RSS
 

Lis (29.04.2015)

 

Tomasz Lis: Wytoczę proces profesorowi Pawłowi Śpiewakowi

29-04-2015
ZOBACZ ZDJĘCIA »Tomasz Lis, Paweł Śpiewak

 fot. fot. Marcin Kaliński/Marcin Obara/PAP  /  źródło: PAP

Uprzejmie informuję, że podjąłem decyzję o wytoczeniu procesu profesorowi Pawłowi Śpiewakowi.

Oświadczenie

Paweł Śpiewak stwierdził w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”, że jestem antysemitą, bo tekst w “Newsweeku” na temat kandydata PiS w wyborach prezydenckich, w którym wspomniano, że jego teść jest Żydem, był „świadomym i politycznie wykalkulowanym użyciem antysemickich klisz”. Oświadczam, że pan Śpiewak kłamie (a czyni to w wywiadzie dwukrotnie). Powstawaniu tego tekstu i jego publikacji nie towarzyszyły żadne polityczne motywacje, i żadne kalkulacje czy sugestie.

Przypisując mi antysemityzm w oparciu o własne oczywiste insynuacje, pan Śpiewak postępuje niegodnie, dokonuje wielkiego nadużycia, a przede wszystkim narusza moje dobra osobiste, co jest szczególnie bolesne, biorąc pod uwagę, że od prawie ćwierć wieku w niezliczonych tekstach i telewizyjnych programach z antysemityzmem we wszelkich jego formach z determinacją walczę. Za naruszenie moich dóbr osobistych będę się domagał od pana Śpiewaka przeprosin. Chcę, by ukazały się one na jego koszt, we wszystkich mediach, które jego stwierdzenia przytaczają lub o nich informują.

Tomasz Lis

Newsweek.pl

Sztab Dudy pisze do PKW w sprawie hasła Komorowskiego: takiej praktyki jeszcze nie było w III RP

29.04.2015

Sztab wyborczy Andrzeja Dudy skierował do przewodniczącego PKW sędziego Wojciecha Hermelińskiego list, w którym wzywa go do zajęcia stanowiska w sprawie hasła wyborczego Bronisława Komorowskiego: „Rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze”. Zdaniem sztabu, „nie ma w treściach agitacyjnych miejsca na nakłanianie do ingerowania w procedurę wyborczą”, a rozpowszechnianie tego typu haseł „nie miało dotychczas miejsca w III RP”.

Sztab KW Andrzeja Dudy, w liście do sędziego Wojciecha Hermelińskiego, datowanym na 29 kwietnia, wyraża zaniepokojenie „propagowaniem haseł ingerujących w procedurę wyboru” prezydenta RP. W jego opinii, ustawa przewiduje, że do II tury głosowania ma dojść za wolą obywateli i nie pozostawia tej kwestii „życzeniom kandydatów”. Sztab stwierdza, że podobne praktyki nie miały dotąd miejsca w III Rzeczpospolitej, a hasło Komorowskiego „wkracza bez pardonu w prerogatywy ustrojodawcy i ustawodawcy”.

Sztab zwraca uwagę, że wobec skali naruszeń procedury w zeszłorocznych wyborach samorządowych, posługiwanie się hasłem wyborczym o tej treści budzi wątpliwości. „Nie trudno sobie wyobrazić, że hasło »Rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze«, zostanie poczytane przez część członków obwodowych komisji wyborczych jako swoisty imperatyw, na równi z pozostałymi normami wyborczymi” – czytamy w liście. Zdaniem sztabu, propagowanie hasła to „wydawanie swoistych instrukcji proceduralnych, modyfikujących de facto wolę ustawodawcy”.

Apel Jarosława Kaczyńskiego

Sztab wyborczy KW Andrzeja Dudy wystosował oficjalne pismo do PKW po wygłoszonym wczoraj apelu Jarosława Kaczyńskiego i odpowiedzi sekretarz PKW Beaty Tokaj.

Przewodniczący PiS powiedział podczas konferencji prasowej, że hasło prezydenta Bronisława Komorowskiego „Rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze”, może być skierowane do komisji wyborczych, a nie do wyborców. O przyjrzenie się hasłu prezes PiS zaapelował do szefa PKW. – To paranoja – oceniało PO.

- Każdy ma prawo do marzeń, ale tu chciałbym wykorzystać okazję, aby zwrócić się publicznie do przewodniczącego PKW Wojciecha Hermelińskiego, żeby to hasło wziął pod uwagę. Może być traktowane – nie twierdzę, że jest taka intencja – może być traktowane jako coś, co jest skierowane do komisji wyborczych – powiedział. Zaznaczył, że chodzi o obwodowe komisje wyborcze.

- To powinno być wzięte pod uwagę, bo po doświadczeniach z wyborami samorządowymi wymagana jest najdalej idąca ostrożność – zaznaczył. – Korzystam z okazji, by o to zaapelować do wszystkich, którzy będą brali w procedurze wyborczej, będą uczestniczyli w przeprowadzaniu, obliczaniu, kontrolowaniu wyborów. A w szczególności do tej osoby, która najbardziej bezpośrednio i personalnie za to odpowiada, czyli do sędziego Hermelińskiego – dodał.

Kaczyński zwrócił się także z apelem o akredytowanie na wybory prezydenckie zagranicznych obserwatorów. Podkreślił, że biorąc pod uwagę ubiegłoroczne wybory samorządowe, są wszelkie przesłanki, by wybory prezydenckie były obserwowane.

Sekretarz PKW Beata Tokaj powiedziała, że PKW zajmie się apelem prezesa PiS, jeśli wpłynie w tej sprawie oficjalne pismo. Odnosząc się do drugiej kwestii, powiedziała, że nie było do tej pory przypadku, by PKW nie wydała akredytacji zagranicznym obserwatorom. Poinformowała, że w tej sprawie zgłosiło się ok. 50 osób.

Szef sztabu prezydenta Robert Tyszkiewicz (PO), odnosząc się do apelu Kaczyńskiego do PKW nazwał go „paranoiczną wizją”. – Tego typu paranoiczne wizje i obsesje w dobitny sposób świadczą o dzisiejszym poziomie intelektualnym partii Prawo i Sprawiedliwość i jej lidera – powiedział polityk.

Sekretarz PKW powiedziała dziennikarzom, że Komisja zajmie się sprawą hasła wyborczego, jeśli wpłynie w tej sprawie do Komisji pismo. Pytana, czy PKW odpowie na publiczny apel prezesa PiS, zaznaczyła, że PKW, komisje okręgowe i obwodowe działają zgodnie z przepisami i wybory zostaną przeprowadzone zgodnie z przepisami prawa. Dopytywana, czy szef PKW odpowiada na publiczne apele kandydatów, odparła: „nie było do tej pory zasady, by szef Komisji wypowiadał się w kampanii wyborczej i odnosił się do poszczególnych apeli kandydatów”.

- Obserwatorzy zagraniczni, którzy chcą obserwować wybory prezydenckie, nie mają z tym żadnych problemów w PKW – powiedziała Tokaj. Powiedziała, że chcący obserwować wybory w Polsce zgłaszają się do PKW, Komisja występuje do MSZ o wydanie opinii ws. wskazanych obserwatorów a następnie wydaje obserwatorom zaświadczenie. – Nie było przypadku, by PKW nie wydała akredytacji obserwatorom międzynarodowym – dodała.

Onet.pl

Jaśkowiak: Pismo od Jędrzejewskiego przekazałem prokuraturze

Tomasz Cylka, 29.04.2015
- Nie podoba mi się to, że Jakub Jędrzejewski jako prezes spółki dawał zlecenia swojemu koledze. Uważam też, że nie wytłumaczył się z ujawnionych faktur. Ale nie będę podejmował tak ważnej decyzji pod wpływem emocji – mówi „Wyborczej” prezydent Jacek Jaśkowiak.
Wiceprezydent Jakub Jędrzejewski był gościem porannej audycji Agnieszki Gulczyńskiej w Radiu Merkury. Mówił m.in. o naciskach liderów Platformy Obywatelskiej – Rafała Grupińskiego, Filipa Kaczmarka i Tomasza Nowaka – by zatrudnił w miejskiej spółce radną sejmiku Małgorzatę Waszak. Według naszych informacji chodzi o stanowisko prezesa MPGM. Dziennikarce pokazywał SMS-y od działaczy.- Z tego, co wiem, prezydent skierował wniosek do prokuratury przeciwko tym osobom – powiedział na antenie Jędrzejewski.

Jak ustaliła „Wyborcza”, wiceprezydent skłamał po raz kolejny. Poniżej rozmowa z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem.

Tomasz Cylka: Skierował do pan doniesienie do prokuratury na Rafała Grupińskiego, Filipa Kaczmarka i Tomasza Nowaka?

- Nie złożyłem żadnego doniesienia ani wniosku do prokuratury.

Tak powiedział na antenie radiowej wiceprezydent Jakub Jędrzejewski.

- W poniedziałek otrzymałem od niego pismo, w którym informuje mnie o tych naciskach. Przekazałem je do analizy naszym prawnikom, którzy jednoznacznie powiedzieli mi, co mam z tym pismem zrobić – przekazać do prokuratury. I tyle.

Wypowiada pan wojnę Rafałowi Grupińskiemu, któremu zawdzięcza fakt, że w ogóle wystartował w wyborach na prezydenta Poznania?

- Nie wypowiadam. Rafała Grupińskiego bardzo cenię i szanuję jako polityka. Ale niezależnie od tego, czy kogoś lubię czy nie, muszę dochowywać procedur, jakie obowiązują w urzędzie. To pismo Jakuba Jędrzejewskiego trafiło do prokuratury, a nie żaden mój wniosek. Ja na nikogo nie donoszę.

Podejmie pan dziś decyzję w sprawie przyszłości Jędrzejewskiego?

- Rozumiem, że jest to temat w Poznaniu bardzo gorący. Ale oprócz tego mam swoje codzienne obowiązki. Nie będę podejmował decyzji pod naciskiem mediów czy liderów partyjnych. Daliśmy sobie czas do środowego wieczoru. Zapoznam się dziś z pisemnymi wyjaśnieniami swojego zastępcy i dopiero potem podejmę decyzję.

Zdaje pan sobie sprawę, że zwlekanie z decyzją – jakakolwiek by ona nie była – nie służy Poznaniowi?

- Wiem o tym. Ale ja do polityki wszedłem niedawno, dopiero się jej uczę, więc nie mogę sobie pozwolić na nerwowe ruchy. Wszyscy wiemy, że afera fakturowa ma swoje drugie dno. Że to efekt pewnych, wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Dlatego muszę wszystko przeanalizować. Na dziś mam doniesienia medialne, dokumentację, jaką otrzymałem w sobotę ze spółki Szpitale Wielkopolski. Teraz czekam na pisemne wyjaśnienia wiceprezydenta.

Niezależnie od partyjnych rozgrywek – pan akceptuje taki standard prowadzenia samorządowej spółki, w której prezes Jakub Jędrzejewski daje zlecenia na ponad 80 tys. zł swojemu partyjnego koledze, który kieruje klubem fitness? Mało tego, Jędrzejewski w nim ćwiczy i wykupuje karnet. Nie bulwersuje pana fakt, że kolejne dziesiątki tysięcy złotych prezes wydaje na promocję i marketing spółki, która miała budować szpital dziecięcy, a nie dbać o własny wizerunek?

- Oczywiście, że nie akceptuję takiego standardu. Zresztą mówiłem o tym w kampanii wyborczej, że będę walczył z takimi patologiami. Nie podoba mi się to, że Jakub Jędrzejewski jako prezes spółki dawał zlecenia swojemu koledze. Uważam też, że nie wytłumaczył się do tej pory dokładnie z ujawnionych faktur. Ale nie będę podejmował tak ważnej decyzji pod wpływem emocji.

Rozmawiał Tomasz Cylka

 

poznan.gazeta.pl

Dodaj komentarz