RSS
 

Kukiz (30.04.15)

 

Wicepremier Kukiz. To on i Korwin-Mikke mają dać jesienią władzę Kaczyńskiemu – wybory prezydenckie to przygrywka

Kamil Sikora
30.04.2015
Po wyborach parlamentarnych to Paweł Kukiz może dać władzę Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Po wyborach parlamentarnych to Paweł Kukiz może dać władzę Jarosławowi Kaczyńskiemu. • Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Paweł Kukiz to największe zaskoczenie kampanii prezydenckiej. Silne trzecie miejsce to ogromny kapitał na kampanię parlamentarną. Jeśli jesienią pospolitemu ruszeniu muzyka uda się choć zbliżyć do 9 proc., które teraz dają mu sondaże, będzie brakującym ogniwem w drodze PiS do władzy. Kaczyński już zaczął obsypywać Kukiza komplementami.

Na razie uwaga wyborców i mediów koncentruje się na wyborach prezydenckich, choć to te mniej istotne dla układu sił politycznych. Jesienią czekają nas wybory parlamentarne, które zdecydują o tym, kto będzie rzeczywiście rządził i to im podporządkowane jest wszystko w polityce. Także kampania prezydencka.

Czarny koń
Jej objawieniem jest Paweł Kukiz, który według ostatniego sondażu Millward Brown dla TVN24 może liczyć na 9 proc. poparcia. – Jest autentyczny. Idzie do polityki nie po coś, ale idzie zmieniać Polskę – komplementował go w TOK FM Grzegorz Schetyna, który zna się z Kukizem od czasów PRL, kiedy razem organizowali strajki studenckie.

Minister spraw zagranicznych uważa, że to zasługa „efektu świeżości”, mówił, że emocje są prawdziwe. – To będzie spory problem dla PiS-u – ocenił polityk PO. – Komitet Pawła Kukiza może uzyskać dobry wynik wyborczy kosztem PiS-u, co zupełnie może zreorganizować Sejm po wyborach – dodał.

Do władzy
I to właśnie krajobraz po wyborach parlamentarnych jest tym, co zaprząta umysły polityków. Każdej opcji. Bo Prawo i Sprawiedliwość ma wyraźny cel: rządzić. Jarosław Kaczyński przegrał już tyle wyborów, że kolejna klęska oznaczałaby koniec jego kariery politycznej. Dlatego jest w stanie poświęcić wiele, by mieć większość. Jeszcze latem 2014 r. przyjął pod swoje skrzydła buntowników z Solidarnej Polski i PJN (którzy dzisiaj są członkami Polski Razem).

To jednak może nie wystarczyć, by zdobyć ponad 40 proc. głosów, a co za tym idzie szansę na samodzielne rządy. Potrzebna będzie koalicja. Jej skład będzie zależał od tego, jakie wyniki uzyskają w wyborach parlamentarnych partie Korwin-Mikkego i Kukiza (bo szans na przekroczenie progu nie ma Ruch Narodowy, co przyznają nawet jego liderzy).

Pakt o nieagresji
Dlatego politycy PiS starają się nie atakować Kukiza. Po występie u Wojewódzkiego i zachęcie ze strony showmana, by głosować na Kukiza, prawica rzuciła się w wir tego, co uwielbia robić: zaczęła tworzyć teorie spiskowe. Kukiza okrzyknięto koniem trojańskim PO, udawanego prawicowca, który ma odebrać głosy Andrzejowi Dudzie, a później w wyborach parlamentarnych także PiS-owi.

W zupełnie innym tonie wypowiada się Jarosław Kaczyński. – Gratuluję sondażowych sukcesów. Jeśli chodzi o II rundę, to będziemy rozmawiali o tym po I rundzie – mówił kilka dni temu prezes PiS. To spora zmiana, bo jeszcze dwa lata temu ostrzegał przed budowaną przez Kukiza Platformą Oburzonych. Wtedy ten sposób narracji podchwycili inni politycy partii, a Kukiz stał się jednym z ich naczelnych wrogów.

Pertraktacje po wyborach
Kaczyński zmienił zdanie, ale prawicowe media nadal skaczą po Kukizie. Do uświadamiania medialnej armii Kaczyńskiego ruszył Jarosław Gowin. – Kukiz jest szczerym antysystemowcem i wierzy, że wprowadzi do Sejmu wystarczająco dużą grupę posłów, by wraz z obozem zjednoczonej prawicy odsunąć od władzy koalicję rządzącą – przekonuje. I dodaje, że już 11 maja zaczną się na prawicy rozmowy o współpracy w przyszłym parlamencie.

Paweł Kukiz też łagodzi stanowisko. Jeszcze we wtorek mówił twarde „nie”. Już w środę powiedział „Faktom”, że jeśli Andrzej Duda poprze zmiany zwiększające rolę referendów w naszym systemie, to mogą rozmawiać o przekazaniu poparcia przed II turą. Wydaje się więc, że muzykowi przestało przeszkadzać twarde „nie” dla JOW-ów ze strony PiS i stopniowo obniża wymagania.

Czwarty do brydża
Nie wiadomo jeszcze, jak jego program zmieni się pod naciskiem ludzi, z którymi może budować listy do Sejmu. Jeszcze kilka dni temu wymieniał wśród nich m.in. szefa śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominika Kolorza czy lidera rolniczego OPZZ Sławomira Izdebskiego. Teraz Kukiz zapewnia, że nie będzie tworzył partii z byłym działaczem Samoobrony ani z nikim innym. Ale to jeszcze nie oznacza, że nie będzie wspólnej listy.

Poza PiS-em, jego przystawkami i Kukizem czwartym filarem prawicowego rządu może być partia KORWiN. Używając terminologii z ulubionej gry Krula można go określić czwartym do brydża. Choć panowie mówią o przyszłej współpracy ostatecznie mogą się nie dogadać. Dlaczego? Bo obaj czują się wystarczająco silni. Kukiz jest trzeci w sondażach prezydenckich, partia Korwina może liczyć już na 7 proc. – to tyle, ile zdobyła w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na wiecu Korwina w Krakowie były tłumy.

naRynku
Pragmatyzm prezesa
Sam Korwin-Mikke może być jednak niestrawny dla Jarosława Kaczyńskiego. Kilka dni temu prezes PiS znowu ostro go zaatakował, nazywając go „elementem patologii, która podtrzymuje system” i porównując do Władimira Żyrinowskiego w Rosji. Po liderze partii KORWiN takie ataki spływają, a i Kaczyński pokazywał, że jest pragmatykiem. Prawie dekadę temu nazywał Andrzeja Leppera „warchołem”, a jego współpracowników „ludźmi o marnej reputacji”, by później zaprosić ich do rozmów koalicyjnych.

Poza tym rozważyć można scenariusz, że Korwin-Mikke zostanie na emeryturze w Parlamencie Europejskim, a krajowego podwórka będzie doglądał Przemysław Wipler. Krul mógłby nawet pojawić się na liście wyborczej, a później zrezygnować z mandatu. Łącznikami między korwinistami a PiS mogliby być byli posłowie tej partii: wspomniany już Wipler i Adam Hofman, który według „Newsweeka” doradza sztabowi Korwin-Mikkego.

ADAM HOFMAN

Można nawet dolary przeciwko orzechom postawić, że PiS wygra wybory, ale to nie znaczy, że będzie mieć władzę. Nawet jeśli wygra, to reszta partii, gdyby nie było Korwina i Kukiza, będzie tworzyć koalicję antypisowską. Interesem PiS jest dziś, żeby był ktoś, kto poszerzy zdolność koalicyjną. Czytaj więcej

KORWiN ma dobrze rozbudowane struktury, a jego zwolennicy pokazali, że z finansowaniem kampanii też nie będzie źle. Dzisiaj na koncie komitetu kandydata jest ponad 630 tys. zł. Oczywiście to kilkanaście razy mniej niż w PO czy PiS, ale już porównywalnie do PSL czy SLD. Pieniądze zbiera też Kukiz, który ma na koncie ponad 380 tys. zł. Jego słabą stroną jest brak struktur, które trzeba będzie zbudować do jesieni. Jeśli się uda, droga do Sejmu stoi przed nim otworem. A stamtąd prosto do rządu.

naTemat.pl

wyniki

Dodaj komentarz