RSS
 

Archiwum - Maj, 2016

Kwaśniewski pytał: Chcecie wygrać wybory? To obniżcie podatki [FRAGMENT KSIĄŻKI MARKA BELKI]

26 maj

„Selfie” – to tytuł nowej książki Marka Belki, która na początku czerwca ukaże się w księgarniach. Jak zapowiada wydawnictwo Studio EMKA, motywem przewodnim jest biografia ustępującego prezesa NBP; bogata, niekonwencjonalna, a równocześnie konsekwentna, osnuta wokół dwóch pasji profesora – nauki i polityki.

Autor nie portretuje tylko siebie, ale też wiele osób, które spotkał na swojej rodzinnej, naukowej i politycznej drodze. Jak sam wyznaje, jego pasją jest “kolekcjonowanie ludzi” – znanych i nieznanych, zawsze jednak nietuzinkowych. Jednym i drugim poświęca wiele uwagi oraz ciepłego zainteresowania.

*****

Technologia doradzania Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w codziennej praktyce nie była skomplikowana. W moim przypadku polegała na tym, że na biurku w gabinecie z widokiem na kościół Wizytek lądowały pisma dotyczące spraw gospodarczych i adresowane do Prezydenta RP, które prezydent czytał, a następnie kierował do mnie z adnotacją: “Proszę o opinię” lub “Proszę o kontakt” – jeśli rzecz wymagała przedyskutowania. W tej drugiej sytuacji dzwoniłem lub uprawiałem sprint na dystansie 60 metrów, dzielących mój pokój od gabinetu Aleksandra Kwaśniewskiego. Najczęściej jednak wydawane przeze mnie opinie przybierały postać tekstową.

Od pierwszego dnia przyjąłem trzy konsekwentnie przestrzegane zasady serwisowania tych pism, co w dużej mierze wynikało z lenistwa. Po pierwsze, odpisywałem na fiszkach formatu A-5 z emblematem pałacowym, zawsze ręcznie, zawsze wiecznym piórem. Po drugie, odpisywałem krótko, maksimum półtorej strony, i konkretnie; w punktach – jak to mawiają Amerykanie: to the point. Nie były to utwory literackie. Po trzecie, odpisywałem zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą lub też informacjami pozyskanymi od ludzi mądrzejszych. Ta forma idealnie spełniała oczekiwania Aleksandra Kwaśniewskiego, tak że generalnie było miło. Z wyjątkiem momentów, kiedy robiło się niemiło.

Pierwszy bój przeżyłem zaraz na początku kariery doradcy. Ślęczałem właśnie w swoim gabinecie nad założeniami budżetowymi na rok 1997, bo założenia z reguły przygotowuje się ze znacznym wyprzedzeniem czasowym. Kiedy tak pracowałem, w głowie głowy państwa powstała myśl, z którą prezydent przyszedł najpierw do mnie, co było przyjemnym dowodem zaufania.

– Panie profesorze – zapytał – a co by było, gdybyśmy tak obniżyli podatki? Czy budżet, nad którym pan pracuje, by się zawalił?

– Absolutnie nie – odparłem zgodnie z prawdą. – Mamy akurat bardzo wysoką koniunkturę, nie wiem wprawdzie, czy to odpowiedni moment na zmniejszanie wpływów z podatków, ale budżet z pewnością to wytrzyma.

Prezydent nie powiedział ani słowa i wyszedł.

Następnego dnia wezwał premiera Cimoszewicza, ministra finansów Grzegorza Kołodkę oraz SLD-owskich hierarchów: Józefa Oleksego i Jerzego Szmajdzińskiego. O ile dobrze pamiętam, był też Marek Ungier.

– Pan profesor – Aleksander Kwaśniewski wskazał mnie dyskretnym ruchem głowy – mój doradca do spraw ekonomicznych jest zdania, że obniżenie podatków nie wyrządzi budżetowi znaczącej krzywdy. Zapadła grobowa cisza, ale prezydent nie pozwolił jej trwać zbyt długo.

– Chcecie wygrać wybory w przyszłym roku? – spytał i tradycyjnie, nie czekając na odpowiedź, dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu – Chcecie. To obniżcie podatki.

Nie zapomnę wyrazu twarzy szefów rządu, które stężały z wyjątkiem oczu, ale i w nich z pewnością nie błyskały refleksy sympatii do mnie. Raczej czegoś absolutnie odwrotnego. Dzień wcześniej panowie Cimoszewicz i Kołodko walczyli jak lwy w Sejmie, zaklinając Wysoką Izbę, że obniżenie podatku oznaczać będzie apokalipsę finansów publicznych, upadek budżetu i pełną katastrofę.

Ale taka jest polityka. Stawki podatku dochodowego od osób fizycznych – z angielskiego Personal Income Tax, czyli w skrócie PIT – zostały ustalone na początku lat dziewięćdziesiątych, jeszcze przez Marka Dąbrowskiego, zastępcę Leszka Balcerowicza: na poziomie progów 20, 30 i 40 procent. Potem rząd podniósł je o parę punktów z powodu kryzysu, a teraz miałby je obniżyć do poprzednich pułapów, aby zyskać dla SLD przychylność elektoratu. Z prezydentem nie było dyskusji. Sporządzono autopoprawkę budżetową, ale – jak już obniżać, to obniżać spektakularnie – uradzono, że najniższy próg zjedzie z 21 procent do 19. Parę dni później, a może nawet następnego dnia, rząd pomaszerował z autopoprawką do Sejmu. Nie wiem i chyba nie bardzo chciałbym wiedzieć, jakie myśli dedykowali mi wtedy Włodek Cimoszewicz i Grzesiek Kołodko. Ważne, że później współpracowało nam się bardzo dobrze i do dziś mamy relacje nieopodatkowane tamtym wydarzeniem.

Marek Belka SELFIE
Copyright © Maria i Piotr Belka
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2016

Za: 300polityka.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce

 

Kto Kaczyńskim się wysługuje?

23 maj

marekMigalski

Marek Migalski wyjątkowo zyskuje, gdy przestał być politykiem i wrócił do politologii, komentowania.

Niedawno – bez owijania w bawełnę – stwierdził, że Jarosław Kaczyński powinien być przebadany, a szczególnie jeden jego organ: głowa.

W „Tomasz Lis.” podtrzymuje swoją medyczną diagnozę, acz nie robi to tak retorycznie bezpośrednio: „Trzeba zadać sobie pytanie, czy Kaczyński jest w pełni odpowiedzialny za to co robi”

Jako politolog Migalski określa ustrój Polski, który stara się dopchać kolanem PiS, jako demokracja suwerenna, która jest politologicznym określeniem reżimu putinowskiego.

– Co więcej, to kremlowscy politechnolodzy używają tego na samookreślenie swojej demokracji. Wobec tego nie ma się czym chwalić, że montujemy nowy system.

Kaczyński montuje system wschodni w Polsce. „Jest w pełni odpowiedzialny?” A może odpowiedzialność bierze ktoś inny, ktoś kto, Kaczyńskim się wysługuje?

Wszak Kaczyński nie działa na korzyść Polski.

Więcej >>>

 
 

Szweja Macierewicz wącha za jakąś wojenką. Smród bohatera

19 maj
minMacierewicz

Antoni Macierewicz pali się do jakiejś wojenki. Uwielbia się przebierać w mundury. Jakiś tam zarys koalicji – nie wiadomo jakiej, bo nie NATO-wskiej – pojawił się w kwestii Syrii, no i Szweja Macierewicz w podsumowaniu połowy roku rządu Beaty Szydło zapowiedział, że wyśle na Morze Egejskie fregatę ORP „Kościuszko” oraz myśliwce F-16.

Wszystkim wypadły gały na wierzch, a Macierewicz jakby nic, wszak rozumu nie posiada, za to chce mu się krwi. Z tego powodu należaoby go nazwać Szweja Wampir.

Dowódca okrętu „Kościuszko” nic nie wie o wysłaniu na wojnę, piloci F-16 także. Ale Macierewicz w umyśle strzela. Dlaczego czuć smród? Bo to naboje z jego siedzenia. Pierd bohaterszczyzny Macierewicza.

Jeszcze chwila a Szweja Macierewicz z rozpędu jakąś wojnę hybrydową wywoła z Rosją, albo przynajmniej z Czechami o Zaolzie.

Ci0FJ1KUoAAyIhS

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Ewa Kopacz jest liderem, a Schetynie kij na drogę

19 maj

kopaczLiderem

Grzegorz Schetyna popełnia śmiertelny bląd polityczny, iż Platforma Obywatelska nie wchodzi do  zaincjowanej przez KOD, koalicji „Wolność, Równość, Demokracja”.

Jedyną we władzach PO, która była przeciwna takiej izolacji, jest była premier Ewa Kopacz. W rozmowie z  Moniką Olejnik w „Kropce nad i” b. premier celnie wypunktowała siłę KOD:

„ Jeśli dzisiaj jest jakikolwiek wyścig o to, kto jest liderem wśród opozycji, to mogę jednoznacznie powiedzieć, że liderem są ci ludzie, którzy wyszli na ulicę. To oni wyszli i się upominają o to, co dla nich najcenniejsze”.

Grzegorz Schetyna popełnia błąd, który wyklucza go z polityki. Elektoratowi pluje w twarz, który walczy o demokrację, a leń Schetyna ma „pomysła”.

Niech Schetyna teleportuje się do PiS, Kaczyński go zgnoi tak, jak szef PO gnoi teraz wyborców swojej partii.

Liderem PO jest Ewa Kopacz, a Schetyna małym gnojkiem, elementem animalnym, który może wspiąć się na taboret razem z prezesem PiS i zakłamywać rzeczywistość. Tfu, Schetynie kij na drogę.

Więcej >>>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Ile PiS jeszcze będzie dręczyło Polaków?

19 maj

dziś

Pisowska telewizja narodowa wygląda tak, że nie uwzględnia ona ogromnej części narodu. Mniej więcej braki wynoszą 81% Polaków. Taka to telewizja jedyna na świecie. Nie posługująca się profesjonalną informacją.

Dzisiaj z rana odbywała się konferencja prasowa Platformy Obywatelskiej, aby dać jakąś przeciwwagę cyrkowi na kółkach, czyli reklamowaniu pół roku rządu Beaty Szydło. TVP Info tylko prezez minimalną chwilę transmitowało konferencją Grzegorza Schetyny, po czym – achtung! achtung! – przypomniano wczorajszą konferencję Jarosława Kaczyńskiego.

Tak wyglądała ta groteska „narodowa”.

gazeta.tv/plej >>>

Więc krótko, co powiedział Schetyna:

POpodsumowuje

– Tego rządu de facto nie było. To był rząd chaosu, złej zmiany, złego traktowania opozycji, niszczenia Trybunału Konstytucyjnego i państwowych instytucji.

O polityce zagranicznej:

– Szukanie sojuszników w Londynie jest symbolem osierocenia Polski w Europie. Polska polityka zagraniczna jest degradowana, jest w najgorszym miejscu po 1989 r.

Logo PiS to Macierewicz:

– Macierewicz jest klasycznym przykładem kompromitacji i wstydu ostatnich miesięcy.

Ile PiS jeszcze będzie dręczyło Polaków?

– Najwyżej jeszcze 3,5 roku PiS będzie męczył Polaków swoimi rządami – konkludował Schetyna

Tyle Polska nie wytrzyma. O! Nie!

Więcej >>>

 

Kaczyński obniża rangę Polski, lecimy w dół na pysk

06 maj

Minister finansów Paweł Szałamacha wystosował list do prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, aby nie odzywał się do 13 maja, kiedy to agencja ratingowa Moody’s opublikuje raport wiarygodności kredytowej Polski.

A dlaczego Szałamacha nie napisał do swego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby zamknął twarz i nie pieprzył o Trybunale Konstytucyjnym. Dlaczego Szalamacha nie porosi swoją szefową (bździągwę – jak mówiła Kazimiera Iłłakowiczówna) Szydło, aby opublikowała wyroki TK?

Dlaczego, dlaczego…

Ten rząd obniża pozycję Polski, niszczy w kraju demokrację. To oceniają agencje ratingowe. Polska leci na pysk, na mordę z powodu patałachów pisowskich.

tenList

List Szałamachy do Rzeplińskiego świadczy o nerwowości w rządzie. A także o irracjonalnej wierze we własną propagandę, która głosi, że to opozycja – do której PiS zalicza także prezesa TK – wykorzystuje ogromne wpływy międzynarodowe, by szkodzić polskim interesom – czyli kursowi złotego czy ocenie wiarygodności polskiego długu. Konsekwencje obcięcia ratingu nie byłyby katastrofalne, ale mogłyby kosztować budżet państwa kilka miliardów złotych.

Szałamacha już wie, że rating został obniżony. Rozpoczęło się szukanie winnego. Tak sądzę, tak sądzi posłanka PO Agnieszka Pomaska.

pomaska

Wyborcy dali łajzom prawo rządzenia, a ci niszczą kraj. Jak pisze Monika Olejnik: Kaczyński wyznacza trendy niszczenia Polski.

kaczyńskiJak

Kaczyński niczym kreator mody wyznacza nowe trendy w polityce: zero mimiki, jak niemiecki projektant Karl Lagerfeld, sztywna dystynkcja, nienaganne maniery. Prezes ostatnio powiedział, że mamy przywdziać nowy kostium konstytucyjny, i natychmiast znalazł naśladowców. Pierwszym został prezydent Duda.

Jarosław Kaczyński nie chce, żebyśmy się ubierali w pedagogikę wstydu. Nie chce kreacji uszytej z tego wszystkiego, co godziło w wartości wspólnotowe, narodowe, co kojarzy się z naszymi przegranymi i winami Polaków. Żeby dobro było oddzielane od zła – to styl najnowszy.

Kaczyński ma swoich ulubionych modeli i modelki. Jeżeli ktoś jest zbyt natrętny, prezes wyznacza mu krótki, sześciominutowy czas (jak ostatnio pani premier). Zapewne nie lubi broszek.

Swoim ludziom z partii i Polakom Kaczyński mówi, że musimy być w Unii Europejskiej. Ale jednocześnie dopuszcza lekką awangardę w swojej kolekcji. Jest nią posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która od zawsze nienawidzi tej instytucji, a jej flagę nazywa szmatą.

Jak niszczona jest Polska, mogą powiedzieć kupcy z nadgranicznych miast, gdzie współpraca Polaków i Niemców przebiega wspaniale. Niemcy szanują Polaków i nawzajem. Kaczyński swoją zepsutą gebą niszczy te relacje.

niemcy

Niemcy nas cholernie szanują. A ten cały PiS siarę robi – denerwują się kupcy ze Słubic.

- Dobre relacje z Niemcami wypracowaliśmy sami. Z Polaków o reputacji jumaczy przeszliśmy do uczciwych partnerów. Głupio byłoby, by jeden facet machający szabelką wszystko popsuł. Granica jest jak barometr – mówią słubiccy kupcy. Boją się, że wróci granica, a Niemcy spojrzą na nich jak na gospodarczy skansen.