RSS
 

Jakub Śpiewak – oszust, czy gorzej?

17 lut

 

Jakub Śpiewak, prezes Fundacji Kidprotect, w szczerym wpisie na swojej stronie internetowej poinformował, że wycofuje się z życia publicznego. Głównym powodem są błędy, jakie popełnił zarządzając fundacją. ”To jest moja wina” – przyznaje. Jak czytamy, stworzenie Kidprotect.pl wymagało od Śpiewaka wielu wyrzeczeń i pracy, a przez wiele lat do niej dokładał. Jednak w pewnym momencie „przekroczył próg własnych kompetencji”.

 

Umiem robić różne rzeczy (…), ale nie umiałem być szefem fundacji gdy ta się rozrosła. Nie umiem zarządzać ludźmi, nie umiem sprawnie pozyskiwać środków na działalność. Przede wszystkim jednak okazuje się, że jestem bałaganiarzem, człowiekiem niefrasobliwym. Tyle że stałem się w jakimś stopniu osobą publiczną, a osobie publicznej wolno mniej.

 

Myślę, że kierowało mną niemądre myślenie „jakoś to będzie”, „papiery nie są najważniejsze”. Myślę, że, gdy po latach naprawdę chudych, kiedy jako nałogowcowi zdarzało mi się zbierać niedopałki na ulicy, przyszedł czas lepszy, w jakimś stopniu zachłysnąłem się tym. A ponieważ nie przeszkadzało to długo w działalności, to żyłem w przekonaniu, że nic złego się nie dzieje.

 

Tym tekstem przepraszam tych, których zawiodłem. Ale też wiem, że przeprosiny nie zwalniają mnie od obowiązku naprawienia szkód. Mam nadzieję, że mi się to uda. (więcej)

 

Jakub Śpiewak, rezygnując z prowadzenia fundacji Kid Protect, przypomniał o dawno zapomnianym pojęciu, jakim jest odwaga cywilna. Dzięki otwartemu przyznaniu się do błędów spłynęła na niego fala wsparcia zamiast krytyki. – Zapotrzebowanie społeczne na szlachetność jest zawsze. A szczególnie w przypadku osób publicznych różnego rodzaju – mówi prof. Janusz Czapiński. Jednocześnie psycholog społeczny podkreśla, że nie do końca jest pewien, czy deklaracja Śpiewaka była pozbawiona czystego PR.

 

Nic więc dziwnego, że pod informacją o wycofaniu się Jakuba Śpiewaka z życia publicznego cała rzesza komentujących zamiast wypominać mu błędy, do których sam się przyznaje…, serdecznie mu gratuluje. „Coraz mniej osób ma odwagę przyznać się do swoich słabości. Ja wyjątkowo cenię takich ludzi” – pisze w komentarzach w naTemat Tomasz. „Taka postawa powinna przejść do kanonu naszego życia publicznego. Niestety nieliczni i bardzo wartościowi ludzie są w stanie w tak spektakularny sposób przyznać się do błędu” – ocenia Paweł. „Dobra lekcja z odwagi cywilnej. Powodzenia panie Jakubie” – stwierdza Michał. „Kompetencji, wiedzy i wrażliwości na los dzieci Pan nie stracił, więc mam nadzieję, że jednak nadal Pan będzie robił to, na czym się zna najlepiej” – komentuje Menia.

W kilkudziesięciu komentarzach do informacji o oświadczeniu Jakuba Śpiewaka, tylko kilka osób sądzi, iż był to „strzał wyprzedzający”, bo były szef Kid Protect spodziewał się, iż wkrótce do prasy wyciekną informacje po kontroli w fundacji i wtedy trudno będzie mu nazwać opłacenie urlopu ze służbowej karty „niefrasobliwością”. W przeciwieństwie do opinii publicznej, decyzji i postawy Śpiewaka nie chce natomiast komentować jego środowisko. Psycholodzy i działacze zajmujący się sprawami dzieci odmawiają dziś zajęcia stanowiska w tej sprawie.

 

Janusz Czapiński zaznacza, że nie można zakładać, iż Śpiewakiem na pewno kierowały partykularne pobudki, ale warto też brać pod uwagę, że za szlachetnością często stoją dziś zupełnie innego typu motywacje. – Nie wiemy, jak było do końca, ale z pewnością można powiedzieć, że musiał on mieć silne osobiste powody, by tak się zachować. Być może zrobił to także dlatego, by po swoich błędach pozostawić wizerunek czystej, nieskazitelnej fundacji, którą dotąd kierował. Ponieważ ustąpił jeden z najważniejszych ludzi w fundacji, ale inni teraz muszą przejąć jego rolę. Żeby móc oddzielić ziarno od plew w tej sprawie, trzeba byłoby jednak poznać ścieżkę psychologiczną, która doprowadziła Jakuba Śpiewaka do wykonania takiego kroku – ocenia.

 

We „Wprost” Bartosz Janiszewski tak to opisuje:

 

Śpiewak mówi, że problemy biorą się z jego niefrasobliwości w sprawach formalnych. Tyle, że fakty wyglądają inaczej.

„Wprost” dotarł do wyciągów z kont bankowych fundacji za 2011 rok. Na koncie znajdowały się tylko pieniądze fundacji uzyskane od prywatnych sponsorów i instytucji państwowych. Jedyną kartę płatniczą do konta posiadał Jakub Śpiewak. Na co wydawał pieniądze przeznaczone m.in. na pomoc dzieciom i kampanie przeciwko pedofilii? Na przykład na luksusowe ubrania. Na wyciągu z konta znajdujemy kilkadziesiąt płatności w sklepach z luksusową odzieżą (m.in. Peek and Clopenburg, Van Graff, TK Maxx, Timberland). Jednorazowo Jakub Śpiewak potrafił tam zostawić ponad 2000 zł! W sumie, w samych tylko sklepach z odzieżą, w ciągu roku wydał prawie 30 tysięcy złotych. U jubilera zostawił 685 złotych, w perfumeriach i sklepie z zegarkami - prawie 6 tysięcy, a w aptekach i księgarniach - prawie 4 tysiące złotych. W sklepie z oprawkami do okularów wydał ponad 3 tysiące złotych. Na wyciągu można również znaleźć przelew na konto biura turystycznego TUI na prawie 6 tysięcy zł - to oplata za wakacje Śpiewaka i jego narzeczonej w Turcji. Trudno którykolwiek z tych wydatków zaliczyć do związanych z działalnością fundacji.

 

W ciągu kilkunastu miesięcy (od stycznia 2011 do marca 2012) które uwzględnione są na wyciągach, kilkadziesiąt razy podejmowano też gotówkę z bankomatów - od 300 do 5000 tysięcy złotych. W sumie z bankomatów wypłacono aż 170 tysięcy złotych. Pracownicy Fundacji, którzy chcą zachować anonimowość, mówią, że nie wiadomo co stało się z tymi pieniędzmi, bo wszystkie zobowiązania (wobec pracowników, organizatorów szkoleń, podwykonawców, itd.) były płacone za pomocą przelewów bankowych. Śpiewak tłumaczy, że pieniądze przekazywał pracownikom prowadzącym szkolenia w całym kraju na opłacenie delegacji, podróży i hoteli. Biorąc pod uwagę fakt, że w Fundacji pracowały w szczytowych momentach trzy osoby, aby wykorzystać całą tę kwotę musiałyby one podróżować bez przerwy i spać w najdroższych hotelach kraju. Śpiewak mówi, że gotówką płacono także za taksówki, kiedy trzeba było szybko dojechać na spotkanie z kontrahentem albo coś przewieźć - tyle, że za taksówki też płacono kartą, średnio kilkanaście razy w tygodniu. Śpiewak przyznaje, że sporo jeździł - ale gdyby za kursy, oprócz płatności kartą, miał płacić jeszcze gotówką, musiałby chyba zamieszkać w taksówce.

Kidprotect.pl dwa razy był beneficjentem akcji „1% z podatku”. W Departamencie Pożytku Publicznego przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pytamy o to jak fundacja rozliczyła te pieniądze. W odpowiedzi dostajemy informacje, że Kid Protect.pl złożył Ministrowi Pracy i Polityki Społecznej jedynie sprawozdanie finansowe i merytoryczne za 2010 r. „Z  kolei za 2011 r. Fundacja nie dopełniła obowiązku sprawozdawczego.  W  związku z powyższym Minister Pracy i Polityki Społecznej stosownie do ustawy wystąpił z wnioskiem do sądu rejestrowego o wykreślenie informacji o   posiadanym statusie organizacji pożytku publicznego przez Fundację” - czytamy w liście od Departamentu Pożytku Publicznego.

 

Źródła: naTemat.pl

Wprost.pl

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Notatki o społeczeństwie

 

Tags:

Dodaj komentarz