RSS
 

Kopacz (07.01.15)

 


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114912,17219089,.html#MT

Zamach na redakcję „Charlie Hebdo” – czym magazyn naraził się zamachowcom?

ar, mk, 07.01.2015
Okładki satyrycznej gazety Okładki satyrycznej gazety „Charlie Hebdo” (EAST NEWS)
Nieznani sprawcy, prawdopodobnie islamscy radykałowie, zaatakowali paryską redakcję satyrycznego magazynu „Charlie Hebdo”. Zabili 12 osób, ranili kilkanaście. Tygodnik nie po raz pierwszy znalazł się na celowniku fanatyków.
Do ataku doszło kilka godzin po publikacji na Twitterze magazynu podobizny Abu Bakra al-Bagdadiego, samozwańczego kalifa, przywódcy dżihadystów z Państwa Islamskiego, którzy latem zajęli duże połacie wschodniej Syrii i zachodniego Iraku. Na obrazku widać kalifa, który z groźną miną wygłasza kazanie do wiernych. U góry widać napis: „A przede wszystkim życzę wam zdrowia”.Islamscy radykałowie nie po raz pierwszy wzięli na celownik satyryczny magazyn. W listopadzie 2011 r. zatytułował jeden z numerów „Charia Hebdo”, nawiązując do szariatu, czyli muzułmańskiego prawa. Na okładce znalazła się żartobliwa pogróżka: „100 batów, jeśli nie umrzesz ze śmiechu!”. Jeszcze przed publikacją nieznani sprawcy podpalili redakcję.

Zamieszki w świecie islamu

W 2006 r. „Charlie” przedrukował karykatury Mahometa, które rok wcześniej ukazały się w duńskiej prasie i wywołały ogromne zamieszki w świecie islamu.

Z kolei jesienią 2012 r. paryski magazyn opublikował wizerunek Mahometa na wózku inwalidzkim popychanym przez ortodoksyjnego Żyda. Podpis głosił: „Nietykalni 2″. Było to nawiązanie do francuskiej komedii o sparaliżowanym milionerze i opiekującym się nim ciemnoskórym chłopaku z marginesu. Wydawcy magazynu przekonywali, że to odpowiedź na oburzenie muzułmanów filmem „Niewinność muzułmanów” zrobionym przez mieszkającego w USA Egipcjanina. W filmie Mahomet jest pokazany jako mało bystry oszust, który w dodatku przymyka oko na pedofilię. Film wywołał protesty w świecie islamu, w których zginęło kilkadziesiąt osób.

Mahometa pokazywać nie wolno

Kilka miesięcy później, pod koniec roku, „Charlie Hebdo” do swojego nowego numeru dołączył komiks z biografią proroka islamu. „Zanim będziesz się z kogoś śmiać, dobrze jest go poznać” – tłumaczyła wtedy Stephane Charbonnier, wydawca tygodnika.

Francuski rząd za każdym razem stał murem za tygodnikiem. – Żyjemy w kraju, w którym zagwarantowana jest wolność słowa, w tym wolność karykaturowania – mówił w 2012 r. premier Jean-Marc Ayrault. Podobne publikacje tradycyjnie wywoływały protesty w świecie muzułmańskim. W islamie przez stulecia obowiązywał zakaz przedstawiania istot żywych na rysunkach, żeby uniknąć bałwochwalstwa i zabronionego kultu świętych. Także dziś wielu wyznawców islamu uważa, że przedstawianie podobizn Mahometa, podobnie jak wizerunków Boga, to grzech.

wyborcza.pl

 

„Jestem Charlie”, „Akt barbarzyństwa!”. Reakcje świata po ataku w redakcji „Charlie Hebdo”

Maciej Czarnecki, 07.01.2015
„Jestem Charlie”. Twitterowa akcja solidarności z ofiarami zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” (Twitter)
W czwartek około południa dwóch mężczyzn zabiło 12 osób w paryskiej redakcji „Charlie Hebdo”. Francuskie władze wprowadziły stan najwyższego zagrożenia terrorystycznego.
Krótko po ataku do redakcji przyjechał prezydent Francji Francois Hollande. Mówił o „niespotykanym akcie barbarzyństwa wobec gazety”. Jego zdaniem Francja została zaatakowana, bo jest krajem wolności, ale nikt nie może działać „wbrew duchowi republiki” w taki sposób.- Musimy pokazać, że jesteśmy zjednoczonym krajem. Poradzimy sobie z tym zagrożeniem i ukarzemy sprawców – zapowiedział Hollande. Przyznał, że w ostatnich tygodniach udaremniono kilka zamachów.

O godz. 14 miało się rozpocząć nadzwyczajne posiedzenie rządu.

W Paryżu obowiązuje stan najwyższego zagrożenia terrorystycznego. Redakcje największych mediów, centra handlowe, muzea i dworce dostały dodatkową policyjną ochronę.

Według „Le Monde” ewakuowano uczniów ze szkół w XI dzielnicy Paryża, gdzie mieści się redakcja pisma.

„Jestem Charlie”

„Zabójstwa w Paryżu są odrażające. Wspieramy francuskie społeczeństwo w walce z terrorem i obronie wolności prasy” – napisał na Twitterze premier Wielkiej Brytanii David Cameron.

Oburzenie „diabelskim atakiem terrorystów na demokratyczny sposób życia i wolność słowa” wyraził lider opozycji Ed Miliband.

Atak potępił też Biały Dom. Z jego oświadczenia wynika, że administracja Baracka Obamy jest „w ścisłym kontakcie” z Francuzami.

Prezydent Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker nazwał zamach „barbarzyńskim” i „nie do zaakceptowania”.

Na portalach społecznościowych internauci solidaryzują się z ofiarami zamachu i „Charlie Hebdo”, dodając do wpisów hasztag #JeSuisCharlie („Jestem Charlie”).

Zaniepokojeni Duńczycy

Wydarzenia w Paryżu z uwagą obserwuje Kopenhaga. Duński dziennik ”Jyllands-Posten” również publikował karykatury Mahometa (niektóre zostały zresztą przedrukowane przez „Charlie Hebdo”). W 2011 r. wprost solidaryzował się z „Charlie Hebdo” po podpaleniu paryskiej redakcji.

W 2005 r. opublikowanie w „Jyllads-Posten” 12 rysunków, z których jeden przedstawiał Mahometa z bombą, wywołało zamieszki w krajach muzułmańskich, w których zginęło kilkadziesiąt osób. Palono kościoły chrześcijańskie i europejskie ambasady. Dania stała się celem pogróżek islamskich radykałów z całego świata.

- Kopenhaska policja i służby specjalne śledzą uważnie sytuację w Paryżu, ale nie wpłynęła jeszcze na zmianę poziomu zagrożenia terrorystycznego – mówi cytowany przez DR Nyheter Mogens Lauridsen z duńskiej policji.

wyborcza.pl

Minęło sto dni rządu Kopacz. Stankiewicz: Nie ma się czym pochwalić

Krzysztof Lepczyński, 07.01.2015
Ewa Kopacz na konferencji prasowejEwa Kopacz na konferencji prasowej (Fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AG)
Po trzech miesiącach urzędowania gabinet Ewy Kopacz „nie bardzo ma się czym pochwalić” – pisze w „Rzeczpospolitej” Andrzej Stankiewicz. Jego zdaniem premier wciąż jest zakładnikiem partyjnej logiki, nie mogąc nawet wymienić ministrów, którzy jej nie odpowiadają.
Mija 100 dni od zaprzysiężenia gabinetu Ewy Kopacz. Andrzej Stankiewicz podsumowuje ten czas w „Rzeczpospolitej”. Podkreślając, że rząd „nie bardzo ma się w tej chwili czym pochwalić”.Kopacz bliżej do Grabarczyka

Według publicysty Kopacz musiała sobie zdawać sprawę z nieuchronności konfliktu z lekarzami, mimo to „nie kiwnęła w tej sprawie palcem”. Dlaczego? Zdaniem Stankiewicza premier nie staje po stronie ministrów, bo „nie są to jej ludzie”, a raczej partyjni nominaci. A pozycja Kopacz jest na tyle słaba, że choć nie jest zadowolona z pracy wielu szefów resortów, nie może ich wymienić.

Jak na razie premier próbuje wzmacniać swoją pozycję w partii. Według publicysty trudno jeszcze oceniać te starania. Stankiewicz zauważa jednak, że w tej chwili Kopacz bliżej jest do Cezarego Grabarczyka i jego spółdzielni niż do Grzegorza Schetyny.

Nadzieja na spokój w polityce płonna?

Stankiewicz przypomina też pojednawcze gesty Kopacz wobec Jarosława Kaczyńskiego podczas exposé. Zauważa, że niewiele z tego zostało po ostrym ataku na PiS przed wyborami samorządowymi i nieeleganckich sugestiach, jakoby prezes PiS miał podpisać lojalkę wobec bezpieki w stanie wojennym. „To gwarantuje, że nadzieja na obniżenie temperatury sporu politycznego w związki ze zmianą na szczycie PO była płonna” – kwituje Stankiewicz.

Cały tekst w „Rzeczpospolitej”.

TOK FM

100 dni rządów Ewy Kopacz. Premier: Arłukowicz wypełnił zadanie, usłyszał podziękowania [PUNKTY]

AB, PAP, 07.01.2015
Konferencja prasowa premier Ewa KopaczKonferencja prasowa premier Ewa Kopacz (Fot. PRZEMEK WIERZCHOWSKI/ Agencja Gazeta)
Premier Ewa Kopacz podsumowała na konferencji prasowej 100 dni swoich rządów. Jednym z najważniejszych punktów wystąpienia było zakończenie sporu z lekarzami POZ. – Arłukowicz otrzymał zadanie i w pełni je wypełnił – chwaliła ministra szefowa rządu.
W podsumowaniu 100 dni swoich rządów Kopacz poruszyła najważniejsze kwestie dla jej rządów. Premier mówiła m.in. o zakończeniu sporu z lekarzami POZ zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim, programie stworzenia na Śląsku centrum polskiego przemysłu czy ewakuacji Polaków z Donbasu.1. Porozumienie z lekarzami POZ

Jedną z pierwszych kwestii poruszonych przez Kopacz było zakończenie konfliktu między resortem zdrowia a lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej. – Minister Arłukowicz w obecności całej Rady Ministrów przyjął ode mnie podziękowania za swoją pracę oraz za determinację i stanowczość. Pan minister Arłukowicz otrzymał zadanie i w pełni je wypełnił – podkreśliła premier.

Jak dodała, Arłukowicz był bardzo konsekwentny w swoich działaniach. – Niezależnie od tych spraw dotyczących zdrowia i losu polskich pacjentów, który nie był najlepszy w tych ostatnich dniach, sama będąc lekarzem i lekarzem rodzinnym, obserwowałam sytuację i takie miałam wrażenie, że ktoś pomylił chyba zawód – mówiła Kopacz. Szefowa rządu podkreśliła, że zawód medyczny to przede wszystkim służba.

Dziś, po wielogodzinnych negocjacjach, przedstawiciele resortu zdrowia i lekarze rodzinni z PZ zawarli porozumienie. Zamknięte od 2 stycznia gabinety zostały otwarte, choć nie będzie dodatkowych nakładów finansowych na POZ.

2. Kopacz o swoim exposé: Zaproponowałam nowy typ uprawiania polityki

Kopacz podkreśliła na konferencji prasowej, że podczas exposé na sali sejmowej zaproponowała nowy typ uprawiania polityki. – Tę politykę konsekwentnie realizowałam. Wtedy z mównicy sejmowej wyciągałam rękę do opozycji i państwo wiecie, że ta ręka została odrzucona. Ale ja nadal wierzę we współpracę – mówiła. Premier dodała, że wiara ta nie oznacza jednak, że nie dostrzega, iż 2015 r. jest rokiem wyborczym – w maju odbędą się wybory prezydenckie, na jesieni – parlamentarne.

- Każdy z nas, każdy Polak, stanie przed realnym i twardym wyborem (…), jakiej Polski chce. Czy chce Polski rozwoju, szukania przyjaciół wewnątrz i na zewnątrz naszego kraju, Polski nowoczesnej, ale połączonej z szacunkiem dla tradycji, czy też wybierze Polskę skłóconą wewnątrz i kłótliwą na zewnątrz, Polskę zastępczych konfliktów czy wreszcie podziałów i kompleksów – mówiła szefowa rządu. – Spór w Polsce dotyczy zupełnie odmiennych wizji naszego kraju – zaznaczyła.

3. Będzie kompleksowy program przemysłowy dla Śląska

Kopacz zapowiedziała też stworzenie na Śląsku mocnego centrum polskiego przemysłu. – Na początku marca przedstawimy program – obiecała. Szefowa rządu dodała, że wsparcie dla regionu jest potrzebne po to, aby ceny energii dla polskich hut – które niekiedy przewyższają ceny energii w takich krajach jak Niemcy czy Hiszpania - były zdecydowanie niższe. – Ponieważ za chwilę będziemy mieli problem wycofywania się inwestorów z tychże obszarów naszego przemysłu. Chcemy być pół kroku do przodu – mówiła.

Premier poinformowała także, że rząd przyjął program naprawy Kompanii Węglowej. Projekt zmian w Ustawie o górnictwie węgla kamiennego ma trafić do Sejmu jutro lub w piątek. Kopacz zaznaczyła, że węgiel jest fundamentem polskiej energetyki, a ostatnie problemy finansowe sektora (straty kopalni zrzeszonych w Kompanii Węglowej sięgają 400 mln zł, a dopłata do każdej wydobytej tony węgla to 65 zł) sprawiły, że „czas rozmowy o polskim górnictwie minął, a przyszedł czas na działania”.

- Były tylko dwie drogi: pierwsza droga to ta, która dotychczas była stosowana, czyli systematyczne doprowadzenie dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa do polskiego górnictwa i trwanie. Jest też droga zdecydowanie trudniejsza, wymagająca kompleksowego rozwiązania, wymagająca determinacji. Wybrałam tę drugą – podkreśliła Kopacz.

4. Ewakuacja Polaków z Donbasu jest w decydującej fazie

Kwestia ewakuacji osób polskiego pochodzenia z Donbasu jest w decydującej fazie realizacji – przekazała premier. Jak dodała, ich lista liczy 195 osób, z których 156 zadeklarowało, że na pewno przyjedzie do Polski. Premier dodała, że w przygotowaniach do ewakuacji pomagają MSZ i MSW.

Szefowa rządu nie podała jednak terminu ewakuacji – mimo że jest on ostateczny i znany. Jak zaznaczyła, robi to ze względu na bezpieczeństwo ewakuowanych osób.

TOK FM

Powiatowy koroner, większa stawka kapitacyjna… Najważniejsze ustalenia negocjacji ministra z lekarzami [7 PUNKTÓW]

Barbara Stanisz, 07.01.2015
Bartosz ArłukowiczBartosz Arłukowicz (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)
Znamy siedem najważniejszych punktów porozumienia, które udało się osiągnąć podczas blisko 15-godzinnych negocjacji lekarzy POZ zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem.
Od dziś od rana działają już wszystkie przychodnie POZ w Polsce. To wynik porozumienia ministra z lekarzami. Oto siedem najważniejszych punktów porozumienia, które podał nam lekarz zrzeszony w Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie1. Umowy będą aneksowane od 1 stycznia. To oznacza, że te przychodnie, które nie podpisały umowy, będą mogły ją podjąć, podpisując aneks do umów datowany na 1 stycznia.

2. Deklaracje eWUŚ (Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców), które zadziałają wadliwie – czyli zaznaczą omyłkowo w systemie ubezpieczonego pacjenta na czerwono – czyli jako nieubezpieczonego, nie będą powodowały, że pacjent będzie musiał składać deklarację od nowa. Dotychczas pacjent nieprawidłowo wskazany jako nieubezpieczony tracił uprawnienia (dotyczyło to aż 1/3 pacjentów). Teraz wystarczy wyjaśnienie sytuacji.

3. W trakcie trwania umowy lekarza POZ z NFZ jej zapisy nie mogą być zmieniane jednostronnie.

4. Umowy, które podpiszą lekarze, będą mogły być zawierane na maksymalnie 12 miesięcy, a nie bezterminowo.

5. W porozumieniu jest też zapis o możliwości stwierdzenia zgonu przez powoływanego przez starostę powiatowego koronera. Dotychczas robił to lekarz pierwszego kontaktu. Często musiał odrywać się od pacjenta, opuszczać przychodnię, co wiązało się z dużym ryzykiem dla jego podopiecznych.

6. Stawka kapitacyjna będzie wynosić 140 zł rocznie za jednego pacjenta. Będzie też sukcesywnie podwyższana. Pierwsza zwyżka ma nastąpić w lipcu (do 142 zł).

7. Kontrola NFZ w placówce medycznej może się odbyć po uprzedzeniu przychodni na 48 godz. przed wizytą kontrolerów. Będzie mogła trwać maksymalnie 12 dni.

Zakończone dziś rano rozmowy ministra zdrowia z Porozumieniem Zielonogórskim mają zamknąć trwający od grudnia konflikt z zrzeszonymi w Porozumieniu lekarzami podst. opieki zdrowotnej. W związku z brakiem porozumienia resortu zdrowia z PZ ws. kontraktów na 2015 r., część lekarzy POZ po 1 stycznia nie otworzyła swoich przychodni i gabinetów. Punktami spornymi były m.in. nowe obowiązki lekarzy rodzinnych związane z wejściem w życie pakietu onkologicznego oraz sposób finansowania POZ.

Dziś rano, po kolejnej trwającej od środowego popołudnia rundzie rozmów, strony ogłosiły porozumienie. Jednak przedstawiciel lekarzy Marek Twardowski ogłosił, że jego zapisy pozostaną do wiadomości ministra zdrowia i PZ. Poinformował jedynie, że lekarze zrzeszeni w organizacji zgodzili się na kwotę 1 mld 180 mln złotych środków z budżetu państwa na finansowanie POZ - czytaj więcej >>>

wroclaw.gazeta.pl

Dodaj komentarz