RSS
 

Duda

 

Andrzej Duda: Kandydowanie na prezydenta? Jestem człowiekiem służby. I jestem gotów służyć

03.11.2014

„Jak zobaczyłem panoramę Tatr z Giewontem bez krzyża, to trochę zrobiło mi się nieswojo. Mnie się to nie spodobało” – tak europoseł komentuje spot przygotowany przez MSZ. „Nie wykluczam tutaj pewnej ideologii” – mówi o spocie promującym Polskę Andrzej Duda w Kontrwywiadzie RMF FM. Zapytany o swoją kandydaturę na prezydenta Polski odpowiada: „Jestem człowiekiem służby. I jestem gotów służyć partii. PiS w odpowiednim czasie wskaże swojego kandydata. Każdemu politykowi jest miło, kiedy słyszy swoje nazwisko w dobrym kontekście” – zaznacza.

Andrzej Duda /Archiwum RMF FM
Andrzej Duda
/Archiwum RMF FM

POSŁUCHAJ KONTRWYWIADU RMF FM

Konrad Piasecki: Czy brak krzyża na Giewoncie pana też poderwał na równe nogi, panie pośle?

Andrzej Duda: Powiem szczerze, że jak zobaczyłem panoramę Tatr z Giewontem bez krzyża, to mi się trochę zrobiło nieswojo i pomyślałem sobie od razu o góralach, dla których ten krzyż jest wielkim symbolem, jest świętością.

Też pan podejrzewana, że MSZ, nie pokazując krzyża w tej reklamówce Polski, która jest powszechnie uważana za całkiem dobrą reklamówkę, udowadnia coś i Polsce, i światu, i góralom?

Powiem otwarcie – nie spodobało mi się to.

Ale widzi pan w tym ideologiczny spisek czy zbieg okoliczności?

Nie wykluczam tutaj pewnej ideologii, ale jeżeli mamy się czegoś wstydzić, to na pewno nie naszej wiary, nie naszego krzyża na Giewoncie, więc trochę mnie dziwi ta sytuacja. Ten spot w ogóle w paru momentach jest taki… Ta bitwa rycerzy na ulicach Warszawy… Pod zamkiem w Ogrodzieńcu u nas w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, pod zamkiem w Malborku – to byłoby naturalne, to rzeczywiście tam bywa, bo nasi rekonstruktorzy robią świetne rekonstrukcje.

Za rzadko pan w Warszawie bywa, nie wie pan, co się dzieje tutaj na ulicach. Bitwy rycerzy to codzienność.

Rycerze bijący się w zbrojach na ulicach to jakiś wzór, ale nie powiem dla kogo.

Ale jest coś takiego jak przenośnia – literacka, reklamówkowa.

Nie wiem, czy w reklamówkach można stosować przenośnie. Tu jest raczej prosty przekaz.

Czyli uważa pan, że rycerze, brak krzyża, dyskwalifikuje tę reklamówkę.

Uważam, że można było na pewno zrobić ją lepiej. A brak krzyża – mnie osobiście zrobiło się przykro. Szkoda.

Czy pana nie nuży panie pośle ta taktyka Prawa i Sprawiedliwości – nazwałbym ją taktyką zakładania owczej skóry – przed każdymi wyborami?

A dlaczego?

Bo między wyborami przekonujecie, że zdrada, że Mordor, że Kopacz trzy poziomy niżej. Przychodzi kampania i prezes, jak co kampanię, mówi: Osobiste anse? Ja nie mam żadnych, jestem gotów współpracować. Nużące to.

Pan prezes jest gotów współpracować w sprawach, które rzeczywiście są ważne i które można zrobić dobrze dla Polaków.

A dlaczego między kampaniami nie chce?

To proszę sprawdzić, w ilu głosowaniach Prawo i Sprawiedliwość głosuje, popierając projekty rządowe. Takich głosowań jest mnóstwo. O pewnych rzeczach mówi się głośno. Akurat ta sprawa jest sprawą bardzo ważną, bo była mowa o kredytach we frankach. Niewykluczone, że frank w najbliższym czasie bardzo się umocni w związku z ruchami, które są wykonywane w Szwajcarii a związane z rezerwami złota. Jeżeli by się tak stało, uderzy to po kieszeniach bardzo wielu Polaków, zwłaszcza młodych, którzy wzięli kredyt we frankach. Czas najwyższy poważnie o tym pomyśleć i co do tego była deklaracja współpracy i współdziałania.

Nie ma nikogo, kto by bardziej zachęcał polityków do współpracy i do porozumień ponad podziałami, tylko martwię się, że te chęci porozumienia i współpracy występują tylko w czasie kampanii wyborczej. Pana to nie martwi?

Myślę, że w ważnych sprawach pan redaktor może być spokojny.

W jakiej ważnej sprawie ostatnio prezes współpracował z rządzącymi?

To jest ważna sprawa i deklaracja tutaj jest jasna i wyraźna.

A ta deklaracja jasna i wyraźna mówi, że w czym wy właściwie jesteście w stanie pomóc rządowi, jeśli chodzi o franki?

Panie redaktorze, to jest kwestia wprowadzenia wspólnych zmian w ustawie.

Ale co można zrobić z frankami szwajcarskimi?

To jest kwestia wprowadzenia warunków do przewalutowania tych kredytów, takich które stawiałyby klientów banków w pozycji równej z bankami. Dzisiaj tak nie jest. Także jeśli chodzi o kwestie egzekucji niespłaconych długów bankowych.

Czyli chcielibyście przewalutować franka np. po 2,20?

Chcielibyśmy przewalutować franka tak, żeby ludzie nie tracili majątku. Nie znajdowali się w sytuacji, że mieszkanie kosztuje ich dwa razy tyle ile powinno kosztować.

To niech pan powie, jaki jest przepis na to?

Panie redaktorze, ja uważam, że można przyjąć pewien sztywny kurs franka. To jest pierwsza sprawa. Banki zarabiają i to doskonale.

Na jakim poziomie?

Na takim, jaki będzie wynikiem porozumienia z bankami, bo jestem przekonany, że to da się zrobić.

A kto ma tym bankom dopłacić? Bo banki będą tracić, bo one tego franka muszą kupować. 

Panie redaktorze, banki zarabiają w Polsce bardzo dobrze. To są jedne z najlepszych zarobków, jeśli nie najlepsze w Europie.

Czy to banki by płaciły? Komercyjne banki płaciłby za błędy ludzi, jeśli chodzi o wzięcie kredytów we frankach?

Kiedyś te banki same tych ludzi do błędy doprowadzały, panie redaktorze, mówić im, że to są najlepsze kredyty, reklamując te kredyty itd., itd. Wpuściły, trzeba sobie  jasno powiedzieć, ludzi w kanał, że tak brzydko powiem.

A to nie jest tak, że ludzie sami się powpuszczali w te kanały? Chyba są na tyle świadomi, żeby wiedzieć co to jest kurs walutowy?

Ludzie chcą żyć normalnie, chcą żyć, chcą mieszkać. Ja znam bardzo wielu ludzi, bardzo inteligentnych, bardzo dobrze wykształconych, którzy te kredyty wzięli i dzisiaj cierpią.

Nie mógł ich pan przestrzec?

Panie redaktorze, ja też sobie nie zdawałem sprawy z tego, że może być taka sytuacja, że nagle waluta, która miała bardzo stały kurs przez długi czas, gwałtownie skoczy. Taka sytuacja się stała, niestety.

Pachnie ta sytuacja chęcią podbijania serc lemingów. Bo to lemingi głównie mają kredyty we frankach.

Różni ludzie mają kredyty we frankach, najczęściej rzeczywiście są to ludzie ambitni, którzy chcą się rozwijać życiowo, którzy często mają dobra prace, czy mieli dobrą pracę, bo wielu z nich te prace na przestrzeni ostatnich lat straciło, to jest duży problem dzisiaj dużych miast, a przede wszystkim Warszawy. Pan doskonale jako warszawiak o tym wie. I trzeba coś z tym zrobić. nie można ludzi tak zostawić. To jest obowiązek rządu właśnie.

Opozycji też, rozumiem.

Opozycji też, żeby tu rząd wsparła w mądrych rozwiązaniach.

A taktyka wyciągania ręki przed wyborami, uważa pan, skuteczna?

My przede wszystkim mówimy o tym, jakiej Polski my chcemy. My chcemy takiej Polski, w której nie trzeba będzie martwić się o to, że jutro przyjdzie komornik i wyrzuci cię z mieszkania.

To nikt nie chce takiej Polski…

Więc proponujemy współpracę w tym zakresie pani Ewie Kopacz, a zarazem w ten sposób mobilizujemy ją do podjęcia działań w tej sprawie, bo tutaj apel też jest jednoznaczny. Jest niebezpieczeństwo, które się czai, w związku z czym trzeba działać.

Też bym uspokajał pańskie niepokoje. Analitycy twierdzą, że ten frank po 4 złote to w dumkach raczej niż realna perspektywa.

Analitycy wtedy, kiedy wszyscy brali te kredyty we frankach, uspokajali, że frank to stabilna waluta i że nic się z nią nie będzie działo, więc miejmy to także na względzie.

Chyba już nic nie uratuje pana przed startem w wyborach prezydenckich, prawda?

Panie redaktorze, Prawo i Sprawiedliwość wskaże swojego kandydata w odpowiednim momencie.

Tak, w odpowiednim momencie, mniej więcej w grudniu, ale wszyscy mówią: Andrzej Duda. A pan, co na to?

Panie redaktorze, ja powiem tak, jestem człowiekiem, który zajmuje się polityką, czyli jestem politykiem. Każdy polityk, miło mu jest, kiedy słyszy swoje nazwisko w dobrym kontekście, ale proszę pamiętać, że są jeszcze inni kandydaci i decyzja w tej sprawie zapadnie w odpowiednim momencie. Dzisiaj jeszcze nikt nie wskazał swojego kandydata na prezydenta.

Ale prezes już z panem rozmawiał na ten temat? Zasugerował to? Zaproponował?

Panie redaktorze, Prawo i Sprawiedliwość wskaże swojego kandydata w odpowiednim czasie.

Wiem, dlatego ja pytam o rozmowę pańską z prezesem, a nie o wskazywanie w odpowiednim czasie.

W różnych gremiach, na różne tematy rozmawiamy, na temat wyborów prezydenckich także.

I pan się, rozumiem, nie uchyli?

Panie redaktorze, ja jestem człowiekiem służby, staram się służyć dobru publicznemu. Jestem w takiej formacji, która mnie osobiście odpowiada jeżeli chodzi o moje przekonania i jeżeli trzeba będzie służyć, jestem do służby gotowy.

Chociaż z ciężkim sercem, tak słyszę. Służba, służba nie drużba.

Tak, to jest służba, bo ja uważam, że polityka to jest rozumna troska o dobro wspólne, a zatem jest to wysiłek, a zatem jest to służba. Ja jestem gotów służyć.

A nie myśli pan i nie obawia się, że trochę nie ten wiek, trochę nie to doświadczenie, a i z rozpoznawalnością nie najlepiej jeszcze?

Panie redaktorze, Prawo i Sprawiedliwość wskaże swojego kandydata na prezydenta w odpowiednim momencie.

Tak, tak to już słyszeliśmy, to trzeci raz proszę nie powtarzać, tylko boję się o pańskie losy w tej kampanii, bo Komorowski ma dobre sondaże i może pana zjeść w kaszy.

Panie redaktorze, Prawo i Sprawiedliwość wskaże swojego kandydata w odpowiednim momencie, a o mnie proszę się nie martwić.

Da pan sobie radę w tej kampanii?

Jak do tej pory udawało się, zawsze jakoś dawałem sobie radę.

Artykuł pochodzi z kategorii:Kontrwywiad

RMF FM

rmf24.pl

Dodaj komentarz