RSS
 

Wybory 04.11.14

 

Więzień nienawiści. Premier Kopacz do prezesa Kaczyńskiego: „szach mat”

 

 

Michał Gąsior

04.11.2014 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził gotowość do współpracy z rządem Ewy Kopacz. Ale w tej sytuacji to on stoi na straconej pozycji

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził gotowość do współpracy z rządem Ewy Kopacz. Ale w tej sytuacji to on stoi na straconej pozycji  Fot. Jarosław Kubalski / AG

 

Najpierw Jarosław Kaczyński zaproponował Ewie Kopacz współpracę w sprawie Polaków zadłużonych we frankach, teraz to premier zaprasza prezesa do stołu w swojej kancelarii, oferując „zamknięcie epoki jałowych sporów”. I Kaczyński jest w kropce, bo jakkolwiek by nie manewrował, i tak przegra tę bitwę. Odrzuci zaproszenie – powiedzą, że nie chce konstruktywnych rozmów. Przyjmie – odtrąbią sukces Kopacz. Prezes stał się zakładnikiem własnej polityki.

 

Koniec „unijnej szmaty”

– Możemy się różnić, ale nie musimy się zwalczać. Nigdy więcej „trzech poziomów niżej”, ale też nigdy więcej „pisowskich śmieci”. Nigdy więcej „pan jest zerem panie pośle”, ale też nigdy więcej „unijnej szmaty”. Chcę to dziś obiecać Polakom – mówiła w poniedziałek Kopacz.

 

– Wszelkiego rodzaju sugestie, że mam osobiste anonse do pani premier, są nieuzasadnione. Jestem gotów do współpracy we wszystkich sprawach, które są wspólne, ważne dla Polaków. PiS proponuje współpracę w sprawie problemów osób zadłużonych we frankach. Będziemy współpracować także w innych kwestiach – przekonywał w piątek Kaczyński.

 

Brzmi wspaniale, prawda? Ale bez złudzeń – żadnego pojednania nie będzie. Odejście od wojennej retoryki to tylko element sprytnej taktyki nowej premier – planu pułapki, w którą już dał się złapać PiS. Chodzi o to, by „zagłaskać” Kaczyńskiego na śmierć.

 

Klątwa nienawiści

Kopacz od początku swojej kariery w fotelu premiera jak mantrę powtarza słowo „zmiana”. Tłumaczy, że Polakom przejadła się walka w kisielu w wykonaniu dwóch największych partii, co może się podobać. Pozuje na głos ludu, kiedy mówi, że „Polacy mają dość”, apeluje „Zdejmijmy klątwę nienawiści” albo, jak w nowym spocie, symbolicznie zamyka drzwi za kłócącymi się politykami.

Spot "Platforma bliżej ludzi"

Spot „Platforma bliżej ludzi”

Gdzie w tym wszystkim jest prezes Kaczyński i inni politycy PiS? Można odnieść wrażenie, że od momentu zmiany premiera nie mogą znaleźć sposobu, jak „ugryźć” Kopacz. A teraz polityka miłości w wykonaniu liderki PO dodatkowo ich pogrąża.

 

Jak współpracować z rządem, a jednocześnie wciąż być w ostrej opozycji? Jak zachować wiarygodność, skoro do tej pory politykę miłości zastępowała polityka nienawiści? Jak nie stracić twarzy, skoro wcześniej Kopacz, m.in. przy okazji Smoleńska, odsądzało się od czci i wiary?

 

Widać, że na te dylematy w PiS nie znaleziono jeszcze odpowiedzi. Z jednej strony Kaczyński zadeklarował wolę współpracy, z drugiej – dziś wiceprezes PiS Mariusz Kamiński mówił w Polskim Radiu, że do spotkania Kaczyński – Kopacz raczej nie dojdzie. „Mamy do czynienia z pewną grą propagandową” – stwierdził.

 

– PiS chciałby ocieplić wizerunek i zrzucić twarz radykalnej opozycji, ale po pierwsze to już było (m.in. przed wyborami prezydenckimi), a po drugie nie może pójść na całość, bo przyzna Kopacz pozycję liderki w cywilizowaniu polskiej polityki – mówi w rozmowie z naTemat dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych.

DR JACEK KUCHARCZYK

Kaczyński jest w defensywie. Dla Kopacz to jest sytuacja win-win. Jak prezes PiS odrzuci ofertę współpracy, to będzie dowód na to, że nie jest zainteresowany konstruktywną polityką. Jeśli przyjmie zaproszenie, będzie to dowód na skuteczność działania pani premier.

Papierowa dobra wola

Premier zaszachowała prezesa, a ten może wybrać chyba tylko jedną, najlepszą za złych opcji. Czyli powiedzieć „jestem za współpracą”, ale postawić warunki, których rząd PO może nie spełnić. Zresztą, to już się dzieje. Kaczyński ogłosił, że „przejawem dobrej woli” Kopacz będzie poparcie przygotowanego przez PiS projektu uchwały, który wzywa do rozwiązania najpilniejszych problemów społecznych w 2015 roku. Druga sprawa to wiek emerytalny – PiS chce go obniżyć i ustami prezesa przekonuje, że „ktoś, kto mówi, że jest bliżej ludzi” powinien to zrobić.

 

– W reakcji na ofensywę Kopacz, Kaczyński będzie deklarował chęć współpracy, a w drugim słowie tłumaczył, dlaczego współpracować się nie da – kwituje dr Kucharczyk.

HH dla PTT: HGW na granicy drugiej tury, w radzie Warszawy tylko trzy kluby

astrz,03.11.2014

 

Wybory w TOKu 2014-11-03 08-52-55

Hanna Gronkiewicz-Waltz z poparciem na poziomie 46.9 proc. respondentów jest na granicy drugiej tury, Platforma Obywatelska utrzyma większość w Radzie Miasta, SLD straci połowę radnych – wynika z sondażu przygotowanego przez Homo Homini dla Polski The Times

Prezydent Warszawy zdecydowanie prowadzi w wyścigu po fotel prezydenta kolejnej kadencji. Gronkiewicz-Waltz może liczyć na 46.9 proc. poparcia. Jednak jeżeli nie weźmiemy pod uwagę głosów niezdecydowanych Pani Prezydent wygrywa w I turze z wynikiem na poziomie 52.3 proc.

Na drugiej pozycji plasuje się Jacek Sasin z wynikiem 22.9 proc (25.6 bez niezdecydowanych). To właśnie polityk PiS starłby się z Hanną Gronkiewicz-Waltz, gdyby doszło do drugiej tury. Trzecie miejsce zajmuje Sebastian Wierzbicki z poparciem na poziomie 6.1 proc (6.5 bez niezdecydowanych), a 4 burmistrz Ursynowa Piotr Guział 4.5 (5 bez niezdecydowanych).

Dalej plasują się Andrzej Rozenek (2.9 proc poparcia), Agata Nosal-Ikonowicz (2), Przemysław Wipler (1.8), Zbigniew Wrzesiński (1.2), Mariusz Dzierżawski (0,5), Joanna Erbael (0.4) i Andrzej Gorayski (0.4)

Tylko trzy kluby w radzie miasta 

Homo Homini zapytało również respondentów, na które ugrupowanie zagłosowaliby w wyborach do rady Warszawy. W tej kategorii zdecydowanie wygrywa Platforma Obywatelska z poparciem na poziomie 43.4 proc. dalej jest Prawo i Sprawiedliwość 22.4 proc i SLD Lewica Razem 9.9 proc.

Tylko te trzy komitety notują wynik powyżej 5-procentowego progu wyborczego. Do rady miasta nie wejdą: Warszawska Wspólnota Samorządowa (4.1 proc. poparcia), Komitet Andrzej Rozenka (2.4), Komitet Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza (2.3), Inicjatywa mieszkańców Warszawy (2), Kongres Nowej Prawicy (1.6), Demokracja Bezpośrednia (0.9), Wspólnota Patriotyzm Solidarność (0.9), Warszawa Dla Rodziny (0.8) i Zieloni (0.8). 8.6 respondentów nie wie na kogo zagłosuje.

