RSS
 

Prawica (26.04.15)

 

Kaczyński: Polska jest w stanie, którego nie można akceptować

26 kwietnia 2015

Polska potrzebuje zmian i musi stawić czoło wyzwaniom cywilizacyjnym – przekonywali w niedzielę szefowie: PiS, Prawicy Rzeczypospolitej, Polski Razem i Solidarnej Polski. Ich zdaniem Andrzej Duda, kandydat PiS na prezydenta, jest gotowy na takie zmiany.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński /Tomasz Gzell /PAP
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
/Tomasz Gzell /PAP

- To pierwszy kongres nowo powołanej partii. (…) To stawianie nowego namiotu w obozie, który powinien zmienić Polskę – podkreślał prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego kongresu Polska Razem. Zjednoczona Prawica w Warszawie.

Podczas kongresu Polska Razem podjęła uchwałę popierającą Andrzeja Dudę – kandydata PiS – na prezydenta.

- To, co powinno nas łączyć, to cel. Tym celem nie jest prawica, nie są obozy takie czy inne. Tym celem jest Polska,(…) zmiana ku dobremu, ku naprawie Rzeczpospolitej – dodał szef PiS.

Ocenił, że Polska znajduje się dzisiaj w stanie, którego nie można akceptować. – Który nie zapewnia nam dobrej przyszłości, bezpieczeństwa, a ci, którzy mają być może zbyt daleko posuniętą tendencję do pesymizmu twierdzą nawet, że nie zapewnia nam trwania jako narodu, który żyje w środku Europy i jest narodem wolnym – zaznaczył Kaczyński.

„Pokazujemy całej Polsce inny styl”

- Polska potrzebuje zmiany. Zmiana może przyjść przez zwycięstwo – nasze zwycięstwo. Nie ma tutaj żadnej alternatywy. To musi być nasze wspólne zwycięstwo. Ale po tym zwycięstwie musi nastąpić zdyscyplinowany marsz, w ramach którego będziemy osiągać kolejne wyznaczone cele. Marsz, który będzie realizował program, który – mam nadzieję – już wspólnie ustalimy w czerwcu podczas konferencji programowej w Katowicach – zapowiedział prezes PiS.

Wtórował mu prezes Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek. – Pokazujemy całej Polsce inny styl. (…) Polegający na tym, że różne kierunki polityczne współpracują, że tworzą obóz – mówił. Zwrócił uwagę na fenomen partii Jarosława Gowina, której wielką szansą – jak podkreślił – jest to, że przypomniała o tym, iż „silna klasa średnia, sukces najbardziej przedsiębiorczych Polaków jest warunkiem życiowego sukcesu całego narodu”.

- Polski nie stać – jak mówi obecna władza – na nierobienie polityki – mówił, dodając, że Polska musi stawiać czoło wielkim wyzwaniom cywilizacyjnym.

Jurek przekonywał ponadto, że Andrzej Duda ma realne szanse wygrać wybory prezydenckie, ponieważ „reprezentuje zmianę polityczną”. Zarzucił obecnemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu to, że nie chce on zmian. – Prezydent Komorowski jest na prostej drodze do przegrania tych wyborów, dlatego że powiedział, że chce bronić status quo. A Polacy wiedzą, że Polska musi się zmieniać – dodał.

„Droga do zwycięstwa prowadzi przez jedność”

W tym duchu również wypowiadał się lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. – Po raz kolejny pokazujemy, że prawica jest wielkim obozem zmian, który z wiarą i siłą zmierza do tego, aby zmieniać Polskę, by była krajem pamiętającym o swoich korzeniach, (…) dającym nadzieję na przyszłość i krajem nowoczesnym, tworzącym silną gospodarkę”. Jak mówił, dzisiaj Polacy są dzieleni na racjonalnych i radykalnych. – Zamiast łączyć, zamiast pokazać to, co może być wspólne, to co może budować, dzieli się – zaznaczył.

- To nasze dzisiejsze spotkanie pokazuje, że (…) tu jest właśnie Polska racjonalna (…) Polska, która dostrzega wspólne nam wartości, szanując odrębność w wymiarze programu i biografii. Pokazujemy, że możemy być razem – przekonywał Ziobro.

O potrzebie zmian mówił także szef Polski Razem Jarosław Gowin. – Droga do zwycięstwa prowadzi przez jedność. Mamy pełną świadomość, że (trzeba) odsunąć od władzy obecną koalicję rządową. Koalicję stagnacji, kolacji pseudo polityki – ocenił Gowin.

Jak mówił, może to zrobić tylko „jedna siła”. – Stworzymy wielki namiot, pod którym skupią się wszyscy ci, którzy nadadzą Polsce bieg ku zwycięstwu, zamożności obywateli, suwerenności i dynamicznemu rozwojowi naszego państwa – podkreślił szef Polski Razem.

Również Gowin mówił o tym, że na czerwcowym kongresie partii Polska Razem zostanie wyłoniony program, wspierający polską gospodarkę, rodzinę i bezpieczeństwo obronne kraju. – Zrobimy wszystko, by jesienią władza trafiła do obozu konserwatywnego – podkreślił.

Podczas kongresu mają zostać wybrane władze partii Polska Razem. Zjednoczona Prawica. Szefem ugrupowania został Jarosław Gowin.

PAP

fakty.interia.pl

Kaczyński na kongresie Zjednoczonej Prawicy: Polska jest w stanie, którego nie można akceptować

Krzysztof Majak
7 minut temu
Kaczyński na kongresie Zjednoczonej Prawicy: Polska jest w stanie, którego nie można akceptować
Kaczyński na kongresie Zjednoczonej Prawicy: Polska jest w stanie, którego nie można akceptować • Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Na pierwszym kongresie Zjednoczonej Prawicy nie mogło zabraknąć najważniejszego polityka na tym skrzydle – Jarosława Kaczyńskiego. Lider Prawa i Sprawiedliwości mówił jednak ogólnikami. – Polska potrzebuje zmian i musi stawić czoło wyzwaniom cywilizacyjnym – przemawiał do zgromadzonych polityków prawicy.

W ostatnich tygodniach Jarosław Kaczyński jest raczej rzadko widywanym politykiem. Wszystko po to, aby nie odbierać medialnej uwagi Andrzejowi Dudzie, który wciąż walczy o rozpoznawalność jako kandydat na prezydenta.

Być może ta właśnie chęć pozostania w cieniu sprawiła, że Prezes mówił raczej hasłami i znanymi od lat okrągłymi formułkami. Zjednoczoną Prawicę nazwał kolejnym namiotem w obozie, który powinien zmienić Polskę. – To, co powinno nas łączyć, to cel. Tym celem nie jest prawica, nie są obozy takie czy inne. Tym celem jest Polska,(…) zmiana ku dobremu, ku naprawie Rzeczpospolitej – dowiedzieliśmy się od szefa największej partii opozycyjnej.

Kaczyński stwierdził, że nasz kraj znajduje się dzisiaj w stanie nie do zaakceptowania. Jego zdaniem, dzisiejsza Polska „nie zapewnia dobrej przyszłości, bezpieczeństwa, a ci, którzy mają być może zbyt daleko posuniętą tendencję do pesymizmu twierdzą nawet, że nie zapewnia nam trwania jako narodu, który żyje w środku Europy i jest narodem wolnym”.

Prawica była zjednoczona w tym „umiarkowanym” tonie. – Pokazujemy całej Polsce inny styl. (…) Polegający na tym, że różne kierunki polityczne współpracują, że tworzą obóz – stwierdził Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej.

Nieco większym polotem wykazał się Zbigniew Ziobro, który nawiązał do wyborczego podział Polski zaprezentowanego przez Bronisława Komorowskiego. – To nasze dzisiejsze spotkanie pokazuje, że (…) tu jest właśnie Polska racjonalna (…) Polska, która dostrzega wspólne nam wartości, szanując odrębność w wymiarze programu i biografii. Pokazujemy, że możemy być razem – mówił Ziobro.

Szef Polski Razem Jarosław Gowin również, delikatnie mówiąc, nie zaskoczył. Stwierdził, że droga do zwycięstwa prowadzi przez jedność oraz że trzeba odsunąć od władzy koalicję rządową.

źródło: interia.pl

naTemat.pl

26 kwietnia 2015

#18.: co demokracja zawdzięcza zakonnikowi z Torunia

Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy antysystemowcy mają szansę zmienić system w Polsce, kto wygra wybory prezydenckie, dlaczego polski rząd zafundował prezent prezydentowi Francji, czy Platformę czeka owe otwarcie oraz jak ciotka wicepremiera Wielkiej Brytanii została sowieckim szpiegiem.

Prawicowi politycy, którzy w dniu urodzin ojca dyrektora chcieliby przybyć do Torunia, by złożyć życzenia i zaskarbić sobie życzliwość kapłana, a może i wywalczyć kilka ciepłych słów na antenie Radia Maryja, w tym roku będą rozczarowani – urodzinowej imprezy nie będzie. Zamiast tego Radio Maryja, telewizja Trwam i parlamentarny zespół przeciwdziałania ateizacji Polski na warszawskim placu Zamkowym organizują koncert „Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę”. To akcja solidarności i pomocy Polakom na Ukrainie. Ojciec Tadeusz Rydzyk poprowadzi koncert. Najnowsze dzieło Rydzyka to kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Powstaje na łasze wiślanej z widokiem na bibliotekę Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, której twórcą również jest charyzmatyczny zakonnik. On sam regularnie wizytuje plac budowy. Otwarcie zaplanowano dopiero na październik (…) – piszą w „Do Rzeczy” Jakub Kowalski i Wojciech Wybranowski. Na jednym z witraży umieszczono papieski cytat z pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Rzymu: „Ja Panu Bogu codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio”. Jak redemptorysta z Torunia budował swoją dzisiejszą pozycję – w poniedziałek w „Do Rzeczy”.

Ojca Tadeusza Rydzyka można uznać za współarchitekta Polski po 1989 r. Nikt nie zaprzecza, że wpłynął na ideowy i polityczny kształt naszego kraju oraz na myślenie Kościoła o sobie samym – komentuje na łamach „Do Rzeczy” Piotr Semka. Podkreśla, że bez ojca Rydzyka polska scena polityczna byłaby zupełnie inna. Ci, którzy narzekają na Radio Maryja – a takich osób jest wiele, także wśród polskich katolików – nie rozumieją jednego. Gdyby ojca Rydzyka nie było, Kościół w Polsce kształtowaliby zwolennicy laickości przebrani w kostium przyjaciół wiary – pisze Semka. I dodaje, że jeśli ojciec dyrektor jest tak ostro atakowany, to także za to, że „ukradł show” nieochrzczonym i niepraktykującym. Można postawić tezę, że bez wysiłków ojca Rydzyka pozycja Kościoła w polskim życiu publicznym byłaby nieporównanie słabsza. (…) W tym sensie twórca Radia Maryja wszedł do naszej najnowszej historii na równi z Lechem Wałęsą, braćmi Kaczyńskimi, Aleksandrem Kwaśniewskim i Donaldem Tuskiem – ocenia publicysta „Do Rzeczy”. Cały komentarz w poniedziałek na łamach tygodnika.

Tomasz Terlikowski zwraca z kolei uwagę, że Polska różni się od innych krajów Europy. Gdzie indziej bowiem tabloidy zastanawiają się, czy zmarły celebryta (..) który obnosił się z chęcią apostazji i startował w wyborach z listy Ruchu Palikota, przyjął ostatnie namaszczenie, czy nie? W jakim innym europejskim kraju poważne media donoszą o ostatnich spowiedziach polityków, którzy swoje polityczne życie spędzili w partii, uznającej każdą religię (….) za opium dla mas? I gdzie jeszcze politycy (….) naprawdę serio zastanawiają się, czy głosowanie za jakimiś rozwiązaniami może zagrozić zbawieniu – pyta retorycznie publicysta „Do Rzeczy”. I podkreśla, że nie byłoby takiej mocy Kościoła w Polsce, gdyby nie to, że w latach 90. znalazła się grupa polityków, która hasła katolickie wzięła na sztandary. Siłę katolicyzmowi dają także charyzmatyczni kapłani, którzy potrafią jednoczyć wokół siebie ludzi, dawać im poczucie wspólnoty oraz mobilizować do wspólnego działania. Jednym z nich jest ojciec Tadeusz Rydzyk – pisze Tomasz Terlikowski w najnowszym „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” także – kampania prezydencka. Do niedawna straszono Polaków widmem Janusza Korwin-Mikkego, dziś już dwie straszliwe postacie zagrażają pokojowi, prawu i sprawiedliwości. Obok sędziwego weterana libertariańskich bojów zameldował się bowiem na placu Paweł Kukiz i – jak wynika z sondaży – we dwóch z J.K.M. mogą zagospodarować przynajmniej 10 proc. głosów oddanych w pierwszej turze wyborów prezydenckich – pisze Piotr Gociek. Kto powinien się obawiać? Lęk widać zarówno po prawej, jak i po lewej stronie. Zwolennicy PiS boją się, że korwinowcy, kukizowcy i narodowcy ukradną wyborców Jarosława Kaczyńskiego i uniemożliwią wygraną w skali pozwalającej na samodzielne rządy PiS. Prawda jest taka, że trudny egzamin czeka w najbliższych tygodniach (elekcja prezydencka) i miesiącach (wybory parlamentarne) wszystkie formacje: zarówno prawicę parlamentarną, jak i ugrupowania antysystemowe. Na egzaminie będzie tylko jedno pytanie: Czy naprawdę chcecie zmienić Polskę? Więcej – w najnowszym „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także rozmowa z politologiem, byłym eurodeputowanym, Markiem Migalskim. Kto wygra wybory? Bronisław Komorowski. To w zasadzie jest rozstrzygnięte. Nie wiemy tylko, czy w pierwszej czy drugiej turze. Komorowski ma znacznie więcej rezerw, zwłaszcza finansowych – mówi Migalski. Przyznaje, że kampania Andrzeja Dudy jest niezła, ale fantastyczne wyniki w pierwszej części kampanii zawdzięcza przede wszystkim temu temu, że to wyborcy PiS się orientowali, iż Duda jest ich kandydatem. Stąd gigantyczny przyrost poparcia. Jednak rozpoznanie go przez innych wyborców jako kandydata właśnie PiS spowodowało, że ten przyrost zatrzymał się na poziomie około 30 proc. – mówi Migalski. I podkreśla, że na zwycięstwo w wyborach nie pracuje się kilka miesięcy, lecz lata. Owszem o kampanii Komorowskiego można powiedzieć, że składała się z samych błędów (…) Duda to jednak przedstawiciel partii, której szef jest w pierwszej trójce najbardziej nielubianych polityków – ocenia. Rozmowa o kampanii wyborczej – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”.

„Do Rzeczy” wraca też do rozstrzygniętego w minionym tygodniu przetargu na śmigłowce dla armii. Podstawą systemu bezpieczeństwa kraju, który chce się skutecznie bronić, jest rodzimy przemysł zbrojeniowy. Tylko on gwarantuje szybkie dostawy uzbrojenia dla armii w przypadku ewentualnego konfliktu. Wybór dostawcy broni, zwłaszcza w przypadku kontraktu wartego miliardy złotych, nigdy nie opiera się tylko na przesłankach biznesowych czy wojskowych. Zawsze jest to przede wszystkim wybór polityczny, który wiele mówi o pożądanych sojuszach i celach, jakie aktualnie stawia sobie państwo kupujące broń – pisze Mariusz Staniszewski. I dodaje, że o tym, iż decyzja polskiego rządu nie opierała się wyłącznie na przesłankach merytorycznych, świadczy także reakcja mediów w Paryżu. Najbardziej intrygujące jest jednak pytanie, dlaczego polski rząd postanowił zafundować tak duży sukces prezydentowi Hollande’owi, narażając jednocześnie rodzimy przemysł zbrojeniowy, a przez to bezpieczeństwo własnego kraju – pisze Staniszewski. Więcej o kulisach tego przetargu – w poniedziałek w „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także o tym, że Platformie Obywatelskiej potrzebne będzie nowe otwarcie. Bez względu na to, jak wypadną wybory, system Tuska się wyczerpał. Platforma Obywatelska jedzie już tylko siłą rozpędu nadanego przez unijne dotacje i wciąż utrzymującego się przekonania obywateli, że mafia u władzy jest mniejszym złem niż sekta. To przekonanie kruszy się powoli wskutek nieudolności władzy – pisze na łamach tygodnika Rafał A. Ziemkiewicz. Czy oznacza to konieczność pożegnania się z władzą? Niekoniecznie. Obecny układ i elity III RP mają szansę przedłużenia swego trwania kosztem przeorganizowania się i zmian personalnych. W minionej epoce mówiło  się o „socjalistycznej odnowie”, dziś będzie to raczej odnowa „w duchu europejskim” oparta na narracji: nie można zmienić Partii, bo jest ona gwarantem naszej obecności w Europie i strumienia unijnych pieniędzy, bez których zginiemy, ale Partia może odrzucić popełnione błędy, naprawić je i odzyskać zaufanie klasy ro… przepraszam: młodych, wykształconych i „na poziomie” – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Cały komentarz – w poniedziałek na łamach tygodnika.

Na łamach tygodnika również o tym, że ciotka brytyjskiego wicepremiera Nicka Clegga była sowieckim szpiegiem. Życie rosyjskiej arystokratki przypominało scenariusz sensacyjnego filmu. W tej historii jest wszystko. Piękna kobieta, wielkie pieniądze, tabuny kochanków, sławni artyści i politycy. Intrygi, spiski i mroczny świat tajnych służb. Media w Wielkiej Brytanii żyją historią baronowej Mury Budberg. Okazało się bowiem, że zmarła przed 40 laty kobieta prowadziła podwójne życie. Oficjalnie była rosyjską emigrantką z wyższych sfer, w rzeczywistości znajdowała się na liście płac sowieckiego wywiadu. Losy baronowej Budberg na łamach „Do Rzeczy” opisuje Piotr Zychowicz.
Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 27 kwietnia 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis.

Do Rzeczy

700 tys. dzieci w skrajnej nędzy, jak fiskus doi przedsiębiorców, 70. urodziny ojca Rydzyka [CO W TYGODNIKACH]

red, 26.04.2015
Okładki tygodników (zdjęcie poglądowe)Okładki tygodników (zdjęcie poglądowe) (Źródło: Gazeta.pl)
W poniedziałkowych wydaniach tygodników m.in. o tym, że „w skrajnej nędzy żyje u nas ponad 700 tys. dzieci” – tak pisze „Wprost”. „Newsweek” z kolei pyta Jana Tomasza Grossa o polski stosunek do Zagłady. „W Sieci” ujawnia, jak rosyjski biznesmen przejmuje rynek pożyczkowy, a „Do Rzeczy” zastanawia się nad fenomenem ojca Rydzyka w jego 70. urodziny.

 

Zobacz wszystkie okładki >>>

W skrajnej nędzy żyje w Polsce ponad 700 tys. dzieci. I nie chodzi tu o rodziny patologiczne – pisze „Wprost”. Tygodnik podkreśla, że to najmłodsi płacą najwyższą cenę transformacji i byle jakiej polityki”. We „Wprost” też o cichej wojnie między Ewą Kopacz i Bronisławem Komorowskim, która ma wybuchnąć tuż po wyborach. A chodzi o prezydencki projekt zmian podatkowych, który PO blokuje. Tygodnik pisze też o tym, jak polski system podatkowy utrudnia życie przedsiębiorcom. Więcej >>>

W najnowszym „Newsweeku” Jan Tomasz Gross mówi o tym, „że my, Polacy, wciąż nie rozliczyliśmy się z tematem Zagłady”, i stąd reakcja na słowa szefa FBI o roli Polaków w Holokauście. Tygodnik pisze też o zmarłym w piątek Władysławie Bartoszewskim, który „za życia trafił na cokół pomnika, lecz ani myślał zastygać w dostojnej formie”. W „Newsweeku” także o tym, dlaczego różnica między zarobkami Polaków i mieszkańców Europy Zachodniej jest wciąż tak duża. Więcej >>>

Tygodnik „Do Rzeczy” w 70. urodziny ojca Tadeusza Rydzyka zastanawia się – piórem Piotra Semki – nad fenomenem redemptorysty z Torunia. „Młot na liberałów” – tytułuje najnowszy numer redakcja. A Semka podkreśla, że „gdyby ojca Rydzyka nie było, Kościół w Polsce kształtowaliby zwolennicy laickości przebrani w kostium przyjaciół wiary”. Więcej >>>

Rosyjski oligarcha przejął poważny kawałek polskiego sektora finansowego i stał się liderem segmentu internetowych pożyczek udzielanych na kwotę blisko 2 mld zł rocznie – twierdzi piórem Marka Pyzy tygodnik „W Sieci”. Jak twierdzi, Rosjanin zrobił to „przy wsparciu władzy”. Ponadto „W Sieci” opublikuje fragmenty drugiego tomu książki „Resortowe dzieci. Służby” autorstwa Doroty Kani, Macieja Marosza i Jerzego Targalskiego. Więcej >>>

 

TOK FM

„Newsweek” o seksualnych zwyczajach nastolatków: „Seks analny i oralny to nie seks”

Krzysztof Majak
26.04.2015
"Newsweek" o seksualnych zwyczajach nastolatków. "Dziewice idą do nieba"
„Newsweek” o seksualnych zwyczajach nastolatków. „Dziewice idą do nieba” • Fot.Tomasz Wiech / AG

Nastolatki uprawiają seks oralny i analny, aby nie zajść w ciążę i w obawie przed potępieniem – donosi najnowszy „Newsweek”. To zaś, zdaniem ekspertów, ma powodować u nich groźne choroby. – Cierpią szczególnie dziewczynki, bo to im częściej przytrafiają się stany zapalne, bakterie, wirusy, uszkodzenia odbytu – wylicza tygodnikowi Izabela Jąderek, seksuolożka i edukatorka seksualna.

Dziennikarze „Newsweeka” przyjrzeli się zwyczajom seksualnym polskich nastolatków. Obraz, który wyłania się z tekstu jest wręcz przerażający. – Wyraźnie widać, jaki rodzaj seksu uprawiają dziś nastolatki – mówi tygodnikowi prof. Andrzej Kaszuba, ordynator oddziału i krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii.

PROF. ANDRZEJ KASZUBA

Przy seksie oralnym i analnym zmiany chorobowe pojawiają się w ustach i okolicach odbytu. Z tym trafiają do nas najczęściej. (…) Do nas przychodzą, gdy jest już naprawdę źle, gdy mają do wyboru wstyd albo życie.

Dla nastolatków, seks oralny lub analny właściwie seksem nie są. Dr Beata Wróbel, ginekolożka i seksuolożka z Dąbrowy Górniczej opowiada historię 16-latki, która przyszła do jej gabinetu. Dziewczyna twierdziła, że nie współżyje, choć miała ogromną infekcję.

– Oral to podstawa. Jest bezpieczny – mówi „Newsweekowi” 15-letnia gimnazjalistka. – Mam seks oralny za sobą. Chłopaki ciągle pokazują nam na komórkach różne biseksy, swingerskie klimaty, oral i anal – dodaje kolejna 15-latka. – Czasem robię chłopakowi loda. Ale się dławię – mówi jednemu z lekarzy inna nastolatka.

– Wmawianie nastolatkom, że za seks idzie się do piekła, może mieć wyłącznie jeden skutek – one to i tak będą robić, tyle że w dużo bardziej głupi i ryzykowny sposób – oburza się dr Grzegorz Południewski, znany warszawski ginekolog.

źródło: „Newsweek

naTemat.pl

Jan Tomasz Gross w „Newsweeku”: Polacy nie rozliczyli się z tematem Holokaustu

Tomasz Baliszewski
26.04.2015
Jan Tomasz Gross uważa, że ostra reakcja polskich polityków na słowa dyrektora FBI to wyraz „poczucia winy za nierozliczenie się z własną historią”
Jan Tomasz Gross uważa, że ostra reakcja polskich polityków na słowa dyrektora FBI to wyraz „poczucia winy za nierozliczenie się z własną historią” • Fot. „Newsweek”

Słowa dyrektora FBI Jamesa Comey’a, który zasugerował, że Polacy ponoszą współodpowiedzialność za Holokaust, wywołały dyplomatyczną burzę. Jan Tomasz Gross powiedział „Newsweekowi”, że były one wynikiem „niezręczności językowej”, a ostra reakcja polskich polityków to wyraz „poczucia winy za nierozliczenie się z własną historią”.

W udzielonym „Newsweekowi” wywiadzie autor „Sąsiadów” przyznał, że wypowiedź Comey’a oraz podobne jej sformułowania są naganne. Niemniej „trzeba je traktować w kategorii idiotyzmów, bo to są przecież zazwyczaj pomyłki i nieporozumienia językowe, a nie wielkich międzynarodowych batalii”.

– Nas w stan alarmu stawia właściwie każde zestawienie słów „Polska” i „Holokaust”, co może już świadczyć o tym, że próbujemy zakrzyczeć wyrzuty sumienia. Trzeba uważać, bo to zaczyna stawiać Polskę w jednym szeregu z Turcją, która w równie nerwowy sposób przeczołguje ambasadorów państw, gdzie zostało wspomniane ludobójstwo Ormian – powiedział Gross.

Pisarz zaznaczył, że ustalenia historyków, w tym polskich autorów, pokazują, iż podczas II wojny światowej Żydzi padali ofiarami agresji sąsiadów na całym terenie, jaki okupowali Niemcy. Polska, gdzie wielu „sprawiedliwych wśród narodów świata” Żydów ratowało, nie była pod tym względem wyjątkiem.

– Przypominanie, że Polacy mają najwięcej drzewek posadzonych w Yad Vashem w Jerozolimie, nie zmieni prawdy. Sprawiedliwi byli w okupowanej Polsce pariasami bezwzględnie i okrutnie tępionymi przez polskie społeczeństwo. Oczywiście były od tego, jak od wszystkich reguł, wyjątki, ale zwykle Polacy musieli ukrywać Żydów w kompletnej tajemnicy przed otoczeniem – podkreślił Gross.

List do ambasadora
Po tym, jak polscy politycy zaczęli głośno krytykować słowa Comey’a, dyrektor FBI napisał list do ambasadora Polski w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa. W odręcznie napisanym liście dyrektor FBI podkreślił, że Polska „nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści”. List nie zawiera jednak słowa „przepraszam”.

JAMES COMEY

Szanowny Panie Ambasadorze,

Dziękuję za nasze dzisiejsze spotkanie. Cenię naszą przyjaźń z Polską. Jak już mówiłem, żałuję, że powiązałem w mojej wypowiedzi Polskę z Niemcami, gdyż Polska została zaatakowana i była okupowana przez Niemcy. Państwo Polskie nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się Naziści. Żałuję, że użyłem nazw konkretnych krajów, ponieważ moja argumentacja miała charakter uniwersalny i dotyczyła ludzkiej natury. Czytaj więcej

gotowalska

źródło: „Newsweek”

naTemat.pl

Dodaj komentarz