym Jana Pawła II oraz chrześcijańskie wartości w biznesie, i liberałem, walczącym z wpychaniem się przez państwo do gospodarki, i etatystą-socjalistą żądającym by państwo budowało fabryki, i Bóg wie czym jeszcze, wszystkim praktycznie – wejście na kolejną orbitę nie dziwi.

Dziwi mnie, że ludzie, którzy takiego żałosnego pętaka zachwalali, promowali, pompowali na różne sposoby, nie mają wciąż na tyle przyzwoitości, by przeprosić. Choć tak naprawdę powinni po prostu zniknąć z mediów i zamknąć się na pokutę w jakimś klasztorze.

Palikot się kończy, zaraz go wyborcy wymiotą z polityki – dobrze. Ale  nieczystości, jakie  z siebie wydzielił, pozostają. I niesmak też długo nie minie. Ktoś powinien się za to długo wstydzić. Mam pokazać palcem, kto konkretnie?

Onet.pl

Dodaj komentarz