RSS
 

Piątek

 

„wSieci” w seks Bieńkowskiej wnika, Terlikowski klnie Watykan…

Tomasz Piątek, 17.10.2014
 Tydzień kończy PiątekTydzień kończy Piątek

TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Będzie nowy proces w sprawie śmierci Blidy. Mnożą się pochopne oskarżenia wobec służb specjalnych IV RP: że niby nieprofesjonalne, niezręczne, brutalne. A przecież działały w jedwabnych rękawiczkach. Na broni nie znaleziono odcisków palców, nawet tych samobójczyni. Tylko trochę nitek.
Pomówmy jednak o tym, co nas łączy, nie dzieli: Polska z bólem, ale remisuje, nawet wygrywa! Wprawdzie tylko w eliminacjach do mistrzostw Europy. Ale może za wygranie eliminacji też dają jakiś puchar albo coś? Zarys pucharu? Ja bym się zadowolił takim konturem. A w samych mistrzostwach to już zostałbym tym wielkim małym przegranym: tradycja. „Zagracie, ale w wicemistrzostwach” – mówił pan trener Stopczyński, gdy grałem w trampkarzach.

Ale nie kontur, tylko komtur. Po zwycięstwie nad Niemcami wrzaski na mieście były takie, jakbyśmy znowu pokonali Ulricha von Jungingen. Szkoda, że w płacach ciągle jest 5:1 dla nich. Jednak pociesza mnie to, że w przeciwieństwie do Albańczyków nie użyliśmy nisko latającego orła. Kibice albańscy przerwali mecz z Serbią, napuszczając na piłkarzy drona z płachtą, na której był dwugłowy ptak i dwóch dziwnych panów, jeden wąsaty, drugi brodaty. Jak tak, to my mogliśmy spuścić na Niemców Janusza Korwin-Mikkego w dwóch wersjach, po ogoleniu bródki i przed. Zadrżałby nawet komtur. No, zarżałby.

A tymczasem w Watykanie 2:1 dla Ducha Świętego. Kardynałowie przyznali, że związki pozamałżeńskie i homoseksualne mają pewne zalety (w końcu eksperci, chciałoby się powiedzieć). Ale pokonany Terlikowski zapowiada rewanż. A napastnik Gądecki znowu strzela w okienko. Dokładnie – Panu Bogu w okno. Cytuję arcybiskupa: „Naszym głównym zadaniem duszpasterskim jest wsparcie rodziny, a nie uderzanie w nią, eksponowanie tych trudnych sytuacji, które istnieją, ale które nie stanowią jądra samej rodziny i nie przekreślają konieczności wsparcia, które powinniśmy dać dobrym, normalnym, zwykłym rodzinom”. Myślałem, że jądrem samego chrześcijaństwa jest wspieranie tych, którzy są w trudnej sytuacji. Ale niekoniecznie – bo ci w trudnej sytuacji są niedobrzy i nienormalni. Jak widać, Korwin-Mikke występuje w trzech postaciach: brodaty, wąsaty i Gądecki.

A skoro mowa o zwycięstwach, to muszę odnotować, że tygodnik „wSieci” rozgromił wszystko, co nie jest wąsate i męskie. Oczywiście tylko na swoich łamach. Pozwolą państwo, że podliczę ostatni numer, bo te cyferki są podniecające. Redakcja poświęciła siedem stron lewakom zbokom i napalonym wszechmocnym feministkom, a nawet ich rzekomej fascynacji rzekomo zmiennopłciowymi chomikami (nie zmyślam: chomikofilia miałaby dotyczyć profesor Fuszary, pełnomocniczki rządu ds. równości). Idźmy dalej: dziewięć stron z okładką dotyczy Ewy Kopacz, a dokładnie jej ciotuniowatości (profesor Zybertowicz), histeryczności, głupoty, omdlewania, wrzaskliwości i nieznajomości języka niemieckiego (publicysta Warzecha), nieuzasadnionej popularności (były sekretarz KC PZPR Marek Król), straszliwej władzy nad „Wyborczą” (były satyryk Mazurek), jednostronności (publicysta Skwieciński), chamstwa, obrzydliwości, brutalności, wieloletniej nienawiści do Zbigniewa Religi (reporterka Maja Narbutt) i całkowitego braku właściwości (publicysta Czabański).

Proszę. Ile to właściwości może mieć ktoś bez właściwości. Do tego dochodzą trzy strony łącznie o Elżbiecie Bieńkowskiej, czyli o jej beznadziejności w Brukseli (Mazurek z Zalewskim), grzywce, nieznajomości angielskiego, kominiarskości i najgorszości niemal dorównującej słoweńskości (Korsun), kanarowatości w sensie kontrolerskości biletów (Warzecha), nikłym talencie politycznym, nikłej wiarygodności, nikłej zdolności do współpracy, rozwlekłości, gołosłowności i gołości (Feussette). Feussette też satyryk i chyba jeszcze młody, bo niezwykle cieszy go słowo „goło”. „Gołe jak prawda fakty”, „goła prawda o naszej księżnej piaru”, oczywiście „przebierającej nogami”. Jego artykuł o Bieńkowskiej nagość ma nawet w tytule, tak oryginalnym, że aż, hm, przezroczystym („Nowe szaty cesarzowej”).

Czas Krzysiowi kupić „CKM”. Podsumowując: ostatni numer „wSieci” ma 100 stron, więc jedna piąta zawartości przeznaczona jest na mokre sny o seksie i brzydkich zboczeńcach oraz na „męskie” upokarzanie kobiet sięgających po stanowiska kierownicze. Aż sobie kupiłem wyżej wspomniany „CKM” (zaznaczam, tylko do celów badawczych) i też podliczyłem. W „CKM” sprawy płci również stanowią około 20 proc. zawartości, ale wyśmiewanie kobiet – tylko ćwierć procent. A wyśmiewanie homoseksualizmu – jedną tysiąc trzysta dziewięćdziesiątą drugą całej zawartości (tak mi wyliczył kalkulator).

Braciom Karnowskim – gratuluję Największego Konserwatywnego Tygodnika Opinii (tak „wSieci” pisze o sobie na okładce). I zarazem składam kondolencje: policja rozbiła gang alfonsów, którzy kazali prostytutkom tatuować sobie na ciele: „Suka”, „Niewolnica”. Znowu służby prześladują waszych czytelników.

Na zakończenie powiem o ciekawym zjawisku. Idą wybory samorządowe i znajomi molestowani są na fejsie przez kandydatów PiS, którzy żebrzą o poparcie. Wszedłem na profil jednego z takich żebrzących. Ksawery Sarnecki kandyduje w Krakowie. O innych kandydatach pisze, że są zdrajcami albo nie mają honoru. A równocześnie na jego profilu widnieje taka oto porada od znajomego, dotycząca zbierania podpisów pod kandydaturą: „Przecież można sobie wygenerować dowolną liczbę peseli i mieć to z głowy. Znalazłem taki generator. W [tu pada nazwa instytucji, do której znajomy kandydata bezprawnie się zalogował - T.P.] trza podać pesel, jak się chce zalogować do ich sieci. Wygenerowałem na urodzenie koleżanki, zalogowałem się. Wszystkie podobno są prawidłowe”. O co chodzi? Czy urzędy miejskie sprawdzają tylko pesele przy podpisach? Czy można oszukać urząd dzięki generatorowi? Mój znajomy, który kandyduje (nie z PiS), mówi, że to możliwe. W każdym razie honorowy kandydat PiS nie odciął się od tej „porady”, nie wykasował jej, tylko dwa razy zalajkował. Jako osoba. I jako osoba publiczna. Wisi to u niego od wielu dni. Mam screeny.

To może wprowadźmy jeden ogólnopolski generator radnych? I posłów? Ciekawe, czy będzie różnica.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz