RSS
 

„Anatomia kłamstwa smoleńskiego” w „Przeglądzie Lotniczym”

14 mar

 

Poniższy wpis pochodzi ze strony Agnieszki Kublik. Podaję go in extenso, bo takie wieści nie powinny być opatrywane komentarzem. Same w sobie są komentarzem:

 

Najnowszy, marcowy numer „Przeglądu Lotniczego” (3/13) piórem wicenaczelnego Michała Setlaka rozprawia się z kłamstwami smoleńskimi, propagowanymi przez ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza.

Setlak przeanalizował lutową „debatę smoleńską”, którą Macierewicz zorganizował na Uniwersytecie Kardynała S. Wyszyńskiego w Warszawie. – Nigdy w historii lotnictwa na całym świecie nie odnotowano sytuacji, w której machina partyjnej propagandy rozpowszechniałaby anty-wiedzę lotniczą w formie wykładów naukowych, do czego obecnie dochodzi w Polsce. Debata na Uniwersytecie Kardynała S. Wyszyńskiego udokumentowała rozmiar ignorancji osób przedstawianych jako specjaliści lotniczy. Ich nauki wygłaszane w murach uczelni wyższych mogą wyrządzić niebywałe szkody w procesie kształcenia kadr dla lotnictwa w Polsce przez podrywanie autorytetu nauczycieli akademickich. Miarka się przebrała. Nie możemy pozostawać obojętni wobec negowania wiedzy będącej podstawą lotniczego rzemiosła i pokazujemy najbardziej rażące lotnicze herezje i zwykłe kłamstwa „niezależnych ekspertów” – pisze Setlak.

I rozprawia się z ich kłamstwami. Np. dr inż. Gregory Szuladziński jest autorem hipotezy o dwóch wybuchach, na skrzydle i w kadłubie. Według Szuladzińskiego ma o tym świadczyć rozrzucenie szczątków na bardzo dużej przestrzeni i „odkręcenie” przedniej części kadłuba, która miała się rozdzielić jeszcze w powietrzu. – To nieprawda – pisze Setlak – na zdjęciu satelitarnym z 12 kwietnia 2010 r. pole szczątków jest bardzo małe, ma 60 m szerokości i 130 m długości. W przypadku wybuchu w powietrzu szczątki kadłuba i jego zawartości byłyby rozrzucane na dużo większym obszarze, jeszcze przed miejscem upadku. I podkreśla, że teza o „odkręceniu” jest nieprawdziwa, bo cały samolot uderzył o ziemię w „pozycji plecowej, lekko pochylony na nos”.

Setlak przypomina, że wybuchom przeczą zapisy rejestratorów. Huk eksplozji powinien być zapisany na taśmie rejestratora rozmów w kabinie pilotów (CVR), a rejestrator parametrów lotu (FDR) w przypadku wybuchów zarejestrowałby zmiany ciśnienia w kabinie, a było stałe do końca.

No i ta smoleńska brzoza! – Jeśli chodzi o drzewa – pisze Setlak – to właśnie one, stojąc w milczeniu, zadają kłam pseudonaukowym rewelacjom utytułowanych gwiazd „niezależnych” mediów. Utrwalone na zdjęciach, połamane przez maszynę pnie i korony drzew oraz fragmenty struktury skrzydła wbite w brzozę są niepodważalnym dowodem rzeczowym. Nikt go nie spreparował. Nie da się go unieważnić żadna symulacją.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Smoleńsk

 

Tags: ,

Dodaj komentarz