RSS
 

PiS Breivik

 

W PiS kampanię prowadzą dla Kaczyńskiego, a nie wyborców. Bo partyjny „Breivik” walczy z Hofmanem

Jakub Noch
02.11.2014
Poseł Marcin Mastalerek coraz częściej pojawia się wśród najbliższych ludzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Poseł Marcin Mastalerek coraz częściej pojawia się wśród najbliższych ludzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. • Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Tegoroczna kampania wyborcza Prawa i Sprawiedliwości nie robi na was wrażenia? Nic dziwnego, skoro prowadzona jest nie dla milionów zwykłych Polaków, a jedynie „najważniejszego wyborcy”. Tak Jarosława Kaczyńskiego nazywa najnowszy „Newsweek” i przedstawia szczegóły nowej wewnątrzpartyjnej walki między młodymi spin doctorami, która prowadzi do sabotowania działań korzystnych dla ugrupowania.

Polityczny trup ściele się gęsto
Według Michała Krzymowskiego, nowa wojna w PiS trwa między rzecznikiem partii Adamem Hofmanem, a kroczącym brutalnie po coraz większą władzę w partii Marcinem Mastalerkiem. Protegowany Joachima Brudzińskiego, który w zaledwie kilka lat przebił się z szeregów PiS-owskiej młodzieżówki do Sejmu ma dziś przy Nowogrodzkiej pseudonim… „Breivik”. A najważniejszym przełomem w jego błyskotliwej karierze był moment, gdy Jarosław Kaczyński wypatrzył jego zdolności do sprawnego rozprawiania się nie z platformersami, a kolegami z PiS.

„Newsweek” przytacza tu szczególnie najnowsze dokonanie Marcina Mastalerka, który miał jednym „kompromitującym” zdjęciem zniszczyć marzenia posła Dariusza Seligi o zdobyciu fotelu prezydenta miasta w jego rodzinnych Skierniewicach. Te plany nie spodobały się Mastalerkowi i do prezesa Kaczyńskiego przyszedł z fotografią, na której widać uśmiechniętego posła Seligę w towarzystwie… prezydenta Bronisława Komorowskiego. Szybko trzeba było szukać w Skierniewicach kogoś lepszego.

Dorwać Hofmana, dorwać Mastalerka
Głównym celem Marcina Mastalerka podobno jest jednak Adam Hofman. I wzajemnie. Jak zdradzają rozmówcy Krzymowskiego, z tego konfliktu najbardziej cieszy się Jarosław Kaczyński, który z premedytacją ustanowił Mastalerka zastępcą Hofmana. Dlaczego? Wzajemna walka równoważy ich aspiracje, żaden więc nie urośnie w siłę.

Dla bezpieczeństwa prezesa i jego zaufanych ludzi to coś wręcz fantastycznego, ale najnowszy „Newsweek” przypomina, że efektem ubocznym jest fakt, iż wyraźnie kuleje trwająca kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi. I nie chodzi tylko o to, że jeden ze spin doctorów skutecznie wyciął kandydata, który miał szansę wygrać dla PiS w swoim mieście. Tygodnik wskazuje też na jakość PiS-owskich konwencji i spotkań z wyborcami, które przypominają raczej początek lat 90-tych, a nie nowoczesną politykę.

Kogo obchodzi jakaś kampania…?
- Hofman i Mastalerek, nasi spin doktorzy, są zajęci sobą, więc partia realizuje linię wytyczoną przez pozostałych członków sztabu – żali się w rozmowie z Michałem Krzymowskim jeden z polityków PiS. Zajęci swoją wojną spece od marketingu politycznego oddali kampanię w ręce Joachima Brudzińskiego, który podobno „zawsze uważał, że PR to szarlataneria, która tylko zraża ludzi”.

- To sytuacja jak z kawału o bacy, który piłuje gałąź, na której siedzi, a potem zastanawia się, dlaczego zleciał. Kaczyński robi to samo od lat. Najpierw z obawy o to, by nikt mu nie zagroził, napuszcza na siebie ludzi. A potem się dziwi, że w partii jest zła atmosfera i ludzie wzajemnie sabotują swoje pomysły – dodaje rozmówca tygodnika.

Więcej o powodach kulejącej kampanii PiS i brutalności młodych polityków tego ugrupowania w wewnętrznej walce przeczytacie w najnowszym wydaniu tygodnika „Newsweek”.

natemat.pl

Dodaj komentarz