RSS
 

III Konf. Smoleńska

 


http://www.fronda.pl/a/prof-krystyna-pawlowicz-dla-frondapl-kosciol-powinien-zabrac-glos-ws-lesbijskiego-spotu,42995.html

Kublik: Konferencja smoleńska w sieci fałszerstw

Agnieszka Kublik, 20.10.2014
Rozpoczynająca się dziś III Konferencja Smoleńska dała pretekst tygodnikowi „wSieci” do odgrzania starych hipotez: że czarne skrzynki zostały sfałszowane. Sęk w tym, że i rządowa komisja Jerzego Millera, i zespół Laska, i prokuratura nigdy nie ignorowały czarnych skrzynek. To bezcenna wiedza o tym, co sekunda po sekundzie się działo na pokładzie tupolewa.
Jak donosi tygodnik, „fizycy, chemicy, matematycy, prawnicy, specjaliści od lotnictwa, archeologii, a nawet muzykologii poruszą aspekty, których rządowe instytucje boją się dotykać w obawie przed własną kompromitacją, a które prokuratura za wszelką cenę ignoruje”.Te „aspekty”, to właśnie sfałszowane czarne skrzynki. Sęk w tym, że i rządowa komisja Jerzego Millera, i zespół Laska, i prokuratura nigdy nie ignorowały czarnych skrzynek. To bezcenna wiedza o tym, co sekunda po sekundzie się działo na pokładzie tupolewa. Bezcenna, pod warunkiem że prawdziwa. Dlatego nasi eksperci to sprawdzali.

Przypominam, że komisja Millera już dawno ustaliła, jakie rejestratory (czyli właśnie czarne skrzynki) znajdowały się na pokładzie tupolewa. Były to:

- Rosyjski system MSRP-64M-6, który zapisuje na taśmie magnetycznej dane o pracy zespołów napędowych, systemów pokładowych i wyposażenia z ostatnich 25 godzin lotu samolotu. Przesyła je do dwóch urządzeń rejestrujących, z których jedno to tzw. rejestrator katastroficzny w specjalnej ochronnej obudowie, która może wytrzymać przez 15 minut działanie temperatury 1000 stopni Celsjusza czy wody morskiej (do 36 godzin).

Ten rejestrator został odnaleziony przez Rosjan na miejscu tragedii 10 kwietnia 2010 r. Na jego obudowie stwierdzono widoczne ślady uszkodzeń mechanicznych oraz nieznaczne ślady krótkotrwałego oddziaływania wysokiej temperatury. Zapisane w nim dane odczytano 11 kwietnia w moskiewskiej siedzibie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) w obecności polskich specjalistów oraz polskiego prokuratora wojskowego. Po otwarciu obudowy taśma magnetyczna była w dobrym stanie.

Także drugi rejestrator systemu MSRP przetrwał katastrofę – dane z niego odczytano 14 kwietnia 2010 r. w siedzibie MAK w obecności polskich specjalistów oraz polskiego prokuratora wojskowego. 31 maja zapisy obu rejestratorów dostała komisja Millera.

- Polski cyfrowy dodatkowy rejestrator ATM-QAR/R128ENC. Przekazywane są do niego wszystkie sygnały z systemu MSRP oraz dane o poziomie wibracji turbosprężarek trzech silników. Wszystkie informacje zapisywane są w kasecie z pamięcią cyfrową – może objąć do ostatnich 30 godz. lotu. Po odnalezieniu kasety z pamięcią Rosjanie początkowo się nią nie zajmowali – rejestrator jest bowiem objęty ochroną patentową i tylko firma ATM ma odpowiedni klucz, by zapisane dane rozkodować. Kaseta została przekazana warszawskiemu Instytutowi Technicznemu Wojsk Lotniczych, gdzie specjaliści z ATM odczytali dane w obecności przedstawicieli polskiej i rosyjskiej komisji, które badały katastrofę. Po porównaniu zapisów ATM-QAR i MSRP stwierdzono, że były one zgodne, co pozwoliło wykluczyć jakąkolwiek manipulację.

- Rosyjski rejestrator K3-63 przeznaczony do zapisu danych o czasie, wysokości barometrycznej, prędkości i przeciążeniach. To pomocnicze urządzenie – przydatne, gdyby nie udało się odzyskać danych z rejestratorów MSRP lub ATM-QAR. K3-63 nie został odnaleziony – jego obudowa nie jest tak wytrzymała jak dwóch poprzednich rejestratorów.

- Rosyjski magnetofon pokładowy MARS-BM rejestrujący korespondencję z radiostacji pokładowych, rozmowy pomiędzy członkami załogi przez interkom, a także dźwięki w kabinie, takie jak rozmowy osób postronnych będących w zasięgu mikrofonów czy charakterystyczne sygnały, np. wyłączenia autopilota. Zapewnia ciągły zapis z co najmniej ostatnich 30 minut lotu. Rejestrator został odnaleziony 10 kwietnia 2010 r. przez Rosjan i odsłuchany następnego dnia w siedzibie MAK w obecności polskich specjalistów. Dane zostały skopiowane i zabezpieczone przez przedstawicieli polskiej prokuratury wojskowej. 31 maja Rosjanie przekazali komisji Millera kopię zapisu, który posłużył do przygotowania stenogramu będącego podstawą analizy przebiegu lotu.

Oryginały rejestratora MARS-BM są nadal w Moskwie. Ale zgodnie z regułą obowiązującą na całym świecie nigdy nie pracuje się na oryginałach zapisów z czarnych skrzynek, tylko na zgranych z oryginałów kopiach. – Każda komisja na świecie stosuje taką technikę. Ani więc Rosjanie nie pracowali na oryginałach, ani my. Łatwo można zweryfikować, czy zapis nie jest manipulowany. Robi się zdjęcia rejestratora, taśmy, potem analizę całego zapisu, wreszcie sprawdza namagnesowanie taśmy. W Polsce wykonano już wystarczająco dużo analiz, które wykluczyły manipulację – tłumaczył Maciej Lasek, członek komisji Millera, a dziś szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

I przypomnę jeszcze, że nic nie potwierdza tezy zespołu Antoniego Macierewicza o wybuchu: na żadnym z ekshumowanych ciał biegli nie znaleźli śladów charakterystycznych dla eksplozji (nie było m.in. uszkodzeń błony bębenkowej, czyli nagle nie skoczyło ciśnienie atmosferyczne; gdyby był wybuch, musiałoby wzrosnąć). Gdyby coś na pokładzie eksplodowało, towarzyszyłaby też temu fala cieplna o temperaturze ok. 3 tys. st. C. Nie ma śladów, że temperatura wzrosła. Nie znaleziono też śladów materiałów wybuchowych, ani na ciałach ofiar, ani na wraku.

To jak do tej katastrofy doszło? Samolot leciał za szybko, za nisko, skrzydłem uderzył w brzozę, obrócił się i spadł.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz