RSS
 

Staniszkis

 

Siemoniak-technokrata odchodzi, rodzi się Siemoniak-polityczny wojownik. Ostro atakuje SLD i Kaczyńskiego

Kamil Sikora
27.11.2014
Tomasz Siemoniak z cichego technokraty przeobraża się w pełnokrwistego polityka.
Tomasz Siemoniak z cichego technokraty przeobraża się w pełnokrwistego polityka. • Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Tomasz Siemoniak miał trudny start jako minister obrony narodowej. Kiedy objął resort po obwinianym za katastrofę smoleńska Bogdanie Klichu, zarzucano mu brak doświadczenia w sferze wojskowości. Szybko stał się jednym z najlepszych ministrów. Po odejściu Donalda Tuska na naszych oczach przeobraża się w pełnokrwistego polityka.

Takiego Tomasza Siemoniaka jeszcze nie widzieliśmy. W najnowszym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” nie mówi on ani słowa o wojsku, uzbrojeniu, modernizacji armii, stacjonowaniu Amerykanów czy konflikcie na Ukrainie. Cała rozmowa dotyczy polskiej polityki.

Błyskawiczna kariera
Znany dotychczas jako stroniący od bieżącego sporu politycznego minister w kilku miejscach uderza w politycznych konkurentów, szczególnie tych z PiS i SLD. Sięga po tak ciężką broń jak katastrofa smoleńska (to z teoriami spiskowymi na jej temat zrównuje dyskusję o fałszerstwie wyborów).

Ostatnie trzy i pół roku to dla Tomasza Siemoniaka okres błyskawicznej kariery. W połowie 2011 roku objął on po Bogdanie Klichu resort obrony, choć wcześniej (w latach 1998-2000) był w nim tylko dyrektorem Biura Prasy i Informacji. Ale nie ulega wątpliwości, że Siemoniak się sprawdził. Jest jednym z lepiej ocenianych ministrów, choć nadal szeroko nieznanym.

Siemoniak? Kto?
W najnowszym badaniu zaufania do polityków nie zna go 56 proc. respondentów, ufa mu 19 proc., 6 proc. jest przeciwnego zdania, a dla 16 proc. jest on obojętny. Bo Siemoniak to ekspert, technokrata, urzędnik, nie polityk. A tacy nie wywołują emocji.

Dlatego aby wykorzystać potencjał drzemiący Siemoniaku trzeba zrobić z niego pełnokrwistego polityka. Zdaje się, że proces zaczął się już w grudniu 2013 roku, kiedy jeszcze nikt nie mówił o wyjeździe Donalda Tuska. Siemoniak został wtedy członkiem zarządu krajowego PO.

Przyszły premier?
Po odejściu Tuska przyszedł czas na kolejny awans polityczny – minister obrony został wicepremierem. Z reguły jednak unikał ostrych wypowiedzi o politycznej konkurencji, nie zajmował się też tematami ogólnopolitycznymi, skupiał się na wojsku i konflikcie ukraińskim. Bardzo oszczędnie, niejako przy okazji, komentował też wewnętrzne sprawy PO.

Teraz Siemoniak stara się pokazać, że potrafi skutecznie rozbudzać i wykorzystywać polityczne emocje. Nie tylko w mediach, ale i w terenie – wicepremier bezpośrednio włączył się w kampanię samorządową. Z jednej strony to może być dowód na zastosowanie w PO taktyki „wszystkie ręce na pokład”.

Trzeba zapracować
Z drugiej na rosnące ambicje polityczne samego Siemoniaka. Wszak kiedy okazało się, że Donald Tusk zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej, Siemoniak był wymieniany jako poważny kandydat do pokierowania rządem. Już to pokazuje rosnącą pozycję ministra, który ma przed sobą jeszcze kilka sejmowych kadencji politycznej kariery.

Siemoniak ma dzisiaj 47 lat. Nie jest może „młodym delfinem”, ale na pewno wiele jeszcze może osiągnąć. Dlatego można się spodziewać jego wzmożonej aktywności, i to nie tylko związanej z wojskiem. Bo na sukces trzeba sobie zapracować nie tylko w ministerialnym gabinecie.

naTemat.pl

Staniszkis gromi Kaczyńskiego: „Powrót do paranoi”. Wroński: „On traci zwycięstwo”

Krzysztof Lepczyński, 27.11.2014
Jadwiga Staniszkis podczas konferencji prasowej kandydata na europosla Kazimierza UjazdowskiegoJadwiga Staniszkis podczas konferencji prasowej kandydata na europosla Kazimierza Ujazdowskiego(MIECZYSŁAW MICHALAK)
Kaczyński mówiąc o sfałszowaniu wyborów wraca do paranoicznego stylu, który odrzuca wyborców – krytykuje prof. Jadwiga Staniszkis w rozmowie z wPolityce.pl. – Kaczyński traci w tym momencie zwycięstwo – mówił w Poranku Radia TOK FM Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Jego zdaniem plan PiS jest prosty: skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję i odnowę moralną!
- Ja wiem, że was to boli, ale wybory sfałszowaliście - grzmiał wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński, zwracając się do posłów PO. – To jest rzecz niebywała, nawet jak na naszą ostrą, sarmacką demokrację – stwierdził w Poranku Radia TOK FM Adam Szostkiewicz z „Polityki”. Publicysta podkreślił, że prezes PiS nie ograniczył się do stwierdzenia fałszerstwa. Zaczął już bezpośrednio wskazywać winnych.Staniszkis o paranoicznym stylu KaczyńskiegoPaweł Wroński z „Gazety Wyborczej” wskazał na wywiad prof. Jadwigi Staniszkis dla portalu wPolityce.pl. „Prezes Kaczyński i inni politycy PiS powinni cały czas mówić: wygraliśmy! [...] Powinno się podkreślać wygraną, bo takie symboliczne zwycięstwo, które jest bezsporne, ułatwia kolejne zwycięstwa” – przekonuje socjolożka. „Takie kategoryczne, bez ewidentnych dowodów, twierdzenie o sfałszowaniu wyborów, jest powrotem do stylu „paranoicznego”, który odrzuca wyborców” – dodaje.

Żakowski: Działanie PiS było jasne od pół roku. Nawet dla takiego głupiego komentatora jak ja >>>

Wroński stwierdził, że czuje się „niekomfortowo”, bo ze znaną z sympatii do PiS konserwatywną socjolożką musi się w pełni zgodzić. – Prof. Staniszkis mówi, że Kaczyński traci w tym momencie zwycięstwo, traci szansę na stworzenie wizerunku PiS jako partii, na którą można głosować – mówił publicysta.

- On po raz pierwszy od lat wygrał wybory, co powinno być hasłem, że jego partia przeszła próg niemożności, jest odpowiedzialna, włączyła się w naprawę państwa. I Jarosław Kaczyński robi coś, co jest przeciwko jego interesowi – dziwił się. Zażartował też, że gdyby był specjalistą od teorii spiskowych, mówiłby o finansowaniu Kaczyńskiego przez PO.

„Skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję!”

Publicyści zwracali też uwagę na szerszy kontekst kontestowania wyborów, oddziałujący już nie na PiS, ale całe państwo. – Rośnie całe nowe pokolenie, które ma umysły zdewastowane tym, że byli premierzy mogą robić takie rzeczy: podważać wybory, do wybranego demokratycznie prezydenta zwracać się per „ten pan”… Rośnie całe pokolenie, które nie będzie miało szacunku do państwa – ubolewał prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS.

- Kaczyński chce wywrócić stolik, powiedzieć, że demokracja się nie sprawdziła, że trzeba przeprowadzić rewolucję metodami pozademokratycznymi, ponieważ demokracja jest sfałszowana – przekonywał Wroński. Jego zdaniem niedawny wywiad Kaczyńskiego dla „Wprost” został niesłusznie zaszufladkowany jako „kolejne bluzgi premiera”. – A on mówi, że nie ma demokracji, kiedy opozycja nie może wygrać wyborów! – wskazywał publicysta.

- Zdanie roku! Przecież on wygrał – wtrąciła się Paradowska. – On myśli: ja powinienem zostać premierem mojego kraju, jestem najlepszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy. Moja partia powinna rządzić krajem, bo chce go zbawić, a Polacy chcą tego zbawienia. Przecież nieustannie mu to powtarzają – mówił Wroński. – I dlaczego ta partia nie może wygrać? Skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję i odnowę moralną! – rekonstruował strategię PiS publicysta.

Nie będzie rewolucji Kaczyńskiego?

Zdaniem Wrońskiego nawoływania Kaczyńskiego są jednak daremne. – Polacy po tych 25 latach mają zbyt dużo do stracenia. I jeśli ludzie na wsi głosują na PSL, to znaczy, że najbardziej sfrustrowana do tej pory grupa mówi: nie chcemy rozwalenia, chcemy stabilizacji – wyjaśniał. – W Polsce nie ma potencjału do rewolucji – skwitował.

TOK FM

Warszawskie feministki stanowczo o olsztyńskich wyborach

pas, 27.11.2014
Artykuł Artykuł „Codziennika Feministycznego” (screen)
„Małkowski, ręce precz od Olsztyna” – akcję pod takim tytułem przygotowały „Codziennik Feministyczny” i Fundacja Feminoteka. W krótkich filmach kierowanych do olsztynian przeciwnicy Czesława Małkowskiego nawołują do niegłosowania na byłego prezydenta.
Przedstawicielki i przedstawiciele środowisk feministycznych ze stolicy zapowiadały wcześniej, że zaznaczą swoje stanowisko przed drugą turą wyborów prezydenckich w Olsztynie. Zrobili to, nagrywając i umieszczając w serwisie YouTube krótkie filmy, w których nawołują do nieoddawania głosów na Czesława Małkowskiego, byłego prezydenta Olsztyna oskarżonego o molestowanie urzędniczek i gwałt na jednej z nich. „Część urzędniczek, których sprawa dotyczy i w której są stroną pokrzywdzoną, kontynuuje swoją pracę, a w obliczu wyników wyborów samorządowych być może będą musiały od poniedziałku ponownie pracować z osobą, która (wg aktu oskarżenia) dopuściła się gwałtu i przestępstw o charakterze seksualnym, a także nadużyła stosunku zależności wobec pracownic i uporczywie naruszała ich prawa pracownicze” – czytamy w artykule na stronie „Codziennika Feministycznego”.Pomysłodawczynie akcji zarzucają również ogólnopolskim mediom, że „dość opieszale komentowały fakt zupełnego zignorowania toczącego się wobec byłego prezydenta Olsztyna postępowania i przystąpienia przez niego do kolejnych wyborów”.

Cały artykuł i filmy znajdują się na stronie: codziennikfeministyczny.pl.

olsztyn.gazeta.pl

Dodaj komentarz