RSS
 

Wio w snach

 

„Bardzo dobrze, że policjanci nie przestraszyli się Wiplera, ale też należy zrozumieć posła” [KOMENTARZ]

Marek Sterlingow, 06.11.2014
Ujęcie z nagrania z monitoringuUjęcie z nagrania z monitoringu (Fot. SuperExpress.tv)
Zbójeckie prawo Wiplera – bronić się, a nawet oskarżać, ale policja musi zachować zimną krew. Sąd zadecyduje.
Ujawnione przez Wiplera nagranie nic nie rozstrzyga . Nie wiemy, czy policjanci mieli prawo poczuć się zagrożeni. Nie wiemy, jakie polecenia wydawali. Jak odebrali gesty i słowa trzech podpitych facetów? Zdecydowali się użyć gazu, pałek i kajdanek. Opanowali sytuację. Bardzo dobrze, że nie przestraszyli się pohukiwań Wiplera, że jest posłem. Bo co to był za argument? Jak poseł, to znaczy, że „rządzi” w mieście? Bardziej kompromitujące by było, gdyby policjanci usłużnie zasalutowali i pozostawili pijaków na drodze.Co widać na filmie? Analizujemy klatka po klatce >>>

 

Ale należy zrozumieć też Wiplera. Wyszedł na imprezę. Nawet podpity, nie uważał się za zagrożenie dla porządku publicznego. A dostał gazem, oberwał 12 razy pałą i wylądował w szpitalu. Kto by tak chciał?

„Usłyszałem krótko: ‚Wyp***j, bo dostaniesz wpie***l.’” Przeczytaj rozmowę z Przemysławem Wiplerem >>>

Policja jest od tego, żeby zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Tym, którzy chcą spokojnie iść ulicą, nie czując zagrożenia ze strony pijaków. Ale też nie powinna bez potrzeby maltretować ludności, która chce się pobawić. Przecież od tego właśnie są zakątki z knajpami i nocne kluby.

Wipler pozuje na ofiarę, która walczy z brutalnością służb. Tak, zgadzam się, służbom należy patrzeć na ręce. Ale o co walczy Wipler? O prawo do przekonywania policjantów, że jego koledzy mogą słaniać się na nogach na jezdni. Popieram to w sposób umiarkowany.

Bardzo dobrze się stało, że to Wipler ujawnił ten film, a nie wyciekł on z prokuratury. Poseł ma zbójeckie prawo się bronić, a nawet oskarżać. Jego głos jest donośny, a część mediów przyjmuje jego narrację. I dobrze. Ale policja powinna zachować zimną krew. Będzie mogła przedstawić w sądzie dowody – film, zeznania świadków i powołać się na procedury, jakie w takich wypadkach się stosuje.

O tym, że poseł oberwał, zadecydowały niuanse, których nie znamy – jedno słowo, jakiś gest. Te niuanse będą zapewne decydujące w sądzie.

gazeta.pl

Kopacz jak Marks i Lenin, PO się panoszy, a TVP łamie konstytucję, czyli co biskupi widzą w telewizji

Michał Wilgocki, 06.11.2014
Arcybiskup Stanisław GądeckiArcybiskup Stanisław Gądecki (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)
Ewa Kopacz walczy z krzyżem i religią zupełnie jak Marks i Lenin, partia rządząca się rozpanoszyła, a TVP promuje homoseksualizm i tym samym narusza święte zapisy konstytucji – tak można by podsumować ostatnie wypowiedzi polskich biskupów z ostatnich dni. Wszystkie dotyczyły… spotów telewizyjnych.
Spotową ofensywę rozpoczął w środę na łamach „Naszego Dziennika” abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu. W ostrych słowach skrytykował spot wyborczy Platformy Obywatelskiej. Film rozpoczyna się od kłótni polityków. „A kto nazwał most nazwiskiem zdrajcy?”, „Wy potraficie tylko zdejmować krzyże i błaznować!”, „Nie macie moralnego prawa rządzić” – krzyczą do siebie nawzajem. W pewnym momencie Ewa Kopacz zamyka drzwi do sali, w której siedzą.- Chcę, by samorządowcy nie zajmowali się bzdurami, ale rozwiązywali wasze problemy – mówi Kopacz.

To sformułowanie nie spodobało się abp. Gądeckiemu, czemu dał wyraz w komentarzu dla „Naszego Dziennika”.

„Ciągle nie brakuje ludzi, którzy całkiem na serio walczą z krzyżem i z Kościołem, gdyż tak jak Marks i Lenin uważają religię, a szczególnie chrześcijaństwo, za przeszkodę w zbudowaniu ‚nowego świata’” – podkreśla arcybiskup. „Usuwanie krzyży z miejsc publicznych, urzędów, szkół kojarzy się z czasami totalitarnymi, do których nikt nie chciałby wracać. A jednak nie brakuje też takich, którzy chcą nas przekonać, że krzyż w miejscu publicznym jest oznaką państwa wyznaniowego. Ludzie tej kategorii nie rozumieją, że państwo nie powinno być ani wyznaniowe, ani laickie. Państwo powinno być normalne, to znaczy takie, które szanuje własną historię, tradycję i tożsamość” – twierdzi abp Gądecki.

Jego zdaniem krzyż ma prawo do obecności w przestrzeni publicznej. „Jest znakiem naszej kulturowej tożsamości i nikogo nie obraża, zawiera bardzo czytelne przesłanie, że Bóg cierpiał i przez cierpienie jest z nami. Jest to treść, która nikogo nie atakuje, a wielu pomaga godnie żyć” – dodaje ks. abp Stanisław Gądecki.

„Partia się rozpanoszyła”

Także o krzyżu i także na łamach „Naszego Dziennika” pisze dziś emerytowany biskup kielecki Kazimierz Ryczan. Hierarcha odnosi się do dwóch spotów – wyborczego z Ewą Kopacz, a także promocyjnego, nakręconego na zlecenie MSZ, mającego reklamować Polskę za granicą. Kiedy tylko resort pokazał film, podniosły się głosy, że na Giewoncie brakuje krzyża. Reżyser tłumaczył portalowi Wyborcza.pl, że Giewont bez krzyża jest projekcją wyobraźni małego chłopca, który próbował sobie wyobrazić skalnego giganta.

„To, co pokazuje spot wyborczy Platformy Obywatelskiej, gdzie próbuje się grać krzyżem, czy spot, który ma promować Polskę bez krzyża na Giewoncie, nie przedstawia naszej Polski, ale Polskę ideologicznych przewidzeń realizowanych za unijne pieniądze” – pisze biskup Ryczan.

„Premier ma reprezentować Naród, a nie jakąś grupkę ludzi uczulonych ideologicznie na obecność krzyża i Pana Boga. Po siedmiu latach sprawowania władzy partia rządząca rozpanoszyła się, stworzyła sytuację, w której Polacy są zdegradowani do rzeczy bardzo przyziemnych, aczkolwiek potrzebnych, a mianowicie do poszukiwania pracy i chleba, a nie myślenia o wartościach” – dodaje.

„TVP łamie konstytucję”

Z kolei abp Wacław Depo, przewodniczący Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu, wystosował list do Jana Dworaka, szefa KRRiT, w sprawie innego spotu – „Najbliżsi obcy”. Film przygotowany przez Kampanię przeciw Homofobii przedstawia dzień z życia pary kobiet: śmieją się, kłócą, wspólnie spacerują, modlą się, a na koniec świętują wraz z rodziną kolejną rocznicę związku. Spot kończy wypowiedź lektorki: „W świetle polskiego prawa osoby żyjące w związkach partnerskich są dla siebie zupełnie obce. Zmień to, wyraź swoje poparcie”, a na ekranie widać planszę z odesłaniem na stronę internetową www.zwiazkipartnerskie.pl. Spot będzie emitowany w TVP.

„Emitowanie w telewizji publicznej spotu promującego związki homoseksualne osłabia pozycję małżeństwa i rodziny, których ochronę gwarantuje Konstytucja RP. Ponadto treści zawarte w spocie stanowią naruszenie ustawy o radiofonii i telewizji, która stanowi, iż istnieje obowiązek poszanowania przekonań religijnych odbiorców, zwłaszcza chrześcijańskiego systemu wartości. Zgodnie z tą ustawą programy i inne usługi powinny respektować chrześcijański system wartości oraz służyć umacnianiu rodziny. Emisja spotu promującego homoseksualizm narusza zatem przepisy prawa polskiego” – pisze arcybiskup.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz