RSS
 

Smoleńsk (27.03.15)

 

Rosja: kontrolerzy ze Smoleńska nie dopuścili się naruszeń

olg, PAP, 27.03.2015
Wrak prezydenckiego tupolewa pod SmoleńskiemWrak prezydenckiego tupolewa pod Smoleńskiem (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oświadczył, że nie dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w postępowaniu grupy kierowania lotami na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy polskiego Tu-154M.
W ten sposób Komitet Śledczy odniósł się do informacji o sformułowaniu przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w
Warszawie zarzutów wobec dwóch rosyjskich kontrolerów.

- W Komitecie Śledczym trwa postępowanie karne wszczęte w sprawie danej katastrofy. Na podstawie jego rezultatów – jak dotąd – żadnych nieprawidłowości w postępowaniu grupy kierowania lotami nie stwierdzono – oświadczył rzecznik Komitetu Śledczego generał Władimir Markin, którego cytuje agencja TASS.

Markin podkreślił, że „działali oni w ścisłej zgodzie tak z instrukcjami, jak i międzynarodowymi normami”.

„Załoga zignorowała ostrzeżenia”

Rzecznik Komitetu Śledczego zauważył, że stenogramy rozmów z punktu kierowania lotami lotniska w Smoleńsku od dawna są publicznie dostępne.

- W pełni odzwierciedlają one przekazane załodze ostrzeżenia o braku warunków do przyjęcia statku powietrznego, o wyznaczeniu 100 metrów jako wysokości podjęcia decyzji i potwierdzeniu przez załogę gotowości do odejścia z tej wysokości na drugi krąg, a także późniejsze ostrzeżenia ze strony kontrolerów o zbliżaniu się samolotu do ziemi i konieczności odejścia na drugi krąg – oznajmił.

Markin podkreślił, że „wszystkie te ostrzeżenia zostały całkowicie zignorowane przez załogę, która zgodnie z międzynarodowymi normami lotnictwa cywilnego ponosi pełną odpowiedzialność za wykonanie lotu i za podjęcie decyzji o lądowaniu samolotu”.

Rzecznik przypomniał, że Komisja Techniczna Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) w toku swojego badania także nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniach kontrolerów.

Markin podkreślił, że „na wnioski strony polskiej śledczy Komitetu Śledczego przesłuchali osoby, dysponujące jakimikolwiek informacjami o katastrofie, w tym członków grupy kierowania lotami”. – Wszystkie stenogramy we właściwym czasie przekazano polskiej prokuraturze – dodał.

Rzecznik Komitetu Śledczego oznajmił, że strona rosyjska „nadal realizuje napływające z Polski wnioski o pomoc prawną i gotowa jest dalej przekazywać niezbędne informacje w interesach śledztwa”.

Rosyjskie media o zarzutach dla kontrolerów

Wiadomość o postawieniu przez stronę polską zarzutów dwóm kontrolerom ze Smoleńska w związku z katastrofą polskiego Tu-154M była dziś jednym z głównych tematów programów informacyjnych w rosyjskich stacjach telewizyjnych i radiowych.

Podawały one tę informację za państwowymi agencjami TASS i RIA-Nowosti, nie komentując tych doniesień. Radio Echo Moskwy zaznaczyło, że za główną przyczynę katastrofy prokuratura w Warszawie uznała jednak działania załogi polskiego samolotu.

RIA-Nowosti przytoczyła wypowiedzi rosyjskich prawników, którzy wyrazili pogląd, że Rosja nie wyda Polsce oskarżonych kontrolerów.

- Jeśli dobrze zrozumiałem, zarzuty postawiono zaocznie. Polskie władze mogą zażądać ekstradycji, jednak wydawania rosyjskich obywateli zabrania nasza konstytucja – powiedział adwokat Dmitrij Agronowski.

Zauważył on również, że strona polska może zechcieć ścigać kontrolerów za pośrednictwem Interpolu. – W każdym przypadku oskarżeni mogą napotkać problemy przy podróżach do Europy” – wskazał.

Adwokatka Anna Stawicka oświadczyła, że prawo dopuszcza wszczynanie śledztw przeciwko cudzoziemcom, jeśli państwo uważa, że popełnili oni przestępstwo; dopuszcza też stawianie im zarzutów.

- A dalej zaczyna się procedura współdziałania dwóch państw. Polska może zebrać dowody winy i zwrócić się do Rosji o wydanie, jednak Rosja odmówi, gdyż zgodnie z naszym ustawodawstwem nie ma prawa wydawać swoich obywateli innym krajom – zaznaczyła.

TOK FM

Macierewicz zaszkodzi Dudzie w kampanii? „Lepiej, żeby siedział w szafie”, „Wygaszone”, „Niewyobrażalnie głupie”

WB, 27.03.2015
Konferencja prasowa Antoniego MacierewiczaKonferencja prasowa Antoniego Macierewicza (Fot. Franciszek Mazur / Agencja)

Konferencja Antoniego Macierewicza i planowana na 10 kwietnia publikacja raportu na temat katastrofy smoleńskiej wzbudziła wiele komentarzy. Część komentatorów ocenia, że może to poważnie zaszkodzić kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.
- Ustalenia prokuratury ws. przyczyn katastrofy w Smoleńsku nie mają nic wspólnego z ustalonymi dotychczas faktami. Jej działania mają podłoże polityczne – powiedział na konferencji prasowej szef parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz.
Wcześniej prokuratura wojskowa poinformowała, że jako bezpośrednią przyczynę katastrofy biegli wskazali m.in. niewłaściwe działanie załogi polegające na zniżaniu samolotu poniżej warunków minimalnych do lądowania i niewydanie komendy odejścia.

Raport Macierewicza miesiąc przed wyborami

Wielu komentatorów i internautów, również tych otwarcie popierających PiS i Andrzeja Dudę, oceniło, że Antoni Macierewicz może tylko zaszkodzić Dudzie. Szczególne emocje wzbudziła publikacja raportu na temat katastrofy smoleńskiej planowana na jej piątą rocznicę 10 kwietnia, a więc również na miesiąc przed wyborami prezydenckimi.

„Agent obcego wywiadu”

„Mocno pomógł Komorowskiemu”

TOK FM

Macierewicz: Ustalenia prokuratury nie mają nic wspólnego z faktami, cofają nas do raportu Anodiny

past, pap, 27.03.2015

http://www.gazeta.tv/plej/19,103085,17668996,video.html?embed=0&autoplay=1
Działania prokuratury mają podłoże polityczne – powiedział szef parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz. Stwierdził też, że fakt, iż rodziny ofiar dowiadują się o nowych ustaleniach dopiero na konferencji, jest „okrucieństwem”.
Prokuratura przedstawiła dziś najnowsze ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jako jedną z przyczyn katastrofy podano niewłaściwe działania załogi samolotu. Postawiono także zarzuty dwóm rosyjskim kontrolerom lotu. Zdaniem śledczych, kapitan samolotu nie miał prawa w tak złej widoczności schodzić poniżej wysokości 120 metrów.
W odpowiedzi na ustalenia prokuratury Antoni Macierewicz zwołał konferencję prasową, na której przedstawił swoje teorie dotyczące tego, co stało się pod Smoleńskiem i ostro skrytykował prokuraturę. Powtarzał, że opinia publiczna „jest wprowadzana w błąd”.

- Już dawno – myślę, że od raportu pani Anodiny – nie mieliśmy do czynienia z materiałem tak dalece nieodzwierciedlającym rzeczywistość – powiedział na konferencji prasowej Macierewicz, komentując wnioski przedstawione przez prokuraturę wojskową w piątek.

Dodał, że jego zdaniem ustalenia prokuratury cofają nas do, można by powiedzieć, „wczesnej Anodiny”, a cała analiza przebiegu wydarzeń nie ma nic wspólnego z ustalonymi dotychczas faktami. W jego opinii naganne jest, że rodziny ofiar katastrofy dowiadują się o nowych ustaleniach z konferencji prasowej.

Relacja na żywo z dzisiejszych konferencji>>>

„To okrutne i niespotykane, że rodziny dowiadują się o ustaleniach z konferencji prasowej”

- Jest sprawą powszechnie na całym świecie stosowaną, że rodziny ofiar jako pierwsze dowiadują się o szczegółach nowych ekspertyz. Nie znam takiej sytuacji na świecie, w której rodziny ofiar dowiadują się o nowych ustaleniach i nowych ekspertyzach z konferencji prasowej prokuratury – stwierdził polityk PiS.

- To jest rzecz nie tylko niespotykana, nie tylko okrutna, ale też świadcząca o politycznej manipulacji i politycznym podłożu działań prokuratury. Ubolewam nad tym, że mogło się coś takiego po raz kolejny zdarzyć właśnie polskiej prokuraturze wojskowej, bo odium tego spada na nas wszystkich jako Polaków – powiedział Macierewicz.

Archeolodzy znaleźli ślady wybuchu? Dziennikarz: W raporcie się o tym nie wypowiadali

Jeden z dziennikarzy obecnych na konferencji zaczął wytykać Macierewiczowi błędy w uzasadnieniu jego tez. Chodziło o przytoczony przez Macierewicza raport archeologów, w którym mieli wskazywać, że elementy tupolewa były nadpalone, co wg posła miałoby świadczyć o eksplozji.

- Czy w raporcie archeologów cokolwiek napisano o eksplozji? Wie pan, kiedy archeolodzy się tam znaleźli? W październiku. Dlaczego pan mówi, że archeolodzy dają dowód na eksplozję? Oni w raporcie na ten temat się nie wypowiadali – pytał dziennikarz.

Stwierdził też, że wśród „60 tys. szczątków”, o których mówił Macierewicz, są „główki nitów, kawałki sztućców, filiżanek”. – Pan używa wielkich liczb, ale dobrze pan wie, że tych 60 tys. szczątków to były np. kawałki izolacji samolotu – mówi mężczyzna.

- Pan się myli. Jeśli chodzi o spalone elementy samolotu, październikowa data pojawienia się archeologów nie wpłynęła na ustalenia – odpowiadał Macierewicz. Wcześniej przedstawiał teorię, jakoby „doszło do eksplozji rozrzucającej szczątki samolotu” – Nie ma w historii lotnictwa podobnego przypadku tak drastycznego rozszczepienia samolotu – twierdził Macierewicz.

- Jeżeli jest, jak chciała prokuratura, jeśli samolot upadł na skutek błędu pilotów, to gdzie jest krater, który musiałby zostać wyryty przez maszynę? – pytał polityk.

Oskarżenia wobec kontrolerów lotu, do katastrofy przyczynili się także piloci

Prokuratura wojskowa poinformowała, że jako bezpośrednią przyczynę katastrofy biegli wskazali m.in. niewłaściwe działanie załogi polegające na zniżaniu samolotu poniżej warunków minimalnych do lądowania i niewydanie komendy odejścia.

Wnioski biegłych dostarczyły podstaw do wydania postanowień o postawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa wobec dwóch rosyjskich kontrolerów, członków grupy kierowania lotami – poinformowała prokuratura.

- Pierwszemu z nich zarzuca się sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym , wobec drugiego wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym – powiedział szef warszawskiej WPO płk Ireneusz Szeląg.

WPO wszczęła śledztwo w dniu tragedii 10 kwietnia 2010 r. Jest ono prowadzone w sprawie „nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi”. Prokuratura informowała, że śledztwo nie zakończy się w tym roku.

Przeczytaj rozmowy Teresy Torańskiej o katastrofie w Smoleńsku >>

TOK FM

Katastrofa smoleńska. Zarzuty spowodowania katastrofy Tu-154 dla dwóch rosyjskich kontrolerów [PODSUMOWANIE]

jagor, ks, PAP, 27.03.2015

http://www.gazeta.tv/plej/19,103085,17667402,series.html?embed=0&autoplay=1
- Wnioski biegłych dostarczyły podstaw do wydania postanowień o postawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa wobec dwóch rosyjskich kontrolerów, członków grupy kierowania lotami – podała Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej, które trwa już pięć lat, zostało przedłużone do 10 października 2015 r. na wniosek Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie – poinformował rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, ppłk Janusz Wójcik, na dzisiejszej konferencji prasowej. Prokuratorzy zapewniają, że termin przedstawienia ich ustaleń nie ma związku z trwającą kampanią prezydencką. – Nie działamy zgodnie z kalendarzem politycznym, tylko ściennym – mówił rzecznik. Co zostało ustalone?
1. Zarzuty dla dwóch rosyjskich kontrolerów- Pierwszemu z nich zarzuca się sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym (…), wobec drugiego wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym – powiedział szef warszawskiej WPO płk Ireneusz Szeląg. Dodał, że fakt nieodesłania Tu-154 na lotnisko zapasowe w ostatniej fazie lotu nie jest objęty zarzutami dla rosyjskich kontrolerów.Prokuratura „w oparciu o zapisy europejskiej konwencji o pomocy w sprawach karnych uruchomiła procedurę zmierzającą do możliwości ogłoszenia obywatelom rosyjskim postanowień o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania ich w charakterze podejrzanych”. Wyjaśnił, że do czasu tych czynności prokuratura nie będzie informować o szczegółowej treści zarzutów.

Postanowienia o przedstawieniu zarzutów – jak poinformowała prokuratura – zapadły 24 marca. Zgodnie z Kodeksem karnym „kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8″. Także jeżeli następstwem nieumyślnego sprowadzenia katastrofy jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

2. Jedną z przyczyn katastrofy – niewłaściwe działanie załogi

Biegli wykluczyli, by uszkodzenia samolotu powstały z innych przyczyn niż zderzenia z przeszkodami terenowymi. – Ani stan zdrowia załogi, ani stan techniczny samolotu nie miały wpływu na katastrofę Tu-154″ – podkreślił rzecznik. Biegli uznali również, że nie była zachowana tzw. sterylność kokpitu i że niewykluczona jest obecność w kabinie gen. Błasika.

- Praca fonoskopów wskazuje na możliwość przebywania w kabinie pilotów gen. Błasika. Istnieją okoliczności wskazujące na to, że gen. Błasik przebywał w kokpicie bądź też jego bezpośrednim sąsiedztwie. Ale ówczesne przepisy nie wymagały bezwzględnej sterylności – mówił rzecznik. – Żadni biegli nie odczytali z nagrań rejestratorów lotu, by piloci kogokolwiek zapraszali bądź wypraszali z kokpitu – dodał.

Biegli – na podstawie badań zasadniczych elementów konstrukcyjnych samolotu – stwierdzili, że nie ma na nich jakichkolwiek śladów oddziaływania ognia. Zderzenie z ziemią było kompletne – co oznacza, że samolot zderzył się z nią, będąc w jednym kawałku.

- Jako pierwszą bezpośrednią przyczynę katastrofy biegli wskazali niewłaściwe działanie załogi, polegające na zniżaniu samolotu przez dowódcę statku powietrznego poniżej własnych warunków minimalnych do lądowania i niewydanie komendy odejścia na drugie zajście – mówił płk Szeląg. Dodał, że było to „działanie nieadekwatne do panującej na lotnisku sytuacji meteorologicznej”.

3. Dowódca nie miał uprawnień, by zejść poniżej 120 m

- Dowódca samolotu nie miał prawa, wobec braku widzialności ziemi, zejść poniżej 120 m. Zakazu tego nie zmieniała zgoda wieży smoleńskiej na zejście do 100 m – wskazał płk Szeląg. Ponadto, jak dodał prokurator, jako przyczynę katastrofy biegli wskazali „naruszenie reguł określonych w instrukcji użytkowania Tu-154 w locie” oraz „instrukcji współdziałania i technologii pracy członków załogi samolotu”.

Inną z przyczyn wskazanych przez biegłych – jak poinformowała WPO – były także nieprawidłowości w związku z wyznaczeniem do lotu „osób bez ważnych uprawnień lub wręcz bez uprawnień, do wykonywania lotów na tym typie samolotu”. – Jak wynika z opinii, spośród załogi jedynie technik pokładowy posiadał ważne uprawnienia do wykonywania tego lotu w tym dniu – zaznaczył płk Szeląg.

Pięcioletnie śledztwo nie zakończy się w tym roku

Śledztwo prowadzone jest w sprawie „nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi”. WPO na konferencji prasowej potwierdziło, że śledztwo nie zakończy się w tym roku.

W sierpniu 2011 r. WPO postawiło zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych dwóm oficerom, którzy w 2010 r. zajmowali dowódcze stanowiska w ówczesnym 36. specpułku. Chodzi o organizację lotu Tu-154 w zakresie wyznaczenia i przygotowania załogi samolotu. Podejrzani nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Za zarzucany czyn grozi im do trzech lat więzienia.

Powołany latem 2011 r. ponaddwudziestoosobowy zespół biegłych miał się wypowiedzieć co do: odtworzenia i rekonstrukcji lotu Tu-154, oceny sprawności technicznej i formalnej samolotu w trakcie lotu i w okresie go poprzedzającym, przygotowania do lotu, stanu wyszkolenia i przygotowania załogi, prawidłowości procesu szkolenia członków załogi, prawidłowości eksploatacji samolotu 10 kwietnia, prawidłowości pracy załogi w czasie lotu, prawidłowości zabezpieczenia meteorologicznego i nawigacyjnego lotu, prawidłowości przygotowania lotniska Smoleńsk Północny i pracy służb zabezpieczenia lotów na tym lotnisku.

Ponadto w opinii tej znalazła się m.in. analiza ponownych kopii nagrań z kokpitu Tu-154. Polscy biegli ponownie skopiowali zapisy czarnej skrzynki w lutym 2014 r. w Moskwie. Jak informowała wówczas NPW, biegli liczyli, że przy użyciu nowej metodologii i sprzętu uda się dokonać skuteczniejszego odsłuchu zapisu czarnej skrzynki.

TOK FM

Żakowski zaprasza Dudę do rozmowy o SKOK-ach. By kandydat PiS uniknął określenia „Duda-obłuda”

Anna Siek, 27.03.2015
Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda (Agencja Gazeta)

- W prawdziwej kampanii po publikacjach o SKOK-ach ludzie Komorowskiego byliby już na etapie „domordowywania” politycznego Dudy. A to prezydent jest w defensywie. Świadczy to o daleko idącej amatorszczyźnie – mówił Tomasz Lis w TOK FM. Jego zdaniem przez to dojdzie do drugiej tury, w której znajdą się „polityk, który w sondażach ma ponad 70 proc. zaufania i ktoś, kto, jeśli chodzi o autonomię polityczną i intelektualną, jest poniżej Piotra Glińskiego”.
- Zastanawiam się, czy państwo wokół prezydenta zakończą wreszcie serial pt. „Jesteśmy na turnusie w Ciechocinku” i zabiorą się do realnej roboty. Z profesjonalnego punktu widzenia kampania Bronisława Komorowskiego jest po prostu słaba – uważa Tomasz Lis.PO: Duda mógł brać udział w nielegalnym wpływaniu na proces legislacyjny ws. SKOK >>>

Zdaniem redaktora naczelnego „Newsweeka” słabość kampanii obecnego prezydenta widać w zestawieniu z tym, co robi jego najgroźniejszy kandydat Andrzej Duda. – To bardzo sprawna kampania bardzo słabego kandydata. Np. to, co kandydat PiS mówi o euro, to są kompletne brednie, zawstydzające z intelektualnego punktu widzenia, ale spot jest dobry i może przekonać całkiem wielu ludzi – wskazywał.

SKOK spada z nieba. A sztabowcy nie reagują

Zdaniem publicysty autorzy kampanii Bronisława Komorowskiego nie potrafią skutecznie reagować nawet na tematy, które „spadają z nieba”. I mogłyby dać prezydentowi wzrost notowań. Takim tematem jest sprawa zaangażowania Andrzeja Dudy i całego PiS w ochronę SKOK-ów. Faktem jest, że to Prawo i Sprawiedliwość nie godziło się na objęcie spółdzielczych kas nadzorem KNF.

Pierwszą ustawę w tej sprawie, przypomnijmy, zablokował w 2010 roku prezydent Lech Kaczyński. Ministrem w prezydenckiej kancelarii był wtedy Andrzej Duda.

„Gazeta Wyborcza” informuje, że przed złożeniem przez prezydenta Kaczyńskiego wniosku do TK w sprawie ustawy o SKOK-ach, kancelarię trzy razy odwiedził szef kas Grzegorz Bierecki. Okazuje się też, że kluczową opinię prawną, która posłużyła do napisania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, przyniósł Duda. Analiza była anonimowa, ale z informacji „GW” wynika, że dokument powstał wcześniej na zamówienie SKOK-ów.

- W prawdziwej kampanii, po publikacji dotyczących SKOK-ów i zdjęcia prezydenta Komorowskiego z szefem SKOK-u Wołomin, ludzie kandydata Komorowskiego byliby już na etapie „domordowywania” politycznego Dudy. A jak oglądałem wczoraj w telewizji program z udziałem prezydenckiego ministra prof. Tomasza Nałęcza i byłego rzecznika PiS Adama Hofmana, to widziałem, że to Komorowski jest w defensywie. To kompletna paranoja! Świadczy to o daleko idącej politycznej amatorszczyźnie – podsumował Tomasz Lis.

Niech się wytłumaczy

Zdaniem Jacka Żakowskiego afera SKOK-ów jest tak poważna i ważna, że powinna być wyjaśniona przez sejmową komisję śledczą.

O powołaniu takiej komisji głośno mówiła Platforma Obywatelska, ale na razie skończyło się na powołaniu przed tygodniem specjalnej sejmowej podkomisji do wyjaśnienia sprawy spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Na jej czele stoi poseł PO Marcin Święcicki.

- Po tekście „GW” widać, że sprawa przypomina to, co znamy z przeszłości. Ekspertyzy pojawiające się nie wiadomo skąd, przynoszone do pałacu prezydenckiego późną nocą. To sprawa w stylu „lub czasopisma” [afera Rywina - przyp. red.] – mówił Żakowski.

Dlatego Jacek Żakowski zaprasza Andrzeja Dudę do „Poranka Radia TOK FM”. – Sprawa SKOK-ów to żelazny argument przeciwko jego kandydaturze. Trzeba o to pytać, póki się nie oczyści z zarzutów. Panie pośle, zapraszam na przyszły piątek – mówił prowadzący audycję.

Dla Tomasza Lisa przekonujące wytłumaczenie się kandydata PiS z podejrzeń dotyczących wspierania SKOK-ów pozwoli mu uniknąć pojawienia się „zbitki Duda-obłuda”.

SKOK to sprawa prezydenta

Andrzej Duda w sprawie politycznego parasola nad spółdzielczymi kasami mówi głosem PiS. Czyli przekonuje, że to problem Platformy Obywatelskiej i Bronisława Komorowskiego, który – jak widać na fotografii z premiery filmu „1920 Bitwa Warszawska” – znał rządzących SKOK-iem Wołomin.

Według narracji Prawa i Sprawiedliwości za aferą wołomińskiej kasy stoją byli funkcjonariusze WSI z Piotrem P. na czele. Mężczyzna był szefem rady nadzorczej SKOK Wołomin.

Śledztwo w sprawie tej kasy jest najpoważniejszym prowadzonym obecnie przez prokuratorów. Szkody, wyrządzone przez podejrzanych szefów SKOK-u Wołomin wynoszą 1,5 miliarda złotych.

W sumie prowadzone jest ponad 2200 śledztw dotyczących spółdzielczych kas.

Politycy chętnie wyciągali ręce po pieniądze SKOK-Wołomin. Współpracował m.in. Jacek Sasin, Janusz Korwin-Mikke i Marta Kaczyńska>>>>

TOK FM

Dodaj komentarz