Wybory w TOKu 2014-11-03 08-43-18

Takie wyniki głosowania do rady Warszawy oznaczają, że zdecydowaną większość zdobędzie w niej Platforma Obywatelska – partia rządząca może liczyć na 38 radnych w 60-cio osobowej radzie. Według sondażu Homo Homini PiS wprowadzi 18 radnych, a SLD jedynie 4, co oznacza ponad dwukrotny spadek liczby miejsc

Źródło: 
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,16910476,_Jesli_PiS_nie_nauczy_sie_nowych_dzialan___padnie_.html

 

Wybory samorządowe za 12 dni. Prezes ISP: Głosujmy na kobiety, bo mogą zmienić politykę na lepszą, bardziej przyjazną ludziom

Rozmawiała Agata Kondzińska, 04.11.2014

Prezydent Bronisław Komorowski z żoną i pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Małgorzata Fuszara (w środku) 16 października 2014 r. spotkali się w Pałacu Prezydenckim z kandydatkami w wyborach samorządowych. Wśród prezydentów, burmistrzów i wójtów tylko 9 proc. to kobiety

Prezydent Bronisław Komorowski z żoną i pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Małgorzata Fuszara (w środku) 16 października 2014 r. spotkali się w Pałacu Prezydenckim z kandydatkami w wyborach samorządowych. Wśród prezydentów, burmistrzów i wójtów… (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

- W samorządach trudno jest się przebić ludziom z chęcią i pomysłem. Potwierdza to 70-procentowy poziom reelekcji wójtów, burmistrzów i prezydentów. Trudno uwierzyć, że wszyscy tak znakomicie rządzą. To także kwestia wykorzystywania przez urzędującą władzę środków administracyjnych i bierności elektoratu – mówi Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych.

 

AGATA KONDZIŃSKA: Polska samorządowa się zmienia?

 

JACEK KUCHARCZYK: Na pewno. Ale nie widzę zmiany w samych strukturach samorządowych. Widzę ich zasiedziałość, co powoduje, że trudno jest się przebić ludziom z chęcią i pomysłem, którzy chcieliby trochę namieszać.

 

Potwierdza to 70-procentowy poziom reelekcji wójtów, burmistrzów i prezydentów w poprzednich wyborach, który w tym roku może być jeszcze wyższy. Trudno uwierzyć, że ci wszyscy włodarze tak znakomicie rządzą. Raczej to jest kwestia dostępu do środków administracyjnych i bierności dużej części elektoratu.

 

Może ci nowi z pomysłami nie potrafią nas przekonać?

 

- W większym stopniu wynika to z przewagi urzędujących kandydatów. To dysponenci środków unijnych i budżetowych. Mogą pokazywać, co za nie zrobili. Nowy kandydat najwyżej może mówić, że zrobiłby to szybciej i taniej, co jest kwestią wiary.

 

Druga sprawa to rozpoznawalność. A trzecia – chyba najbardziej wstydliwa – wykorzystywanie środków administracyjnych, by umocnić swoją pozycję. To są sieci powiązań z radnymi, którzy często są zatrudniani w administracji samorządowej. Jak nie oni, to ich rodziny. Osoby na stanowiskach wykonawczych mają sposoby, żeby utrwalać swoją władzę niekoniecznie w sposób demokratyczny.

 

Jest postulat kadencyjności.

 

- I bardzo dobrze. Byłbym za dwiema kadencjami – jak w wyborach na prezydenta kraju. To pomogłoby odblokować samorządy.

 

W ponad stu gminach w ogóle nie będzie wyborów, bo nie zgłosili się kontrkandydaci.

 

- Bo nie chcą się kopać z koniem. Musieliby wydać dużo pieniędzy, zużyć sporo energii, a rezultat i tak jest przesądzony.

 

Prowadzimy obserwację udziału kobiet w samorządach. Największy problem jest właśnie na stanowiskach wykonawczych. Tylko 9 proc. kobiet jest prezydentami miast, burmistrzami i wójtami. I pewnie to się nie poprawi. Również z tego względu, że jak ktoś został wybrany, to chce rządzić w nieskończoność. To też ogranicza szanse kobiet na szersze wchodzenie do polityki. I to też jest argument za kadencyjnością.

 

Gdy w Katowicach nieoczekiwanie zrezygnował z kandydowania wieloletni prezydent miasta Piotr Uszok, pośród ośmiu kandydatów na jego miejsce jest jedna kobieta.

 

- To jest ten filtr, który sprawia, że męska władza się reprodukuje. Już teraz najwięcej kobiet jest w małych gminach, gdzie objęcie stanowiska nie wiąże się ze specjalnymi korzyściami finansowymi. Optymistyczne jest to, że jednomandatowe okręgi w małych gminach dają szansę kobietom. A była obawa, że zagrają przeciwko. Co, oczywiście, nie będzie znaczącą zmianą, która zapewniłaby dopływ świeżej krwi do samorządów.

 

Nie widzi pan nowości wśród kandydatów niepartyjnych?

 

- Są różne ruchy miejskie, ale na razie potrafią tylko wrzucać do debaty tematy, czasem przymuszać włodarzy miast do ich podjęcia. Zapowiedź Hanny Gronkiewicz-Waltz, że chce odspawać warszawiaków od samochodów, jest wyraźnym przykładem, że coś z ideologii ruchów miejskich przesiąka do mainstreamu. Jednak skuteczność wyborcza tych ruchów jest słaba, co pewnie powoduje ich natura. Ruchy społeczne z definicji są spontaniczne, poziome, niezorganizowane i przez to trudno im konkurować z profesjonalnymi maszynkami wyborczymi partii czy samorządowych komitetów wyborczych. Dlatego ruchy miejskie przegrywają w konkurencji wyborczej.

 

Kampania samorządowa jest najtrudniejsza?

 

- Najbardziej rozproszona i zdecentralizowana, ale – jeśli chodzi o główne partie polityczne – bardzo istotna. Wybory do sejmików wszyscy potraktują jako test przywództwa zarówno Ewy Kopacz, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Nawet niewielkie zwycięstwo PO umocni przywództwo pani premier, a partii da nadzieję na trzecie zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

 

W PiS przegrana niewiele zmieni. Kaczyński na pewno jakoś to wyjaśni wyborcom i działaczom. Usłyszymy o fałszowaniu głosów. A politycy PO będą wypominać PiS kolejne przegrane wybory. Będziemy mieć powtórkę tego samego rytuału.

 

Jeśli jednak PO poniesie porażkę, to uruchomi ona wszystkie wątpliwości dotyczące przywództwa Kopacz. Słaby wynik zaostrzy walkę frakcji. Pani premier deklarowała, że Tusk nie będzie z tylnego siedzenia nią kierował, a więc wzięła pełną odpowiedzialność za wynik wyborczy i będzie z niego rozliczona przez partię.

 

Jakich kandydatów powinniśmy wybierać do samorządów?

 

- Tych z pomysłami na politykę lokalną. Łatwiej jednak powiedzieć, jakich nie wybierać, czyli karierowiczów, dla których samorząd jest głównie odskocznią do większej kariery politycznej, oraz ideologów.

 

Ciśnie się na usta słowo „korwinistów”, bo w samorządach to zjawisko jest szczególnie szkodliwe. Ludzie, którzy uważają, że wszelkie usługi publiczne są marnowaniem pieniędzy, nic dobrego nie zrobią. Ale być może przemawia przeze mnie skrzywienie polityczne.

 

Korwiniści zrobią dobry wynik?

 

- Ta partia jest trochę w tarapatach, widać słabość organizacyjną, ale wciąż ma szansę na głos antyestablishmentowy. Nie potrafię przewidzieć jej wyniku. To wybory, w których ważne są silne struktury, inaczej niż w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ale potencjał niezadowolenia, który im się udało skanalizować, ciągle jest spory.

 

Jak poważnie traktować np. obietnicę likwidacji straży miejskiej, gdy składają ją ugrupowania bez szans na zdobycie gdziekolwiek większości?

 

- To typowy przykład populizmu. Nikt nie lubi straży miejskiej, bo wlepia mandaty, to rzućmy takie hasełko. Ale w przypadku Twojego Ruchu, to raczej desperacja i improwizacja programowa, która tę partię zniszczyła. Weszli do Sejmu z ogromnym sukcesem, kompletnie nie wiedząc, czego chcą. To pokazuje też niebezpieczeństwo głosowania na partie jednego hasła albo partie antyestablishmentowe.

 

Jak wypada nasza samorządność na tle Europy?

 

- Nie jest źle, jeśli popatrzymy na zadowolenie i zaufanie do władz samorządowych. Według badań CBOS władze samorządowe dobrze ocenia sześciu na dziesięciu ankietowanych – rząd czy Sejm mogą jedynie pomarzyć o takich notowaniach. Jesteśmy chyba bliżej zachodnich standardów, jeśli chodzi o odbiór społeczny samorządów.

 

Ale też wiemy, że korupcja, układy administracyjno-personalne na szczeblu samorządowym to nie tylko specjalność polska czy obszaru postkomunistycznego. To dzieje się też w bardziej rozwiniętych demokracjach, np. w Anglii.

 

Trudno jest porównywać skuteczność samorządów, bo nasze miały do dyspozycji spore środki europejskie. I to one zmieniły Polskę samorządową. To widać. Pytanie, jak samorządy radziłyby sobie bez tych środków. Tego dowiemy się za parę lat, gdy skończy się obecna perspektywa budżetowa Unii. To będzie prawdziwy test dla władz samorządowych.

 

Niestety, frekwencja w wyborach samorządowych nie jest proporcjonalna do deklarowanego zaufania do władz samorządowych. Ludzie nie mają poczucia, że te wybory to obszar, w którym ich głos liczy się bardziej niż w polityce krajowej. Kiedy przychodzi do testu wyborczego – ponad połowie obywateli tego poczucia brakuje.

 

W tych wyborach szyld partyjny jest obciążeniem?

 

- Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Część społeczeństwa woli pewność, że jak głosuje na daną partię, to wybiera markę, która na tle innych jakoś się podoba. Ma większą pewność, że za cztery lata w kolejnych wyborach będzie mogła ją rozliczyć.

 

Zaryzykuje pan i obstawi wynik wyborów?

 

- Będzie niewielka przewaga Platformy nad PiS, chociaż PO straci w porównaniu z poprzednimi wyborami samorządowymi i pożegna się z władzą w niektórych sejmikach. Zaufanie do liderów będzie decydujące. Kopacz ma jednak przewagę nad Kaczyńskim.

 

PSL zaszkodzą „frajerzy”?

 

- Nie sądzę, żeby rolnicy gremialnie poczuli się obrażeni i postanowili głosować na PiS.

 

A na SLD, które o nich zabiega?

 

- Ani jedni, ani drudzy na tej wpadce nie skorzystają. PSL nadal jest bardzo mocne na wsi.

 

Jak by pan przekonywał, by ludzie poszli głosować?

 

- Samorządy decydują o kwestiach najistotniejszych dla jakości życia codziennego, takich jak: przychodnie i szpitale, drogi, komunikacja publiczna, bezpieczeństwo w okolicy, domy kultury, biblioteki, muzea i teatry. Decydują, na co będą przeznaczone dziesiątki miliardów złotych. Warto, by decydowali zgodnie z naszymi potrzebami, a to będzie zależało od tego, na kogo zagłosujemy.

 

I jeszcze jedno: głosujmy na kobiety, bo one mogą zmienić naszą politykę, także na szczeblu lokalnym, na lepszą, bardziej przyjazną zwykłym ludziom.

 

 

 

Wyborcza.pl

„Jeśli PiS nie nauczy się nowych działań – padnie. Nawet w środowisku Radia Maryja modlą się, żeby Kopacz się powiodło”

Anna Siek, 04.11.2014

Cezary Michalski

Cezary Michalski (fot. Kamil Wróblewski / TOK FM)

PO ma spore szanse na wygranie wszystkich czekających nas niedługo wyborów – uważa Cezary Michalski. – I Jarosław Kaczyński będzie miał kłopoty, by go tolerowali w partii do 2027 roku – mówił publicysta „Krytyki Politycznej” w TOK FM. Kondycję PO poprawiło objęcie władzy przez Ewę Kopacz.

PiS wierzyło, że odejście najmocniejszego gracza na polskiej scenie politycznej – Donalda Tuska – da partii długo wyczekiwany sukces wyborczy. Ale wyjazd byłego premiera do Brukseli, wbrew oczekiwaniom konkurencji, nie osłabił, a wzmocnił partię rządzącą. PO zanotowała skok w sondażach poparcia dla partii politycznych.

 

Zdaniem Cezarego Michalskiego z „Krytyki Politycznej”, wygrana PO lub remis i brak silnego kandydata PiS na prezydenta, może skończyć się wygraną Bronisława Komorowskiego już w I turze wyborów prezydenckich. – To spowoduje demobilizację elektoratu Prawa i Sprawiedliwości przed kończącymi rok wyborczy – wyborami parlamentarnymi. I Jarosław Kaczyński będzie miał kłopot, żeby go tolerowali do 2027 roku, do którego chce startować w wyborach – ocenił w „Poranku Radia TOK FM”.

Kto weźmie Kaczyńskiego?

 

Kluczem do sukcesu PO jest rzecz jasna „efekt Kopacz”. A PiS, w momencie przejmowania władzy przez panią premier, popełniło tyle błędów, że na nadrobienie strat może zabraknąć czasu. Wystarczy przypomnieć wypowiedzi o „prowincjonalnej lekarce z Szydłowca” i Jarosławie Kaczyńskim, który jest „dwa, trzy poziomy wyżej niż Ewa Kopacz”.

 

- Jak się zaczyna od „ładowania” w prowincjonalną lekarkę, to ma się pozamiatane. Czy to, że PiS zostało pod tym samym wodzem, który prowadził partię do radosnej napierniczanki z PO, będzie szkodziło Platformie czy Prawu i Sprawiedliwości? Moim zdaniem, bardziej to szkodzi PiS. Jeśli PiS nauczy się nowych działań albo padnie – uważa Cezary Michalski. Dodając, że chętnie widziałby „jakąś Brukselę czy Tiranę, która wzięłaby Jarosława Kaczyńskiego na lidera jakieś organizacji pozarządowej”.

 

Nawet w Toruniu się modlą

 

Według publicysty „Krytyki Politycznej”, „efekt Kopacz” widać już nawet wśród tradycyjnego elektoratu partii Jarosława Kaczyńskiego. – Bardzo ciekawie zareagowano na Kopacz w Toruniu. Starsi panowie ze środowiska Radia Maryja siedzą nadal przed telewizorem, oglądają TV Republika i psioczą w rytmie tej stacji. Za to starsze kobiety zaczęły mówić, że będą się modlić, żeby Ewie Kopacz się udało – opowiadał, tłumacząc, że ma „takie małe laboratorium toruńskie – dość bliskie środowisku Radia Maryja”.

 

 

 

Wykluczeni na ulicy i w Kościele, Marsz Orbana i straszni mieszczanie. Wtorek, 4 listopada 2014

Oto wybór na dziś.

Krytyka Polityczna. Rafał Matyja: PO zagrzebuje kontrowersyjne tematy
Świetna rozmowa Cezarskiego Michalskiego z bardzo przenikliwym politologiem:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20141103/matyja-po-zagrzebuje-kontrowersyjne-tematy

Rebelya. Wojciech Jakóbik: Węgry coraz bardziej prorosyjskie
Jeżeli nie dojdzie do korekty, polityka energetyczna premiera Orbana zaszkodzi całej Europie Środkowej, także Węgrom, którzy popadną w jeszcze większą zależność od gazu z Rosji – pisze w bardzo dobrze przygotowanej analizie Wojciech Jakóbik. : 
http://rebelya.pl/post/7309/wegry-coraz-bardziej-prorosyjskie
 Z kolei na stronie Instytutu Obywatelskiego tekst prof. Bogdana Góralczyka o ostatnich dokonaniach Orbana w zakresie ograniczania praw obywatelskich.: 
http://www.instytutobywatelski.pl/22253/komentarze/co-zrobi-mleczarz

Krytyka Polityczna. Cezary Michalski: Mieszczaństwo trawi, mieszczaństwo wypluwa
„Pod władzą Komorowskiego i Kopacz żadnego modernizacyjnego ryzyka nie będzie. Modernizować będą się co najwyżej dwa miliony Polaków pracujących w Anglii, Niemczech czy Francji, o ile ich tamtejsze UKiP-y i Fronty Narodowe od słodko gorzkiego cyca modernizacji nie oderwą i nie odeślą do kraju” – pisze m.in Michalski. Świetne:
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20141104/mieszczanstwo-trawi-mieszczanstwo-wypluwa

Magazyn Kontakt. Piotr Popiołek: Dostrzegając osoby homoseksualne w Kościele
O Kościele, homoseksualistach i ostatnim Synodzie. Interesujące: 
http://magazynkontakt.pl/dostrzegajac-osoby-homoseksualne-w-kosciele.html

Zielone Wiadomości. Malgorzata Aulejtner: Niewidzialni
„Bezdomni. Ludzie najbardziej wykluczeni. Bardzo często brudni, w zaniedbanych, zniszczonych ubraniach, nierzadko zawszawieni i zarobaczeni, z cuchnącymi ranami na nogach i innych częściach ciała. To ich widzimy w środkach komunikacji miejskiej, w parkach oraz na dworcach kolejek podmiejskich.Tak bywa latem. Zimą nagle „znikają” – pisze Aulejtner: 
http://zielonewiadomosci.pl/tematy/miasto-2/niewidzialni/

Dodaj komentarz