RSS
 

Rosja (02.03.15)

 

U Lisa spór o pomnik smoleński. Na koniec Nałęcz wykrzykuje: Panie prezesie, niech pan przyjmie Kurskiego do PiS!

dżek, 02.03.2015
Rozbawiony Jacek Kurski Rozbawiony Jacek Kurski (Fot. za vod.tvp.pl/)

Sprawa pomnika smoleńskiego, który ma stanąć w Warszawie, poróżniła gości Tomasza Lisa – Jacka Kurskiego i prof. Tomasza Nałęcza. Skończyło się odpowiedzią „w stylu Jagiełły” i nietypowym apelem Tomasza Nałęcza.
Róg ulic Trębackiej i Focha między pl. Piłsudskiego a Krakowskim Przedmieściem w Warszawie jako miejsce pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej – taką lokalizację zaproponuje radzie Warszawy prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ustalenie w tej sprawie zapadało na spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego. Rada Warszawy podejmie uchwałę w sprawie lokalizacji pomnika w najbliższym czasie.

Lokalizacja nie podoba się części rodzin smoleńskich oraz polityków prawicy. Ich zdaniem pomnik ku pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu (Marta Kaczyńska, córka pary prezydenckiej popiera tzw. pomnik świateł na chodniku przed Pałacem Prezydenckim).

Również zdaniem Jacka Kurskiego miejsce pomnika jest na Trakcie Królewskim, bo „w tym miejscu gromadził się naród” 10 kwietnia 2010 roku. – Mam poczucie, że macie w Pałacu Prezydenckim intuicję, że wyjdzie jakaś straszna prawda o Smoleńsku, po tym co Putin nawyprawiał z zestrzeleniem malezyjskiego samolotu, co się stało w Mariupolu – mówił Jacek Kurski w programie Tomasza Lisa.

- Panie pośle, panie, na litość – próbował mu przerwać prof. Tomasz Nałęcz.

- Ale co? Komorowski zestrzelił? – wbił się z pytaniem Tomasz Lis.

- Wy się boicie tej strasznej prawdy i dlatego chcecie na gwałt zaklajstrować to i szybko postawić pomnik i mieć go z głowy – rzucił Kurski.

Prof. Tomasz Nałęcz próbował stonować emocje: Ja widzę, że pan strasznie liczy na to, że program ogląda dziś prezes Kaczyński – mówił doradca prezydenta. – I że pan strasznie chce wrócić do PiS.

- Odpowiem panu jak Jagiełło krzyżakom – poparć dla mojego powrotu do PiS u mnie dostatek – żartował. – Ale tego najważniejszego nie ma! – rzucił prowadzący „Tomasz Lis na żywo”.

- Panie prezesie, proszę przyjąć Jacka Kurskiego do PiS! – wykrzykiwał na koniec programu Nałęcz.

TOK FM

Tomasz Lis: Jeśli „Wprost” napisze, że Żakowski lub ja jesteśmy pedofilami, jesteśmy załatwieni [U LISA]

osi, 02.03.2015
Tomasz LisTomasz Lis (fot. TVP)

- Jeśli w następnym numerze napiszecie, że Żakowski lub ja jesteśmy pedofilami, jesteśmy załatwieni – powiedział Tomasz Lis w swoim programie w TVP 2 do Marcina Dzierżanowskiego z „Wprost”. – Nie napiszemy, bo nie jesteście – odparł na to dziennikarz.
Ta wymiana zdań wyniknęła w kontekście ostatnich publikacji tygodnika „Wprost” dotyczących problemu mobbingu i molestowania seksualnego, a także oskarżeń gazety pod adresem szefa „Faktów” TVN Kamila Durczoka.

- Kiedy w Kościele irlandzkim czy amerykańskim były afery pedofilskie, to przetoczyła się tam lawina. A w Polsce nie ma takiej dynamiki. Od czasu do czasu pojawia się afera pedofilska czy seksafera, a potem wszystko wraca do tzw. normy – powiedziała prof. Magdalena Środa. Prócz niej gośćmi programu „Tomasz Lis na żywo” byli szefowa radia RDC Ewa Wanat, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Wprost” Marcin Dzierżanowski oraz Jacek Żakowski, publicysta „Polityki”.

„W Polsce kobiety naturalizują przemoc”

Wg Środy wspomnianą „normą” jest „przyzwolenie na istnienie problemu czy też przemilczanie go”. – W Polsce kobiety naturalizują przemoc, uważają, że to może być normalne – mówiła Środa.

- Kobiety boją się o mówić o molestowaniu, nie zgłaszają takich spraw. W Polsce w wielu miejscach panują feudalne warunki pracy. Jest taka mentalność, że szef ma zawsze rację. Ja zarządzam trochę inaczej – oświadczyła Wanat.

„Fatalne orzecznictwo sądów”

- Po naszych publikacjach dostajemy kilkanaście sygnałów dziennie ze spółek skarbu państwa czy podobnych miejsc o molestowaniu. To ogromny problem, ale orzeczenia sądów są w tej materii fatalne. Sprawca molestowania, który wygrywa sprawę w sądzie, natychmiast pozywa ofiarę o zniesławienie i to ofiara jest traktowana jak sprawca – powiedział Dzierżanowski.

- W naszym kraju pokutuje przekonanie, ze każda słabość jest przyczyną do odczuwania wstydu. Choroba, niepowodzenie w pracy, to, że się jest ofiarą. To jest bardzo głęboko zakodowane. Ta niewiara, że jeśli poproszę o pomoc, to ją otrzymam – dodał Żakowski.

„Nie byłoby publikacji, gdyby nie była ugruntowana”

- To, że w aferach seksualnych występują głośne nazwiska, pomaga nagłośnić problem. Bo kogo interesuje, ze pan Y molestował panią X. Interesujące jest to, ze to może dotyczyć ludzi, których wszyscy znamy – uważa szefowa RDC.

- Dobrze, ale czy państwo we „Wprost” nie mają obawy, że znana osoba została użyta jako nawóz do podsypania słusznej sprawy? – zwrócił się do Dzierżanowskiego prowadzący program Tomasz Lis, odnosząc się bezpośrednio do publikacji o Durczoku. – Nie mamy takiej obawy. Nie byłoby publikacji, gdyby nie była solidnie ugruntowana – odparł wicenaczelny „Wprost”.

„Plotki nie biorą się znikąd”

- Jest w Polsce takie milczenie owiec. Ludzie się nie bronią. I dopóki nie zaczną się bronić, to nic nie będzie można z tym zrobić. Owce przestaną milczeć, kiedy sprawca zostanie ukarany. Jeśli gazeta pisze o sprawie molestowania, karę musi ponieść albo sprawca molestowania, jeśli jest winny, albo autor artykułu, jeśli informacje się nie potwierdzą – uważa Żakowski.

- Po publikacjach „Wprost” zrobiłam mały test wśród znajomych dziennikarzy. Plotki nie biorą się znikąd, środowisko wiedziało o całej sprawie – odparła Środa. Dodała, że Durczok był znany w środowisku ze swojego nastawienia do kobiet. Zwróciła uwagę, że do swoich programów bardzo rzadko je zapraszał.

„Mam nadzieję, że sprawa trafi do prokuratury”

Lis zapytał Dzierżanowskiego o kulisy współpracy z Magdaleną, b. pracownicą TVN, która w jednym z artykułów gazety opowiedziała o dwuznacznych SMS-ach, które miał jej wysyłać Kamil Durczok. Wicenaczelny „Wprost” opowiedział o tym, jak zmieniała się postawa kobiety w miarę rozwoju sprawy – jak stawała się odważniejsza. – Mam nadzieję, że zgłosi sprawę do prokuratury – powiedział Dzierżanowski.

W tym miejscu rozmówcy Lisa zaczęli się zastanawiać, czy dopóki nie ma dowodów przeciwko Durczokowi, powinny się ukazywać publikacje, w których jest oskarżany z nazwiska. – Jeśli w następnym numerze napiszecie, że Żakowski lub ja jesteśmy pedofilami, jesteśmy załatwieni – zwrócił uwagę Lis. – Nie napiszemy, bo nie jesteście – odparł na to Dzierżanowski.

„Durczok sam jest swoją ofiarą”

- Ofiarą całej sytuacji jest sam Durczok, jego rodzina, stacja, „Fakty”… Tylko czyje to są ofiary? To nie są ofiary „Wprost” tylko Kamila Durczoka. To on naraził swoją reputację na szwank swoimi działaniami. Oczywiście, jest na pewno parę osób, które to widziały i na to pozwalały – uważa wicenaczleny „Wprost”.

Dyskusję podsumowała Wanat, która powiedziała, że „nawet jeśli po drodze „Wprost” opublikował bezsensowny artykuł z gumowymi lalkami [w artykule opisano rzekomą ucieczkę Durczoka z mieszkania jego znajomej - red.], to i tak opisanie sprawy było ważne”.

TOK FM

Rosjanie zapraszają marszałka Borusewicza na manifestację

jsm, 02.03.2015
Bogdan BorusewiczBogdan Borusewicz (RAFAŁ MALKO)
Mieszkający w Warszawie Rosjanie spotykają się we wtorek o godz. 19 pod ambasadą Rosji, by wspominać Borysa Niemcowa, zamordowanego w Moskwie byłego wicepremiera kraju. Na akcję zapraszają marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, któremu rosyjskie władze odmówiły wizy
„Spotkajmy się przed ambasadą Rosji w dniu pogrzebu Borysa Niemcowa aby wspólnie oddać hołd temu odważnemu człowiekowi, Europejczykowi i patriocie rosyjskiemu, który zginął za prawdę i pokój. Przynieśmy kwiaty i znicze i pomilczmy, by uczcić jego pamięć” - zaapelowała na Facebooku grupa mieszkających w Polsce Rosjan prowadząca stronę „Za wolną Rosję”.Na spotkanie, mające upamiętnić rosyjskiego opozycjonistę, Rosjanie zaprosili marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. W poniedziałek władze Federacji Rosyjskiej nie zezwoliły mu na przyjazd na pogrzeb Niemcowa w Moskwie. Jak oświadczyła rzeczniczka ambasady rosyjskiej w Polsce – zakaz wjazdu dla marszałka senatu to odpowiedź na unijne sankcje wobec Rosji.Manifestacja pod ambasadą rosyjska odbędzie się we wtorek 3 marca 2015 r. o godz. 19. Uczestniczyć w niej mają przedstawiciele rosyjskiego, ukraińskiego i polskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Przypomnijmy, że ta sama grupa Rosjan organizowała w ostatnią niedziele demonstrację na placu Zamkowym. Choć głównym jej tematem miało być okazanie solidarności więzionej w Moskwie ukraińskiej pilotce Nadii Sawczenko, jednak spontanicznie stała się też wyrazem protestu po zabójstwie Borysa Niemcowa. Miało ono miejsce w piątek późnym wieczorem w Moskwie. Wśród przemawiających na placu Zamkowym był wówczas m.in. redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik.

 

„Najbardziej polska senator” w Kongresie USA przechodzi na emeryturę

Mariusz Zawadzki, 02.03.2015
Senator Barbara MikulskiSenator Barbara Mikulski (Steve Ruark / AP (AP Photo/Steve Ruark))
Senator Barbara Mikulski, z racji rodzinnych korzeni przyjaciółka i rzeczniczka Polski w Kongresie USA, zapowiedziała w poniedziałek przejście na emeryturę.
Największa stażem i najbardziej polska pani senator – jej rodzice byli Polakami, którzy przyjechali do Ameryki za chlebem – ogłosiła wczoraj, że w najbliższych wyborach w 2016 roku już nie wystartuje. Mikulski ma 78 lat i w Kongresie USA spędziła pół życia – w latach 1977-87 zasiadała w Izbie Reprezentantów, a od 1987 roku w Senacie. Reprezentuje stan Maryland i należy do Partii Demokratycznej. W ostatnich latach walczyła – bezskutecznie – o zniesienie wiz dla Polaków. Pod koniec lat 90. wspierała polską kandydaturę w NATO. W kraju przodków była kilka razy. Ostatnio w 2013 roku, kiedy prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ją Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.W 2000 roku Al Gore, kandydat demokratów na prezydenta, rozważał ją jako kandydatkę na wiceprezydenta, ale ostatecznie zrezygnował i być może dlatego przegrał z George’em W. Bushem. W 2003 roku była przeciwna najazdowi na Irak, choć wielu kolegów z partii go poparło.- To była ciężka decyzja – mówiła wczoraj pani senator dziennikarzom. – Nie chcę ostatnich dwóch lat w Senacie spędzić, walcząc o moją pracę (tzn. posadę w Senacie), tylko walczyć o pracę dla mieszkańców Maryland!

Kadencja senatora trwa w USA sześć lat. Mikulski ma za sobą już cztery i dwie trzecie kadencji – żadna kobieta nie zasiadała w wyższej izbie Kongresu dłużej. Uchodzi za wulkan energii – pomimo niewielkiego wzrostu (150 cm) jest jedną z najbardziej zauważalnych postaci w amerykańskim Senacie. Spekulowano, że nie wystartuje już w 2010 roku, kiedy miała złamaną nogę i kilka miesięcy jeździła na wózku inwalidzkim. Ale wystartowała i zdobyła 62 proc. głosów. Wybory przegrała tylko raz w życiu, w 1974 roku. Pierwsze, w których startowała. Od 1976 roku już tylko wygrywała, zawsze zdecydowanie. Wyborcy z Maryland cenili ją m.in. za to, że potrafiła bardzo skutecznie zdobywać dla stanu pieniądze z budżetu federalnego. Docenili ją również astronomowie, którzy trzy lata temu nazwali jej imieniem nowo odkrytą supernową.

Przejście Mikulski na emeryturę jest szansą dla Republikanów, którzy liczą na przejęcie mandatu senatora z Maryland – tym bardziej, że w zeszłym roku gubernatorem tego stanu został republikanin. Zaś tzw. kółko polskie w Senacie – które de facto było trójkątem – zdegeneruje się do dwójki senatorów: demokraty Chrisa Murphy’ego i republikanina Johna Risha.

wyborcza.pl

O mobbingu w „Tomasz Lis na żywo”. Prof. Środa: „Durczok przez lata nie zaprosił do swojego programu ani jednej kobiety”

Michał Gąsior
02.03.2015
Prof. Magdalena Środa mówiła w programie „Tomasz Lis na żywo”, że milczenie ofiar mobbingu wynika z braku świadomości praw • FOT. TVP

– Kobiety przez setki lat były obiektami seksualnymi w sferze prywatnej. Kiedy wchodzą do sfery publicznej, ten stosunek prywatności zostaje zachowany. Mężczyźni myślą, że to jest normalne – mówiła w programie „Tomasz Lis na żywo” prof. Magdalena Środa. Wraz z dziennikarzami dyskutowała o mobbingu i oskarżeniach pod adresem Kamila Durczoka.

Goście programu Tomasza Lisa zastanawiali się m.in., dlaczego tak mało spraw dotyczących mobbingu czy molestowania w pracy trafia przed sądy i kończy się rozstrzygnięciami na korzyść ofiar.

Prof. Środa zwracała uwagę, że cały czas jesteśmy społeczeństwem konserwatywnym, a to, że liczba sądowych spraw jest niewielka, nie znaczy, że problemu nie ma. – To jest ta sama reguła, jaka pojawia się wśród przeciwników konwencji antyprzemocowej, którzy mówią, że w Polsce nie ma przemocy. W Polsce przemoc ma znacznie większy zasięg, tylko kobiety ją naturalizują. Uważają, że to jest normalne, bo zawsze tak było – stwierdziła.

Dziennikarz „Polityki” Jacek Żakowski mówił o dwóch głównych przyczynach takiego stanu rzeczy. Pierwsza to wstyd. Druga – samotność. – To jest społeczeństwo samotnych jednostek. Jest niewiara, że jeśli kogoś poproszę, to otrzymam pomoc. Ludzie, jeśli są ofiarami, to na ogół próbują to przetrzymać – komentował. O milczeniu ofiar mobbingu mówił jako o „milczeniu owieczek”.

JACEK ŻAKOWSKI

Jesteśmy wszyscy odpowiedzialni za to, by coś z tym zrobić. Towarzystwo Dziennikarskie zaproponowało, by we wszystkich redakcjach wywiesić tablice: “uwaga, mobbing i molestowanie to przestępstwo”.

Ewa Wanat z Polskiego Radia RDC zwróciła też uwagę na doświadczenie świadków mobbingu. – Rozmawiałam z wieloma ludźmi, którzy byli mobbingowani i byli świadkami mobbingu. Bycie świadkiem mobbingu i brak reakcji jest równie traumatycznym przeżyciem. Jest także przeżyciem demoralizującym – stwierdziła.

Poruszono także temat konkretnego przypadku, czyli oskarżeń pod adresem Kamila Durczoka. Prof. Środa dziwiła się, że wszyscy w środowisku wiedzieli, o kogo chodzi, a mimo wszystko milczeli. – Milczenie owieczek wynika z braku świadomości praw. Owieczkom potrzeba odwagi. To jest kwestia wstydu, zależności – podkreślała.

Jak dodała, Durczok przez wiele lat nie zapraszał do swoich programów kobiet, co jej zdaniem świadczy o jego stosunku do nich.

Jacek Żakowski podsumował ten wątek stwierdzeniem, że ktoś na pewno musi być ukarany. Albo „sprawca”, albo dziennikarz, który temat poruszył. – To musi być radykalne i czytelne – powiedział.

naTemat.pl

Rosja nie chce wpuścić Borusewicza na pogrzeb Niemcowa. „Bali się mojej obecności”

osi, Gazeta.pl / PAP, wideo: TVN24/x-news, 02.03.2015

http://www.gazeta.tv/plej/19,103085,17508049,video.html?embed=0&autoplay=1
Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz nie będzie mógł pojechać na pogrzeb Borysa Niemcowa do Moskwy. Rzeczniczka rosyjskiej ambasady w Polsce stwierdziła, że zakaz wjazdu dla Borusewicza to odpowiedź za sankcje wobec Kremla. Borusewicz nie wierzy jednak tym deklaracjom.
Borys Niemcow był rosyjskim opozycjonistą. Został zastrzelony w okolicach Kremla w piątek 27 lutego. Jego pogrzeb odbędzie się 3 marca na cmentarzu Trojekurowskim w Moskwie. Miała się na niego udać polska delegacja z marszałkiem Senatu na czele.
- Chciałem pojechać na pogrzeb i powiedzieć, że Niemcow był przykładem tej części Rosji, która jest nam bliska (…). Przed chwilą dowiedziałem się, że władze rosyjskie nie wpuszczą mnie na pogrzeb do Moskwy. Uniemożliwiają złożenie hołdu Borysowi Niemcowowi. Jestem tym zaskoczony. Myślę, że opinia publiczna w Polsce i Rosji zinterpretuje ten fakt i wyciągnie z niego wnioski – oświadczył Borusewicz podczas konferencji prasowej w polskim parlamencie.„To retorsja za sankcje UE”Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski napisał na Twitterze, że decyzja strony rosyjskiej to odpowiedź na objęcie sankcjami UE przewodniczącej Rady Federacji Rosyjskiej. Według Radia ZET polski MSZ wystosował notę protestacyjną do ambasadora Rosji w Polsce w związku z całą sprawą.

Wyjaśnienie ambasady Rosji

- Marszałek Senatu nie może przyjechać do Moskwy, ale nie ma to żadnego związku z pogrzebem pana Borysa Niemcowa – stwierdziła wcześniej rzeczniczka ambasady FR Waleria Perżinskaja.

- W ramach odpowiedzi zastosowanej przez stronę rosyjską wobec szeregu państw, które wprowadziły sankcje przeciwko Federacji Rosyjskiej – w tym Polski – pan Bogdan Borusewicz został włączony do listy osób, których wjazd na teren Rosji został zakazany – dodała.

Pytana, czy decyzja została podjęta wcześniej, ale marszałek Senatu nie został o niej poinformowany, rzeczniczka potwierdziła. Dopytywana, od kiedy zakaz obowiązuje, odpowiedziała: – Nie mogę nic powiedzieć na ten temat.

Borusewicz wątpi w tłumaczenia

- To, że jest lista osób objętych sankcjami, to wygodne wyjaśnienie. Wcześniej nie było żadnych informacji, że jakaś lista istnieje. Myślę, że w ostatniej chwili Rosjanie stwierdzili, że nie należy mnie wpuścić – tak odniósł się do słów rzeczniczki Borusewicz w programie „Fakty po Faktach” w TVN 24.

- Rosjanie bali się, że moja obecność zniszczy im przekaz, który mówi: „Polacy są wrogo nastawieni do Rosjan”. Ten przekaz cały czas sączy się z rosyjskiej telewizji i prasy – uważa marszałek Senatu.

Delegacji nie będzie w ogóle

Słowa Borusewicza stoją więc w sprzeczności z wcześniejszymi doniesieniami portalu 300polityka.pl, który napisał, powołując się na swoich rozmówców, że Borusewicz „już od kilku dni wiedział, że ma zakaz wjazdu do Rosji”.

Kiedy pojawiło się oficjalne stanowisko Rosjan w tej sprawie, podjęto decyzję, że polska delegacja w ogóle nie poleci na pogrzeb Niemcowa. Propozycja taka miała wyjść od Borusewicza. Wcześniej rozważano ograniczenie składu delegacji. Na jej czele miała zaś stanąć wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska.

Informację serwisu 300polityka.pl potwierdziła rzeczniczka marszałka Sejmu Małgorzata Ławrowska. Ławrowska poinformowała również, że we wtorek Sejm uczci pamięć Niemcowa minutą ciszy. Radio ZET podaje z kolei, że Polskę na pogrzebie będzie reprezentował wiceminister spraw zagranicznych Konrad Pawlik. Odczyta on list od marszałka Borusewicza. Borusewicz zadeklarował w TVN 24, że także Senat uczci minutą ciszy pamięć Niemcowa.

Prezydent: Zakaz to niezrozumiała decyzja

- Decyzja strony rosyjskiej jest niezrozumiała. I to podwójnie – pan marszałek Borusewicz miał reprezentować państwo polskie. Po drugie, niezrozumiała i trudna do zaakceptowania ze względu na to, że marszałek Borusewicz jest ikoną polskiej demokracji, solidarności, walki o wolność, człowiekiem jednocześnie szanującym cudze poglądy i szanującym inne narody, więc wydawał się osobą najbardziej pasującą do reprezentowania Polski na pogrzebie rosyjskiego opozycjonisty – powiedział prezydent Bronisław Komorowski dziennikarzom.

Dodał, że jest ciekaw, czy strona rosyjska zgodzi się na udział w pogrzebie jego przedstawiciela, którym miał być Jan Lityński. – Odmowa wjazdu byłaby niewątpliwie czymś nie tylko trudnym do zrozumienia, ale również chyba musiałaby prowadzić do przekonania, że władze rosyjskie po prostu nie chcą, aby świat demokratyczny mógł uczestniczyć w tej żałobnej uroczystości – powiedział prezydent.

Zakaz także dla Zaborowskiego

Poza Borusewiczem prawa wjazdu odmówiono także dyrektorowi Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Marcinowi Zaborowskiemu. – To bardzo smutna i niezrozumiała dla mnie sytuacja. Chciałem uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych nie w akcie politycznym. Ta odmowa jest dla mnie bardzo dziwna – powiedział Zaborowski.

Ocenił, że takie zachowanie może mieć na celu ograniczenie liczby zagranicznych gości na pogrzebie Niemcowa. Zaborowski zaznaczył, że nie wie, jaka jest skala takich odmów przez rosyjskie służby konsularne; ocenił jednak, że ta sytuacja pokazuje, że Rosja staje się coraz bardziej zamknięta i niepewna siebie na arenie międzynarodowej. – Rosja w ten sposób pokazuje swoją autorytarną twarz – dodał.

TOK FM

Dodaj komentarz