RSS
 

PO zmiana

 

Zmiana warty w Platformie. Jaka będzie partia Kopacz?

Renata Grochal, 10.11.2014
W sobotę na konwencji Platformy Donald Tusk przekazał władzę w partii premier Ewie Kopacz W sobotę na konwencji Platformy Donald Tusk przekazał władzę w partii premier Ewie Kopacz (Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta)

Ewa Kopacz chce być odnowicielką PO i rzecznikiem zwykłych Polaków. Czy uda jej się przekonać wyborców, że będzie lepsza od Donalda Tuska?
Po 11 latach Platforma Obywatelska zmieniła przywództwo. W sobotę w warszawskiej hali Expo, w obecności tysiąca działaczy, Donald Tusk, który rządził partią od 2003 r., przekazał władzę pierwszej wiceprzewodniczącej – premier Ewie Kopacz (sam pozostanie honorowym przewodniczącym PO). Tusk od grudnia będzie szefem Rady Europejskiej. To najwyższe stanowisko w strukturach UE, które obejmie Polak. Kopacz będzie pełnić obowiązki szefa PO do 2015 r. Wtedy partia wybierze nowego przewodniczącego w powszechnych wyborach.

Kopacz dziękowała Tuskowi za „przyjaźń silniejszą niż polityka”. Ciekawe, co by powiedział siedzący w pierwszym rzędzie Grzegorz Schetyna, któremu Tusk dedykował przed kilkoma laty słowa, że w polityce nie ma przyjaźni?

Wymiana premiera i lidera partii – przynajmniej na razie – wyszła PO na dobre. Przez siedem lat rządów Tusk się zużył. Platforma o włos wygrała eurowybory i jeszcze kilka miesięcy temu wiele wskazywało na to, że w wyborach samorządowych straci połowę sejmików. Pod nowym przywództwem partia dostała nowy tlen. Trudno sobie wyobrazić lepszą zmianę warty niż awans szefa, co zresztą przyznał sam Tusk, wyznając na konwencji, że jego „chłopięcym marzeniem było zejść ze sceny niepokonanym”.

Platforma odbiła się w sondażach i ma spore szanse wygrać ósme z rzędu wybory. Z pomocą przyszedł – nie pierwszy raz – PiS. Wpadka trójki posłów ze słynnym już lotem do Madrytu przyćmiła wyniki audytu siedmiu lat rządów Tuska, którym PiS próbował zainteresować w weekend opinię publiczną. Madrycki wybryk na ostatniej prostej kampanii z pewnością PiS nie pomoże. Jednak nawet jeśli PO straci w wyborach samorządowych kilka sejmików na ścianie wschodniej, to przywództwu Kopacz na razie to nie zagrozi. Wielu rozmówców w kuluarach sobotniej konwencji podkreślało, że zasługą nowej premier jest wzrost sondażowy Platformy i wyjście na prowadzenie przed PiS. Poza tym w Platformie powątpiewają, by PiS – nawet jeśli wygra na ścianie wschodniej – był w stanie zbudować koalicję, by rządzić w sejmikach. Kilka miesięcy przed wyborami SLD będzie raczej wolał wchodzić w alianse z Platformą, licząc na koalicję rządową po wyborach parlamentarnych w 2015 r. A to oznacza, że w niektórych województwach może rządzić trójkoalicja PO-PSL-SLD, nawet pomimo słabszego wyniku.

Zmiana warty w PO umożliwia Platformie nowe otwarcie i walkę z największą słabością: wizerunkiem partii oderwanej od ludzi i zajętej załatwianiem swoich interesików. Dlatego w sobotę Kopacz mówiła, że pierwszym przykazaniem PO jest dbać o sprawy zwykłych ludzi.

Pani premier, która z każdym przemówieniem staje się coraz lepszym mówcą, tak jak niegdyś Tusk, podkreślała, że ani ona, ani Donald Tusk, „nie pochodzą z elit”. – Tusk wychował się na gdańskim podwórku, a ja w Radomiu. On malował w opozycji kominy, a ja leczyłam wiejskie dzieci - mówiła. To dość ryzykowny zabieg, by po siedmiu latach u władzy stawiać się poza establishmentem, ale – jak widać w sondażach – na razie wyborców to przekonuje. Kopacz deklarowała, że dla ludzi PO „nie ma lepszych domów i lepszych rodzin. Nie ma lepszych miast czy wsi”. – Mówię o tym, byśmy pamiętali, skąd przyszliśmy i że stanowiska nie czynią ludzi lepszymi – podkreślała Kopacz, dodając, że wierzy w „Polskę bez kompleksów”. To było skierowane do młodych, wychowanych już w wolnej Polsce, którzy czują się obywatelami UE.

Kopacz podjęła też walkę o głosy niezdecydowanych, którzy odwrócili się od Platformy rozczarowani jej rządami, ale nie znaleźli dotąd żadnej partii. To do nich były zaadresowane słowa o tym, że przejmuje ona przywództwo nad partią, która „nie jest wolna od błędów i musi odbudować zaufanie Polaków”.

Jak Kopacz chce to zrobić? W sobotę zadeklarowała, że Platforma powinna być taka jak na początku. Na razie ze słów Kopacz wynika, że tę odnowę – oprócz zbliżenia się do ludzi – widzi w większej obywatelskości PO. Wyrazem tego ma być obiecany budżet obywatelski w każdej gminie, w której po wyborach samorządowych będzie rządzić Platforma.

W przeciwieństwie do Tuska, który lubił przed wyborami podgrzać polaryzujący spór PO-PiS, Kopacz będzie obniżać poziom politycznych emocji. Ta nowa polityka miłości ma polegać na przygotowaniu katalogu spraw, które mogą zostać wyłączone z politycznego sporu, takich jak polityka zagraniczna, samorządy czy energetyka. Jednak rok wyborczy, który sprzyja raczej podkreślaniu różnic między partiami, niezbyt dobrze wróży ponadpartyjnej współpracy.

Jeśli chodzi o oblicze ideowe Platformy, to Kopacz zamierza być kontynuatorką linii Tuska. Tak jak on chce iść środkiem drogi. W sobotę na konwencji mówiła, że PO ma być formacją „umiaru i rozsądku”, której „nie przeszkadza, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie chodzi, jaki ma kolor skóry, czy jest z miasta czy ze wsi”. To sygnał, że Platforma pozostanie w centrum, ale i lekki ukłon w stronę elektoratu liberalno-lewicowego oraz socjalnego (ten drugi zagospodarowywały dotąd do spółki SLD i PiS). Niedawny sondaż CBOS pokazał rekordowe poparcie dla rządu Kopacz wśród lewicowych wyborców (48 proc.). Jednak dla elektoratu liberalno-lewicowego, który nie oczekuje wojen światopoglądowych, ale świeckiego i nowoczesnego państwa, sprawdzianem będzie to, czy rząd Ewy Kopacz doprowadzi do przyjęcia przez Sejm obiecanej ustawy o in vitro, a także konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. To zadania na najbliższe tygodnie.

Ale kurs środkiem drogi to zapowiedź, że na uchwalenie ostro atakowanej przez prawicę ustawy o związkach partnerskich na razie nie ma szans. Kopacz wyraźnie dała do zrozumienia w sobotę, że w ideologiczne wojny wikłać się nie zamierza. A już na pewno nie przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz