RSS
 

Biskupi

 

Duchowni na święta: o gorszącej „niedojrzałości społecznej” par żyjących bez ślubu i kryzysie prokreacji

kospa, pap, kai, 25.12.2014
Abp Stanisław GądeckiAbp Stanisław Gądecki (Fot. Łukasz Węgrzyn / Agencja Gazeta)

- Małżeństwa i rodziny przeżywają dzisiaj w Europie potrójny kryzys: jej tożsamości, misji prokreacyjnej a także kryzys misji wychowawczej i edukacyjnej rodziny – mówił podczas pasterki przewodniczący Episkopatu, metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Abp Józef Michalik przekonywał, że traktowanie wiary jako sprawy drugorzędnej jest sprowadzaniem człowieka wyłącznie do wymiaru biologicznego.
Abp Stanisław Gądecki mówił podczas pasterki, że „wszystko, co cenimy w europejskiej kulturze zostało zbudowane dzięki rodzinie”. – Silna, zdrowa i spełniająca swoją funkcję rodzina jest fundamentem cywilizacji i przyszłością Europy – przekonywał.

Ale przewodniczący Episkopatu zwrócił od razu uwagę, że „małżeństwa i rodziny przeżywają dzisiaj w Europie potrójny kryzys”. – Najpierw kryzys jej tożsamości, następnie kryzys misji prokreacyjnej, w końcu także kryzys misji wychowawczej i edukacyjnej rodziny. Ten potrójny kryzys jest skutkiem porzucenia przez rodzinę Dekalogu jako fundamentu. Ten kryzys rodziny jest właściwie owocem kryzysu wiary – mówił.

„Niedojrzałość społeczna” osób żyjących bez ślubu

Abp Gądecki skrytykował wspólne mieszkanie par bez ślubu. – Jest to udawanie małżeństwa przez osoby, które małżonkami nie są. Idzie tu o ludzi, którzy rozpoczynają pożycie małżeńskie przed ślubem i traktują ten etap jako swoistą próbę przyszłego, wspólnego życia, wywołując zazwyczaj zgorszenie – powiedział. Zdaniem hierarchy problem dotyczy licznej grupy młodych, „objawiających niedojrzałość zarówno społeczną, jak i religijną”.

Ale przewodniczący Episkopatu przekonywał, że rodzina w ogóle stała się ofiarą nieprzypadkowej agresji – od zewnątrz atakuje ją ideologia, między innymi „genderyzm”, która przez osłabienie rodziny chce wzmocnić swoje wpływy.

Ale zagrożeń jest więcej: „promowanie zjawiska rozwodów” przez główny nurt kultury, „zapatrzony w siebie indywidualizm”, odbieranie dzieci rodzicom z wątpliwych powodów („otyłość dziecka, trudne warunki materialne rodziców, brak pracy rodzica lub brak opieki nad dziećmi, gdy rodzic jest w pracy). – W olbrzymiej większości dotyczy to rodziców, którzy nie są zdemoralizowani i nie wywodzą się z rodzin patologicznych, ale zgłaszają się po pomoc materialną do opieki społecznej – przekonywał hierarcha.

Życie bez wiary, czyli cofnięcie się do wymiaru biologicznego

W Przemyślu abp Józef Michalik stwierdził, że współcześnie kultura europejska nie tylko wstydzi się wiary, ale wykreśla ten element, który jest bardzo ważny w pełnym rozwoju każdego człowieka. – Dzisiaj jesteśmy świadkami duchowych niedomagań nowoczesności. Jesteśmy świadkami wydziedziczenia, zerwania z tradycją, odejścia i wykorzeniania z tego, czym przez dwa tysiąclecia żyliśmy – mówił.

Metropolita przemyski i były przewodniczący Episkopatu podkreślił, że traktowanie wiary jako sprawy drugorzędnej jest zubożeniem człowieka i cofaniem go wyłącznie do wymiaru biologicznego. Dlatego przestrzegał przed relatywizmem moralnym.

- Myślę, że dzisiaj świat i nasza ojczyzna bardzo potrzebuje mocnego wymiaru duchowego, nasza ojczyzna i Europa musi się odrodzić moralnie. Musi odważnie przyjąć mocniejsze fundamenty przyszłości, bo jeśli tego nie uczyni, relatywizm będzie nas dalej niszczył – powiedział abp Michalik.

„Nie ma świata bez Boga, taki świat przestałby istnieć”

Podczas pasterki w Katedrze Wawelskiej kard. Stanisław Dziwisz podkreślił, że „nie ma świata bez Boga, bo taki świat przestałby istnieć”, a Bóg jest wszędzie, gdzie tam, gdzie człowiek żyje i pracuje, gdzie kocha i jest kochany, gdzie cierpi i umiera. – Nie przeszkadzajmy więc Bogu, by miał również dostęp do naszych serc, do naszych rodzin, do naszych środowisk nauki, kultury, gospodarki, polityki i pracy – przekonywał.

- Niech troska o dobro wspólne łączy nas wszystkich, a nie dzieli. Wystrzegajmy się jałowych sporów i kłótni, akceptując życzliwie jedni drugich – apelował. – Przecież więcej nas wszystkich łączy niż dzieli, a to, co dzieli, nie musi stwarzać przepaści, lecz może i powinno prowadzić do spotkania i dialogu.

„Jakby Kościół był odpowiedzialny za wszelkie zło…”

Abp Wacław Depo mówił, że,,ta noc, podobnie jak noc Golgoty i Zmartwychwstania były i będą ośmieszane i eliminowane z życia publicznego”. – Stąd podczas Adwentu ukazywano skandale, zgorszenia w Kościele, tak jakby wiara i Kościół były odpowiedzialne za wszelkie zło i brak pokoju w świecie – przekonywał podczas pasterki w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

Metropolita częstochowski ocenił, że „nienawiść do narodzonego Emmanuela, Chrystusa daje się zauważyć w Europie, świecie i w Polsce”. I dodał: ,- Celebryci ogłaszali, że nigdy nie śpiewają kolęd.

wyborcza.pl

Dodaj komentarz