RSS
 

Sikorski, CIA

 

Urodziny na koszt resortu? MON zaprzecza i wysyła fakturę. Sikorski: „Będzie pozew. Dość oszczerstw”

karslo, PAP, 10.12.2014
Radosław SikorskiRadosław Sikorski (KACPER PEMPEL/REUTERS)

Prokuratura zbada, czy Radosław Sikorski wyprawił urodziny za 200 tys. zł, które pochodziły z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. „Przelew na konto ministerstwa był z prywatnego konta” – mówi rzecznik MON „Rzeczpospolitej”. Radosław Sikorski zapowiedział złożenie pozwu ws. tych doniesień. MON na dowód wysyła fakturę.
Resort zaprzeczył, by poniósł koszty imprezy i poinformował, że to Sikorski, jako osoba prywatna zapłacił za nią. MON wysłał portalowi Gazeta.pl fakturę, która dowodzi, że Sikorski wpłacił na konto resortu 13 tys. 952 zł 91 groszy.

„Dość oszczerstw. Będzie pozew ws. insynuacji, jakoby MON płacił za moją imprezę urodzinową. Dziś pokażę dowód zapłaty” – napisał Sikorski na Twitterze.

Dyrektor Gabinetu Marszałka Sejmu opublikował też na Twitterze potwierdzenie przelewu, który za wynajem ośrodka wykonał Sikorski.

Uroczystość miała się odbyć w zeszłym roku w pałacyku MON w Helenowie. Koszt imprezy w całości miał pokryć resort obrony - podaje Radio Zet. Pozostałe dwa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Radosława Sikorskiego dotyczą wykorzystania samochodu prywatnego ministra i pobieranie za to tzw. kilometrówki niezgodnie z rzeczywistymi przejazdami.

MON: Sikorski wpłacił 13 tys. 952 zł 91 groszy

MON zaprzecza jednak tym oskarżeniom. Rzecznik prasowy MON Jacek Sońta podkreślił, że koszty imprezy w Helenowie – 14 tys. zł – poniósł Sikorski jako osoba prywatna, a nie resort obrony. Jak poinformował na Twitterze, impreza odbyła się 23 lutego zeszłego roku, fakturę wystawiono 28 lutego, a przelew został dokonany 7 marca.

W wydanym nieco później oświadczeniu Sońta podkreślił, że informacja o rzekomym poniesieniu przez MON kosztów prywatnej imprezy jest nieprawdziwa. – Nie jest prawdą, że resort obrony narodowej poniósł z tego tytułu jakiekolwiek koszty – napisał rzecznik MON.

„Pan marszałek Sejmu Radosław Sikorski, ówczesny minister spraw zagranicznych, zorganizował w 2013 r. imprezę okolicznościową na terenie Ośrodka Reprezentacyjnego MON w podwarszawskim Helenowie. Uczynił to jako osoba prywatna, zgodnie z obowiązującym wówczas statutem Ośrodka. Zgodnie z wymogiem wystąpił o stosowną zgodę, a po otrzymaniu rachunku uregulował należność związaną z wykorzystaniem Ośrodka” – oświadczył Sońta.

Prokuratura okręgowa bada zgłoszenia

Prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformowała, że zawiadomienia ws. Sikorskiego wpłynęły we wtorek drogą elektroniczną. – Złożyła je ta sama osoba fizyczna. Dwa z nich dotyczą przekroczenia uprawnień przez ministra Radosława Sikorskiego w związku z rozliczaniem ryczałtów za przejazdy samochodem prywatnym, a trzecie dotyczy zorganizowania przez ministra urodzin w pałacyku MON w Helenowie – poinformowała.

Jak dodała, prokuratura wdrożyła we wszystkich tych sprawach jedno postępowanie sprawdzające. – Zawiadomienia wpłynęły od tej samej osoby, dotyczą tej samej osoby, więc postępowanie jest jedno – powiedziała prokurator.

Prokuratura Generalna bada zawiadomienia

Zawiadomienia o nadużyciach związanych z nieprawidłowościami w rozliczaniu delegacji badała początkowo Prokuratur Rejonowa Warszawa-Śródmieście, która odmówiła wszczęcia śledztwa, uznając, że nie było przestępstwa, bo potwierdzono, iż w tym czasie Sikorski w celu wykonywania obowiązków poselskich korzystał z prywatnego, a nie służbowego samochodu. Prokuratura okręgowa uznała tę decyzję za słuszną. Swoją decyzję, wraz z analizą przekazała Prokuraturze Generalnej. – Na tej podstawie Andrzej Seremet do końca tygodnia wyda swoja opinię w tej sprawie – powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik Mateusz Martyniuk.

Wydatki na podróże prywatnym autem

Sprawa rozliczeń korzystania przez posłów z prywatnych samochodów powróciła po poniedziałkowej publikacji tygodnika „Wprost”, który napisał, że Sikorski, jeszcze jako minister spraw zagranicznych, a także minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i wiceminister zdrowia Sławomir Neumann pobierali z kancelarii Sejmu duże kwoty jako zwrot kosztów za używanie prywatnych aut do poselskich wyjazdów. W przypadku Sikorskiego – zaznacza tygodnik – działo się tak, choć jako szef MSZ miał do dyspozycji samochód służbowy i ochronę BOR.

Sikorski: „Nie ma w tym nic nagannego”

Sikorski w reakcji na publikację powiedział, że wykorzystywał jedną trzecią limitu kilometrowego przeznaczonego na podróże krajowe posła. Poinformował, że Prezydium Sejmu zajmuje się kwestią systemu dot. rozliczeń wyjazdów parlamentarzystów i ministrów. – Jak państwo posłowie pewnie zaświadczą – limit kilometrowy na podróże krajowe w Sejmie jest niewysoki, łatwo go przekroczyć – mówił dziennikarzom marszałek. Dla porównania powołał się na rozliczenia wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (PiS), który według niego w dwa lata tej kadencji rozliczył tyle, co on w siedem lat. – W czym nie ma nic nagannego, bo jego okręg wyborczy jest jeszcze dalej od mojego. Po prostu, tak jak ja, czasami pewnie jeździł samochodem służbowym, a czasami prywatnym – mówił Sikorski.

Sikorski zapewnił też, że posłowie pełniący jednocześnie funkcje ministrów starają się zawsze rozdzielać te obowiązki. – Gdybyśmy tego nie robili, to można by nam postawić odwrotne zarzuty – że korzystamy z transportu ministerialnego do politycznych czy poselskich zadań – zauważył.

Gazeta.pl

Ujawniono raport o stosowaniu tortur przez CIA. Metody były brutalne i nie przyniosły żadnych efektów

MT, PAP, 09.12.2014
Siedziba CIASiedziba CIA (LARRY DOWNING/REUTERS)

Tortury stosowane przez CIA były metodami wykraczającymi poza prawo i były dużo bardziej brutalne, niż sądzono. Agencja okłamywała prezydenta, a jej drastyczne działania nie przyniosły efektów – wynika z miażdżącego dla CIA raportu amerykańskiego Senatu.
Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) stosowała wobec przesłuchiwanych więźniów drastyczne tortury, w dużo większym stopniu niż dotychczas ujawniano – wynika z raportu opublikowanego przez Senat USA. Dowiadujemy się z niego, jakie brutalne metody zdobywania informacji były stosowane przez agencję.Z raportu wynika też, że CIA okłamywała prezydenta USA w kwestii zakresu stosowanych metod, a także ich skuteczności. Okazuje się, że stosowanie tortur nie pozwoliło agencji na uzyskanie ani jednej kluczowej informacji – pisze serwis Daily Beast.

W liczącym 525 stron raporcie podsumowującym badania Senatu nie padają nazwy państw, które współpracowały z USA i zgodziły się mieć na swym terytorium tajne ośrodki CIA. Nazwy miejsc, w których przetrzymywani byli więźniowie, zakodowano kolorami – „zielone”, „niebieskie” czy „czarne” miejsce zatrzymań. Utajnione pozostały też nazwiska agentów, którzy przeprowadzali brutalne przesłuchania.

Cały dokument ma ponad 6,7 tys. stron i dotyczy programu tzw. wzmocnionych technik przesłuchań, który CIA prowadziła w tajnych ośrodkach za granicą, utworzonych w ramach walki z terroryzmem po zamachach z 11 września 2001 r., za prezydentury George’a W. Busha.

Waterboarding i ośrodek bez nadzoru

Wśród metod stosowanych przez CIA był między innymi warterboarding. Wcześniej agencja twierdziła, że tę zakazaną przez prawo międzynarodowe torturę, polegającą na wywołaniu wrażenia topienia się, zastosowała tylko wobec trzech więźniów. Z dowodów opisanych w raporcie wynika, że przypadków tych mogło być znacznie więcej, a na skutek jej stosowania jeden z więźniów wielokrotnie był bliski faktycznego utopienia się.

Jak pisze Daily Beast, który zapoznał się z raportem wcześniej, CIA we wrześniu 2002 roku otworzyła więzienie, prawdopodobnie w Afganistanie, w którym niewykwalifikowani pracownicy przeprowadzani nieautoryzowane przesłuchania bez nadzoru. Ośrodek ten miał być prowadzony przez oficera CIA mającego pewne problemy, które powinny były zdyskwalifikować go z pracy dla agencji.

„Ciemne Więzienie”

W listopadzie 2002 roku, pisze Daily Beast, jeden z przetrzymywanych przez CIA więźniów zmarł najprawdopodobniej z wyziębienia po tym, jak był trzymany w celi półnago, przykuty łańcuchem do podłogi. Przypomina to znany przypadek właśnie z więzienia w Afganistanie, które przez przetrzymywanych tam nazywane było „Ciemnym Więzieniem”. Pracownik Senatu, który pod warunkiem zachowania anonimowości przedstawił dziennikarzom dodatkowe szczegóły z raportu, stwierdził, że w placówce tej było ciemno i przypominała ona lochy. Eksperci, którzy ją odwiedzali, stwierdzali, że nigdy wcześniej nie widzieli amerykańskiego więzienia, w którym ludzie przetrzymywani byliby w tak złych warunkach. CIA miało do tego zmuszać tam więźniów ze złamaniami nóg do stania w pozycjach sprawiających im szczególny ból, mimo że wcześniej agencja obiecywała, że nie będzie poddawać rannych więźniów praktykom, które pogarszałyby ich stan.

180 godzin bez snu

Komisja ds. Wywiadu Senatu, która sporządziła raport, odkryła również, że w pewnym momencie CIA zaczęła stosować wobec więźniów swoje najbardziej brutalne techniki od samego początku procesu przesłuchiwania, nie stosując najpierw metod łagodnych. Jak pisze Daily Beast, w wielu przypadkach tortury trwały bez przerwy przez wiele dni lub tygodni. Więźniowie byli też traktowani w sposób zaprzeczający temu, co deklarowano Departamentowi Sprawiedliwości.

W raporcie ustalono też, że co najmniej pięć przetrzymywanych osób poddawano karmieniu i nawadnianiu przez odbyt bez udokumentowanych wskazań medycznych do takiego działania. Innych pozbawiano możliwości snu, nawet na 180 godzin. W jednej z placówek więźniów przetrzymywano w ciemnych pomieszczeniach z głośną muzyką lub hałasem, gdzie do dyspozycji mieli tylko wiadro na odchody.

Dwóch psychologów zarobiło 80 mln dolarów

Z raportu Senatu dowiadujemy się też, że CIA przy prowadzeniu programu przesłuchań polegało w bardzo dużej mierze na dwóch psychologach, którzy nie mieli żadnego doświadczenia ani wiedzy w kwestiach przesłuchiwania, Al-Kaidy, przeciwdziałania terroryzmowi czy chociażby odpowiednich języków. W 2005 roku założyli oni firmę, której CIA zlecała pracę nad 80 proc. procesu przesłuchiwania więźniów. Firma otrzymała od CIA ponad 80 mln dolarów.

Brutalność nie była skuteczna

Według raportu stosowanie tortur przez CIA nie przyniosło jednak pożądanych efektów. Nie uzyskano w ten sposób informacji na temat grożących Stanom Zjednoczonym ataków terrorystycznych. Nie stwierdzono wprawdzie, że brutalne przesłuchania nie przyniosły żadnych efektów, ale odrzucono zapewnienie ze strony CIA, że informacji zdobytych w ten sposób nie udałoby się uzyskać w inny sposób. Komisja uznała wręcz, że powszechnie potępiane techniki CIA przypominają te stosowane przez reżimy w czasie zimnej wojny w celu uzyskiwania fałszywych zeznań.

CIA przyznało, że nigdy nie skontrolowało w wystarczający sposób efektywności stosowania wobec więźniów brutalnych metod.

O historii CIA i tajnych operacjach służb specjalnych przeczytaj w książkach >>

Umowa z Polską?Mimo że raport nie podaje nazw państw, z którymi współpracowała CIA, w raporcie pojawia się między innymi ośrodek nazwany Detention Site Blue. – Doszliśmy do wniosku, na podstawie wcześniej dostępnych informacji, że Polska została oznaczona jako ‚miejsce niebieskie’ (DETENTION SITE BLUE) – powiedział prawnik John Sifton z organizacji Human Rights Watch, która jako pierwsza pisała już w 2005 roku, że tajne więzienia CIA znajdowały się w Polsce i Rumunii.

Również według prezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Adama Bodnara ośrodek „niebieski” znajdował się w Polsce. Bodnar zwraca uwagę na stronę 74. raportu senackiej komisji ds. wywiadu, gdzie jest podrozdział pt. „Napięcia z państwem (…) odnoszące się do punktu zatrzymań CIA i przyjmowania nowych zatrzymanych”.

Mowa tam o tym, że państwo to – które zgodnie z raportem w grudniu 2002 r. przyjęło dwóch więźniów: Abu Zubajdę i al-Nashiriego – zaproponowało CIA zawarcie pisemnego porozumienia co do roli i odpowiedzialności CIA, którego zawarcia Agencja ta ostatecznie odmówiła.

Miliony dolarów za większą elastyczność?

Według raportu cztery miesiące po tym, jak punkt zatrzymań w tym państwie zaczął przyjmować więźniów CIA, państwo to odmówiło przyjęcia Khalida Shaykha Muhammada. Decyzja ta została cofnięta po tym, jak ambasador USA interweniował w imieniu CIA u „politycznego kierownictwa” tego państwa – dodał raport. „W następnym miesiącu CIA dostarczyła (…) milionów dolarów temu państwu” – napisano w raporcie. Według niego po tym fakcie państwo to stało się bardziej elastyczne, jeśli chodzi o przyjmowanie więźniów.

Raport podał też, że potem oficjele tego państwa wyrazili swe „głębokie ubolewanie”, że CIA nie umiała dochować tajemnicy w całej sprawie, i że państwo to nie zostało uprzedzone, gdy w 2006 r. prezydent George Bush przyznał, że był taki program CIA. Według raportu CIA uznała to za „poważny cios” dla relacji USA z tym państwem.

- Jestem tym zszokowany; za pieniądze złamaliśmy konstytucję – powiedział Bodnar. Wiąże on te fakty z ujawnieniem w styczniu br. przez amerykańską prasę, że Polska miała dostać od USA 15 mln dolarów w zamian za tajne więzienie CIA na swym terytorium. Czytaj więcej na ten temat >>>

Okłamywanie prezydenta

Wewnętrzny raport CIA wykazał też, że agencja wprost okłamywała Biały Dom. Nieścisłości pojawiały się w sposobie przedstawiania skuteczności działań agencji i wprowadzało w błąd prezydenta – pisze Daily Beast. Senat wykazał też, że na pytania ze strony Białego Domu odpowiadano niezgodnie z prawdą lub w sposób niekompletny. Według senatorów, te metody wykraczały daleko poza granice prawa, a CIA nie uzyskała zgody prawników administracji republikańskiego prezydenta George’a W. Busha na ich stosowanie.

Dokument stwierdza też, że spośród 119 więźniów przetrzymywanych przez CIA w tajnych ośrodkach, przynajmniej 26 było zatrzymanych w wyniku pomylenia ich tożsamości lub błędów wywiadu.

W raporcie jest też mowa o zastosowaniu groźby przemocy seksualnej z użyciem miotły wobec jednego z przesłuchiwanych, a nawet groźby egzekucji.

Przed publikacją raportu siły USA na świecie zostały postawione w stan podwyższonej gotowości – informował w Bagdadzie ustępujący szef Pentagonu Chuck Hagel. – Poleciłem wysokim dowódcom wojskowym postawić w stan podwyższonej gotowości” siły USA na całym świecie – mówił amerykański minister obrony, zastrzegając, że na razie nie stwierdzono żadnego zagrożenia.

Poniżej raport Senatu w języku angielskim:

Committee Study of the Central Intelligence Agmcy’s Detention and Interrogation Program


https://www.scribd.com/embeds/249651662/content?start_page=1&view_mode=scroll&show_recommendations=true

10 tys. Niemców przeciw „islamizacji Zachodu”: „Niech wracają do siebie”>> 

TOK FM

Dodaj komentarz