RSS
 

Barbie Ogórek (28.02.15)

 


http://news.yahoo.com/polands-barbie-candidate-dashes-hope-lefts-revival-145305117.html

Magdalena Ogórek przerywa milczenie i spotyka się z wyborcami w Łodzi

Magdalena Ogórek spotkała się dziś z wyborcami w Łodzi. To początek kampanii bezpośredniej. Nadal jednak nie chce rozmawiać z dziennikarzami.
Magdalena Ogórek spotkała się dziś z wyborcami w Łodzi. To początek kampanii bezpośredniej. Nadal jednak nie chce rozmawiać z dziennikarzami. • Fot. Facebook.com/sojusz

Gorący kampanijny weekend postanowiła wykorzystać również… Magdalena Ogórek. Kandydatka SLD pojawiła się na spotkaniu w Łodzi i – jak przekonuje z dumą partia – rozpoczyna najważniejszy (a w istocie pierwszy) etap swojej kampanii. Na bazarku spotyka się z mieszkańcami i zachęca do zbiórki podpisów. Bez blasku fleszy, jedynie pod czujnym okiem partyjnego fotografa. Na odpowiedź internautów nie trzeba długo czekać.

O tym, że kandydatka SLD zamierza rozpocząć kampanię bezpośrednią, nie chwalili się zanadto ani członkowie partii, ani sama zainteresowana, a jest to przecież wydarzenie niebagatelne. Milcząca przez kilka tygodni Magdalena Ogórek po raz pierwszy spotkała się z mieszkańcami. Realnie, a nie tylko na Facebook’u czy na Twitterze, gdzie interakcja też pozostawiała wiele do życzenia.

Ogórek i kampania bezpośrednia
Dziś działacze SLD przekonują, że to bezpośredni kontakt z wyborcami jest najbardziej istotny dla kandydatki. – Takie rozmowy są dla nas ważne, bo dzięki nim poznajemy bieżące problemy Polaków, a niekiedy także pomysły na ich rozwiązanie – powiedział Dariusz Joński.

Na stronie SLD czytamy, że kupcy, seniorzy i młodzi „odebrali jej (Magdaleny Ogórek – dop. red) osobę bardzo pozytywnie”. Kandydatka miała rozmawiać o trapiących ich problemach, głównie o braku miejsc pracy czy ograniczeniach przy prowadzeniu swojego biznesu. O tym, co dokładnie dr Ogórek radziła wiemy już nieco mniej, by nie powiedzieć – nie wiemy nic, choć dziennikarzom udaje się wychwycić pojedyncze cytaty:

Wizyta na Zielonym Rynku w Łodzi ma być pierwszym z całego cyklu spotkań bezpośrednich z kandydatką. Lepiej późno niż wcale. Najwyższa pora, aby dr Ogórek wyszła z ukrycia i przedstawiła się wyborcom. Próbuje – to dobry znak, ale nie wystrzega się też kolejnych wpadek. Posępne zdania o tym, „jak wiele jest w Polsce do zrobienia” nie współgrają ze zdjęciami, których wszyscy bohaterowie są zadowoleni.

O ile kandydatka próbuje zmniejszyć dystans i powoli przekonuje się do swoich wyborców, tak z dziennikarzami nadal pozostawia relacje dość „chłodne”. Sztab nie poinformował nikogo o tym, że spotkanie z dr Ogórek jest planowane.

Kampania wyborcza nabiera rozpędu. Kandydatka SLD i tak ma wiele do nadrobienia. Pomysł na bezpośrednie spotkania z wyborcami jest dobry (a wręcz konieczny). Warto byłoby jednak postarać się, aby dowiadywały się o nich nie tylko nieliczne grupki, ale szersze grono odbiorców. Jednym z największych problemów Ogórek jest to, że jest po prostu nieznana. Musi bardziej się postarać, aby ów problem rozwiązać.

naTemat.pl

Andrzeja Dudy tęsknota za IV RP

Agata Kondzńska, 28.02.2015
Po konwencji Andrzej Duda rozmawiał ze swimi wyborcami - jak widać, dał się prować klimatowiPo konwencji Andrzej Duda rozmawiał ze swimi wyborcami – jak widać, dał się prować klimatowi ()Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta)

Władza nie musi wszystkiego regulować – obiecał kandydat PiS na prezydenta. Ale nie zabrzmiało to wiarygodnie
Na sobotniej konwencji w Warszawie Andrzej Duda podpisał umowę ze społeczeństwem. W dziesięciu punktach obiecał m.in., że będzie prezydentem aktywnym, służącym Polakom, korzystającym z inicjatywy ustawodawczej, czczącym politykę historyczną, troszczącym się o nasze bezpieczeństwo.To tylko ogólne hasła, które kandydat PiS rozwijał przez prawie dwie godziny. Bez kartki, tylko z mikrofonem w ręku, by uniknąć złośliwości o czytanie z promptera, przedstawiał swoją wizję Polski wspartej na czterech filarach: rodzina, praca, bezpieczeństwo, dialog. Obiecywał i rozdawał: rodzinom wielodzietnym 500 zł na dziecko, pomoc finansową rodzicom niepełnosprawnych dzieci, możliwość wyboru wieku szkolnego dziecka, odwrócenie reformy emerytalnej, odbudowę przemysłu, rozmowy ze wszystkimi…Przeciwstawiał Polskę PO, którą w krótkich spotach filmowych uosabiali bezrobotni studenci, słabo opłacani górnicy, nieszczęśliwi rodzice sześciolatków, Polsce silnej i solidarnej. Mimo że hasło to, którym w 2005 roku PiS wygrało wybory parlamentarne, nie wybrzmiało i nie zostało wypowiedziane w warszawskiej hali Expo, nie ma wątpliwości, że do niego nawiązywał Andrzej Duda. Podkreślając swoje prawnicze wykształcenie, obiecując naprawę systemu prawnego i walkę z korupcją, odkurzył wizerunek twardego szeryfa przed laty przypisywany Lechowi Kaczyńskiemu.

Nie wypowiadając zaklęć IV RP, Andrzej Duda w pełni się do nich odwołał. Nie brzmiało wiarygodnie, gdy przekonywał, że „władza nie musi wszystkiego regulować,” równocześnie ubolewając, że do sejmowego kosza trafiły podpisy zwolenników obywatelskiego projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. A jego partia jest przeciwna zapłodnieniu metodą in vitro.

Zgrzytało, gdy zapewniał, że MEN nie ma prawa ingerować w wychowanie dzieci ani próbować ich wychować w duchu obcych wzorców kulturowych, czytaj: lewackiej ideologii. A pamiętamy jak za rządów PiS minister edukacji Roman Giertych układał kanon lektur, wyrzucając ze szkół Gombrowicza. Trudno uwierzyć w zapewnienie dialogu ze wszystkimi, gdy wspomni się białe miasteczko przed kancelarią premiera Jarosława Kaczyńskiego. Nie sposób nie uśmiechnąć się , gdy Andrzej Duda mówi, że Polska jest „krajem opresyjnym” (tak mówią mu rodzice sześciolatków, którzy musieli posłać swoje dzieci do szkół) i gdy próbuje nas przekonać, że za jego prezydentury, a potem rządów PiS będzie inaczej.

Jak słuchać wymawianych z troską słów skierowanych do frankowiczów, gdy w pamięci pozostaje stanowisko klubu PiS z 2006 r., w którym z niepokojem politycy tej partii przyjmowali „zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego, tzw. rekomendację S wprowadzające ograniczenia w dostępności do kredytów walutowych, których głównym skutkiem będzie zmniejszenie możliwości nabywania przez obywateli (szczególnie przez młode osoby) własnych mieszkań.”

Jak czytać obietnicę udzielania „nominacji sędziowskich po głębokim zastanowieniu się, czy dany człowiek jest tego godny”, gdy Andrzej Duda do tej pory nie wyjaśnił wątpliwości towarzyszącym ułaskawieniu biznesmena skazanego za wyłudzenia, późniejszego wspólnika zięcia Lecha Kaczyńskiego.

Były w przemówieniu Dudy też obietnice interesujące, jak powołanie przy prezydencie rady przedsiębiorczości, z którą mógłby konsultować propozycje gospodarcze, czy pogłębianie współpracy w ramach grupy wyszehradzkiej (tyle, że nie wszyscy gracze tej grupy chcą ja pogłębiać). Ginęły one jednak wielkim programie naprawczym RP, którego jedynym celem jest wywrócenie działań obecnej ekipy rządzącej. Ginęły w obrazie Polski jako kraju, który podnosi się ze zgliszczy. Ginęły wreszcie w zapowiedziach działań, do których prezydent nie zawsze ma uprawnienia.

wyborcza.pl

Duda: Podniesienie wieku emerytalnego to była wielka niesprawiedliwość. Przywrócę poprzedni

Michał Gostkiewicz28.02.2015
Kandydat na prezydenta Andrzej Duda podczas prezentacji Kandydat na prezydenta Andrzej Duda podczas prezentacji „umowy programowej” z Polakami (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

- Podniesienie wieku emerytalnego było wielką niesprawiedliwością – to wymaga zmiany! Jeśli zostanę prezydentem Rzeczypospolitej, przywrócę poprzedni wiek emerytalny – zapowiedział podczas konwencji Andrzej Duda. Obniżenie wieku emerytalnego to jeden z najważniejszych punktów programu kandydata PiS.
- Podniesienie wieku emerytalnego było wielką niesprawiedliwością – to wymaga zmiany! Jeśli zostanę prezydentem Rzeczypospolitej, przywrócę poprzedni wiek emerytalny – zapowiedział Andrzej Duda podczas swojej konwencji.

- Ile razy widzieliśmy emerytów w aptece, odchodzących z niezrealizowanymi receptami – najczęściej przez to, że nie starczyło pieniędzy. Niestety dzisiaj emerytura, zwłaszcza tych ludzi, którzy uczciwie pracowali dla państwa polskiego, a nie byli w jakichś dawnych służbach, nie wystarcza na godziwe życie – mówił Duda. Podkreślił, że w rozmowach, które odbywa z wyborcami, wiek emerytalny był istotnym tematem.

- Spotkałem ludzi, głównie kobiety, ludzi, którzy mówili „Proszę pana, ja chętnie bym przeszła na emeryturę, chciałaby się zająć wnukami, ale nie mogę, bo jeszcze półtora roku muszę pracować, bo wie pan, ten wiek emerytalny podnieśli”. Kto wpadł na ten pomysł! I po co? Chcę dziś głośno powiedzieć wszystkim moim rodakom: to była wielka niesprawiedliwość, która nigdy nie powinna być zaakceptowana przez prezydenta Rzeczypospolitej – powiedział Duda. Stwierdził, że „poprzedni wiek emerytalny wymaga przywrócenia”.

DudaJako gamoń

- To nie jest droga naprawy finansów publicznych, żeby wymuszać na Polakach pracę ponad siły, niektórzy mówią: pracę aż do śmierci! To nie jest rzetelna władza, która Polakom oferuje de facto emeryturę jako swoisty zasiłek przedśmiertny. To wymaga zmiany i ja, jako – mam nadzieję – prezydent Rzeczypospolitej, z ekspertami, taki projekt ustawy przygotuję. I będę walczył ze wszystkich sił o to, by poprzedni wiek emerytalny, 60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn, został przywrócony.

TOK FM

Dodaj komentarz