RSS
 

26.11.14

 

Miller wszędzie powtarza żart o 1100 proc. PSL. Żakowski: Skąd ta liczba? Z prawicowych portali

Krzysztof Lepczyński, 26.11.2014
Leszek Miller oddaje głos w wyborach samorządowychLeszek Miller oddaje głos w wyborach samorządowych (Fot. Adam Stępień/ Agencja Gazeta)

Leszek Miller powtarza w mediach zasłyszaną plotkę o 1100 proc. wzrostu poparcia dla PSL. „Pozdrowienia dla 8800 gdyńskich rolników!” – powiedział w „Rzeczpospolitej”. Trudno jednak się tego gigantycznego wzrostu dopatrzeć, bo liczby to internetowy żart. – Skąd się wzięła ta liczba? Ona się wzięła z prawicowych portali – mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.
- Wielu ludzi zajmujących się zawodowo polityką traci kontakt z rzeczywistością – stwierdził w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. – Nie są w stanie nad nią zapanować, a potem wytwarzają różne fikcje. Leszek Miller, szef SLD, przez wiele lat chodzący po ziemi, należy niestety do tej grupy – dodał publicysta. Podkreślił, że słowo „niestety” bierze się z wpływu SLD na kształt polskiej lewicy. – Polityka na dwóch prawych nogach nie może być dobrą polityką – zaznaczył.Tysiące gdyńskich rolników

Chodzi rzecz jasna o krytykę wyborów w wykonaniu Millera. Choć po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim lider SLD dość jasno sugerował fałszerstwo, teraz w mediach stara się tonować swoje stanowisko. – Wolę mówić o wyniku wypaczonym – zaznacza w „Rzeczpospolitej”.

Nie oznacza to, że rezygnuje z podszczypywania PSL, które uznawane jest za największego wygranego wyborów. – PSL w Gdyni skoczył z 800 do 8800 głosów, czyli o 1100 proc. Przesyłam pozdrowienia dla 8800 gdyńskich rolników! Wszyscy jesteśmy zaskoczeni, że jest was tak wielu! – mówił Miller w „Rzeczpospolitej”. To samo powtarzał w Radiu Zet.

Procenty Millera

- Gratuluję! Skąd się wzięła ta liczba? Ona się wzięła z prawicowych portali – mówił Żakowski. A konkretnie – z portalu społecznościowego. Sprawę tę wyjaśnia w „Gazecie Wyborczej” Agata Nowakowska. 1100 proc. wzrostu poparcia dla PSL jest bowiem internetowym żartem, jeśli nie błędem, na który powołały się prawicowe portale.

W Gdyni PSL w ostatnich wyborach do sejmików zebrało ponad 8,8 tys. głosów. W tym Janusz Kupcewicz, znany piłkarz, zdobył 5,7 tys. Cztery lata temu PSL w gdyńskim okręgu zebrało ponad 10 tys. głosów, a Kupcewicz 3 tys.

Gdzie te 1100 proc.? Zdaniem Zbigniewa Kozaka, byłego posła PiS z Trójmiasta, nigdzie. Polityk wskazuje jednak źródło błędu. W 2005 roku Kupcewicz, startując do rady miasta z list PO, zebrał 917 głosów. To wciąż nie 800 głosów, ale już bliżej tej liczby. Zestawiono więc wybory do sejmików z tymi do rady miasta.

- Gratuluję premierowi dobrego źródła informacji – skwitował Żakowski.

TOK FM

Miller dystansuje się od Kaczyńskiego. „Ulica to nie miejsce na debatę”

kb, 26.11.2014
Protest prawicowców Protest prawicowców „przeciw wyborom” – Lublin 22.11.2014 (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Szef SLD Leszek Miller dystansuje się od słów prezesa PiS o sfałszowaniu wyborów. Mówi raczej o wypaczeniu wyniku. – Zjawiska kryzysowe, które dzisiaj przeżywamy można rozwiązać tylko metodami parlamentarnymi, nie na ulicy. Ulica nie jest właściwym miejscem aby debatować nad skomplikowanym systemem wyborczym – w takich słowach szef SLD skomentował pomysł na organizowanie przez PiS marszu 13 grudnia.
We wtorek wieczorem prezydent Bronisław Komorowski spotkał się z szefem SLD Leszkiem Millerem . W trakcie spotkania lider Sojuszu przedstawił prezydentowi propozycje zmian w kodeksie wyborczych, wśród których jest m.in. standaryzacja kart, urn i lokali wyborczych.W środę Miller zapowiedział, że jest gotowy współpracować z Komorowskim.

„Używałbym słowa o wypaczeniu wyników, a nie o sfałszowaniu”

- Zjawiska kryzysowe, które dzisiaj przeżywamy można rozwiązać tylko metodami parlamentarnymi, nie na ulicy. Ulica nie jest właściwym miejscem aby debatować nad skomplikowanym systemem wyborczym, aby dać wyraz swoim nadziejom, że w przyszłym roku Polska i Polacy nie będą przeżywać takich konfliktów wokół wyników wyborów – mówił Miller na konferencji.

Dziennikarze pytali także Leszka Millera o słowa Kaczyńskiego o sfałszowaniu wyborów. – Nie podzielam tego poglądu. Wybory zostały przeprowadzone w sposób, który podważa ich wiarygodność, ale używałbym słowa o wypaczeniu ich wyników, a nie o sfałszowaniu. Nie mam dowodów, by tak twierdzić, a już na pewno nie można obarczać tym przewinieniem Platformy Obywatelskiej – mówił Leszek Miller. – To jest walka polityczna, która w Polsce odbywa się codziennie. W tej walce padają zarzuty różnego kalibru i większej i mniejszej wagi. Zarzuty pod adresem prezesa PiS słyszę od paru lat.

Miller skomentował również propozycję Janusza Piechocińskiego, by w drugiej turze głosy były liczone ręcznie. Stwierdził, że to dobra propozycja, która jest w pełni uzasadniona.

Miller pytany, czy żałuje, że wziął udział w rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził, że nie jest wspólnikiem prezesa Kaczyńskiego. – Nie rozumiem, dlaczego fakt, że wziąłem udział w rozmowie z prezesem PiS wzbudził takie reakcje. SLD wolno tyle ile każdej innej partii politycznej i każdemu innemu politykowi -mówił.

Dodał także, że spotkał się z szefem dużej partii opozycyjnej „nie w atmosferze z spisku, tylko oficjalnie, w Sejmie”. – Wszyscy uważają to za jakąś fanaberię. Nie podzielam tego poglądu. Polityka polega na tym, że warto rozmawiać na ważne tematy i nikt z tych rozmów nie powinien być wykluczony – powiedział Miller.

Jakie zmiany w kodeksie proponuje SLD?

Poseł Zbyszek Zaborowski przedstawił propozycje SLD zmian w kodeksie. Partia ma piętnaście propozycji na to, jak usprawnić przebieg głosowania, w tym m.in. ustawowe określenie wzoru karty do głosowania. A także wiele innych kwestii dotyczących usprawnienia i zabezpieczenia procesu liczenia głosów. Poseł Zbyszek Zaborowski przedstawił propozycje SLD zmian w kodeksie. Sojusz chce, by PKW przed każdymi wyborami prowadziła „rzetelną” kampanię informacyjną dotyczącą sposobu oddawania głosu. Uważa, że warto zastanowić się nad wprowadzeniem specjalnej infolinii, która pomogłaby w informowaniu zainteresowanych wyborców o sposobie i trybie głosowania.

- Po doświadczeniach z ostatnich wyborów zdaniem SLD warto zmienić metodę liczenia z metody d’Hondta na Sainte-Lague. Trzeba wrócić również do progu 20 tys. mieszkańców, jeśli chodzi o wybory większościowe – wyliczał poseł. Metoda Sainte-Lague promuje mniejsze ugrupowania.

Dodatkowo SLD chce przywrócić zakaz zasiadania członków najbliższej rodziny kandydatów w komisjach wyborczych. Powinien obowiązywać również jednoznaczny zakaz przerywania procedury liczenia głosów.

- Chcemy wprowadzić nakaz liczenia głosów w pełnych składach komisji i zakaz wprowadzenia sondaży wyborczych na 14 dni przed wyborami, aby wyborcy mogli spokojnie zastanowić się nad swoimi preferencjami wyborczymi – dodał poseł.

Wyborcza.pl

Sikorski o marszu PiS 13 grudnia: Późni bohaterowie. Odwagę trzeba było mieć w 1981 roku

Michał Wilgocki, Karolina Brzezińska, 26.11.2014
Radosław SikorskiRadosław Sikorski (&Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

- W przeszłości przekonaliśmy się, że Jarosław Kaczyński nie umie przegrywać wyborów, teraz okazuje się, że wygrywać nie potrafi – tak marszałek Sejmu Radosław Sikorski skomentował słowa Jarosława Kaczyńskiego o fałszowaniu wyborów. Tymczasem Kaczyński znów atakuje, tym razem z mównicy sejmowej: – Wybory zostały sfałszowane.
Jarosław Kaczyński wczoraj mówił w Radiu Maryja, że wybory zostały sfałszowane i trzeba to mówić wprost.- Wybory zostały sfałszowane, trzeba tylko ustalić w jakim zakresie i kto bezpośrednio za to odpowiada, bo kto jest profitentem, widać gołym okiem – mówił Kaczyński.

Jak Sikorski skomentował tę wypowiedź?

- Trzeba zachować miarę. Za niebezpieczne uważam podważanie demokratycznych zasad funkcjonowania naszego państwa. Za skandaliczne uważam donoszenie na Polskę do instytucji zagranicznych. Powinniśmy umieć intelektualnie rozdzielić kwestię niewydolnego systemu internetowego od uczciwości wyborów – powiedział Sikorski. Zasugerował też, wbrew temu, co mówił wcześniej prezydent, że gdyby w Sejmie powstała komisja nadzwyczajna, to częściowe zmiany byłyby możliwe już w styczniu.

- Jeśli chodzi o te komentarze Jarosława Kaczyńskiego to mam wrażenie, że ten serial już widzieliśmy. W przeszłości przekonaliśmy się, że Jarosław Kaczyński nie umie przegrywać wyborów, teraz okazuje się, że wygrywać nie potrafi. Znając go, on wiedział, ze w Smoleńsku nie było zamachu, a mimo tego rozhuśtał całą Polskę tymi skandalicznymi oskarżeniami, na które nie znalazły się żadne dowody. Tu tak samo, próbuje rozhuśtać nastroje, sądząc, że to mu pomoże – mówił Sikorski.

- Jeśli chodzi o skrócenie kadencji władz samorządowych, wpłynął projekt, skierowałem go do zaopiniowania przez służby prawne, bo budzi on zasadnicze wątpliwości konstytucyjne – powiedział.

„Odwagę trzeba było mieć wtedy”

Sikorski skrytykował też pomysł na organizowanie przez PiS marszu 13 grudnia.

- To rzecz niesmaczna, łączenie czarnej legendy stanu wojennego, wyprowadzenia czołgów na ulicę i próba ugrania na tym kapitału politycznego. Jarosław Kaczyński maszerował 13 grudnia swojego czasu przeciwko mojemu przemówieniu berlińskiemu. Odwagi trzeba było mieć w grudniu 1981 roku, kiedy za maszerowanie coś groziło. Dzisiaj mamy późnych bohaterów, którzy są mocni w słowach, wtedy, gdy już za to nic nie grozi. – powiedział.

Kaczyński:Wybory zostały sfałszowane

Prezes PiS pół godziny po rozpoczęciu obrad Sejmu wygłosił oświadczenie z mównicy sejmowej. – Z tej najważniejszej w Polsce trybuny muszą paść słowa prawdy: te wybory zostały sfałszowane – mówił Kaczyński, domagając się, aby posłowie na tym posiedzeniu zajęli się projektem przygotowanym przez klub PiS, zakładającym skrócenie kadencji nowo wybranych władz samorządowych.

- Nawet jeśli ktoś, nie chciałby w to uwierzyć, z różnych względów, to i tak ilość głosów nieważnych, a także to ogromne zamieszanie, które powstało w trakcie liczenia głosów delegitymizuje te władzę – stwierdził Kaczyński.

Dodał także, że wartość konstytucyjna demokratycznej legitymizacji władzy jest z całą pewnością wyższa, niż wartość konstytucyjna jaką jest kadencyjność.

Wyborcza.pl

Frasyniuk: Burdel to nasza cecha narodowa. Kaczyński jest bardzo niebezpieczny dla demokracji

Geb, 26.11.2014
Władysław FrasyniukWładysław Frasyniuk (Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta)

- Najważniejszy jest wynik wyborczy i pewność, że te głosy zostały dobrze policzone – podsumował wybory Władysław Frasyniuk w programie Kontrwywiad RMF FM. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że zostały one „sfałszowane” uprawia bardzo niebezpieczną demagogię, która huśta nastrojami w Polsce.
Władysław Frasyniuk zgodził się z tezą Konrada Piaseckiego, że protestowanie 13 grudnia przeciwko temu, co się wydarzyło w dzień wyborów, to świętokradztwo. – Niech ci młodzi, pryszczaci, którzy wychodzą na ulicę spytają swoich rodziców, kiedy obalono komunę. Niech naprawdę wezmą się za edukację obywatelską. Zastanowią się, jakie narzędzia daje demokracja – stwierdził Władysław Frasyniuk w RMF FM .Demagogia i wykorzystywanie symboli

Frasyniuk jest przeciwny wychodzeniu 13 grudnia na ulice. Stwierdził, że Jarosław Kaczyński w swoim zachowaniu nadużywa symboli narodowych. – Nie jest ich właścicielem ani symbolem tego, co się wydarzyło 13 grudnia. Raczej należał do tej części społeczeństwa, która powiedziałbym, słusznie przestraszyła się wprowadzenia stanu wojennego – skomentował.

- To jest potworna demagogia, która huśta nastrojami w Polsce. Destabilizuje państwo. Zakłamuje obraz Polski. Nie jesteśmy krajem, który ma silną, stabilną demokrację. Cały czas grozi nam powrót do tego, co pamiętamy z PRL-u. Jeśli ja mogę powiedzieć, do jakiej mentalności odwołuje się Jarosław Kaczyński, to niestety, do tej mentalności, z którą żeśmy z trudem przez 50 lat walczyli.

Zagrożenie dla demokracji

Zdaniem Frasyniuka prezes PiS jest poważnym zagrożeniem dla demokracji. – Znakomicie rozumie tę słabo wykształconą część społeczeństwa, nie radzącą sobie w demokracji, która wymaga pewnej wiedzy i odwołuje się do niej. Mówi: ja wam powiem, gdzie jest prawda, który kanał telewizji należy oglądać.

Dodał, że niestety, negatywne emocje rosną w Polsce z błyskawiczną siłą. Zdaniem Frasyniuka Kaczyński je świadomie wykorzystuje.

Najważniejsze są kwalifikacje

- Już wychodziliśmy na ulicę. Przypominam 21 postulatów. Jest taki postulat nr 13, który mówi kwalifikacja nie legitymacja partyjna. Gdyby decydowały kwalifikacje nie mielibyśmy problemów z wieloma ważnymi rzeczami w kraju. Szczerze powiedziawszy nie mamy zaufania, bo to państwo jest partyjne – ocenił Frasyniuk.

Polityk stwierdził, że w Polsce przegrywają wartości. – W defensywie jest dobre wychowanie i kompetencje. Tupet i bezczelność bierze górę. To jest nasza cecha narodowa: burdel bałagan. Brak poszanowania dla procedur – podsumował.

Frasyniuk jest zdania, że wybieramy niekompetentnych polityków. – Myślimy, że ktoś nam obiecuje, gdzie zamiast wiedzy porusza się we mgle smoleńskiej albo wyborczej to jest szansa na cud. Jesteśmy społeczeństwem, które wierzy w demagogie i w obietnice. Sukcesy działają przeciwko tym, którzy je odnieśli – powiedział w Kontrwywiadzie.

„Sfałszowane” wybory

Jarosław Kaczyński ogłosił, że jest bałagan i że są „sfałszowane” wybory. Udało mu się przekonać do tej tezy swoich zwolenników. Według Frasyniuka to jedyny komunikat, który się przebija do uszu obywateli. On sam stwierdził, że taki pomysł to kompletne szaleństwo. – Dożyliśmy czasów, kiedy Leszek Miller uwiarygodnia Jarosława Kaczyńskiego, a NIK niszczy PKW. Liczą się emocje. Możliwość wystąpienia w telewizji. Można przywalić – przywalamy – podsumował.

Człowiek „Solidarności” dostrzegł w ostatnich wydarzeniach po wyborach inny problem. Jego zdaniem w kraju jedyną osobą, która wzięła na siebie odpowiedzialność jest Bronisław Komorowski. – Pytam się, dlaczego wokół niego nie ma premiera i ministrów, którzy odpowiadają za procesy wyborcze? – mówił.

Władysław Frasyniuk stwierdził, że politycy powinni wspólnie zastanowić się, jak komunikować się z polskim społeczeństwem, żeby wytłumaczyć, że proces wyborczy odbywał się zgodnie z prawami demokracji. – Komorowski cały czas jest w osamotnieniu, a to jest ważna sprawa całego państwa – mówił Frasyniuk.

TOK FM

Giertych o „sfałszowanych” wyborach: To wpływ depresyjnej pogody na stan umysłowy polityków [U OLEJNIK]

karslo, 26.11.2014
Roman GiertychRoman Giertych (Fot. Adam Kozak / AG)

- Gdy słyszymy twierdzenia, że w Polsce dokonano masowego fałszerstwa wyborczego, to trzeba się zastanowić nad wpływem depresyjnej pogody na stan umysłowy niektórych polityków – powiedział Roman Giertych w programie Moniki Olejnik „Gość Radia Zet”. Dodał, że fałszerstwa na mikroskalę mogły się zdarzać, „ale od tego są protesty wyborcze”.
- Pamiętamy z polskiej historii, co oznacza masowe fałszowanie wyborów. To były masowe działania zorganizowanych sił: wywożono workami głosy, niszczono i przywożono nowe – powiedział Roman Giertych w programie Moniki Olejnik „Gość Radia Zet”. – Teraz mamy obwodowe komisje wyborcze, we wszystkich tych komisjach zasiadają przedstawiciele PiS - dodał.Projekt ustawy o skróceniu kadencji sejmików to „absurd konstytucyjny”Przypomniał też, że partie delegują swoich mężów zaufania do komisji wyborczych, którzy liczą głosy, i „można to zweryfikować”. Dodał, że jeśli zdarzały się fałszerstwa: „błędy w komisjach, kupowanie głosów”, to wystąpiły one na małą skalę. Podkreślił, że od tego są protesty wyborcze. Według niego nieprawidłowości były związane z terminem podania informacji. – Nie ma wątpliwości, że ktoś w PKW zawalił sprawę, ale to nie ma nic wspólnego z fałszerstwami – dodał. – To, że ludzie oddają nieważne głosy, bo chcą głosować na burmistrza, a nie na sejmik, to jest to ich prawo, co można na to poradzić? – zapytał.

Podkreślił też, że projekt ustawy o skróceniu kadencji sejmików to „absurd konstytucyjny”. – Konstytucja mówi, że aby skrócić kadencję, wszystkie sejmiki powinny dopuścić się rażącego naruszenia prawa. Wtedy na wniosek premiera Sejm podejmuje uchwałę, a nie żadną ustawę – wytłumaczył. – Moim zdaniem marszałek powinien wystąpić o opinię prawną. Jestem pewien, że opinia wykazałaby oczywistą sprzeczność projektu z ustawą konstytucyjną.

- Kaczyński mówi, że nie tylko te wybory zostały sfałszowane, ale i wszystkie poprzednie. Jeśli tak, to domagam się powtórzenia wyborów z 2007 roku. Wtedy przegrałem, ale teraz wiem, że po prostu dranie mnie oszukały – ironizował. – Na czele nowego PKW musi zasiąść Antoni Macierewicz, który jako jedyny może zapewnić nam rzetelny sposób przeprowadzenia wyborów – dodał.

„Miller to zwyczajny cynik”

Według Giertycha nie wiadomo do końca, czy Kaczyński wygrał wybory. – Jeśli Kaczyński wygrał wybory i jest zdumiony tym faktem do tego stopnia, że domaga się ich unieważnienia, to sama pani przyzna, że coś jest nie po kolei. Każdy normalny by się cieszył – powiedział Giertych. Szczerze mówiąc, ja to zdumienie podzielam – dodał.

Ocenił też, że Leszek Miller to „zwyczajny cynik, który przegrał wybory i próbuje się podłączyć pod Kaczyńskiego”. – Jakby ci panowie wygrali wybory, to założyliby koalicję w sali, która jednocześnie byłaby poświęcona ofiarom zbrodni smoleńskiej i Barbarze Blidzie – powiedział. Olejnik na to, że pamięta koalicję zawartą w sali, z której transmisję mogło nadawać tylko Radio Maryja. – I w tej sali siedział Roman Giertych – dodała.

„Gdy byłem w Młodzieży Wszechpolskiej, to była to bardzo fajna organizacja”

Roman Giertych skomentował też zatrzymanie dziennikarzy podczas okupacji budynków PKW przez środowiska prawicowe. – Sąd powinien ich uniewinnić, bo nie byli sprawcami zbiegowiska, tylko je relacjonowali – ocenił. Dodał, że decyzja należy do sądu, bo „policja nie zawsze może rozdzielić kto ma jaką legitymację”. Za namawianie „młodych ludzi” do tego czynu obwinił działania Jarosława Kaczyńskiego i Leszka Millera.

Olejnik wspomniała, że był tam obecny też Robert Winnicki z Młodzieży Wszechpolskiej. „Pana korzenie” – skomentowała. – Jak ja byłem w Młodzieży Wszechpolskiej, to Robert Winnicki chodził w pieluchach, więc nie wiem, co ma w głowie. Jak ja należałem do Młodzieży Wszechpolskiej, to była to bardzo fajna organizacja. Niczego nie okupowaliśmy – dodał.

TOK FM

Passent o „dwóch katastrofach”: smoleńskiej i wyborczej. „Brakuje tylko krzyża”

Krzysztof Lepczyński, 26.11.2014
Daniel PassentDaniel Passent (Fot. Wojciech Surdziel/AG)

Brak procedur i wyobraźni, słabość państwa, wojna polsko-polska – wylicza podobieństwa katastrofy smoleńskiej i awantury wokół wyborów samorządowych Daniel Passent w najnowszej „Polityce”. „Brakuje tylko krzyża” – dodaje kwaśno.
Daniel Passent w najnowszej „Polityce” wskazuje na podobieństwa katastroficznego liczenia głosów przez PKW z katastrofą smoleńską. Na tę analogię wskazywało już kilku publicystów, choćby Jacek Żakowski i Michał Szułdrzyński.„Brakuje tylko krzyża”Passent wskazuje na punkty wspólne. Pod Smoleńskiem i teraz, podczas wyborów, zawiodły procedury. W obu przypadkach ujawniły się słabość państwa, brak wyobraźni, podejście „jakoś to będzie”. Po Smoleńsku – wskazuje publicysta – rozformowano wojskowy pułk lotniczy. Teraz sama rozformowała się PKW.

Kolejne podobieństwa: powrót „polnische Wirtschaft” i następny rozdział wojny polsko-polskiej z udziałem tych samych aktorów. „Wtedy i dzisiaj ich celem był Pałac Prezydencki” – pisze Passent. „Brakuje tylko krzyża”.

„Wczoraj zamach, dziś fałszerstwo”

Passent krytykuje też Leszka Millera i Jarosława Kaczyńskiego, którzy wspólnie wystąpili z krytyką wyborów, wskazując na rzekome „wypaczenie wyników”. Zdaniem publicystów jeszcze niedawno obu polityków dzieliło wszystko. Dziś połączyli siły w obronie „podeptanej demokracji” i w ataku na rząd, który za wszystko odpowiada. „Wczoraj to był zamach, dziś to jest fałszerstwo – czy to nie jest logiczne?” – pyta Passent.

Więcej w najnowszej „Polityce”.

TOK FM

Tym: „Kaczyński poniewiera własnym państwem”. PiS wyjdzie na ulice w rocznicę stanu wojennego

Krzysztof Lepczyński, 26.11.2014
Stanisław Tym jest satyrykiem i publicystąStanisław Tym jest satyrykiem i publicystą (Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

„Poniewiera własnym państwem, jego instytucjami i konstytucją, nie uznaje prezydenta ani władzy sądowniczej” – pisze o Jarosławie Kaczyńskim Stanisław Tym w „Polityce”. Według publicysty tylko to tłumaczy, dlaczego PiS chce protestować przeciwko wynikom wyborów w rocznicę stanu wojennego.
Jarosław Kaczyński zapowiedział na 13 grudnia masowe, uliczne demonstracje będące początkiem „wielkiego ruchu kontroli wyborów”. – Chcemy, aby 13 grudnia stał się dniem protestu przeciwko temu, co się stało, przeciwko temu wielkiemu nadużyciu – wyjaśniał prezes PiS, który podważa wynik wyborów samorządowych.„Kaczyński poniewiera własnym państwem”Stanisława Tyma w „Polityce” dziwi zestawienie protestów po wyborach z rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. „Połączenie jednego z drugim wydaje się nie do wymyślenia. Jednak prezesowi się to zgadza” – zauważa. I podkreśla, że patrząc na działalność Kaczyńskiego, wcale to dziwić nie powinno. „Poniewiera własnym państwem, jego instytucjami i konstytucją, nie uznaje prezydenta ani władzy sądowniczej” – wylicza publicysta.

Na portalach społecznościowych PiS zaczął już reklamować firmowane przez siebie demonstracje.

marszPiS

- Przygotowujemy marsz na 13 grudnia, tak jak co roku, ale tym razem pod hasłami obywatelskimi, pod hasłami związanymi właśnie z ochroną polskiej demokracji. To będzie obywatelski marsz z różami, który będzie mówił o sprzeciwie wobec wyborów. Im będzie liczniejszy, tym będzie lepiej. Ale później będzie trzeba to – tak jak to było w wypadku walki o Telewizję Trwam – powtarzać w różnych miejscach. Nie wolno dać o tym zapomnieć – podkreślał Kaczyński.

„Program partii programem narodu”

Tym wskazuje w „Polityce” na „rozkwit wspólnoty” PiS i SLD. Nawiązuje do spotkania Kaczyńskiego z Leszkiem Millerem i wspólnego oświadczenia polityków, że wybory nie przebiegły prawidłowo. Publicysta idzie dalej i ma nadzieję, że 13 grudnia podczas marszu będzie można zobaczyć dwa transparenty: historyczny, pezetpeerowski „Program partii programem narodu” i współczesny, pisowski: „program partii programem narodu”.

„Spójrzcie, jak to się pięknie komponuje” – kwituje Tym.

Więcej w najnowszej „Polityce”.

Dodaj komentarz