RSS
 

Hofman

 

„W wystąpieniu Fuszary nic nadzwyczajnego nie było. Wielkie szukanie haków, straszenie lewactwem”

Anna Siek, 07.10.2014
Janina ParadowskaJanina Paradowska (Fot. Sławomir Kamiński/AG)
- Mam wrażenie, że w całej Polsce trwa wielkie szukanie haków na ministrów, kandydatów w wyborach – mówiła w TOK FM Janina Paradowska. Wg publicystki „Polityki”, znakomitym przykładem jest awantura wokół wypowiedzi prof. Małgorzaty Fuszary na temat kazirodztwa.
Janina Paradowska nie dopatrzyła się niczego oburzającego w słynnym wystąpieniu prof. Małgorzaty Fuszary, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, dotyczącym kazirodztwa. – Wygrzebano wystąpienie sprzed lat, w którym nie ma nic nadzwyczajnego. Ale Jarosław Kaczyński uznał lewactwo za wielkiego wroga Polski – oceniła publicystka w „Poranku Radia TOK FM”.„W Polsce trwa wielkie szukanie haków”

Według Janiny Paradowskiej, atak na prof. Fuszarę to element szerszej akcji. – Mam wrażenie, że w całej Polsce trwa wielkie szukanie haków na ministrów, kontrkandydatów w wyborach samorządowych. Z bardzo wielu regionów dochodzą informacje, że szuka się haków, by dopaść kandydatów na prezydentów miast. Premier Ewa Kopacz ma jak w banku polowanie na swoich ministrów – stwierdziła publicystka.

 

W 2012 roku prof. Fuszara wystąpiła na konferencji naukowej o „nienormatywnych praktykach rodzinnych”. Adam Hofman posługując się fragmentami prelekcji zarzucił socjolożce popieranie kazirodztwa. Politycy PiS zaczęli żądać dymisji pełnomocniczki.Min. Fuszara oczekuje przeprosin ze strony polityków PiS, którzy ją zaatakowali. – Opozycja w tej sprawie kłamie. Jak się nie umie wygrać wyborów normalnie, to się uprawia czarny PR – mówiła.

Kłótnia Kurkiewicza z Semką: Prawica wywołała sztuczny problem kazirodztwa. Żeby nie rozmawiać o przemocy w katolickiej rodzinie>>

 

tokfm.pl

 

Takiej dyskusji z Hofmanem dawno nie było. „Pojednanie Kaczyńskiego z Tuskiem nie miało miejsca”

osi, 07.10.2014
Adam HofmanAdam Hofman (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)
- To kłamstwo, że Jarosław Kaczyński nienawidzi Donalda Tuska. To Tusk wszystko zaczął w 2005 r. A pojednanie prezesa PiS z b. premierem? Czegoś takiego w ogóle nie było – mówił w RMF FM rzecznik PiS Adam Hofman. Dyskusja między nim a prowadzącym audycję była naprawdę zażarta.
Już od pierwszych sekund rozmowy Konrada Piaseckiego z Hofmanem w „Kontrwywiadzie” było wiadomo, że to nie będzie przyjacielska pogawędka. Zaczęło się od mocnego stwierdzenia prowadzącego: – Pan chyba nie chce, żeby PiS wygrał wybory.- To chyba pan bardziej nie chce, żebyśmy wygrali. Ja chcę i moim zdaniem wygramy – odparł Hofman. – A moim zdaniem robi pan wszystko, żebyście przegrali. – Ta teza jest dla mnie krzywdząca. Czuję się jako pana gość pokrzywdzony. Pan powinien mi zdjąć palto i zrobić kawę, a pan poszczuł mnie wściekłym psem! – odparował rzecznik PiS. Od tej pory rozmowa obu panów przypominała odbijanie piłeczki pingpongowej wypełnionej jadem.„Biały koń z wypowiedzią Fuszary”

- Ma pan do wyboru niewydrukowaną ustawę za 3,5 mld, expose Kopacz z bajkowymi obietnicami, skarbnika PO, który zasypia przed ambasadą USA, a pan głównym tematem sporu PiS z rządem czyni wypowiedź mało znanej minister sprzed 2 lat dotyczącą kazirodztwa – mówił Piasecki. – To wy dziennikarze macie do wyboru skarbnika leżącego pod ambasadą, nieudane expose i beznadziejne wystąpienia Kopacz… – bronił się Hofman.

- A wy na to wjeżdżacie na białym koniu z wypowiedzią Małgorzaty Fuszary… – wszedł mu w słowo prowadzący. – My zrobiliśmy wszystko. Podsumowaliśmy expose i jakoś nie pamiętam, by RMF poświęcał temu zagadnieniu cały dzień. Złożyliśmy też do Sejmu wniosek o informację bieżącą ws. 3,5 mld, które może stracić budżet państwa. Oprócz tego zajmujemy się czymś, co jest bardzo groźne. Pani minister, która ma zajmować się naszymi dziećmi, bo m.in. przegląda podręczniki pod kątem równościowym, dyskutuje sobie o dopuszczalności stosunków między bratem a siostrą. Ja mam dzieci i nie chcę żyć w kraju, w którym jest taka pani minister – odparł Hofman.

- Co mają pana dzieci do wypowiedzi Fuszary z konferencji naukowej sprzed dwóch lat? Fuszara mówi dziś, że nie jest zwolenniczką jakichkolwiek zmian w prawie dot. kazirodztwa – przypominał Piasecki. – Wytłumaczę panu. To tak jakby ktoś powiedział „podyskutujmy o tym, jak to się fajnie morduje ludzi, ale oczywiście nie zmieniajmy prawa dot. karania za morderstwo”. Hartman, Fuszara – to kolejni lewicowi politycy mający taki papierek lakmusowy od rządu, że mogą się tymi sprawami zajmować – uważa poseł PiS.

„Obrażacie inteligencję ludzi”

- Nie chcę rozmawiać o lewackich dyskusjach, bo pewnie moglibyśmy całą rozmowę temu poświęcić… – próbował zakończyć temat dziennikarz. – Niezręcznie panu! – zarzucił mu poseł. – Bardzo mi zręcznie. Ale nie chcę się w to zagłębiać, bo moim zdaniem obrażacie inteligencję ludzi, kompletnie inaczej interpretując wypowiedź Fuszary. Czytam ponadto pana podsumowanie expose nowej premier i widzę, że pan mówi, że ona jest 3 poziomy niżej niż Kaczyński. Czy młodemu eleganckiemu mężczyźnie wypada tak mówić? – zastanawiał się Piasecki.

- To jest ocena kwalifikacji politycznych Kopacz. W stosunku do polityka, który odpowiada za powołanie w polskim Sejmie 4 premierów i wykreowanie 2 prezydentów, to o czym my mówimy… – odparł Hofman, odnosząc się do osiągnięć prezesa PiS.

Wtedy Piasecki zacytował prof. Jadwigę Staniszkis, która powiedziała, że „słowa Hofmana pod adresem Kopacz to duży polityczny błąd, bo pani premier należy się szacunek”. Nawet ten cytat nie zbił z tropu rzecznika PiS: – Politycy, których chwali pani profesor, szybko spadają. A tym, których krytykuje, dobrze idzie. Dziękuję jej, że jest stała w uczuciach do mnie – powiedział.

 

„Żadnego pojednania nie było”

- Proszę spojrzeć na całą sytuację okiem rzecznika PiS. Prezes się stara i podchodzi do Tuska w Sejmie, wyciąga do niego dłoń. Szykuje się wielkie pojednanie, po czym wy generujecie komunikat, że Kopacz jest 3 poziomy niżej… – zwrócił się do Hofmana Piasecki. – To wy, dziennikarze, chcecie nadać temu kłamstwu Kopacz rangę wydarzenia. Ona kłamała w expose, że to Kaczyński nienawidzi Tuska, a wszyscy wiedzą, że to Tusk w 2005 r. zaczął żywić nienawiść do prezydenta Lecha Kaczyńskiego po przegranych wyborach… – odparł poseł PiS.

- Ale teraz ktoś panu zarzuci, że pan kłamie… – przerwał mu Piasecki. – Wszystko można sprawdzić. Po przegranych wyborach Tusk miał traumę, zamknął się w pokoju na miesiąc, po czym wyszedł i powiedział, by zniszczyć PiS i Lecha Kaczyńskiego. Książki o tym powstały – bronił się Hofman.

„Tezy na poparcie tez i jeszcze raz tez”

- Pan skutecznie zniwelował gest Kaczyńskiego w stosunku do b. premiera. Widać to w sondażach – zarzucił Hofmanowi Piasecki. – Pan stawia tezy na poparcie swoich tez i jeszcze na poparcie swoich tez… A wszystkie są nieprawdziwe – odpowiedział mu oskarżeniem Hofman.

- Która jest nieprawdziwa? – dopytywał Piasecki. – Choćby ta, że Jarosław Kaczyński wystąpił z gestem pojednania. Nie było żadnego gestu pojednania, proszę o tym zapomnieć! – apelował polityk. – Jak to? Przez 4 lata nie było prezesa stać na takie gesty… – nie dawał za wygraną prowadzący.

- Spór jest naturą polityki. My go definiujemy, bo interesem Polski jest to, co robi PiS. Media chcą zrobić gest pojednania z gestu, który ma być obaleniem kłamstwa. Bo jak Tuskowi można wybaczyć, że Polacy mają pracować do 67. roku życia, że jest wielkie bezrobocie, że Polacy wyjeżdżają za granicę? – wymieniał Hofman. – Za waszych czasów bezrobocie też było duże, a ludzie też wyjeżdżali – oponował Piasecki. – To nieprawda! – nie zgodził się Hofman. – Za naszych rządów powstało ponad milion nowych miejsc pracy w ciągu dwóch lat. Były inwestycje zagraniczne na najwyższym poziomie… – dodał.

„Jestem załamany Kopacz. Te banialuki…”

- Czy pan prowadzi czasem autoanalizę? – zapytał posła dziennikarz, a kiedy uzyskał potwierdzenie, rozszerzył pytanie: – Czy nie zdarza się, że pan dochodzi do wniosku, że za ostro czasem mówi, że warto czasem ugryźć się w język?

- Komentatorzy naszych – ludzi z PiS – zachowań dzielą się na takich, którzy krytykują nas, by nam zaszkodzić, ale są też życzliwi, tak jak to chyba jest w przypadku Staniszkis. Krytycy nie biorą pod uwagę, że my mamy kilka milionów wyborców i musimy się o nich troszczyć. Oni głosują na nas, bo dbamy o ich interesy i światopogląd. Musimy pokazywać, że PiS realizuje interes narodowy. Kiedy zaczniemy kochać się z PO, wejdzie w to Janusz Korwin-Mikke, który nie bierze pod uwagę interesu państwa. Spór jest nierozerwalnie związany z polityką – mówił Hofman.

- Ale chodzi o język tego sporu. Pan nie powinien mówić pewnych rzeczy o premier Kopacz – powiedział Piasecki. – Czemu pan mi to prawo odbiera? Ja jestem załamany Kopacz. Te banialuki, trywializmy i komunały, które się sączą z mównicy, to poziom polityczny, który jest nie na te czasy i wyzwania – uważa Hofman.

„Polska nie ma czasu na miesiąc nieudaczników”

- Ale może z taką krytyką warto poczekać miesiąc? – zastanawiał się prowadzący. – Polska nie ma czasu na miesiąc nieudaczników – usłyszał od Hofmana. – PO rządzi 7 lat. Mówi tak: miliardy dla samorządów, a ostatnio zgubili 3,5 mld… – dodał polityk PiS. – A wy mówicie o Fuszarze – wszedł mu w słowo Piasecki. – Jeśli ktoś chce dyskutować o związkach między siostrą a bratem, to powinien być odstrzelony z rządu w trzy sekundy – odparł na to Hofman. – Pan to chyba nie chce, by PiS wygrał wybory – odrzekł Piasecki. – A ja bym chciał, by pan miał smutną minę w związku z naszą wygraną – zażartował rzecznik PiS. I tak rozmowa zatoczyła koło.

Zobacz także

tokfm.pl

 

Gender to sojusznik Kościoła

Dominika Wielowieyska Gazeta Wyborcza, 07.10.2014
Abp Stanisław GądeckiAbp Stanisław Gądecki (Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)
Abp Gądecki niejasno o sprzątających dziewczynkach
Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla sobotniego „Naszego Dziennika” mówi o kondycji rodziny, o coraz większej liczbie rozwodów i jego obawy są jak najbardziej uzasadnione.Rozwody są często źródłem traumy dla dzieci. Trudno się nie zgodzić, że Kościół ma ważną misję duszpasterską, by rodziny wspierać. To Kościół bierze na siebie ciężar przygotowywania młodych ludzi do małżeństwa i rodzicielstwa, i chwała mu za to, bo państwo w niewielkim stopniu zajmuje się tą tematyką.Ale też w tym wywiadzie arcybiskup właściwie przyznaje się do dramatycznej porażki: oto w katolickim kraju, w którym Kościół od dziesięcioleci miał i ma nadal olbrzymi wpływ na życie publiczne, powszechnym zjawiskiem są rozwody i pary żyjące bez ślubu.A przecież Polska to kraj, w którym religia jest w szkole, w którym obowiązuje ustawa antyaborcyjna o wiele surowsza niż w innych krajach, w którym do dziś nie udało się uchwalić ustawy o związkach partnerskich.

Mimo jasnych dowodów, że Kościół nadal jest niezwykle wpływową instytucją, abp Gądecki przekonuje: „Poziom omamienia społeczeństwa przez rządzących jest dziś bardzo wysoki. Dzięki mediom kontrolują oni ludzką świadomość, dlatego tak istotne jest dziś nabycie umiejętności krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. W polskiej mediosferze podważa się wartości chrześcijańskie w sposób zorganizowany”. To – według hierarchy – niszczy rodzinę oraz powoduje zapaść demograficzną.

I mówi to lider Kościoła w Polsce, gdzie telewizja publiczna transmituje mszę św., gdzie jest cała masa programów katolickich, gdzie funkcjonują radiostacje katolickie z Radiem Maryja na czele, gdzie istnieje Telewizja Trwam.

A ci rządzący, którzy rzekomo zwalczają rodzinę, właśnie wydłużyli urlop rodzicielski do roku, a teraz chcą go przyznać także bezrobotnym i studentom, wprowadzają rozbudowane na szeroką skalę ulgi podatkowe na dzieci, proponują Kartę Wielkiej Rodziny.

Arcybiskup Gądecki lubi odpowiedzi proste: rodzinę niszczy ideologia gender. „Groźnym wyzwaniem jest – lansowana pod płaszczykiem programu równościowego – ideologia genderyzmu. Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki. Pociągające jest również hasło, że wszyscy ludzie są sobie równi i mają prawo do szczęścia. Lecz rodzice często nie uświadamiają sobie, że w imię przezwyciężenia stereotypów uwarunkowanych kulturowo ukazuje się jednocześnie różne modele partnerskie jednopłciowe jako równoważne rodzinie”.

Ten fragment wywiadu arcybiskupa Gądeckiego jest niejasny. Zakładam, że przewodniczący Episkopatu chciał powiedzieć, że w polityce równościowej są też rzeczy dobre, dlatego rodzicom się podobają, ale są także – jego zdaniem – złe, jak np. związki partnerskie. Dobrze by było, aby arcybiskup precyzyjniej i dobitniej wyjaśniał, o co mu chodzi, bo potem cały internet huczy, że polski Kościół chce z kobiet uczynić służące mężczyzn.

Ale ten fragment jest bardzo przygnębiający z innego powodu: hierarcha nie rozumie, że stabilności rodziny sprzyjają partnerskie relacje między kobietą i mężczyzną, dzielenie się obowiązkami domowymi, że ważne są więzi między ojcem a dziećmi od najmłodszych lat.

I o tym właśnie opowiadają gender studies. W zeszłym roku prof. Małgorzata Fuszara w siedzibie Episkopatu Polski próbowała przekonać do tego myślenia obecnych tam biskupów. A głoszenie tezy, że związki partnerskie są zagrożeniem, jest pompowaniem tematu kompletnie nieistotnego z punktu widzenia stabilności rodziny. Rodzinie nie zagraża to, że dwóch homoseksualistów zadeklaruje wierność przed obliczem urzędników. Rodzinie zagraża to, że nie umiemy wychowywać swoich dzieci, dbać odpowiednio o ich rozwój emocjonalny, i dlatego potem one nie radzą sobie z ułożeniem swoich relacji w małżeństwie.

Problemem jest to, że nie poświęcamy dzieciom dostatecznie dużo czasu, nie potrafimy z nimi rozmawiać, bo jesteśmy za bardzo zabiegani. I o tym trzeba trąbić i w dzień, i w nocy. Arcybiskup wyrusza właśnie do papieża Franciszka na Synod Biskupów. Może tam ta prawda w końcu dotrze i do polskiego Kościoła hierarchicznego.

 

Wyborcza.pl

Schetyna: Polska powinna wrócić do negocjacyjnego stołu w sprawie Ukrainy

Paweł Gawlik, 07.10.2014
Grzegorz Schetyna po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych NiemiecGrzegorz Schetyna po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Niemiec (Markus Schreiber (AP Photo/Markus Schreiber))
- Format „normandzki” rozmów ukraińsko-rosyjskich się wyczerpał. Teraz potrzebny jest nowy etap. Uważam, że te rozmowy powinny się odbywać z polskim udziałem – ocenił szef MSZ Grzegorz Schetyna na antenie Radia Zet. Według ministra sankcje wobec Rosji przyniosą efekt „w ciągu tygodni”.
Ostatnie rozmowy przedstawicieli Rosji, Ukrainy i Unii Europejskiej na temat sytuacji na wschodzie Europy odbywały się bez udziału Polski. UE reprezentowana była przez Francję i Niemcy. Rozmowy te nazwano „formatem normandzkim”, ponieważ pierwszy raz politycy w takim składzie spotkali się podczas rocznicy lądowania aliantów w Normandii. Według Schetyny Polska wróci jednak do negocjacyjnego stołu.- Polska wie, jaką politykę wschodnią prowadzić. To, że mamy wpływ na kraje Trójkąta Weimarskiego, to nasza zasługa. To zasługa poprzedniego ministra spraw zagranicznych – mówił, dodając, że bardzo mu zależało na tym, aby pierwszą „symboliczną” wizytę zagraniczną złożyć w Paryżu i Berlinie. – Format „normandzki” rozmów ukraińsko-rosyjskich się wyczerpał. Teraz potrzebny jest nowy etap. Uważam, że te rozmowy powinny się odbywać z polskim udziałem – stwierdził Schetyna. „Sankcje przyniosą efekt. To kwestia tygodni” Minister spraw zagranicznych oceniał, że wobec Rosji trzeba kontynuować politykę sankcji. – Powinniśmy prowadzić w stosunku do Moskwy politykę pragmatyczną, ale konsekwentną. Z jednej strony sankcje… Bardzo konsekwentnie musimy wspierać ten wspólny głos wszystkich krajów europejskich. Z drugiej strony, nie możemy zamykać kanałów komunikacji z Rosją. Musimy utrzymywać je otwarte, ale bardzo jasno mówić, że Rosja musi zmienić swoje postępowanie w stosunku do Ukrainy, żeby można było przejść do etapu rozmów. Te sankcje naprawdę zaczynają być dotkliwe i przyniosą efekt. Wydaje mi się, że to kwestia tygodni – oceniał.Schetyna stwierdził, że rozumie obawy Czech, Słowacji i Węgier wobec nowych sankcji nakładanych na Rosję. – Konsekwencją sankcji są pewne rzeczy dotyczące np. polityki energetycznej, i ten związek trzeba brać pod uwagę – przyznał. Dodał jednak, że „Rosja zmieni swoją decyzję i zacznie współpracować w kwestii Ukrainy, tylko kiedy będziemy konsekwentni, jeśli chodzi o sankcje”. – Nasi przyjaciele z Czech, Słowacji i Węgier powinni to zrozumieć – komentował.

„Chcemy, żeby wrak wrócił, a nie możemy tego zrobić”

Pytany o podnoszoną przez Rosję kwestię usuwania pomników podkreślających zasługi Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski z rąk okupantów, Schetyna podkreślił, że państwo Polskie opiekuje się cmentarzami żołnierzy radzieckich. – Jeśli chodzi o upamiętnienie czynów dokonywanych przez Armię Czerwoną, to jest to decyzja samorządu. Rozumiem decyzje, które są podejmowane, że te pomniki są usuwane. To są jednak decyzje poszczególnych miast – zaznaczył.

Schetyna przyznał też, że na razie nie ma możliwości, aby skłonić Rosję do oddania wraku prezydenckiego tupolewa. – Zbliża się piąta rocznica katastrofy smoleńskiej i to jest pewnego rodzaju symbol. Wszyscy chcemy, żeby ten wrak wrócił, a nie możemy tego zrobić – mówił.

 

Wyborcza.pl

Marian Piłka: Zjawisko gender nie jest nowością. Już cesarz Kaligula przebierał się w kobiece stroje

apa, 07.10.2014
Marian Piłka przemawia na Kongresie PrawicyMarian Piłka przemawia na Kongresie Prawicy (Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta)
- Kiedyś podział ról był jasny. Dziś jest kryzys cywilizacji, w tym kryzys męskości i kobiecości – mówi w TVN24 Marian Piłka z Prawicy RP. To kolejny głos w dyskusji wywołanej wypowiedzią abp. Gądeckiego o „uczeniu chłopców sprzątania”.
Abp Stanisław Gądecki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wypowiedział się o „ideologii genderyzmu”: – Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki. Pociągające jest również hasło, że wszyscy ludzie są sobie równi i mają prawo do szczęścia. Lecz jednocześnie rodzice często nie uświadamiają sobie tego, że w imię przezwyciężania stereotypów uwarunkowanych kulturowo ukazuje się przy okazji różne modele partnerskie jednopłciowe jako równoważne rodzinie. Chłopcy nie powinni sprzątać? Cytat ten część komentatorów odczytała jako krytykę uczenia chłopców zajmowania się domem. – Nie o to chodzi. Każdy powinien się uczyć odpowiedzialności za siebie i swoje życie, organizować swój czas tak, aby nie odbierać go innym – tłumaczy w TVN24 dominikanin ojciec Paweł Gużyński. – Wypowiedź arcybiskupa to refleks tradycyjnego wychowania – dodaje Marian Piłka, poseł Prawicy RP.- Ja sam byłem wychowywany w tradycyjnej chłopskiej rodzinie i w moim domu było tak, że moja siostra pomagała mamie w pracach domowych, a ja z bratem pomagaliśmy ojcu w pracach polowych i w gospodarstwie. To nie był przejaw dyskryminacji mojej siostry, ale wprost przeciwnie. Bywało też tak, że mama i siostra pomagały w pracach polowych, a myśmy pomagali w pracach domowych. Ja np. przed świętami wielkanocnymi tarłem chrzan - mówi Piłka. Problem z feminizacją- Myślę, że to, o co arcybiskupowi chodzi, to że dziś mamy do czynienia z bardzo głębokim kryzysem współczesnej cywilizacji. Jednym z przejawów jest kryzys męskości i kryzys kobiecości – zaznacza Marian Piłka. – Dziś, kiedy nie ma prac polowych, każdy po sobie powinien sprzątnąć. Istota myślenia arcybiskupa polega na tym, że warto zwrócić uwagę na takie zajęcia, które będą kształtowały męską tożsamość chłopca. Mamy np. modę na sporty walki i myślę, że to jest odpowiedź na feminizację – mówi.

Problem z feminizacją mężczyzn widzi też ojciec Gużyński. – Rzeczywiście, część mężczyzn w widoczny sposób utraciła zdolność do podejmowania decyzji o skutkach długofalowych bądź nieodwracalnych. Kobiety bardzo się na to skarżą, że każda próba budowania długotrwałego związku jest niemożliwa, bo uciekają od odpowiedzialności i konsekwencji, z których nie można się wycofać – diagnozuje.

Stereotypy równie złe jak brak wzorców

- Możemy uciec w stereotypy i to będzie złe. Ale możemy też zniszczyć wszystkie wzorce i to też będzie złe. Pytanie, gdzie leży prawda w kwestii ról płciowych – mówi Gużyński. Podkreśla też, że warto się skupić na istocie problemu, a nie na kontrowersyjnych wypowiedziach.

- Ta dyskusja to reakcja na propagowane ostatnio zjawisko gender. Zjawisko gender nie jest nowością, bo już cesarz Kaligula przebierał się w kobiece stroje – podsumowuje Marian Piłka.

 

Wyborcza.pl

„Solidarność” niezadowolona z list PiS do sejmiku

Janusz Kędracki, 07.10.2014
Cedzyna, 30 czerwca 2014 rok. Walny Zjazd NSZZ 'Solidarność' Region Świętokrzyski w Hotelu EchoCedzyna, 30 czerwca 2014 rok. Walny Zjazd NSZZ ‚Solidarność’ Region Świętokrzyski w Hotelu Echo (Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta)
- Zostaliśmy potraktowani w stopniu wysoce niezadowalającym – mówi Mieczysław Gójski, wiceprzewodniczący świętokrzyskiej „Solidarności”. Związek liczył na więcej przy układaniu list PiS w wyborach do sejmiku województwa.
Chodzi głównie o Bogdana Latosińskiego, szefa „S” w kieleckim MPK, radnego obecnej kadencji, któremu przyznano dopiero piąte miejsce w okręgu obejmującym Kielce i powiat kielecki. Związkowcom nie podoba się, że liderem listy jest Janusz Koza, sekretarz miasta Kielce.- W naszej ocenie nie jest to najlepszy kandydat. Ma na sobie garb związany z Koroną [przewodniczy radzie nadzorczej spółki Korona - red.] – uważa Mieczysław Gójski. Dodaje równocześnie, że związek nie skorzysta z możliwości wystawienia swoich kandydatów z komitetu Solidarni i Praworządni, który zarejestrował na wypadek, gdyby nie udało się porozumieć z PiS-em.- Nie ma sprawy Latosińskiego. Przed chwilą wypełniłem oświadczenie o kandydowaniu. Byłem przygotowany na start z ostatniego miejsca – twierdzi Bogdan Latosiński. Dodaje, że komisja zakładowa zgodziła się, aby kandydował mimo braku porozumienia „S” z PiS. Też nie ukrywa rozczarowania potraktowaniem związku. – Przykro mi, że na listach nie ma tego porozumienia, że nie ma Stacha Głowackiego – mówi Latosiński.Stanisław Głowacki, były poseł AWS, przewodniczący związku w skarżyskim Mesko i sekcji krajowej przemysłu zbrojeniowego „S”, miał być wysoko na liście w okręgu obejmującym północne powiaty województwa. – Wszyscy mówili o moim sejmikowaniu, tylko nikt ze mną nie rozmawiał. Mam mnóstwo pracy związanej z działalnością związkową. Może w przyszłym roku wystartuję w wyborach parlamentarnych - twierdzi Głowacki.Podkreśla, że PiS jest mu najbliższą partią, ale równocześnie krytycznie ocenia efekt wyłaniania kandydatów do sejmiku. – Patrząc na układ list, obawiam się, że Adam Jarubas [marszałek województwa z PSL - red.] będzie rządził następną kadencję – mówi.Poseł Krzysztof Lipiec, pełnomocnik PiS w Świętokrzyskiem, zapowiedział, że do słów niezadowolenia kolegów z „S” odniesie się „w stosownym czasie”.

Związek znacznie lepiej został potraktowany przy układaniu list PiS do kieleckiej rady miasta. Jego dwaj działacze, Tadeusz Kozior i Jacek Michalski, wystartują z pierwszych miejsc. Z drugiego kandydować będzie Andrzej Jaworek.

 

kielce.gazeta.pl

Bieńkowska w Brukseli? „Dwa problemy: ogromna trema i czas”

Anna Siek, 07.10.2014
Janusz ZemkeJanusz Zemke (Fot. Wojciech Kardas / AG)
- Silnie namawiam, żeby polskie spory i namiętności zostawić na polskiej granicy – mówił europoseł SLD Janusz Zemke. Wg gościa TOK FM Elżbieta Bieńkowska dobrze wypadła podczas przesłuchania w PE. – Śmieje się, muszę się opanować, żeby odpowiadać – stwierdził, słuchając cytatów z wypowiedzi polityków PiS, krytykujących byłą wicepremier.
Janusz Zemke chwali Elżbietę Bieńkowską za przesłuchanie w PE. Dramatyczne komentarze polityków PiS, którzy deprecjonowali kompetencje polskiej komisarz, europoseł SLD skwitował śmiechem. – Niezależnie od tego, do jakich klubów należymy w Parlamencie Europejskim, powinno nam zależeć, by o przedstawicielu Polski dobrze tu mówiono, żeby bez problemów został komisarzem. Silnie namawiam, by polskie spory i namiętności zostawiali na granicy polskiej.

 

Bieńkowska na „czwórkę” Zemke brał udział w ubiegłotygodniowym przesłuchaniu Elżbiety Bieńkowskiej. – W mojej ocenie wypadła na czwórkę w skali od 1 do 5. Miała dobre wprowadzenie, mówiła, jak chce pomóc małym i średnim przedsiębiorstwom. Pani wicepremier miała dwa problemy, po pierwsze, była ogromnie stremowana. A po drugie, nie do końca potrafiła przestrzegać ram czasowych. Ale istotniejszych problemów się nie doszukuję – ocenił gość „Poranka Radia TOK FM”.Jak dodał, Bieńkowska nie ukrywała, że przesłuchanie to dla niej wyjątkowo stresująca sytuacja. – Przed rozpoczęciem przesłuchania podszedłem do pani wicepremier, żeby powiedzieć, że trzymam za nią kciuki. Powiedziała mi wtedy, że to dla niej trudny moment, bo ona lubi mówić pragmatycznie i konkretnie. A w PE rozmowa toczy się na nieco wyższym poziomie ogólności. Nie najwyższe oceny wystawili polskiej komisarz nie tylko politycy opozycji. Grupa analityków, wśród których są dziennikarze, blogerzy i politolodzy, uznała, że Elżbiecie Bieńkowskiej można przyznać zaledwie 5 na 10 punktów.

 

Tok FM

 

Co by tu jeszcze…

07.10.2014

Jesteś politykiem opozycji. I to opozycji, mającej realne szanse na wyborcze zwycięstwo. I masz dobry czas. Nie dość, że lider konkurencji pakuje manatki i wyjeżdża do Brukseli. Nie dość, że twój prezes nagle przełamał wieloletnie uprzedzenia i uścisnął dłoń odchodzącego premiera i możesz koić niepokoje tych, którzy uważają że twa rodzima partia karmi się wyłącznie nienawiścią.

Na domiar szczęścia rządzący dają ci cudowne prezenty. I dzięki nim, masz okazję uczynić tematem miesiąca, tygodnia czy weekendu błąd Rządowego Centrum Legislacyjnego, który potencjalnie mógł kosztować budżet ponad 3 miliardy złotych (i wciąż nie wiadomo, czy na pewno uda się go naprawić) -expose premiera, w którym naobiecywano mnóstwo, tyle że dużą część obietnic będziesz być może musiał realizować ty sam, bo dotyczą okresu po wyborach -śpiącego na ulicy, pijanego skarbnika partii rządzącej -niezrealizowanie obietnicy przedstawienia Polsce i światu informacji na temat okoliczności podsłuchiwania ważnych postaci życia publicznego.

Prawda, że niezłe to tematy? Można piętnować, krytykować, obśmiewać, wyliczać, naigrawać się i porywać opinię publiczną, bo w każdej z tych spraw będzie sercem z tobą. Czyli ideał i spełnienie snów opozycjonisty… Tyle że ty jesteś ponad to. Nie będziesz łapał się historii tak prostych, by nie rzec prostackich. Ty musisz sięgnąć po coś ekstra. Może powiesz, że premier w porównaniu z twoim prezesem „jest dwa, a może trzy poziomy niżej”? Co zabrzmi na tyle arogancko, że skutecznie zniweluje efekt owego uścisku dłoni sprzed paru dni? Albo nie. Masz coś jeszcze lepszego. Bo wynalazłeś jakiś wykład inaugurujący konferencję naukową sprzed paru lat. Wygłaszany przez pełnomocniczkę rządu, którą mało kto zna. I z tego, że opowiada ona o różnych dyskusjach toczonych na Zachodzie, a dotyczących depenalizacji fizycznych związków między rodzeństwem, robisz wielkie halo. Opowiadasz, że pełnomocniczka jest piewczynią kazirodztwa i że chce je zalegalizować. I że to skandal. I lewactwo. I że trzeba ją natychmiast odwołać. Bo zagraża dzieciom, rodzinie, państwu i prawu. I nie przeszkadza ci tłumaczenie, że to była konferencja naukowa i relacja na temat tego, co mówią i piszą inni. Nie przeszkadza ci też to, że sama zainteresowana zapewnia, że „nigdy nie była i nie jest zwolenniczką odejścia od żadnych regulacji, które w tej chwili w Polsce obowiązują zarówno w prawie rodzinnym, jak i w prawie karnym”. Ty wiesz lepiej.

To tylko ukrywanie prawdziwych poglądów. Skoro dosiadłeś konika – to jedziesz na całego I z problemu pełnomocniczki czynisz główny temat weekendu, a i po weekendzie zwołujesz konferencje, by jeszcze raz zadąć w te same trąby. Skutecznie odwracasz uwagę od innych tematów. Z sukcesem pozwalasz zapomnieć o sprawach, które są po stokroć większym problemem i obciążeniem dla rządzących niż te parę zdań wygłoszonych kiedyś przez ówczesnego naukowca a dzisiejszego – także – ministra. I masz poczucie pełnego sukcesu? I wiarę w to, że w ten sposób przyczyniłeś się do sukcesów twej partii? I jej wyborczych zwycięstw? Jeśli tak, to przykro mi bardzo, ale ja tę wiarę nie w pełni podzielam.

Artykuł pochodzi z kategorii:Konrad Piasecki – blog

Konrad Piasecki

RMF FM

 

rmf24.pl

 

Hofman: Banialuki. Komunały. Jestem załamany Ewą Kopacz. Pojednania nie było i nie będzie

07.10.2014

„Musimy dbać o swoich wyborców. Musimy pokazywać, że polityka to spór. Musimy dowodzić, że to PiS realizuje interes Polski. Jeśli zrobimy wielkie pojednanie, jeśli będziemy się z PO przytulać, to na nasze miejsce wejdzie Korwin-Mikke. Nie zmuszajcie nas więc do polityki miłości”- mówi Adam Hofman w Kontrwywiadzie RMF FM. A pojednanie Tuska i Kaczyńskiego? „Prezes PiS nie wykonał żadnego gestu pojednania. Zapomnijmy o tym”- prosi gość Konrada Piaseckiego i wyznaje: „Nieudane expose. Banialuki. Komunały. Jestem załamany Ewą Kopacz. Poziom polityczny, który prezentuje nie jest na te czasy. Nie jest na te wyzwania”. Dać Jej miesiąc? Poczekać na efekty? „Polska nie ma czasu by dawać czas nieudacznikom”- twierdzi Hofman.

Konrad Piasecki: Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman – dzień dobry!

Adam Hofman: Witam serdecznie, dzień dobry!

Pan chyba, panie rzeczniku, nie chce, żeby PiS wygrał wybory?

Myślę, że pan bardziej nie chce – ja na pewno chcę i moim zdaniem wygra.

Ale tak patrzę na pana i robi pan wszystko, żeby przegrał, przegrał PiS…

Teza jest tak krzywdząca, że czuję się jako gość u pana – pan jest gospodarzem – pokrzywdzony. Pokrzywdzony to mało. Przychodzę do pana, a pan zamiast wziąć palto, zrobić kawę, chociaż mam kawę…

Palto położyliśmy – piękne, wielkie, słynne palto…

Psem mnie pan poszczuł – można powiedzieć!

Nie, już tłumaczę, żeby pan się nie poczuł pokrzywdzony. Ma pan do wyboru: niewydrukowaną ustawę za 3 miliardy złotych, expose z obietnicami, które to może wy – jako PiS – będziecie musieli po wyborach realizować, bo ono jest bajkowe i na przyszłe lata, macie skarbnika Platformy obywatelskiej, który uroczo zasypia przed ambasadą amerykańską, a pan głównym tematem sporu Prawa i Sprawiedliwości z rządem robi wypowiedź mało znanej ministry sprzed dwóch lat. To jest paranoja!

Macie jako dziennikarze do wyboru leżącego skarbnika, który leży pod ambasadą, macie nieudane expose i beznadziejne wystąpienia pani premier Kopacz, macie też różne rzeczy – to jest wasza rola…

I wy na to wszystko na białym koniu wjeżdżacie z wypowiedzią Małgorzaty Fuszary!

My zrobiliśmy wszystko – to znaczy: podsumowaliśmy expose na poziomie sejmowym, a także poza Sejmem było Jarosława Kaczyńskiego i jakoś nie pamiętam, żeby RMF cały dzień poświęcał temu zagadnieniu dużo. Zrobiliśmy konferencję, złożyliśmy wniosek do Sejmu o informację bieżącą w sprawie trzech i pół miliarda, a także zajmujemy się czymś, co jest bardzo groźne. Pani minister, która ma się zajmować także naszymi dziećmi, bo ona m.in. przegląda pod względem równościowym podręczniki, dyskutuje sobie o dopuszczalności stosunków płciowych między bratem a siostrą – no, wybaczy pan, ja mam dzieci, ja nie chcę żyć w kraju, w którym jest taka minister!

No, ale co pańskie dzieci mają do wypowiedzi Małgorzaty Fuszary z konferencji naukowej sprzed dwóch lat, Małgorzaty Fuszary, która dzisiaj mówi, że ona nie jest zwolenniczką jakichkolwiek zmian w prawie. To zainteresowanie się to sferą jest jakieś intensywne w Prawie i Sprawiedliwości

Wie pan co, ale mnie uspokoiło – to tak, jakby ktoś powiedział: podyskutujmy o tym jak się morduje ludzi, ale oczywiście nie zmieniajmy prawa za morderstwo. Nie, nie – niech to prawo zostanie! Niech pan nie żartuje!

Niech pan nie żartuje, panie pośle!

Pan i ja wiemy, że to jest po prostu kolejna granica. Hartman, Fuszara – lewaccy politycy mają taki papierek lakmusowy od rządu?. Możecie te swoje lewackie dyskusje prowadzić. Ano – nie mogą!

Już nie chcę o lewackich dyskusjach, bo pewnie moglibyśmy całą rozmowę temu poświęcić, ale nie chcę się w to zagłębiać. Moim zdaniem błądzicie, obrażacie inteligencję ludzi sięgając po tę wypowiedź i interpretując ją kompletnie inaczej. Pan mówi: podsumowaliśmy expose. Słucham pańskiego podsumowania expose i widzę, że pańskie podsumowanie expose jest takie, że Ewa Kopacz jest trzy poziomy niżej, niż Jarosław Kaczyński. Czy elegancki, młody mężczyzna powinien takie rzeczy mówić?

Ale przepraszam, to jest ocena kwalifikacji politycznych. Ja nie mówię, że ona jest pod względem ludzkim, kobiecym, ja mówię pod względem politycznym. W stosunku do polityka, który odpowiada za powołanie w polskim Sejmie czterech premierów i wykreował dwóch prezydentów. Co my tu porównujemy? Niech pan w tym momencie będzie historykiem a nie publicystą.

Posłużę się w takim razie wypowiedzią Jadwigi Staniszkis, pani profesor i kobiety, która mówi o tym, co pan mówi tak: duży polityczny błąd. Kopacz należy się szacunek jako kobiecie i premierowi. Tłumaczenia Hofmana są beznadziejne.

Pani profesor ma także polityków, których chwali. Zazwyczaj ci politycy szybko spadali, a tych których krytykuje p- jakoś im dobrze idzie. Dziękuję pani profesor, że jest stała w uczuciach.

Proszę spojrzeć okiem rzecznika i PR-owca Prawa i Sprawiedliwości. Prezes się stara, idzie do Tuska, ściska mu dłoń, dokonuje się na sali sejmowej wielkie pojednanie, a wy, podwładni prezesa generujecie przesłanie: Kopacz nie ma moralnego prawa do rządzenia, a pan jest trzy poziomy niżej, niż prezes Kaczyński.

Dziennikarze chcą nadać temu prostemu i oczywistemu efektowi kłamstwa pani premier Kopacz. Premier Kopacz kłamie z mównicy. Kłamie podwójnie, bo po pierwsze kłamie, że to Jarosław Kaczyński nienawidzi Tuska, a wszyscy wiedzą, że nienawiść w 2005 roku po przegranej w wyborach rozpoczął wobec prezydenta Donald Tusk i po drugie kłamie w kategorii nienawiść przykładając do polityki. Panie redaktorze, i pan i ja wiemy, że kategoria nienawiści i emocji…

Znowu pan używa mocnych kwantyfikatorów. Może to jest interpretacja Ewy Kopacz…

Nie, jest kategorią z serialu czy z harleqiunu. Nie z polityki.

Ale pan też przed chwilą o Platformie: Hofman kłamie, bo mówi, że to Tusk nienawidzi.

Można to sprawdzić. 2005 rok – chcemy koalicji z Platformą – Donald Tusk przegrywa dwa razy wybory. To są opinie jego współpracowników – Rokity i Palikota. Zamyka się w pokoju na miesiąc, nie ma go, ma traumę. Po traumie wychodzi o mówi tak: „zniszczyć Prawo i Sprawiedliwość, zniszczyć Lecha Kaczyńskiego”. Prosta sprawa. Książki o tym powstają.

Nie ma pan poczucia, że pan tę politykę, czy te gesty, które Jarosław Kaczyński wykonał na sali sejmowej, pan skutecznie zniwelował, pan skutecznie roztrwonił – co zresztą już widać w sondażach.

Pan stawia tezy na poparcie swoich tez i jeszcze na poparcie swoich tez. No, zejdźmy na poziom odpowiedni…

Na tym polega dyskusja –  jak ma się tezę, to trzeba ją udowadniać.

Ale nie kolejną swoją nieprawdziwą tezę. Skoro pierwsza jest nieprawdziwa, to wszystkie pana tezy…

Która była nieprawdziwa? Ta, że Jarosław Kaczyński jest nieprawdziwa?

Tak – nieprawdziwa, bo on nie wykonał żadnego gestu pojednania. Zapomnijmy o tym. Nie ma żadnego gestu.

Ale przez cztery lata nie było go stać na taki gest.

Spór jest naturą polityki. Jeśli my nie będziemy definiować tego sporu -  mówię o Prawie i Sprawiedliwości – bo spór jest walką o interesy. Ale zaraz – proszę mi tylko pozwolić, bo ja chcę…

Ale nie przerywam panu!

Spór jest walką o interesy i my definiujemy ten spór interesem Polski. Nie jest tym sporem, co robi Platforma Obywatelska. Różnica jest wszędzie. To znaczy, na przykład w kwestii wyborów samorządowych.

Ale to tak mówcie. A nie o trzech poziomach niżej i wyżej. A nie o moralnym prawie.

I ten spór musi być zdefiniowany. Ale jeśli media i sam Donald Tusk chcą zrobić z gestu, który ma po prostu zapobiec rozprzestrzenianiu się kłamstwa, wielkie pojednanie i wybaczenie Donaldowi Tuskowi, że przez siedem lat… Jak mu wybaczyć, że Polacy mają pracować do 67 roku życia, że jest wielkie bezrobocie, że Polacy wyjeżdżają za granicę, że Polska się nie rozwija tak jakby mogła. Panie redaktorze – nie ma wybaczenia dla takich grzechów.

Ale bezrobocie za waszych czasów też było duże, a Polacy za granicę też wyjeżdżali.

No i widzi pan – kolejna nieprawda, kolejna nieprawda.

No, nie nieprawda.

Przez dwa lata – milion dwieście tysięcy nowych miejsc pracy.

Ale były czasy, kiedy było większe.

Inwestycje zagraniczne na najwyższym poziomie w stolicy Rzeczpospolitej. Panie redaktorze, to sfera faktów.

Nie myśli pan czasami: a może za ostro jadę, może powinienem się czasami ugryźć w język, może nie wypada takich rzeczy mówić?

Komentatorzy naszych zachowani, bo oni są w ogóle, wszyscy komentują zachowania prezesa i Prawa i Sprawiedliwości, dzielą się na takich, którzy robią to z gruntu, dlatego, żeby nam zaszkodzić i jakby ich odrzucamy, ale są tacy życzliwi. Rozumiem, że pani profesor Staniszkis należy do tych życzliwych. Nie biorą po uwagę niestety rzeczywistości. Rzeczywistość jest taka, że mamy kilka milionów wyborców i o tych wyborców musimy dbać.

Ale ci wyborcy i tak was kochają.

No panie redaktorze..

Oni was kochać nie przestaną.

To nie jest związkiem na śmierć im życie. Wyborcy kochają nas, dlatego, czy tam głosują na nas, dlatego, że reprezentujemy ich interesy…

Powie pan wprost – musimy utwardzać ten twardy nasz elektorat w tym, żeby nie zapomniał, kogo ma kochać i dlaczego.

Nie. Musimy pokazywać, że polityka to spór, gdzie partia Prawo i Sprawiedliwość realizuje interes Polski, interes narodowy, bo jak my tego nie zrobimy, jak dojdzie do wielkiego. Dokończę to, bo jestem już blisko tego, co pan chciał. Jak zrobimy wielkie pojednanie, przytulimy się z Platformą i będziemy się z nią kochać to w ten spór wejdzie np. taki Korwin- Mikke, który nie bierze pod uwagę interesów narodowych. Dla Polski najlepiej, żeby spór i żeby interes Polski reprezentowała taka partia, która jest partią pro-państwową jak Prawo i Sprawiedliwość.

Ale poziom tego sporu jest też istotny?

Nie zmuszajcie nas do polityki miłości, bo ona jest fałszywa. Spór jest w polityce cechą immanentną.

Poziom. Poziom sporu. Chodzi mi o poziom, o język tego sporu?

A tu już jesteśmy w domu…

O to, że Adam Hoffman nie powinien mówić pewnych rzeczy o Ewie Kopacz.

Dlaczego pan mi odbiera prawo krytykowania i kwalifikacji politycznej?

Ja panu żadnego prawa nie dobieram.

Ja powiem jeszcze więcej, ja jestem załamany Ewą Kopacz. Znaczy to, te banialuki, te trywializmy, komunały, które się sączą z ekranu, z mównicy to jest poziom, który w polityce, poziom polityczny, żeby było jasne nie ludzki. Żeby było jasne ja nie odbieram jej żadnych cech, ja jej tylko mówię: poziom polityczny, który reprezentuje jest nie na te czasy, nie na te wyzwania, nie na te zagrożenia.

To może by pan popatrzył tydzień, dwa tygodnie, miesiąc jak ona rządzi i wtedy mówił takie rzeczy? Rzeczywistość będzie potwierdzała pańskie słowa.

No, ale panie redaktorze Polska nie ma czasu na miesiąc nieudaczników. No Platforma rządzi 7 lat…

Ale przez ten miesiąc Ewy Kopacz nie zmienicie.

Dobrze, ale mamy nową kampanię. Platforma mówi tak, miliardy dla samorządów i co ostatnio zrobili z miliardami? Zgubili 3,5, no to, o czym my mówimy?

A wy mówicie o Fuszarze, właśnie.

Przepraszam, jak ktoś chce dyskutować o zawiązkach między siostrą a bratem to powinien być odstrzelony z rządu w 3 sekundy i premier Kopacz musi to zrobić.

Pan to chyba nie chce, żeby PiS wygrał te wybory?

Ja bym bardzo chciał, żeby pan miał taką minę smutną, że wygraliśmy.

Artykuł pochodzi z kategorii:Kontrwywiad

RMF FM

rmf24.pl

Dodaj komentarz