RSS
 

Putin

 

Sikorski: Już w 2008 r. Putin zaproponował Tuskowi podział Ukrainy. Rozmowę nagrywał

osi, 20.10.2014
Władimir Putin Władimir Putin (Fot. AP/RIA-Novosti, Alexei Druzhinin, Presidential Press Service)
- Putin chciał, żeby Polska wzięła udział w rozbiorze Ukrainy – to sensacyjne zdanie opublikował serwis Politico.com, który przypisuje je Radosławowi Sikorskiemu. Marszałek Sejmu miał też powiedzieć, że „Tusk nie odniósł się do tej propozycji w żaden sposób, bo wiedział, że rozmowa jest nagrywana”.
- Putin chciał, by Polska wysłała wojsko na Ukrainę. Żeby wzięła udział w jej rozbiorze. Wiedzieliśmy, że myśli o takim scenariuszu od lat. Jedną z pierwszych wypowiedzi Putina podczas wizyty Tuska w Moskwie była ta, że Ukraina jest sztucznym tworem państwowym, a Lwów to polskie miasto, a więc czemu nie mielibyśmy uporać się z tym razem – takie słowa miały paść z ust b. szefa MSW, obecnie marszałka Sejmu, Radosława Sikorskiego.„Putin szantażował Janukowycza”W amerykańskim serwisie Politico.com, który przytacza rzekomą wypowiedź Sikorskiego, czytamy, że rozmowa byłego polskiego premiera, a wkrótce szefa Rady Europejskiej, z Putinem miała się odbyć podczas wizyty Tuska w Moskwie w 2008 r. – Na szczęście Tusk nic nie odpowiedział na propozycję Putina. Wiedział, że jest nagrywany – dodał Sikorski. Według niego strona polska miała jednak bardzo stanowczo zakomunikować Rosji, że nie chce mieć z działaniami przeciwko Ukrainie nic wspólnego.

 

Marszałek Sejmu miał też powiedzieć, że „Putin myślał o tym, jak użyć kwestii przynależności terytorialnej Krymu do szantażowania obalonego w tym roku ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza”. – Wiem dzięki moim rozmowom z Janukowyczem, że był zwolennikiem podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Jednak w listopadzie 2013 r. coś się stało. Wydaje mi się, że Putin powiedział coś Janukowyczowi w Soczi, zaszantażował go jakimiś kompromitującymi materiałami. Myślę, że Putin powiedział Janukowyczowi: nie podpisuj umowy z UE, bo inaczej zaanektujemy Krym – miał oświadczyć Sikorski.

MSZ nie komentuje sprawy

O komentarz poprosiliśmy rzecznika MSZ Marcina Wojciechowskiego. Ten odmówił jednak odniesienia się do sprawy. O komentarz dziennikarze poprosili też premier Ewę Kopacz podczas jej briefingu. Premier odparła, że nie czytała rzekomej rozmowy z Sikorskim, więc nie będzie jej komentowała.

Jutro odbędzie się zwyczajowy briefing marszałka Sejmu, który może być okazją dla Sikorskiego, do skomentowania wypowiedzi dla Politico.com. O wszystkich nowych wątkach w sprawie Gazeta.pl będzie informowała na bieżąco.

 

Zobacz także

Tok FM

Sikorski ujawnia w „Politico”: Rosja od lat chciała z Polską Ukrainę rozbierać

Michał Kokot, Bartosz T. Wieliński, gaw, 20.10.2014
Kadr z nagrania w portalu Kadr z nagrania w portalu „Politico”

Rosyjska inwazja na Ukrainę była planowana od lat. Władimir Putin już w 2008 r. proponował Donaldowi Tuskowi podział kraju oraz przyłączenie Lwowa i czterech innych prowincji do Polski – stwierdza Radosław Sikorski w wywiadzie z amerykańskim portalem „Politico”.
- Jedne z pierwszych słów, jakie wypowiedział Putin było: „Ukraina jest sztucznym państwem, a Lwów to tak naprawdę polskie miasto. Dlaczego nie mielibyśmy tego wspólnie rozwiązać?”. Donald Tusk na szczęście nie odpowiedział, wiedział że był nagrywany – tak Radosław Sikorski, były szef dyplomacji, obecnie marszałek Sejmu relacjonuje pierwszą rozmowę Tuska z rosyjskim prezydentem. Doszło do niej w lutym 2008 r., gdy polski premier Donald Tusk poleciał do Moskwy. Ta wizyta w Rosji miała symbolizować, że po zmianie władzy w Polsce, stosunki z Rosją czeka odwilż.

Słów Sikorskiego słuchał Ben Judah, były korespondent agencji Reuters w Moskwie, który pisze obecnie o tematyce wschodniej we wpływowym amerykańskim portalu „Politico”. Tekst o rosyjskiej propozycji opublikował w niedzielę.

Sikorski mówił, że Polska miała jeszcze później dostawać wiele takich sygnałów. Rosjanie chcieli nawet, żebyśmy wysłali na Ukrainę wojsko.

Anegdota o rozmowie Putin-Tusk krążyła po MSZ

Rewelacji portalu nie udało się nam oficjalnie potwierdzić. Ale nieoficjalnie wiadomo jednak, że opowiadana przez Sikorskiego anegdota o rozmowie Tuska z Putinem krążyła po gmachu MSZ przy alei Szucha.

W kwietniu 2008 r. krótko po wizycie Tuska w Moskwie, Putin został zaproszony na szczyt NATO w Bukareszcie. Powtórzył tam, że Ukraina to sztuczne państwo. „Na Krymie Rosjanie stanowią 90 proc. Kto może powiedzieć, że nie mamy tam swoich interesów? Całe południe Ukrainy, to tylko Rosjanie” – dowodził, zaznaczając, że próby włączenia Ukrainy lub Gruzji w struktury NATO mogą postawić ten kraj „na skraju niebytu”. Gruzji i Ukrainy zgodnie z wolą Kremla do Sojuszu nie zaproszono. A kilka miesięcy później Rosja sprowokowała wojnę w Gruzji.

Na stanowisku Putina pracował wówczas Dmitrij Miedwiediew. Do stosunków Rosji z Polską i Europą szybko wróciła harmonia. A – jak pisze „Politico” – do Warszawy wciąż płynęły sygnały, że propozycja podziału Ukrainy jest aktualna.

Moskwa liczyła, że uderzy w nacjonalistyczne nastroje w Polsce

W 2013 r., do Warszawy przyjechał rzecznik Władimira Żyrinowskiego, przywódca nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji z kolejną propozycja anektowania pięciu ukraińskich prowincji.

- Powiedzieliśmy im bardzo jasno, że nie chcemy mieć z tym absolutnie nic wspólnego – mówi Sikorski.

Taką samą propozycję, tym razem publicznie, w marcu powtórzył Polakom sam Żyrynowski. Moskwa bardzo liczyła na to, że w Polsce obudzą się nacjonalistyczne nastroje i rewizjonistyczne zapędy. Nadzieję w Rosjanach miała obudzić popularność wydanej w 2012 r. w Polsce książki „Pakt Ribbentrop-Beck” prawicowego dziennikarza Piotra Zychowicza. Przedstawia on w niej alternatywną wizję historii, w której Polska zawarła sojusz z Hitlerem, by podbić ZSRR. Słowa Żyrynowskiego wywołały jednak w Polsce powszechne oburzenie.

Sikorski mówi w „Politico”, że intencje przyłączenia Krymu przez Rosjan stały się dla Polaków jasne już w 2011 i 2012 r. – wówczas Putin podróżował na półwysep, na spotkania z gangami nacjonalistycznych motocyklistów. Warszawa otrzymywała też informacje, że od 2010 r. Krym jest pod szczególną obserwacją rosyjskiego wywiadu. Wcześniej informowali o tym Niemcy, którzy poważnie obwali się, że Rosja dokona aneksji półwyspu zaraz po wojnie w Gruzji.

Czemu Janukowycz nie podpisał umowy z UE? Bał się, co ujawni Putin

W 2013 r. w MSZ ogłoszono „alarm”. – Dowiedzieliśmy się, że Rosja prowadzi obliczenia, które z terytoriów najbardziej opłacałoby się jej zagarnąć – mówi Sikorski i wymienia: Zaporoże, Dniepropetrowsk oraz Odessę. Jego zdaniem najmniej korzystne było dla Moskwy okupowanie Donbasu, który jest obecnie pod kontrolą rosyjskich separatystów. Rzeczywiście, prorosyjscy rebelianci próbowali zająć wymienione przez Sikorskiego regiony, ale ponieśli całkowitą klęskę.

Do zagarnięcia Krymu przez Rosję miało dojść za sprawą szantażu. Zdaniem Sikorskiego Putin wiedział, że Wiktor Janukowycz kradnie miliony z państwowej kasy i co tydzień-dwa wywozi je w ciężarówkach. W listopadzie ubiegłego roku w Soczi zagroził ówczesnemu prezydentowi Ukrainy, że jeśli ten podpisze umowę stowarzyszeniową z UE, ujawni to, a Rosja zajmie Krym. I właśnie dlatego – zdaniem Sikorskiego – Janukowycz pękł i umowy z UE nie podpisał, co zapoczątkowało rewolucję, która go obaliła. A Rosja rozpoczęła operację wojskową na Krymie kilka miesięcy później, zaraz po zakończeniu olimpiady zimowej w Soczi.

- Reżim [Putina] zmienił się, z psychologicznego punktu widzenia, po aneksji Krymu – mówi Sikorski „Politico”. – To był moment, który przekonał wszystkich, którzy wątpili i odwracali głowy. Tak samo było w przypadku Napoleona pod Austerliz i Hitlera po upadku Paryża. To jest moment, w którym ostatecznie wszystko zostaje skupione w rękach Władimira Putina.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz