RSS
 

Szczerski (21.05.2015)

 

Debata prezydencka TVN: kto wygrał? Komorowski czy Duda? [TNS DLA WYBORCZA.PL]

dan, 21.05.2015
Tuż po zakończeniu debaty prezydenckiej w TVN ankieterzy TNS Polska zaczęli badanie, które powie nam, jak Polacy oceniają starcie Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy. Kto wygrał? Jak wyraźnie?

Sondaż TNS Polska dla Wyborcza.pl został zrobiony na losowej próbie 1000 osób.

To było ostatnie wielkie starcie obu kandydatów nieco ponad 24 godziny przed ciszą wyborczą. Jeśli szala sympatii wyborców ma się przechylić na stronę któregoś z pretendentów do prezydentury, to właśnie teraz. Według badanych debatę wygrał prezydent Bronisław Komorowski.

Za chwilę opublikujemy bardziej szczegółowe dane.

Zwycięstwo Komorowskiego przybliża go do pałacu prezydenckiego. Że debata może mieć wpływ na preferencje wyborcze Polaków pokazuje niedzielne starcie Komorowskiego i Dudy w TVP i Polsacie. Jak wynika z poniedziałkowego badania Millward Brown dla TVN, Polacy uznali, że pojedynek wygrał Bronisław Komorowski (41 proc. wskazań). Zwycięstwo Andrzeja Dudy wskazało wówczas jedynie 35 proc. badanych, a nie potrafiło wskazać wygranego kolejne 24 proc. badanych. To przełożyło się na preferencje wyborcze: według tego samego badania urzędujący prezydent zyskał po debacie aż 7 pkt. proc. przeciągając na swoją stronę sporą część niezdecydowanych wyborców.

Co trzeba wiedzieć analizując sondaż TNS Polska dla „Wyborczej”?

W odróżnieniu od badania Millward Brown nasz sondaż pokazuje odczucia widzów tuż po debacie. Ma to swój walor, ale ma również małą wadę. W miarę upływu czasu i pojawiania się komentarzy ekspertów, opinii publicystów i polityków, odczucia części oglądających, zwłaszcza tych niezdecydowanych, mogą się nieznacznie zmienić.

Przy czytaniu naszego sondażu warto też wziąć pod uwagę, że widzowie o określonych poglądach i sympatycy obu kandydatów jeszcze przed debatą „wiedzą”, kto wygrał. Tacy widzowie w sposób naturalny wyolbrzymiają dobre cechy swojego faworyta i jednocześnie bagatelizują jego wpadki. Słowem szukają w debacie potwierdzenia dla swojego wyboru.

Wynik debaty, zwłaszcza przy tak wyrównanym wyścigu jak ten między Bronisławem Komorowskim a Andrzejem Dudą, musi więc dążyć do remisu. Przewaga jednego z kandydatów może oznaczać, że przeciągnął na swoją stronę część wyborców niezdecydowanych.

Badanie TNS Polska dla Wyborcza.pl po drugiej debacie prezydenckiej, badanie na 1000-osobowej, reprezentatywnej próbie osób w wieku 18 i więcej lat, zrealizowane za pomocą wywiadów telefonicznych CATI.

wyborcza.pl

Debata prezydencka Duda – Komorowski w TVN. Co zapamiętamy? Ignorowanie prowadzących, „koledzy” i… powtórka z rozrywki [7 RZECZY]

Monika Margraf, 21.05.2015
Debata prezydencka Duda – Komorowski w TVN była ostatnim starciem kandydatów przez niedzielna drugą turą wyborów. Oczekiwano, że kandydaci, którzy w sondażach idą łeb w łeb, zaskoczą naprawdę mocnymi strzałami. Zaskoczyli przede wszystkim ignorowaniem prowadzących.

Pierwsza debata prezydencka – w niedzielę w TVP i Polsacie – zaskoczyła m.in. paroma mocnymi uderzeniami kandydatów i mocnym powrotem prezydenta do kampanijnej gry. Co zapamiętamy z pierwszej debaty – czytaj >>>

Po czwartkowej apetyty obserwatorów sceny politycznej były więc spore, zwłaszcza, że to ostatnie bezpośrednie starcie kandydatów – debata tzw. Kukiza się nie odbędzie, a na komentowanie kampanii będziemy mieć już tylko nieco dobę. Od północy zaczyna się cisza wyborcza.

Czy kandydaci spełnili te oczekiwania? Nie. Debata w studiu TVN raczej nie zmieni nic w wyborczej walce, która teraz jest bardzo wyrównana (kandydaci w sondażach idą łeb w łeb).Ostatnia rozgrywka kandydatów była podobna skończyła się remisem ze wskazaniem na Bronisława Komorowskiego, który jednak nie wytoczył dział tak mocnych jak w niedzielę. A Andrzej Duda dotrzymywał mu kroku. Kandydaci powtórzyli też mnóstwo argumentów, które już wcześniej wielokrotnie powtarzali, także w poprzedniej debacie: Jedwabne, podatki, interesy Polski w UE, Rosja… To wszystko już było.

O wyniku niedzielnych wyborów zadecyduje to, na ile zmobilizuje się „miękki” elektorat Platformy. Co więc zapamiętamy ze starcia w studiu TVN?

1. Prowadzący – dla kandydatów chwilami nie istnieli

- Strasznie mi przykro, gdy panowie nie chcą odpowiadać na moje pytania – upominała kandydatów Monika Olejnik już w pierwszej z trzech rund pytań. Ignorowanie prowadzących zaczęło się już od pierwszego pytania, które zadała Olejnik – o państwo wyznaniowe – gdy to Andrzej Duda z uśmiechem i bardzo uprzejmie za nie podziękował i zaczął mówić o partyjnej przeszłości Komorowskiego, po czym postawił na pulpicie prezydenta chorągiewkę z logiem Platformy. Komorowski nie pozostał dłużny. Po apelu Olejni kandydaci trochę się ograniczyli, ale co jakiś czas próbowali „odpalać” przygotowane zawczasu ze sztabami pociski, np. dygresja Dudy o czekoladowym orle – jeden z mocniejszych momentów kandydata PiS.

Widać było, że prowadzący, zwłaszcza znana ze zdecydowania Monika Olejnik, mają problemy z zapanowaniem nad sytuacją. A sami kandydaci negatywnie zaskoczyli tym bardziej, że forma debaty w TVN dawała im więcej możliwości zwracania się do przeciwnika niż w TVP: po każdym pytaniu mogli komentować nawzajem swoje wypowiedzi.

2. Flaga – mocny początek polityka PiS

Na samym początku – po pierwszym pytaniu – Andrzej Duda szybko nawiązała do poprzedniej debaty, w której Komorowski konsekwentnie wytykał mu przynależność do PiS, i przeszedł do kontrataku. Przypomniał, że prezydent wywodzi się z Platformy i wręczył mu chorągiewkę z logiem tej partii. Wyrazisty ruch, ale jego siła została szybko osłabiona – Komorowski oddał flagę Olejnik, a ta ją odłożyła, komentując: – Ja nie należę do Platformy.

 

3. Prowadzący – to oni naprawdę zaskoczyli

Choć w debacie walczyli politycy, to wytypowanie do jej prowadzenia trzech dziennikarskich osobowości stacji TVN wymusiło porównania. Najwięcej dobrych ocen na Twitterze zebrał Bogdan Rymanowski, m.in. za trafne i dobrze sformułowane pytania. Wszyscy prowadzący, zwłaszcza Monika Olejnik, ewidentnie mieli problem z utrzymaniem kontroli nad debatą – dobrze, zę sami kandydaci starali się utrzymywać w czasie.

4. „Pańscy koledzy” – najlepszy moment Komorowskiego?

Duda i jego sztab najwyraźniej próbowali obalić nowe hasło wyborcze Komorwskiego: „Komorowski – prezydent naszej wolności”. Pytanie kandydata PiS do prezydenta w pierwszej części dotyczyło ustawy o zgromadzeniach, którą ten podpisał i co do której Trybunał Konstytucyjny zgłosił potem zastrzeżenia. Jest niedemokratyczna i ogranicza wolność do zgromadzeń – argumentował Duda. Komorowski sprawnie odbił piłeczkę: ustawa przeszła, a „zastrzeżenia TK dotyczyły tylko niektórych fragmentów i nie tych najistotniejszych”. Tłumaczył, że istota zmiany polegała na tym, by nie można było zasłaniać twarzy w czasie manifestacji: – Nie mogę zrozumieć, jak przedstawiciel PiS takie rzeczy może opowiadać. Tylko dlatego, że macie takich kolegów, właśnie tych, którzy to uwielbiają: robić zadymę, robić rozróbę, chować się, udawać, że nie istnieją, że w ogóle nie są organizatorami jakiegoś wydarzenia politycznego. Duda próbował się bronić: – Może pan ma takich kolegów, którzy zasłaniają twarze, bo ja nie mam. Wrażenie z tej rundy? Politycy PiS sympatyzujący z narodowcami i Komorowski – strażnik bezpieczeństwa.-

5. Duda atakuje czekoladowym orłem

Komorowski stara się chronić majestat państwa i dlatego jego kampania była taka, jaka była – tak sprzyjający prezydentowi obserwatorzy sceny politycznej wyjaśniali, dlaczego często nie odpowiadał na ataki sztabu Dudy. Sztab ten podczas debaty w TVN starał się rozbroić ten argument i pokazać prezydenta jako szkodzącego wizerunkowi państwa. Duda – odpierając atak prezydenta, że nie zagłosowała ws. godła na koszulkach reprezentacji narodowej – zauważył: – To pan wychodził na święto z czekoladowym orłem. (…) To pan jako prezydent RP powinien godła strzec i nie dopuścić do czekoladowego orła. Kotylionik i balonik – śmiali się ludzie. – Ważne, by orzeł był w sercu – zareagował prezydent. Punkt dla Dudy?

6. Przemoc wobec kobiet? Duda popłynął

Nowoczesność kontra ciemnogród – to podział, który Komorowski starał się podkreślać i w tej, i w poprzedniej debacie. W studiu TVN z pomocą przyszedł mu sam Duda. Dlaczego zaapelował w piśmie do prezydenta o niepodpisywanie konwencji ws. przemocy wobec kobiet? Bo w polskim prawie są już wystarczające rozwiązania, by jej przeciwdziałać, należy je tylko wdrażać – gdyby odpowiedź kandydata PiS skończyła się na tym, już byśmy jej nie pamiętali. Ale Duda poszedł dalej: – Konwencja zawiera w sobie rozwiązania podkopujące nasze podstawowe wartości. Ona

nakazuje zwalczać rodzinę, zwalczać tradycję, ona nakazuje zwalczać zwyczaj.

Przemoc to tradycja, której nie należy zwalczać? To nie mogło pozostać bez odpowiedzi:

blockquote lang=”en”>

Duda fatalnie, bezdusznie o konwencji antyprzemocowej! Zwyczajem Polaków który trzeba chronić jest bicie kobiet #CzasDecyzji

— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) May 21, 2015

7. Końcówka dla prezydenta? Wybór między mną a „średniowieczem”

W formule TVN każdy z kandydatów miał na końcu aż dwie minuty, by przekonać wyborców, dlaczego powinni głosować właśnie na niego. Duda próbował zaakcentować podział „ludzki i rozumiejący was ja kontra butny Komorowski”. Koncepcja może i dobra, wyszło poprawnie, ale dość budyniowato: – Nie możemy pozwolić na to, żeby prezydentem Polski był ktoś, kto będzie wymachiwał na ludzi pięścią, bo mają inne poglądy, że będzie chciał ich spychać na margines. Ja nigdy nie uczyniłbym takiego gestu, bo mam szacunek do każdego człowieka. (…) Dobre zmiany są możliwe, tylko musicie podjąć odpowiednią decyzję przy urnach.

Komorowski wyraźnie zaznaczył akcenty w podziale „postępowy ja kontra ciemogrodzki PiS” oraz „ktoś kogo nie znacie kontra znany ja”: – Nie można stawiać na ludzi, którzy przeciwstawiają Polskę Zachodowi i Unii Europejskiej. Wybory prezydenckie będą naprawdę, trzeba będzie podjąć trudną decyzję. To nie będzie randka w ciemno, gdzie można zaryzykować czy coś sprawdzić. To będzie decyzja o tym, kto będzie dźwigał odpowiedzialność. Trzeba mieć doświadczenie, wiedzę i umiejętności gromadzone latami, aby móc podjąć te wyzwania. Dlatego proszę o głosy w niedzielę. Wtedy zapadnie decyzja o przyszłości Polski: czy ona będzie oparta o wolność, czy pomysły rodem ze średniowiecza.

TOK FM

Debata prezydencka. Spór o Szczerskiego. Komorowski: Dyktatura ewangelii? Średniowiecze!

ks, 21.05.2015
Bronisław Komorowski i Andrzej DudaBronisław Komorowski i Andrzej Duda (Zrzut ekranu TVN24)
Debata prezydencka Duda – Komorowski w TVN. W kolejnym spięciu między kandydatami poszło o postać przyszłego doradcy Dudy – Krzysztofa Szczerskiego, który pisał o potrzebie „dyktatury ewangelii” i obecności Kościoła w Senacie. – Kto z takim człowiekiem będzie rozmawiał? – pytał Komorowski.

 

Andrzej Duda zapowiadał wcześniej, że gdyby został prezydentem, to Szczerski zostanie jego doradcą do spraw międzynarodowych. Wówczas publicyści przywoływali tekst Szczerskiego z 2005 roku, który został opublikowany na łamach czasopisma „Pressje”.

Poseł PiS pisał w nim o tym, że Polsce potrzebna jest „dyktatura ewangelii” i postulował utworzenie państwa wyznaniowego. Chciał też, by członkowie Episkopatu zasiadali w Senacie. Właśnie tymi kontrowersjami posłużył się w swoim pytaniu Bronisław Komorowski.

 

Przedstawiciele Kościoła w Senacie? Dyktatura ewangelii?

- Pokaż mi swoich przyjaciół, powiem ci, kim jesteś – zaczął prezydent. – Mówił pan, że jak pan wygra, to specjalistą od spraw zagranicznych w pana kancelarii będzie Krzysztof Szczerski. A on mówi o powołaniu republiki wyznaniowej w Polsce, o potrzebie działania przedstawicieli Kościoła katolickiego w Senacie i o dyktaturze ewangelii. Kto z takim człowiekiem będzie rozmawiał? Kto na świecie ma takie średniowieczne poglądy? – pytał prezydent.

Duda ripostował: – Nie znam osoby, która uczestniczy w większej ilości spotkań międzynarodowych niż Krzysztof Szczerski. Przede wszystkim jest profesorem. Może pan wybrał jakieś jego wypowiedzi dywagacyjne o przedwojennej Polsce, o silnym państwie.

- Panie pośle, współczesność, współczesność – pokrzykiwał Komorowski.

- Krzysztof Szczerski jest biegłym dyplomatą. Rozumie, co to jest polski interes, i ma odwagę go bronić – zakończył Duda.

Po tej potyczce na Twitterze znów zawrzało:

Kim jest Krzysztof Szczerski?

Krzysztof Szczerski (rocznik 1973) jest doktorem politologii UJ, redaktor naczelny prawicowego dwumiesięcznika „Arcana”. To były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, w czasach gdy resortowi szefowała Anna Fotyga. To on w 2013 roku wpadł na pomysł założenia fundacji, która zwerbowała kilkudziesięciu młodych absolwentów politologii, prawa czy stosunków międzynarodowych.

Szczerski jest twórcą krakowskiej fundacji Dyplomacja i Polityka, której po drodze jest m.in. z posłem Antonim Macierewiczem, ks. Dariuszem Oko, doktorem Bogdanem Chazanem czy głównym ekonomistą SKOK Januszem Szewczakiem. Szczerski przyznał, że jest w gabinecie cieni prezydenckich ministrów PiS i już szykuje się do objęcia tej funkcji, czekając na złożenie mu propozycji przez Andrzeja Dudę. – To wielki zaszczyt, a Andrzej to mój przyjaciel. Nie mógłbym mu odmówić – wyznał Szczerski tuż po pierwszej turze wyborów.

TOK FM

Debata prezydencka. Polska pyskówka prezydencka. To była debata niegodna swej rangi.

Tomasz Piątek, 21.05.2015
Komorowski i Duda zachowywali się źle - poziom debaty był po prostu niskiKomorowski i Duda zachowywali się źle – poziom debaty był po prostu niski (kadry z debaty)
Ton nadał Duda, na samym początku podrzucając urzędującemu prezydentowi chorągiewkę Platformy Obywatelskiej na pulpit. Sam nie miał chorągiewki PiS ani sztandaru „Dyktatura religijna”. Choć jego ludzie chcą takiej dyktatury.
Komorowski szybko, jakby to był gorący kartofel, oddał chorągiewkę prowadzącej dyskusję Monice Olejnik. A ta postawiła ją na podłodze. Sztandar partyjny sięgnął bruku. Jak cała nasz polska, partyjna polityka. Kiepsko to wyglądało dla prezydenta. Jakby nikt nie chciał się przyznać do partii sprawującej władzę w Polsce, z której on przecież się wywodzi.Na szczęście dla Komorowskiego Duda dyszał, zapowietrzał się, krzyczał i w ogóle dziwnie się zachowywał. A najdziwniej wtedy, gdy zarzucał przeciwnikowi, że zachowuje się dziwnie. Jak w tym kawale: jedzie facet autostradą, słyszy w radiu: „Uwaga, jakiś wariat jedzie autostradą pod prąd!”, wygląda przez okienko i mówi do siebie: „Sami wariaci”.Komorowskiemu mogło pomóc także to, że Duda co rusz bredził, ewidentnie mijał się z prawdą albo bardzo niezdarnie wykręcał kota ogonem. Było to jednak mało ewidentne w tej debacie. Bo była to debata mało czytelna, nieporządna, poszarpana. Rzadko przeradzała się w prawdziwy dialog, choćby i nieprzyjazny. „Każdy mówił o czym innym, jak zwykle w życiu rodzinnym”. Ano, taka widać z nas rodzina.

Kandydat PiS miał kilka lepszych momentów, gdy mówił o niskich zarobkach Polaków. Widać było, że pod tym względem się przygotował. To pewnie miała być jego najskuteczniejsza broń. Szkoda, że wyjął ją z pochwy i znowu schował. Nie powiedział, jak konkretnie chce pomóc pracownikom. Z jednym wyjątkiem: zawołał, że trzeba podnieść kwotę wolną od podatku. Pod tym względem zgadzam się z nim całkowicie. Ale trudno zapomnieć, że PiS, ten rzekomo socjalny PiS, gdy doszedł do władzy, to obniżał podatki… bogatym.

No właśnie, podatki. Kandydaci przez chwilę rytualnie pospierali się, kto obniżał więcej albo podwyższał mniej. Tymczasem doświadczenia innych społeczeństw dowodzą, że wysokie podatki dla bogatszych warstw są dobre dla gospodarki. Niedawno Szwecja, ze znacznie wyższymi podatkami niż nasze, miała najwyższy wzrost PKB w Europie. W USA, w złotych dla kapitalizmu latach 50., najwyższa stawka podatku dochodowego dochodziła do 91 proc.! A wzrost gospodarczy był w tak wysoko opodatkowanych latach dwa razy większy niż teraz, a bezrobocie dwa razy mniejsze… Czas, żeby ktoś powiedział Polakom o tych faktach. Ale kto, skoro nawet kandydaci na prezydenta się boją?

Duda powiedział, że umie słuchać ludzi o innych poglądach i nie zamierza robić z Polski państwa wyznaniowego. Bronił jednak swojego współpracownika Krzysztofa Szczerskiego, który chce zaprowadzenia w Polsce dyktatury religijnej z biskupami w Senacie. I bronił go w sposób bardzo osobliwy: „Ale on jest profesorem… Ale on odbył wiele spotkań zagranicznych…”. Chyba w Watykanie. Najpełniejszy wyraz swojemu przywiązaniu do religii i „polskich tradycji” kandydat PiS dał, mówiąc, że walka z przemocą w rodzinie… zagraża rodzinie. Niby to nic nowego ze strony tej partii, ale zawsze dech zapiera. Bo w głowie rodzi się pytanie, jaką religię tak naprawdę wyznaje Duda? Satanizm?

Ze strony Komorowskiego zabrakło rzeczy najważniejszej. Wyraźnego powiedzenia wyborcom, szczególnie tym biedniejszym i tym młodszym: „Tak, zrozumieliśmy, że macie dość harówki za 1600 na rękę. Tak, zrozumieliśmy, że nie możemy opierać naszego sukcesu gospodarczego na byciu wypożyczalnią taniej siły roboczej. Potrzebujemy bardziej stabilnych, rozwojowych i sprawiedliwych fundamentów. Zrobię wszystko, że Polska zaczęła inwestować w pracownika i w innowacje”. Niestety, jedynym lewicowym akcentem był krwistoczerwony krawat prezydenta.

Ogólne wrażenie, jakie pozostało, to pyskówka. Formuła debaty była fatalna. Nie skłaniała kandydatów do odpowiedzi na pytania (za często się zdarzało, że rozmawiali z głosem w swojej głowie). Powinni oni mieć też dłuższy – choć oczywiście w granicach rozsądku – czas na odpowiedzi. Najwyraźniej oba sztaby i TVN uznały, że Polak nie umie się skoncentrować i zasługuje tylko na sieczkę.

Niestety, karmiąc ludzi sieczką, zarówno się ich złości (bo wyczuwają w tym pogardę), jak i przyzwyczaja do sieczki.

W ten sposób hoduje się Kukizów.

wyborcza.pl

szczerski1

szczerski11

szczerski12

szczerski113

szczerski114

szczerski115

szczerski116

szczerski117

szczerski118

szczerski119

szczerski112

szczerski121

szczerski122

Przypisy:

szczerski123

Dodaj komentarz