RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Internet’

Fronda pomyliła market z zakrystią

19 sie
nasząDziałalnością jest handel

Portal Fronda, jak i jego twarz poświęcona (wizerunkowa) Tomasz Terlikowski, mają same problemy. Z internetem, choć to portal internetowy, maja problemy z wolnością, naturą, mają problem z Tomaszem Lisem, problem z rządem RP, wyskoczył im nowy problem – z Biedronką.

Z dyskontem, do którego nie chadza Jarosław Kaczyński, bo to dla biednych ludzi. Zawędrował jednak któryś pokropiony z Frondy i dojrzał na niewielkiej półeczce tego przestronnego marketu książeczkę dla dzieci, w której edukacyjnie najmłodszym wyjaśnia się, co znaczą konkretne słowa.

W tym wypadku „homoseksualista” i „homofob”, bo poświęceni mają seksualne problemy. I strasznie poświęconym homofobom nie spoodobała się, że homofob to wizerunek mężczyzny o czerwonej twarzy, ma zaciśniętych pięściach i zgniazd oczu strzelający błyskami nienawiści, gdy patrzy na parę lesbijską.

Nie widziałem tej ilustracji, ale pod tym opisem dojrzałem twarz Terlikowskiego, dodałby do opisu: spoconą twarz. Bo taki jest homofob, mówi i wygląda jak Terlikowski, a nawet w jego ręce włożyłbym jakąś broń. Wszak niedawno Terlikowski chciał strącać drona, który przebył Odrę na naszą stroną ze środkami wczesnoporonnymi.

Tak się rodzi nienawiść, nietolerancja, zniewolenie, same negatywy społeczne, interpersonalne. Akuszerem tego antyhumanizmu są ludzie terliko-podobni. To nie są ludzie pozytywnie nastawieni do życia, nie są ludzie kochający życie i innych ludzi, to są spoceni nienawistnicy z błyskiem zabójcy w oczach i rękach, A do tego bez talentu – może dlatego tyle w nich nienawiści. Nienawiść ciąży, dołuje, jest dyskomfortem i przede wszystkim jest depresjonalna. Wystarczy poczytać wypociny Terlikowskiego. Na psychologii teksty Terlikowskiego i wideo z nim winny służyć, co się stanie z każdym, gdy zaniedba się duchowo jak ten człowiek. Dół, przepaść.

No i napadła Fronda – portal z epoki kamiennych tabliczek (taka tam panuje mentalność i poziom wiedzy) – na Biedronkę, iż promuje homoseksualizm, a nie nienawiść homofobów. Fronda wezwała do bojkotu Biedrobki. Pomyliło się redaktorom poświęconym, że Biedronka to market, a nie zakrystia. Biedronka jest od handlu, zakrystia jest od proszenia biednych wiernych o pieniądze.

Tyle.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Internet, Notatki o mediach

 

CV Jarząbka Janusza Wojciechowskiego

20 sie

CV podaję za blogerem Twittera.

Jest to cv jednego z najbardziej upadlających ludzi polityki.

Jarząbek do entej potęgi. Jarząbek z Sevres.

Człowiek i polityk – podłość. Janusz Wojciechowski.

Jarząbek, który na widok prezesa popuszcza w galoty.

Pisze Wojciechowski – smród się rozchodzi. Nie potrafi po polsku. Załgany obywatel mojego kraju.

Sowiet.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, K. jak ka

 

Z nożem w zębach

30 lip

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Annie Hill

22 kwi
 

Narodowcy górą na Facebooku

06 mar

 

Można i należy się zastanawiać: kim są internauci. Co i pcha, aby być obecnymi w wirtualnej przestrzeni. Niematerialnej przestrzeni.

 

Firma Sotrender sporządza raporty, w tym dotyczący trendów politycznych. Gdyby wybory odbywały się dziś i głosowano tylko na Facebooku, premierem tytułować powinniśmy Janusza Korwin-Mikke. W jego gabinecie koniecznie musiałby pojawić się John Godson i radykałowie z Ruchu Narodowego, ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Przez silną opozycję lewicową w Sejmie niewiele byłoby miejsca dla centrum. Tak dziś na Facebooku swoje sympatie prezentują młodzi wykształceni w wielkich miastach. Na ile mogą one realnie wpłynąć na polską politykę?

Gdyby polska polityka zależała od internetu, swój rząd już mogliby formować najwięksi nadwiślańscy radykałowie. Tak przynajmniej twierdzi Facebook, na którym w minionym miesiącu żaden polityk, ani partia nie cieszyły się takim wzrostem popularności jak konserwatywny poseł Platformy Obywatelskiej, były kaznodzieja Godson,  który zasłynął sprzeciwem wobec związków partnerskich, znany z faszyzowania Korwin-Mikke i stający się powoli częścią mainstreamu Ruch Narodowy. Według raportu Sotrender, Godson, Korwin-Mikke i narodowcy zyskali w lutym na Facebooku kilka tysięcy nowych fanów, często prawie podwajając ich liczbę.

Tylko w lutym tysiąc nowych fanów zyskał osławiony ONR, Młodzież Wszechpolska i strona „Popieranie PO świadczy o brakach w samodzielnym rozumowaniu”. Platformę na Facebooku polubiło zaledwie o jeden procent więcej osób. Tak samo niewiele zyskał Ruch Palikota, który na Facebooku jest od ugrupowania Donalda Tuska jednak znacznie bardziej wpływowy.

 

Czy oznacza to, że czeka nas wiosna radykałów? Ich nadzieje w rozmowie z naTemat rozwiewa jednak politolog, dr Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych UW. – Jesteśmy społeczeństwem, którego rewolucja technologiczna dotyka w sposób ewolucyjny. Cześć obywateli w ogóle się jeszcze na tę rewolucję nie załapała, lub jest tylko częściowo zaangażowana w życie w sieci. Z tych przyczyn internet nie odzwierciedla realnych sympatii politycznych Polaków – ocenia naukowiec. Zdaniem Chwedoruka, trendy na Facebooku nie zapowiadają żadnych rewolucji, a są zwykłym odzwierciedleniem popularnych tematów sporu politycznego. Tam gdzie jest polemika, aktywizują się stronnicy.

Politolog tłumaczy, że polityczną siłę polskiego internetu najlepiej obrazuje przykład Korwin-Mikke. Wygrywa on liczne sondaże internetowe i jest liderem wśród polityków na Facebooku, ale jednocześnie od wielu lat przegrywa w każdych możliwych wyborach, w których startuje. – Liderowanie w sieci Korwin-Mikkego nie ma żadnego przełożenia na jego szanse wyborcze. Poparcie w sieci nie daje temu politykowi nawet szans na stworzenia jakiegoś trwałego ugrupowania – ocenia Chwedoruk.

 

Za kilka, może kilkanaście lat wybory mogą odbywać się jednak także przez internet. W ocenie dr. Chwedoruka i wówczas internetowe trendy nie będą jednak miały decydującego znaczenia. – Musimy pamiętać o starzeniu się społeczeństwa. Ci którzy są emerytami teraz i ci, którzy będą nimi za 10 lat na pewno będą na wybory chodzić. Nie sądzę więc, by i wówczas można było za pośrednictwem sieci stworzyć jednego wspólnego dla wszystkich lidera – ocenia politolog.

 

Internet może jednak sprawić, że znowu przypomnimy sobie, co oznacza prawdziwy pluralizm. – Sieć staje się jedną z form funkcjonowania partii politycznych i ich liderów. Być może będzie trochę jak na rynku telewizyjnym, gdzie dostępność do większej liczby kanałów sprawia, że główni gracze zaczynają tracić. Dokładnie tak samo może być z polityką dzięki sieci. Już wkrótce może to dotyczyć także głównego nurtu. No chyba że powtórzy się w Polsce scenariusz argentyński sprzed dekady i młodzi wyjdą na ulice, by pustymi miskami uderzyć o bruk. Wówczas internet może przerodzić się w niezwykle istotny środek komunikacji, który odegra znaczącą rolę w takiej rewolucji – podsumowuje dr Chwedoruk.

 

Źródło: naTemat.pl

 
 

Wojewódzkiemu do sztambucha na Facebooku

05 mar

 

Kubie Wojewódzkiemu na Facebooku jakiś gościu taki oto poczynił wpis:

 

Cóż innego mu pozostało, jak skomentować:

 

„Nikogo nie będę przepraszał. Prawie cały naród mnie popiera.” – Lech Wałęsa. Gratulujemy fanów ! k.

 

W wywiadzie udzielonym stacji TVN 24 Wałęsa powiedział, że w Sejmie lesbijki i geje powinni siedzieć w ostatnim rzędzie, a „nawet dalej, za murem”. Wczoraj były prezydent powiedział Radiu ZET, iż nie przeprosi za swoje słowa, dodając, że ponad 95 proc. narodu jest po jego stronie. – Powiedziałem tylko, że mniejszości, którym oddaję wszelkie honory, nie powinny się afiszować, nie powinny narzucać większości swoich poglądów. Mówiłem tylko to, bo mam dość tego afiszowania się, dość mówienia tylko o tym, zamiast o innych sprawach – wyjaśnił Wałęsa.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ciupcianie, Internet

 

Nie daj się sprzedać Facebookowi

27 sty

Wystarczy trochę krytycznego oka, aby wiedzieć, jak internet śledzi naszą prywatność, a wielkie firmy zamieniają na biznes.

 

A może napisać materiał, jak nie dać się googlom, Facebookowi, itd.?

 

Wywiad w świątecznej „Wyborczej”. Ewa Siedlecka: Rok temu ludzie skakali na mrozie przeciwko ACTA, bo ta umowa łamała ich prywatność, umożliwiała inwigilację w sieci. Ci sami ludzie zamieszczają na Facebooku nieraz wręcz intymne informacje o sobie. Korzystają z przeglądarki Google, która śledzi i zapamiętuje ich każdy ruch. Czy oni rzeczywiście są zainteresowani ochroną swojej prywatności?

Katarzyna Szymielewicz: Jeśli zapytamy ludzi, czy są w stanie zrezygnować z usług, które czynią ich życie wygodnym, np. z internetu, dla abstrakcyjnie pojętej prywatności, powiedzą, że nie. Ale jeśli damy im wybór: usługa z ochroną prywatności i bez – wybiorą tę pierwszą.

Musimy też na nowo zdefiniować, czym dla użytkowników internetu jest prywatność. Z jednej strony niektóre informacje, które kiedyś uważano za intymne, dziś straciły ten status. Z drugiej – pojawiły się też takie, które jesteśmy skłonni chronić bardziej. Użytkownicy Facebooka nie uważają za prywatną maski, którą tam zakładają. Kreują jakiś wizerunek siebie i chcą, by inni tak ich widzieli. Ale właśnie dlatego, że kreują maskę, wiele prawdziwych informacji o sobie bardzo chcą ukryć. Więc błędne jest twierdzenie, że ludziom pokazującym się w portalach społecznościowych nie zależy na prywatności. Po prostu inaczej ją rozumieją.

Ale bywa, że użytkownicy internetu i oferowanych w nim usług nie mają pojęcia, jakich danych dostarczają administratorom portali ani do czego te dane mogą być użyte. Uważam, że gdyby ludzie wiedzieli więcej o tym, jakich praktyk dopuszczają się te firmy, zaczęliby się z tych usług wycofywać. Albo przynajmniej poważnie zastanowili się nad swoimi ustawieniami prywatności.

- Mamy pierwsze objawy buntu: zainicjowaną przez Austriaka Maxa Schremsa kampanię Europa kontra Facebook, która ma zmusić właścicieli portalu do przestrzegania europejskich przepisów chroniących dane osobowe. Kiedy Schrems poprosił Facebooka o wszystkie informacje, jakie portal ma na jego temat, dostał ponad tysiąc stron. A na nich także informacje, które dawno usunął. Okazało się, że Facebook wcale ich nie „zapomniał”.

Niektórzy dostawcy usług internetowych oferują bardzo rozbudowane ustawienia, w których sami mamy odnaleźć opcję najlepiej chroniącą naszą prywatność. Jest to na tyle skomplikowane, że łatwo zgubić się w labiryncie. I o to chodzi. Ludzie zaczynają zauważać, że taka polityka ochrony prywatności jest cyniczną grą mającą tę ochronę utrudnić.

Facebook czy Google żyją z danych, których dostarczają im, często nieświadomie, użytkownicy.

- Wartość giełdowa Facebooka to 67 mld dol., Google – 235 mld, Amazona – 122 mld, Yahoo! – 22 mld. Znaczna część tej wartości to wartość rynkowa naszych danych.

Kiedy Facebook wchodził na giełdę, wielu ludzi odkryło, że to nie – jak przekonywał Zuckerberg – piękna idea społeczności internetowej: „Zrobiliśmy to dla ciebie, żebyś mógł się kontaktować ze światem, zdobywać nowych przyjaciół” – ale gigantyczny biznes, w którym użytkownicy są towarem. Każdy jest sprofilowany na użytek reklamowy. Facebook mówi współpracującym z nim korporacjom: dzięki nam możecie dopasować ofertę nie tylko do grupy użytkowników, ale wręcz do konkretnej osoby. Taka reklama jest dużo skuteczniejsza, więc profil użytkownika jest odpowiednio więcej wart niż np. baza danych mężczyzn między 30. a 40. rokiem życia, średnio zarabiających.

 

Więcej w: wyborcza.pl/magazyn

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet