RSS
 

Semka jak Brad Pitt – waletynkowo

14 lut

 

Mamy Walentynki, więc pora na dziewczynki. Tak mi się rymnęło, dzień może nieszczególny, ale serce należy mieć każdego dnia na dłoni. Niemniej w ten walentynkowy może można pokochać prawicę (polubić raczej nie). Kogoś z prawicy. Cholera na prawicy nie ma kobiet. A nawet jak są, to Annę Fotygę trudno zaliczyć do kobiet.

 

Więc pozostaje „miłość” nieprawa do prawicy, bo platońska. Może i oni lubią Platona, ale do tej jakości miłości się nie przyznają, tylko do Kaczyńskiego. A że prezes PiS to nie mężczyzna, więc wszystko gra.

 

Tym bardziej walentynkowo mogę „pokochać” kogoś z prawicy, a przynajmniej w ten nieszczególny dzień, że z niektórymi z nich pracowałem w wołkowym „Życiu”. Byli jacyś inni (no, wiadomo – młodsi), ale nie tak niesympatyczni prawicowo, jak dzisiaj. Takich ich uczynił Kaczyński i Smoleńsk.

 

Kiedyś lubiłem Zarembę, wówczas nie był takim mazgajem, jak dzisiaj. Cholera, cofam – bo dzisiaj Walentynki. Tomasz Lis z nimi w prasie nigdy nie pracował (mogę się jednak mylić), ale w telewizji owszem i to z większością.

 

Ten mój felietonik zainspirował zresztą Lis i pozostanę przy nim, acz nie walentynkowo, bo tego nie potrzebuje on, ani ja. W każdym razie Lis prawicę walentynkowo ściska. A jakie jest ściskanie walentynkowe? Sercem, serduszkiem czerwonym.

 

Lis ma problem, których bardzie ma walentynkowo ściskać? Tych z „W Sieci”, czy tych z „Do Rzeczy”? Najpierw rozważa po cenie. Jak chodzi prawica? Różnica jest między tygodnikami 5 groszy, więc żadna.

 

 

Nie będę relacjonował felietonu Lisa, zaznaczę jednak metaforę, która mu się „wymskła”. Porównanie Piotra Semki do Brada Pitta.

 

Cymes porównanie, prawdaż? Lis, jak to Lis, czyta prawicę bo o nim piszą. I tak: „W „W Sieci” piszą o mnie w czterech tekstach, w których moje nazwisko pojawia się osiem razy. W „Do rzeczy” piszą o mnie w sześciu tekstach, w których moje nazwisko pojawia się trzynaście razy. Czyli ilościowo górą jest „Do rzeczy”. No tak, ale chłopaki z „W sieci”(cholera „z „W sieci”", pisze się to trudno, a już wymówić nie dałoby rady) postarały się bardziej. Ok, inaczej niż kiedyś w „Uważam rze” nie wylądowałem tym razem na okładce (tam byłem chyba ze trzy razy), ale w „W sieci” dali moje zdjęcie. Nie jakieś tam zdjęcie, ale zdjęcie z panem premierem Donaldem Tuskiem. Bardzo lubię swoje zdjęcia, a szczególnie zdjęcia z premierem Donaldem Tuskiem, więc tu „w Sieci” naprawdę zapunktowało”.

 

Lis kończy swój platoński, pardon: walentynkowy, felieton: „Który tytuł wybieram? Jeszcze nie wiem. Ale cenię sobie ten wybór. Dwie redakcje, dwa zespoły, nie czuję się zaniedbywany przez żaden ani jako czytelnik ani jako obiekt opisywany. I walentynkowo pozdrawiam obie redakcje, bo szczególnie teraz, gdy zbliżam się do 50-tki, szczególnie cenię sobie wszelkie wyrazy życzliwości i sympatii. A wiadomo, lepiej mieć dwóch adoratorów niż jednego”.

 

A z Platona najlepiej lubię „Ucztę” (ucztować) i frazę z utrącaniem kamiennych nosów kłamstw. Oby tego dnia walentynkowego mniej kłamali, nie byli takimi Pinokiami.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Ciupcianie, Notatki o mediach

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz