RSS
 

Czyżewska

 

Elżbieta Czyżewska. Królowa bez kraju

Jacek Szczerba, 17.10.2014
''Duża, pyzata buzia, włosy typu siano, odrobina piegów, uroda raczej proletariacka. Obłędny biust, który doprowadzał chłopców do szaleństwa, arystokratyczne dłonie i szalenie zgrabne nogi. Jej uśmiech - najcudowniejszy. Czarujący, pełen radości i inteligencji, a także ironii wobec otaczającej rzeczywistości'' - wspominała Osiecka”Duża, pyzata buzia, włosy typu siano, odrobina piegów, uroda raczej proletariacka. Obłędny biust, który doprowadzał chłopców do szaleństwa, arystokratyczne dłonie i szalenie zgrabne nogi. Jej uśmiech – najcudowniejszy. Czarujący, pełen radości i inteligencji, a… (Tadeusz Kubiak/Filmoteka Narodowa)
Wzloty i upadki, gigantyczny sukces i dotkliwe porażki. Była rozchwytywana i bardzo samotna – tak o Elżbiecie Czyżewskiej mówił pisarz Janusz Głowacki.
Elżbieta Czyżewska (1938-2010) – aktorka o zgrabnych nogach, pięknym biuście i wielkim talencie. – Miała temperament i wdzięk. Wszystko, co mówiła, brzmiało prawdziwie – wspominał Andrzej Łapicki. – Przyjmowała każdą propozycję, kierownicy produkcji ją sobie rano spod domu wyrywali, do którego pojedzie. Wołali: „To może do mnie, to może do mnie!” – tak zapamiętał ją Władysław Kowalski.Była gwiazdą komedii Stanisława Barei „Mąż swojej żony” (1960), „Żona dla Australijczyka” (1963) oraz „Małżeństwo z rozsądku” (1966). Zagrała u Jerzego Skolimowskiego – w „Rysopisie” (1964) i „Walkowerze” (1965). Ze Skolimowskim była zresztą związana prywatnie. Była porucznikiem Listkiem w „Zaduszkach” (1961) Tadeusza Konwickiego, Rosjanką Marusią w wojennej komedii Tadeusza Chmielewskiego „Gdzie jest generał…” (1963), a niewierną żoną w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” (1965) Wojciecha Hasa. W „Giuseppe w Warszawie” (1964) Stanisława Lenartowicza zagrała należącą do okupacyjnego podziemia siostrę Zbigniewa Cybulskiego, a we „Wszystko na sprzedaż” (1968) Andrzeja Wajdy wdowę po wielkim aktorze, czyli tymże Cybulskim.

Po 1965 r. nazywano ją polską Marilyn Monroe. To za sprawą spektaklu „Po upadku” Arthura Millera w Teatrze Dramatycznym. Zagrała wtedy Maggie wzorowaną na Marilyn. Sam Miller gratulował jej po premierze. W tej roli zobaczył ją też amerykański dziennikarz David Halberstam, laureat Nagrody Pulitzera, którego potem poślubiła. Gdy w 1967 r. Halberstam został usunięty z Polski za artykuł krytycznie opisujący socjalistyczną rzeczywistość, wyjechała z nim do USA.

- Jechałam do Nowego Jorku i nawet nie znałam angielskiego – opowiadała Czyżewska. – Nie byłam idiotką, wiedziałam, co to oznacza. Nie mogąc zrobić tam kariery aktorskiej, wyrażała swą frustrację, ostro pijąc, przyprawiając mężowi rogi z przybyszami z Polski i wywołując skandale towarzyskie w najlepszym amerykańskim towarzystwie.

Za oceanem nadal współpracowała z polskimi twórcami. Gdy na Uniwersytecie Yale Wajda wystawił „Biesy”, zaangażował Czyżewską. W obsadzie była również młoda aktorka – Meryl Streep, zafascynowana Polką. Naśladowała jej zachowanie, sposób chodzenia. Czyżewska już wtedy zawyrokowała, że Streep zdobędzie światową sławę. Sama nie wyszła nigdy poza grę na nowojorskim off-Broadwayu. Gdy w 1990 roku „Polowanie na karaluchy” Janusza Głowackiego, w którym występowała, przeniesiono na Broadway, rolę przejęła Dianne Wiest. Zachodnie kino zaoferowało jej tylko epizody, m.in.: w „Pozytywce” (1989) Costy-Gavrasa i „Pocałunku przed śmiercią” (1991) Jamesa Deardena, telewizja zaś rolę seksuolog dr Shapiro w odcinku „Seksu w wielkim mieście” (1999, „Was It Good for You?”).

Z Jurkiem Bogajewiczem pracowała nad scenariuszem filmu opowiadającego o tym, jak pomogła zrobić karierę przybyłej do Ameryki Joannie Pacule. Gdy jednak Bogajewicz przystąpił do realizacji „Anny” (1987), rolę przeznaczoną dla Czyżewskiej dostała nominowana później do Oscara Sally Kirkland. Czyżewskiej wypłacono odszkodowanie.

Czyżewska uwielbiała Nowy Jork, choć po rozwodzie z Halberstamem mieszkała w coraz gorszych mieszkaniach. Była erudytką – gdy zgłębiała jakiś temat (np. kto napisał sztuki przypisywane Szekspirowi), wiedziała o tym wszystko. Pomagała Williamowi Styronowi przy tworzeniu „Wyboru Zofii” jako „konsultantka ds. polskich”.

Codziennie rano chodziła po „The New York Times”. Była nałogową palaczką: nosiła ze sobą zamykaną srebrną popielniczkę. W latach 90. przywiozła do Warszawy sztukę Johna Guare’a „Szósty stopień oddalenia”, ale nie odniosła w niej sukcesu. Jej ówczesne polskie role filmowe („Kocham kino” Piotra Łazarkiewicza, „Odwet” Tomasza Zygadły) również nie mogły równać się z dawnymi. Przestała za to pić, zajmowała się czule Halinką, czyli „najbrzydszym psem świata” znalezionym na Krakowskim Przedmieściu. Zmarła na raka przełyku. W pożegnalnym artykule „The New York Times” nazwał ją „królową bez kraju”.

Gdzie jest generał… *** – komedia, Polska 1963, reż. Tadeusz Chmielewski
wyk. Elżbieta Czyżewska, Jerzy Turek, Bolesław Płotnicki
Piątek i niedziela 18:00, Stopklatka TV

Giuseppe w Warszawie *** – komedia, Polska 1964, reż. Stanisław Lenartowicz
wyk. Elżbieta Czyżewska, Zbigniew Cybulski, Antonio Cifariello
Środa 14:40 Stopklatka TV

Wyborcza.pl

Studium apokalipsy. Kolejny sezon serialu „Żywe trupy”

Wojciech Moskal, 17.10.2014
Rick i Carl Grimes, Michonne, Daryl Dixon, sierżant Abraham Ford, Glenn i MaggieRick i Carl Grimes, Michonne, Daryl Dixon, sierżant Abraham Ford, Glenn i Maggie (Materiały prasowe stacji FOX)
Już są, szwendają się po lasach, łąkach i miasteczkach Georgii. Zombi opętane jednym pragnieniem – dopaść każdego z nas
Żywe trupy **** - serial grozy, USA 2014
wyk. Andrew Lincoln, Lauren Cohan, Chad L. Coleman sezon 5.
Odc. 1 piątek 22:55 FOX HD, odc. 2 poniedziałek 22:00 FOX HD
Sezon 4. sobota 23:20 TVP 1 
W miarę oglądania serialu „Żywe trupy” coraz częściej zadajemy sobie pytanie: kto jest gorszy – ludzie zmienieni w bestie czy bestie w ludzkiej skórze, które dla własnej korzyści nie cofną się przed żadną podłością?

Ten dysonans przyczynił się do ogromnego sukcesu serii bazującej na jednym z najbardziej eksploatowanych motywów popkultury. Finałowy odcinek 3. serii obejrzało w USA ponad 12 mln widzów, co było wówczas rekordem w historii telewizji kablowej. Pobił go… 1. odcinek serii 4. – 16 mln widzów.

Co tak fascynuje w „Żywych trupach”? Na pewno studium ludzkich zachowań w czasach apokalipsy. Bo zombi to przecież nie Obcy czy Predator, ale przyjaciel, brat, żona – ktoś, kogo jeszcze przed chwilą kochaliśmy, a kto teraz pragnie tylko nas zjeść. Jest też przejmująca samotność i brak nadziei. Już w 1. serii wyjaśniono, że wszyscy są nosicielami wirusa zombi. Czy ludzkość jest więc skazana na zagładę, czy jest jeszcze szansa?

5. seria podzielona jest na dwie części: jesienną i emitowaną na początku 2015 r. Na koniec 4. sezonu większość bohaterów dotarła do tajemniczego miejsca o nazwie Terminus. Najpierw zostali przywitani uśmiechem (fałszywym) i soczystymi stekami (aż strach spytać, z czego je zrobiono), a potem zamknięto ich w ciemnym wagonie. Ale mieszkańcy Terminusa już powinni się bać. Ostatnie zdanie Ricka brzmiało: „Zadarliście z niewłaściwymi ludźmi”.

Wyborcza.pl

 

 

Najlepszym bankiem – słoik. Szpitali mniej, czołgów więcej. „Zielone ludziki” w Polsce i na Łotwie

Wacław Radziwinowicz, Rosja, 17.10.2014
Wacław RadziwinowiczWacław Radziwinowicz (Fot. Reuters)
CO DZIŚ W ROSJI PISZCZY? Jak Rosjanie w sytuacji, kiedy rubel pikuje, realne dochody spadają, mogą ratować swoje pieniądze? – zastanawiają się dziś gazety w Rosji.
„Moskiewski Komsomolec” spadek kursu rodzimej waluty nazywa „katastrofalnym”, przypominając, że „dolar” na początku roku kosztował 32, a dziś – prawie 41 „drewnianych” (tak nazywa się tu rodzimy pieniądz).Widoków na poprawę tego „płaczliwego” według gazety stanu nie ma. Z kraju ucieknie w tym roku co najmniej 100 mld „zielonych”, w przyszłym roku wielkie prywatno-państwowe firmy typu Gazprom muszą zwrócić kredytodawcom zagranicznych kolejną setkę. Gospodarka ostro hamuje.

Nowa szkoła matematyczna: Czemu benzyna drożeje? Bo ropa tanieje

Co mają zrobić ci obywatele, którzy posiadają jakieś rublowe oszczędności. Nieść je do banków? One obiecują dziś 11 proc. rocznie, a to dwa razy mniej, niż od początku roku można było w rublach zarobić na dolarze.

Są tu jeszcze i banki, które obiecują niezłe oprocentowanie wkładów dolarowych, ale one z reguły po tym, jak nabiorą pieniędzy i ciułaczy, padają masowo. Od początku roku władze zamknęły już ponad 100 takich firm.

Rosjanie przypominają sobie, że w ich języku „banka” oznacza słoik. I znowu, jak w „szalonych” latach 90., kiedy to gnębiła ich inflacja, mówią, że najpewniejsze „banki” to te szklane – wypełnione walutą i w tajemnicy zakopane w ogródku.

Dobrą „skarbonką” są też mieszkania. Wartość lokali w Moskwie, i to liczona w walucie, od lat nie spada, a teraz nawet nieco rośnie. Popyt jest więc ogromny i dziś w stolicy średnia cena metra kwadratowego nowego mieszkania (w stanie surowym) wynosi 14,6 tys. zł.

W górę pełznie też cena benzyny. Litr AI-95 od początku roku podrożał o 11,5 proc., w przeliczeniu na nasze kosztuje 2,88 zł. W Polsce byłoby to fenomenalnie tanio. Ale Rosjan, których kraj stoi na ropie, taka cena przeraża. Opowiadają sobie taką anegdotę: „Czemu dolar drożeje? – Bo ropa tanieje. – A czemu benzyna drożeje? – Bo dolar jest coraz droższy. Wychodzi, że cena benzyny idzie w górę, bo ropa tanieje. Taką mamy nową rosyjską szkołę matematyczną”.

Putin realizuje obietnicę, medycy idą na bruk

Władze Moskwy obliczyły, że muszą przez rok zlikwidować 28 stołecznych placówek medycznych, w tym 15 szpitali. W mieście ubędzie więc 7 tys. łóżek szpitalnych (ponad 8 proc.), 1,3 tys. lekarzy i prawie 3 tys. pielęgniarek straci pracę.

Merostwo, jak pisze dziennik „RBK Daily”, tłumaczy, że musi ostro zredukować personel medyczny, by wypełnić jedną z obietnic Władimira Putina, który wracając na Kreml w maju 2012 r., zapowiedział radykalną podwyżkę pensji lekarzy.

Jedni medycy muszą więc teraz iść na bruk, by między innych można było podzielić ich pensje i w ten sposób uda się wypełnić to, co obiecywał im prezydent.

Wydaje się, że podobną operację trzeba będzie przeprowadzić w całym kraju. Lekarze z prowincji narzekają, że dostają dziś nie obiecane im przez Putina 50 tys. rubli, lecz około 20 tys. (1650 zł). W ostatnich tygodniach pracownicy pogotowia w Ufie prowadzili strajk głodowy, domagając się nie tylko podwyższenia płac, ale i wypłacenia im zaległych pensji za kilka miesięcy.

Takich problemów nie mają ludzie służący w armii. W ostatnich dwóch latach państwo, jak obiecało, powiększyło im uposażenie o 2,5-3 razy. Dziś zawodowy szeregowy ze wszystkimi dodatkami może dostawać około 50 tys. rubli, o których lekarz z prowincji wciąż tylko marzy.

A jak piszą dzisiejsze „Izwiestia”, państwo nie planuje oszczędzać na armii. Do 2016 r. tylko najbliższy nam Zachodni Okręg Wojskowy ma otrzymać około 1 tys. czołgów i 6 tys. ciężarówek.

„Zielone ludziki” to tradycja

Dzisiejszy dziennik „Wiedomosti” przypomina, że „zielone ludziki”, jak się określa żołnierzy rosyjskich, którzy w mundurach bez znaków rozpoznawczych działali na Krymie i walczą w Doniecku, mają już wieloletnią tradycję. Uzbrojonych anonimów Moskwa już dawno temu wykorzystywała przeciwko Polsce czy Łotwie.

Takie oddziały dowodzone przez kadrowych czekistów działały w latach 20. ubiegłego wieku na wschodnich kresach Rzeczpospolitej, napadając na policjantów, urzędników, atakując jednostki wojskowe i instytucje państwowe.

A główny bolszewik Władimir Lenin tak oceniał pomysł Feliksa Dzierżyńskiego wysyłającego ekspedycję anonimowych czekistów na Łotwę: – „Wspaniały plan! Udając »zielonych « (potem się ich wyprzemy), przejdziemy 20-30 km na obce terytorium, powiesimy kułaków, popów, dziedziców. Obiecuję 100 tys. nagrody za każdego powieszonego!”.

Wyborcza.pl

CBOS: PO i PiS 34 proc., SLD na trzecim miejscu

mo, 17.10.2014
Ewa Kopacz i Jarosław KaczyńśkiEwa Kopacz i Jarosław Kaczyńśki (Fot. Agencja Gazeta)
PO zrównało się z PiS i obecnie obie partie cieszą się 34-procentowym poparciem – wynika z najnowszego badania CBOS. Na trzecim miejscu znalazło się SLD z wynikiem 9 proc. To zmiana sprzed miesiąca, kiedy to pierwsze było PO (38 proc.), a drugie PiS (33 proc.).
Autor badania zwraca uwagę, że w wrześniowy, znaczący wzrost poparcia dla Platformy Obywatelskiej okazał się nietrwały. Obecnie partia zanotowała 4 proc. spadek w stosunku do października. Niewielka poprawa notowań Prawa i Sprawiedliwości wraz z Polską Razem Jarosława Gowina i Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry skutkuje remisem – po 34 proc. poparcia. Jednocześnie badanie zwraca uwagę, że pomimo spadku popularności PO cieszyła się takim poparciem ostatnio w listopadzie 2012 roku (wtedy jednak miała 16-punktową przewagę nad PiS).Na trzecie miejsce powróciło SLD z wynikiem 9 proc. i nieznacznym wzrostem poparcia o 3 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Wyprzedziło w ten sposób PSL, który stracił 1 pkt proc. i osiągnął 6 proc. Swój wynik poprawił także Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego (7 proc., wzrost o 1 pkt), powtarzając tym samym wynik z sierpnia, najlepszy w historii badania CBOS.

Gdyby wybory do parlamentu odbywały się w połowie października, do Sejmu nie dostałyby się Twój Ruch (2 proc.), Polska Partia Pracy – Sierpień ’80 (2 proc.) i Prawica Rzeczpospolitej (0 proc.).

Wyniki z CBOS znacznie różnią się od sondażu TNS z września. Według tego drugiego w ubiegłym miesiącu największą popularnością cieszyło się PiS (31 proc.), zaraz potem PO (27 proc.), a na trzecim miejscu SLD (10 proc.). PSL i KNP dostały według ubiegłego badania TNS kolejno 7 i 5 proc.

Udział w Wyborach do Sejmu i Senatu zapowiedziała ponad połowa uprawnionych (55 proc.), podobnie jak w październiku. 26 proc. badanych zapowiedziało, że na pewno nie pójdzie do urn, a co piąty ankietowany (19 proc.) nie jest jeszcze zdecydowany.

Sondaż przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 9-15 października 2014 roku na liczącej 919 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz