RSS
 

Piątek (17.07.2015)

 

WYBUCHY WULKANÓW, JAPOŃSKA WYSPA KOTÓW, ZWIERZĘTA NA ULICACH TBLISI. NAJPOPULARNIEJSZE ZDJĘCIA Z INSTAGRAMA REUTERA

dt, 17.07.2015
Oto 19 najchętniej oglądanych w tym roku przez użytkowników Instagrama zdjęć wykonanych przez fotoreporterów agencji Reutera. Na zdjęciu: chmura dymu i pyłu wydobywająca się z wulkanu Calbuco w Chile. Zdjęcie z 22 kwietnia.REUTERS/CHILE

Oto 19 najchętniej oglądanych w tym roku przez użytkowników Instagrama zdjęć wykonanych przez fotoreporterów agencji Reutera. Na zdjęciu: chmura dymu i pyłu wydobywająca się z wulkanu Calbuco w Chile. Zdjęcie z 22 kwietnia.
  • Oto 19 najchętniej oglądanych w tym roku przez użytkowników Instagrama zdjęć wykonanych przez fotoreporterów agencji Reutera. Na zdjęciu: chmura dymu i pyłu wydobywająca się z wulkanu Calbuco w Chile. Zdjęcie z 22 kwietnia. - miniatura
  • Dwuletni Alexo Carmona stoi naprzeciwko Coco - dwuletniego kucyka. Zdjęcie wykonano w Hawanie 6 marca. - miniatura
  • Krowa stoi na ruchliwej ulicy w Bengaluru. Indie, 2 czerwca.   - miniatura
  • Zachodzące słońce oświetla górskie szczyty w pobliżu kurortu Sankt Moritz w Szwajcarii. 24 stycznia. - miniatura
  • Wyrzeźbiona z lodu lokomotywa na Festiwalu Śniegu i Lodu w Harbin w północno-wschodnich Chinach. Zdjęcie z 4 stycznia. - miniatura
  • Dym wydobywa się z wulkanu Villarrica w Chile. 23 czerwca. - miniatura
  • Drzewo na kwitnącym polu rzepaku. Zdjęcie wykonano 23 kwietnia w Lozannie. - miniatura
  • Saint-Michel - skalista wyspa w Zatoce Wzgórza Świętego Michała, w południowo-zachodniej Normandii. 20 marca. - miniatura
  • 81-letni Benny Wasserman stoi wśród innych mężczyzn przebranych za Alberta Einsteina podczas bicia rekordu Guinnessa w największym zlocie sobowtórów wielkiego fizyka. 27 czerwca.  - miniatura
  • Sanyu młoda żyrafa Żyrafa w brytyjskim Chester Zoo. 12 czerwca. - miniatura
  • Arthur Ward i jego pies Cody podczas psiego pokazu w Birmingham. 5 marca. - miniatura
  • Biały Dom oświetlony kolorami tęczy z okazji legalizacji małżeństw osób tej samej płci w USA. 26 czerwca. - miniatura
  • Widok z lotu ptaka na pola tulipanów w parku Keukenhof w Holandii. 15 kwietnia. - miniatura
  • Zima w Stambule. Zdjęcie z 17 lutego. - miniatura
  • Grupa młodych Sudańczyków robi sobie selfie. 22 maja. - miniatura
  • Burza śnieżna w Nowym Jorku, 26 stycznia. - miniatura
  • Hipopotam na ulicach Tibili. Jedno z wielu zwierząt, które uciekło z zoo podczas gwałtownej ulewy. 14 czerwca. - miniatura
  • Koty na japońskiej Aoshimie - wyspie, na której żyje wyjątkowo wiele tych zwierząt. 25 lutego. - miniatura
  • Lionel Messi podczas meczu Chile z Argentyną. 4 lipca.  - miniatura

    wyborcza.pl

     

    USA: BEZDOMNY STAŁ SIĘ BOHATEREM MEDIÓW. UKOŃCZYŁ PRAWO NA HARVARDZIE, ZACHOROWAŁ. OD 30 LAT ŻYJE NA ULICY

    ro, 17.07.2015
    Artykuł poświęcony Alfredowi PostellowiArtykuł poświęcony Alfredowi Postellowi (washingtonpost.com)

    Jego historię opisał „The Washington Post”. Bezdomny Alfred Postell już nie jest niewidzialny. A Amerykanie zastanawiają się, jak to możliwe, że absolwent prestiżowej uczelni od 30 lat żyje na ulicy.
    Alfred Postell równie dobrze mógłby być duchem. Nikt nie zwraca na niego uwagi, kiedy w trzęsącym się autobusie jedzie do waszyngtońskiej dzielnicy Friendship Heights, stoi w kolejce w sklepie monopolowym na rogu, chroni się na przystankach metra czy wyciąga się na ławce w parku Michigan Avenue. Wzrok przechodniów ześlizguje się po przemokniętym bezdomnym, jakby nie istniał.„Siedziałem obok niego w autobusie”

    Postell, czarnoskóry mężczyzna z twarzą zarośniętą krzaczastą, siwą brodą, jeszcze do niedawna był całkowicie anonimowy, podobnie jak tysiące bezdomnych koczujących na ulicach Waszyngtonu. Ale jak podaje „The Independent”, to się zmieniło w ubiegły wtorek wraz z publikacją dziennika „The Washington Post”, który opisał historię Postella, bardzo podobną do tej znanej z książki i filmu „Solista”, który opowiadał o bezdomnym muzyku cierpiącym na schizofrenię.

    Dzieciństwo Postella było trudne. Ale mimo to udało mu się skończyć prawo na Harvardzie. Dobra passa trwała – Postell zdobył posadę w jednej z czołowych kancelarii prawniczych w Waszyngtonie.

    Niestety, nie trwała długo. 30 lat temu zachorował na schizofrenię. Nigdy nie udało mu się w pełni wyzdrowieć. Jego życie całkowicie się zmieniło i wiele wskazuje na to, że zmieni się ponownie. Mieszkańcy Waszyngtonu już go rozpoznają. Na Facebooku chwalą się, że go widzieli przed biurem, siedzieli obok niego w autobusie. Stacja CNN wysłała nawet kamerzystę, aby śledził Postella i rejestrował wszystko, co robi.

    Choroba nie dyskryminuje

    Robotnicy na rogu 17. Ulicy natychmiast rozpoznają w Postellu bohatera mediów. – Mam gęsią skórkę – mówi podekscytowany Noel, pracownik lodziarni.

    Jak podkreśla „The Independent”, ta historia udowadnia, że choroby nikogo nie dyskryminują. – Mamy skłonność do oceniania ludzi na podstawie tego, kim są w danej chwili – tłumaczy Gunther Stern, dyrektor Centrum Duszpasterskiego w Georgetown, które zajmuje się bezdomnymi. – Patrzymy na bezdomnego i myślimy: „Śmierdzący żebrak”. Zastanawiamy się, jak można tak żyć. A każdy z nich miał przecież kiedyś marzenia, nadzieje na przyszłość. A często się okazuje, że to choroby psychiczne pokrzyżowały ich plany.

    Kiedy „TWP” opublikował tekst o Postellu, wielu czytelników zastanawiało się: „Co ten człowiek robi na ulicy? Czy nie można mu pomóc?”

    Rzecznik Departamentu Zdrowia w Waszyngtonie kwituje: – On musi chcieć, abyśmy mu pomogli. Tak samo jest z paleniem. Jest niebezpieczne, ale rzucenie go musi być dobrowolne.

    wyborcza.pl

    bezdomnyBohaterem

    KACZYŃSKI ZNOWU SPRAWIŁ, ŻE SPADŁEM Z KRZESŁA. NA KLĘCZNIK

    Tomasz Piątek, 17.07.2015
    Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu „Stop ateizacji Polski” na Jasnej Górze, 16 czerwca 2013 r.(&Fot. Sebastian Adamus / Agencja Gazeta)

    TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Tydzień upłynął pod znakiem zarodków. Arcybiskup Gądecki stwierdził, że in vitro to „globalizacja wykluczenia”. Śmielej, księże arcybiskupie: także planetyzacja udręczenia i galaktyzacja otumanienia. Z jakiej galaktyki on do nas przybył?
    Państwo powiedzą, że z tym wykluczeniem i udręczeniem jednak coś jest na rzeczy. Bo pracownica Polskich Sieci Energetycznych oskarża właśnie swoich szefów o mobbing za in vitro (gdy się dowiedzieli, że stara się o sztuczne zapłodnienie, zaczęli się nad nią znęcać). Jednakowoż arcybiskup nie ujmuje się tutaj za matką i macierzyństwem. Arcybiskup ujmuje się za zarodkami składającymi się z kilku komórek. Albowiem to one, zamrożone, są mroźnie i groźnie wykluczone.Taka sytuacja: połowa Polaków uważa, że nawet jedna komórka może być człowiekiem. Druga połowa sądzi, że trzeba być jednokomórkowcem, żeby tak myśleć. Tu jednak druga połowa wpada w diaboliczną pułapkę – i musi przyznać rację pierwszej połowie. Bo ta przecież składa się z ludzi. A to znaczy, że jednak można być człowiekiem i jednokomórkowcem!

    Niezłe, nie? Długo trwało, zanim to rozpracowałem. Bo wcześniej nie mogłem skumać, czemu moje pół Polski tak grzecznie łyka cały ten kato-obłęd.

    Ale żeby już tak nie znęcać się nad katolikami, przekażę dobre wieści z Watykanu. Arcybiskup Wesołowski czuje się lepiej! Głównie dlatego, że jego proces został bezterminowo odroczony. Myli się ten, kto oskarża państwo papieskie o surowość: jest to zaiste kraina łagodności. Powinni jeszcze zwrócić wielebnemu dostęp do tych 100 tys. plików z pornografią dziecięcą, które sobie zgromadził na komputerze. Wtedy już całkiem do siebie… dojdzie.

    A skoro mowa o wieściach ze świata, to premier Ukrainy Jaceniuk oskarża Europę o roztkliwianie się nad skorumpowaną Grecją. Podczas gdy Ukraina krwawi (i ekonomicznie, i dosłownie). Mówiąc zupełnie serio: trudno nie przyznać mu racji. Ale trudno też zapomnieć, że putinowska propaganda mówi o liberalnej Ukrainie tak, jak liberalna propaganda o lewicowej Grecji. Nie warto pomagać, bo rozkradną…

    Uważam, że trzeba pomagać Ukrainie, ale też nie zapominać o Grecji. Bo w Grecji się rozstrzyga, do jakiej Europy chcemy zaprosić Ukraińców. Czy do takiej, w której wierzyciel ma zawsze rację?

    Niestety, ten ostatni ton przeważa w polskiej publicystyce. Wierzyciel ma rację, bo pieniądze są jego. A dłużnika – tylko życie. Liberalni publicyści zachwycają się „zbawienną dyktaturą Brukseli”. I opisują, jak to pięknie były premier Belgii Guy Verhofstadt krzyczał na Tsiprasa w Parlamencie Europejskim. Faktycznie, opieprzył go za obsadzanie lukratywnych stanowisk swoimi ludźmi. I za to, że w ciągu sześciu miesięcy nie rozwiązał wszystkich problemów Grecji. Tak się składa, że Verhofstadt rządził Belgią przez dziewięć lat i nie zmarnował tego czasu. Znalazł się w radzie nadzorczej funduszu emerytalnego APG oraz w zarządzie wielkiej belgijskiej spółki transportu morskiego EXMAR. Jest także jednym z szefów firmy Sofina, która bierze udział w kontrowersyjnej prywatyzacji wodociągów w… Grecji, w Salonikach.

    Jesteśmy przy nieprzejrzystych sprawkach, więc wrócę do Polski. I odnotuję, że biznesmen Marek Falenta – prezes spółdzielni Ucho, która szerzyła upadek etyczny wśród kelnerów i polityczny wśród ministrów – okazał się agentem służb. Których? Pytanie brzmi: których nie? Na razie ABW, CBA i policja ustaliły, że Falenta pracował dla ABW, CBA i policji. A dokładnie: dla każdej z tych służb oddzielnie. Dlatego trochę to trwało, zanim wszystkie trzy się porozumiały.

    Panowie, domyślam się, że teraz dzielnie we trójkę szukacie czwartej służby Falenty. Coś wam podpowiem: Falenta na ogromną skalę importował tani węgiel z Rosji. I intensywnie reklamował go w niezbyt poczytnym, ale mocno prorosyjskim tygodniku „Do Rzeczy”.

    Polscy śledczy odnieśli jeszcze jeden sukces. Zatrzymali kobietę, która obrzuciła świńskimi łbami meczet w Warszawie na Ochocie. Na jej miejscu oświadczyłbym, że było to w intencji in vitro. Wiem, to jest bez sensu. Ale kampania przeciw in vitro też. Podziwiam patriotycznych Polaków katolików: umieją sobie wynajdywać problemy z ludźmi, których bardzo nie ma. Nienawidzą Żydów, których w Polsce prawie nie ma. Nienawidzą muzułmanów, których w Polsce też prawie nie ma. I trzęsą się o zarodki, których jako ludzi jeszcze bardziej nie ma.

    Do walki z nieobecnym islamem włączył się również Kazik Staszewski. 20 lat temu śpiewał: „Rusza duchowny ze złotym krzyżem, głodny triumfu nad półksiężycem”. Teraz śpiewa: „Kalifat u bram (…) Domy wasze i żony zdobyte”. Taka ewolucja (przepraszam, jeśli tym słowem uraziłem czyjeś uczucia religijne). W teledysku do piosenki o kalifacie ma wystąpić słynny aktor John Malkovich. Fani są zachwyceni – bo jaką gwiazdą musi być Kazik, skoro robi dla niego Malkovich? Obawiam się jednak, że Malkovich nie robi tego dla Kazika. Aktor jest prawicowym fanatykiem. Gdy w Stanach zostaje wykonany głośny wyrok śmierci, wydaje wielkie przyjęcie. Nienawidzi muzułmanów. Publicznie opowiada o swoim pragnieniu mordowania propalestyńskich polityków i dziennikarzy (jak np. Robert Fisk z „The Independent”).

    Przepraszam. Chciałem odkleić się od tematów wyznaniowych, ale nie da rady. I nic dziwnego: przecież prezes Kaczyński oznajmił właśnie, że nie ma w Polsce innej nauki moralnej niż ta, którą głosi Kościół katolicki. Kiedy to usłyszałem, myślałem, że spadnę z krzesła. Z krzesła na klęcznik.

    W Polsce była i jest nauka moralna Jana Łaskiego (kalwin), Andrzeja Frycza Modrzewskiego (arianin), Andrzeja Wiszowatego (arianin), Edwarda Abramowskiego (anarchista-kooperatywista i antyklerykał), Stanisława Brzozowskiego (bardzo oryginalny myśliciel, który umarł jako katolik, ale tworzył jako marksista), Róży Luksemburg (marksistka), Tadeusza Kotarbińskiego (ateista), Marii i Stanisława Ossowskich (ateiści), Witolda Gombrowicza (agnostyk), Stanisława Lema (ateista), Leszka Kołakowskiego (postmarksistowski postliberał, antyklerykał i anty-antyklerykał zarazem), Czesława Miłosza (buddysta, katolik i swedenborgianin równocześnie).

    Więc kim według każdej z tych nauk moralnych jest prezes Kaczyński?

    Kłamcą.

    wyborcza.pl

    ZnowuSprawił

    HABERMAS O POLITYCE MERKEL WOBEC GRECJI: „NIEMCY PRZEGRALI CAŁY POLITYCZNY KAPITAŁ W JEDNĄ NOC”

    ak, 17.07.2015
    Jurgen HabermasJurgen Habermas (Wolfram Huke)

    Jeden z czołowych współczesnych intelektualistów zaatakował poczynania kanclerz Niemiec. Według filozofa grożenie Grecji wyjściem ze strefy euro pokazuje roszczenie Niemiec do bycia hegemonem w Europie.
    – Boję się, że rząd niemiecki, włącznie z socjaldemokratami, przegrał w jedną noc cały polityczny kapitał, który Niemcy gromadzili przez ostatnie pół wieku – powiedział „Guardianowi” niemiecki filozof i socjolog Jurgen Habermas, którego dzieła wpłynęły na kształt integracji europejskiej. Według intelektualisty poprzednie rządy wykazywały się „większą wrażliwością polityczną i post-narodową mentalnością”. Habermas uważa również, że grożenie Grecji wyjściem ze strefy euro po raz pierwszy otwarcie pokazało, że Niemcy roszczą sobie prawo do bycia hegemonem Europy.Kara wymierzona w rząd TsiprasaFilozof krytykuje również wyniki negocjacji między Grecją a strefą euro: – Nie mają sensu ekonomicznego przez toksyczną mieszankę reform koniecznych dla państwa i gospodarki z kolejnymi neoliberalnymi nakazami, które zupełnie zniechęcą zmęczone greckie społeczeństwo i zabiją w nim wszelką chęć do zmian – powiedział. Podkreślił też, że zmuszanie greckiego rządu do zgody na „ekonomicznie wątpliwą, przeważnie symboliczną” prywatyzację publicznych aktywów nie może być rozumiane inaczej niż jako kara wymierzona w lewicowy rząd Tsiprasa.

     

    „Europa jest w politycznej pułapce”Habermas zgadza się z opiniami choćby innego niemieckiego intelektualisty, Wolfganga Streecka, że „Europa utknęła w politycznej pułapce” przez swój federalizm, kiedyś wspierany przez samego Habermasa: – Skupiając się na unikaniu otwartego konfliktu instytucje unijne przeciwstawiają się potrzebnym inicjatywom politycznym by rozwinąć unię monetarną w unię polityczną. Jedynie liderzy rządów zrzeszeni w Radzie Europejskiej są w stanie coś zrobić, ale ściślej mówiąc to oni są tymi, którzy nie mogą nic zrobić w interesie społeczności europejskiej, ponieważ myślą przede wszystkim o elektoracie ze swojego kraju – stwierdziłJurgen Habermas urodził się 86-lata temu w Dusseldorfie. Uznawany jest za jednego z najbardziej wpływowy współczesnych intelektualistów. W swoich pismach wypowiadał się za dalszą Unii Europejskiej, jednak obecnie coraz częściej krytykuje poczynania europejskich przywódców. Znany jest również z głośnych polemik z m.in. filozofem Jacquesem Derridą, kardynałem Josefem Ratzingerem czy niemieckimi historykami o sposobie pisania o czasach nazistowskich.

    TOK FM

    habermas

    MEANDRY PIS WOKÓŁ IN VITRO. SKOŃCZY SIĘ TO WSTRZYMANIEM FINANSOWANIA TEJ METODY Z BUDŻETU

    Dominika Wielowieyska, 17.07.2015
    Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu „Stop ateizacji Polski” na Jasnej Górze, 16 czerwca 2013 r.(&Fot. Sebastian Adamus / Agencja Gazeta)

    Sprawa z in vitro – wbrew pozorom – nie jest tematem łatwym dla PiS.
    Owszem, w obecnym parlamencie, gdzie istnieje większość popierająca liberalne regulacje, partia Jarosława Kaczyńskiego pręży od dawna muskuły. Najpierw przygotowała projekt ustawy karzącej lekarzy więzieniem za stosowanie tej metody. Potem trochę spuściła z tonu i więzienie zastąpiły łagodniejsze kary. Ale też posłowie PiS wciąż zapowiadają, że gdy tylko dojdą do władzy, to ustawę zmienią i bardzo ograniczą jej działanie, np. zakażą wytwarzania i zamrażania dodatkowych zarodków, co bardzo zmniejszy skuteczność in vitro.Takie deklaracje łatwo składa się wtedy, gdy nie ma możliwości zrealizowania swoich gróźb. Sytuacja zazwyczaj się zmienia, jeśli przeprowadzenie takiej operacji staje się realne.Jarosław Kaczyński publicznie zawsze głosi, że jest za ochroną życia poczętego. Ale gdy przychodzi co do czego, to tak lawiruje, aby nie wprowadzać najbardziej drastycznych rozwiązań. Zresztą postawił na ludzi (Beata Szydło i Andrzej Duda), którzy też nie są radykałami w tej sferze i traktują sprawę czysto instrumentalnie. Głoszą rozmaite poglądy, by zdobyć poparcie Kościoła, ale to wcale nie znaczy, że zamierzają w 100 proc. realizować żądania biskupów.

    Kaczyński ponadto wie, że 70 proc. Polaków jest za legalnością in vitro i zaostrzenie przepisów w tej sprawie może mu zablokować dostęp do centrowych wyborców, bez których zwycięstwo byłoby bardzo trudne.

    To, jak lider PiS umie lawirować w tego typu sprawach światopoglądowych, mogliśmy zaobserwować w kwietniu 2007 r. Sejm odrzucił wtedy projekt zmiany konstytucji zakładający, że życie ludzkie jest „chronione od poczęcia do naturalnej śmierci”. Do przegłosowania tej zmiany dążyli Liga Polskich Rodzin oraz PiS-owski marszałek Sejmu Marek Jurek. Wydawałoby się, że cały PiS powinien za tym zagłosować, bo tyle się nasłuchaliśmy od posłów tego klubu o walce z aborcją. A tymczasem połowa klubu PiS, w tym Jarosław Kaczyński, wstrzymała się od głosu. Co w praktyce oznaczało głosowanie przeciw. I dzięki temu poprawka przepadła.

    Oczywiście prezes PiS publicznie twierdził – a jakże – że popiera zmiany. Na zamkniętym posiedzeniu klubu jednak – wedle relacji Marka Jurka – robił wszystko, by nie dopuścić do debaty. Groził posłom sankcjami i nowymi wyborami. Po głosowaniu Jurek odszedł z PiS, twierdząc, że został oszukany. Według jego relacji prezes miał go pożegnać słowami: „wariat czy agent?”. Cały prezes, cały on. Kaczyński bowiem nie jest katolickim radykałem, to nie przypadek, że w latach 90. głosił tezę, iż partia katolicka ZChN to prosta droga do dechrystianizacji Polski.

    Tak więc to, co dziś opowiadają politycy PiS, jest niepokojące i w żaden sposób nie da się wykluczyć ryzyka zmiany uchwalonej już ustawy o in vitro. Ale sądzę, że ostateczną decyzję – tak jak w sprawie poprawki konstytucyjnej – będzie podejmował Kaczyński, nie przejmując się specjalnie zapędami swoich radiomaryjnych posłów.

    Kombinacje mogą być różne. Pierwsza: PiS zaskarża całą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, a w razie gdyby wygrał wybory, będzie miał dobrą wymówkę: poczekamy, co Trybunał powie, i wtedy będziemy zmieniać ustawę. A sędziowie zazwyczaj potrzebują więcej czasu na przyjrzenie się sprawie.

    Czy partia Kaczyńskiego ustawę do Trybunału wyśle, tego jeszcze nie wiadomo. Rzeczniczka partii Elżbieta Witek powiedziała „Wyborczej”, że decyzja zapadnie dopiero wtedy, gdy prezydent Bronisław Komorowski podpisze ustawę.

    Druga opcja: PiS prawdopodobnie nie będzie miał większości. A tym samym nie będzie miał siły, by nową wersję przepisów przegłosować. Można założyć, że w nowym Sejmie będzie jeszcze ugrupowanie Pawła Kukiza, ale sam Kukiz nie jest jakimś fanatycznym wrogiem in vitro. Ten temat nie wydaje mu się specjalnie istotny. Jedyne, co budzi wątpliwości Kukiza, to refundowanie metody z pieniędzy publicznych. Ale akurat tej kwestii ustawa nie reguluje. Program finansowania może być zawarty w rozporządzeniu.

    I to Kaczyńskiemu bardzo odpowiada. Może rozłożyć ręce: no, zmienilibyśmy ustawę, ale nie ma większości. Za to niemal na pewno PiS wstrzymałby finansowanie in vitro, co oznacza, że wielu par niezamożnych nie będzie po prostu stać na tę procedurę. I to mógłby być bardzo ponury skutek zwycięstwa PiS. Ale ustawa może pozostać bez zmian, bo Kaczyński będzie głośno zapewniał, że on oczywiście goni króliczka, ale raczej nie ma ochoty, by go złapać.

    wyborcza.pl

    PIS – PO: NIE MA JAK STARY WRÓG

    Mirosław Czech, 17.07.2015
    Ewa Kopacz, Beata SzydłoEwa Kopacz, Beata Szydło (fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI, CZAREK SOKOLOWSKI)

    Platforma uczestniczy w wyścigu obietnic, przekonując nagle, że po latach chudych nadeszła pora na lata tłuste. Choć nawet PiS już zauważył, że na populizm zmniejsza się zapotrzebowanie – pisze Mirosław Czech, publicysta „Gazety Wyborczej”
    W wyborach parlamentarnych wszystko może się zdarzyć. Zarówno zwycięstwo PiS, jak i wygrana PO. Dobry wynik komitetu Pawła Kukiza i sięgnięcie po rolę głównego rozgrywającego w przyszłym parlamencie, lecz również przekroczenie jedynie „o włos” progu wyborczego i marginalizacja. Wejście do Sejmu ludowców z normalnym dla nich wynikiem 8-9 proc., jak również osiągnięcie 5-6 proc. Prześlizgnięcie się SLD do Sejmu lub wypadnięcie z niego; 7-8 proc. dla NowoczesnejPL Ryszarda Petru lub nieprzekroczenie progu wyborczego.Po wyborach rząd może utworzyć PiS, a może też powstać koalicja wszystkich przeciwko partii Jarosława Kaczyńskiego.Dla wyborców to dobra sytuacja, bo brak jednoznacznej prognozy zmusza do myślenia i przyglądania się ofertom poszczególnych ugrupowań ze szczególną uwagą. Myśleniu i przyglądaniu się sprzyjają okoliczności zewnętrzne – kryzys grecki i wznowienie przez prezydenta Francji Francois Hollande’a dyskusji o powołaniu parlamentu i rządu strefy euro. Nasze miejsce w UE i związany z tym kierunek rozwoju Polski to nowa oś sporu politycznego, która może napędzać stowarzyszenie Petru i Platformę, lecz pod warunkiem, że partia premier Ewy Kopacz zechce z tej szansy skorzystać.

    Na razie na to się nie zanosi. Szczytem marzeń PO ma być osiągnięcie ponad jednej trzeciej mandatów, by zablokować ewentualne zmiany w konstytucji, do których szykuje się PiS i by uchronić Donalda Tuska wraz z PO przed zemstą za katastrofę smoleńską.

    ***

    To strategia bez powodu defensywna i podążająca krok za PiS. I to akurat wtedy, gdy strategia PiS zaczyna się sypać, bo jego ruch do centrum zahamował ostry sprzeciw wobec ustawy o in vitro w połączeniu z głosami biskupów i katolickim wyznaniem wiary przez prezesa na Jasnej Górze podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja.

    Radykalizację wizerunku PiS wzmacnia też jego antyeuropejska retoryka, że kłopoty Grecji wynikają z przyjęcia euro, a nie z populizmu i nieodpowiedzialności jej rządów. PiS wpadł we własne sidła: jego propozycje programowe – cofnięcie reformy emerytalnej, 500 zł na każde dziecko, radykalne podniesienie kwoty wolnej od podatku – powielają działania Greków. Dlatego Beata Szydło już zapowiada, że sprawa reformy emerytalnej „musi być poprzedzona dyskusją” i dodatkowym referendum po wyborach parlamentarnych.

    Po elekcji prezydenta Kaczyński spostrzegł, że głównym problemem PiS przestała być Platforma, a stał się Kukiz jako symbol zmiany w polityce, której zapragnęła duża część Polaków. PiS zaczął mieć problem z udowodnieniem, iż jest prawdziwą, a nie farbowaną opozycją. A w takiej roli chciała go obsadzić PO, rozpisując referendum w sprawie JOW-ów i finansowania partii politycznych z budżetu. Bo PiS chce utrzymać obecny system, więc jest głównym przeciwnikiem Wielkiej Zmiany (słowa klucze tegorocznych kampanii).

    Kaczyński to niebezpieczeństwo usiłował zneutralizować żądaniem dodania w referendum pytań o emerytury i sześciolatków (celowości pytania w sprawie lasów nie rozumieją nawet w PiS). „Pozytywna odpowiedź na te pytania będzie Prawdziwą Zmianą” – brzmiało zasadnicze przesłanie PiS.

    Partyjni stratedzy zapowiedzieli również Zmianę Dobrą. Jej wcieleniem stała się Beata Szydło – kandydatka na nową premier, która powtarza główne punkty programu Andrzeja Dudy. W zabiegu tym nie chodzi tylko o to, by schować Kaczyńskiego, lecz nade wszystko, by odtworzyć główną oś podziału w polityce polskiej: PiS – Platforma. Pojedynek kobiet – „pań premier” – w którym nie ma miejsca dla Kukiza ani nikogo innego.

    Strategia jest skuteczna, premier in spe z PiS rośnie w sondażach i ciągnie partię w górę kosztem Kukiza. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, PiS osiągnie pierwszy ze swoich celów: do parlamentu wejdzie słaba reprezentacja „oburzonych” Kukiza, która zaakceptuje koalicję z PiS na jakichkolwiek warunkach.

    ***

    PO chętnie uczestniczy w „wojnie starych wrogów”, sądząc, że to najprostszy sposób odbudowy poparcia. Po zaprzysiężeniu prezydenta Dudy 6 sierpnia pojawi się dodatkowy motyw, by głosować na PO – zapobiec realizacji scenariusza „ich prezydent i ich rząd”. A na upadku Kukiza Platforma też się „pożywia”, bo 40 proc. jego zwolenników w drugiej turze wyborów prezydenckich poparło Bronisława Komorowskiego.

    Ale w realizacji tej strategii partia Kopacz zaszła zbyt daleko i gra na polu wyznaczonym przez PiS. Premier początkowo głosiła, że jej przeciwnikiem jest Kaczyński, i to z nim chciała debatować. Teraz za głównego wroga ma Szydło. Na razie to gra do bramki konkurencji, ponieważ z dwóch „pań premier” to kandydatka PiS jest bliżej ludzi i lepiej rozumie problemy zwykłych Polaków.

    Im bardziej Kopacz atakuje Szydło, tym bardziej wzmacnia jej pozycję wśród zwolenników PiS i tych, którzy nie wykluczają, że mogą oddać swój głos na PiS. I tym większą „słuchalność” uzyskuje Szydło dla kwestii, na których stara się zogniskować uwagę wyborców. Zgodnie z zawołaniem, że teraz wszystko „da się zrobić”, bo nadszedł kres okresu wyrzeczeń.

    PO uczestniczy w populistycznym wyścigu, przekonując, że po latach chudych nadeszła pora na lata tłuste. Platformie przychodzi to tym łatwiej, że ma sporo za uszami: demontaż OFE, „kreatywną księgowość” w sprawie długu publicznego i reformę emerytalną. W chwili gdy trzeba wręcz krzyczeć o niebezpieczeństwach zadłużania Polski, Platforma ma lekko zasznurowane usta. Strategia proponowana przez doradców sznuruje te usta jeszcze bardziej.

    Dzieje się to w sytuacji, gdy nawet w PiS dostrzegają, że na populizm zmniejsza się zapotrzebowanie.

    ***

    Kryzys UE wywołany polityką skrajnie populistycznego rządu greckiego zmieni strefę euro i całą Unię. Polska jest i pozostanie na uboczu tych debat, bo naszą walutą nie jest euro. Grozi nam realnie marginalizacja w Unii.

    PiS-u to nie interesuje, bo marzy o „odzyskaniu podmiotowości w polityce europejskiej względem Niemiec”, roli lidera w regionie i „skończeniu z pedagogiką wstydu” w kwestiach historycznych. Partia Kaczyńskiego zamierza rączo podążać w kierunku przeciwnym do racjonalnego oglądu potrzeb i interesów Polski oraz ewolucji sytuacji międzynarodowej.

    Nasza przyszłość w UE, zapewnienie rozwoju gospodarki oraz zabezpieczenie przewidywalnej przyszłości Polakom – to powinny być zasadnicze tematy kampanii parlamentarnej. Ludzie wiedzą, od czego zależy ich dobrobyt. Członkostwo Polski w UE popiera przytłaczająca większość Polaków, bo ma świadomość korzyści, jakie dzięki temu uzyskaliśmy i uzyskiwać możemy w dalszym ciągu. Również młodzi nie widzą innego świata poza UE.

    Warto pamiętać, że Polacy stracili chęć do wprowadzenia euro, bo to PO im wytłumaczyła, że można z tym poczekać, aż strefa euro się zreformuje i ustabilizuje. Pociąg strefy euro jednak jedzie bez czekania na Polskę.

    Kampania wyborcza nie jest dobrym momentem na edukowanie społeczeństwa oraz debatowanie o skomplikowanych racjach politycznych i gospodarczych. Czasy mamy jednak wyjątkowe i wygra ten, kto zaproponuje Polakom otwartą rozmowę na tematy naprawdę ważne. I przedstawi realistyczną ofertę rozwoju kraju bez uciekania się do populizmu.

    wyborcza.pl

    nieMaJak

    PO ZAPRASZA POLAKÓW DO WSPÓŁTWORZENIA NOWEGO PROGRAMU

    mkd, PAP, 17.07.2015

     

    Platforma uruchomiła stronę pytamyobywateli.pl, na której wyborcy mogą zgłaszać swe propozycje. Program, z którym ugrupowanie pójdzie do październikowych wyborów parlamentarnych, ma być gotowy na początku września.
    pytamyobywateli.plpytamyobywateli.pl (pytamyobywateli.pl)

     

    Rzeczniczka sztabu wyborczego PO Joanna Mucha przypomniała, że w czerwcu Platforma powołała 10 zespołów, które przygotują nowy program tej partii.

    – Wszystkie te zespoły pracują, aby stworzyć najlepszy możliwy program. Trwają prace eksperckie, wyliczenia, ale to, na czym nam niezwykle zależy, to konsultacja z wszystkimi Polakami albo z dużą grupą Polaków. I dlatego poza tym, że pytamy ekspertów, badamy poprzez nasze wyliczenia różnego rodzaju propozycje, bardzo nam zależy na informacji zwrotnej ze strony Polaków – mówiła posłanka. – Dlatego też Platforma uruchomiła stronę internetową pytamyobywateli.pl – dodała

    – Bardzo nam zależy na tym, żeby Polacy mieli szansę wypowiedzieć się poprzez tę stronę internetową – zaznaczyła Mucha.

    „Razem zmieniajmy Polskę”

    Witryna pytamyobywateli.pl już działa. Stronę główną opatrzono zdjęciem premier Ewy Kopacz z jednej z jej niedawnych podróży do Polsce.

    „Pracujemy nad nowym programem wyborczym. Mamy pomysły na dobrą zmianę dla Was, dla naszego kraju. Chcemy je z wami przedyskutować, dowiedzieć się, co o nich sądzicie. Chcemy także usłyszeć, jakie rozwiązania Wy proponujecie. I dlatego stworzyliśmy tę stronę. Tu możecie skomentować nasze pomysły, przedyskutować je. Tutaj możecie też przekazać nam Wasze propozycje. Razem zmieniajmy Polskę!” – głosi zachęta na portalu.

    10 zespołów – 10 podstron

    Witryna składa się z 10 podstron, które odpowiadają zagadnieniom, nad którymi pracują zespoły programowe Platformy.

    Są to: bezpieczna Polska i bezpieczni obywatele, edukacja i kultura, gospodarka, polityka miejska, polityka senioralna, polityka zagraniczna i europejska, program dla młodych, polityka rodzinna, rozwój obszarów wiejskich i małych miast oraz zdrowie.

    Prywatyzacja służby zdrowia i zmniejszenie diet poselskich

    Propozycje nowych rozwiązań programowych można zgłaszać zarówno na podstronach, jak i na stronie głównej. Internauci, którzy odwiedzą pytamyobywateli.pl, mają też możliwość komentowania umieszczanych wcześniej postulatów.

    Pierwsze wpisy już są – dotyczą m.in. legalizacji miękkich narkotyków, związków partnerskich, prywatyzacji służby zdrowia, bardziej dostępnych żłobków i przedszkoli, bardziej dostępnych leków, zmniejszenia klas w szkołach do 15 uczniów, e-referendów lokalnych, a także zmniejszenia diet i uposażeń parlamentarzystów oraz członków rządu.

    Zespołami, które PO powołała w czerwcu, kierują: szef MON Tomasz Siemoniak (bezpieczna Polska i bezpieczni obywatele); posłanka Zofia Ławrynowicz (edukacja i kultura); europoseł Janusz Lewandowski (gospodarka); prezydent Łodzi Hanna Zdanowska (polityka miejska); posłanka Elżbieta Achinger (polityka senioralna); wiceszef MSZ ds. europejskich Rafał Trzaskowski (polityka zagraniczna i europejska); posłanka Agnieszka Pomaska (program dla młodych); wiceszefowa MEN Urszula Augustyn (polityka rodzinna); marszałek woj. małopolskiego Marek Sowa (rozwój obszarów wiejskich i małych miast) oraz minister zdrowia Marian Zembala (zdrowie).

    gazeta.pl

    Dodaj komentarz