RSS
 

MamPrawoWiedzieć.pl

 

Mają 300 tys. zł rocznie i 8 laptopów od Norwegów. Kulisy powstania portalu, który dostarczył „haków” na Dudę

Tomasz Molga
18.05.2015
Róża Rzeplińska, rozczarowana słowotokiem polityków założyła portal dokumentujący ich obietnice i poglądy.
Róża Rzeplińska, rozczarowana słowotokiem polityków założyła portal dokumentujący ich obietnice i poglądy. • YouTube.com / Gazeta.pl

Ten moment kiedy Komorowski wyciąga Dudzie niewygodne poglądy… Jak mówi Róża Rzeplińska, założycielka serwisu MamPrawoWiedziec.pl, wkrótce potem serwery miały problem z obsłużeniem ruchu internetowego. A kilka godzin później portal padł już ofiarą hakerów. Ktoś włamał się na strony podmienił zdjęcia kandydatów. W poniedziałek rano strona ponownie działała, ale w okrojonej wersji.

Paradoksalnie Komorowski zrobił to, co mógłby zrobić przeciętny Kowalski-wyborca. Wszedł na MamPrawoWiedzieć.plsprawdził poglądy Andrzeja Dudy i udowodnił, że kandydat na urząd prezydencki plącze się w obietnicach. Dziś mizdrzy się do górników. Jeszcze kilka miesięcy temu opowiadał się za wprowadzeniem przez Parlament Europejski bardziej restrykcyjnych limitów emisji CO2 i szkodliwych pyłów. A to przecież czarny sen dla zarządzających kopalniami. Jeśli nie będzie elektrowni opalanych węglem nie będzie też pracy dla górników.

Kto dostarczył zabójczej broni Komorowskiemu? Jesienią ubiegłego roku Andrzej Duda, osobiści wypełnił i wysłał mailem ankietę o swoich poglądach dla portalu MamPrawoWiedzieć.pl. Czy wtedy był szczery, a teraz zmienił poglądy, a może obieca każdemu wszystko, byleby tylko wprowadzić się na 5 lat do Pałacu Prezydenckiego? Nieważne, tak czy inaczej, wychwycą to organizacje typu watchdog. Obserwują obietnice i poczynania polityków, a następnie prezentują wyborcom. W ten sposób Mam prawo wiedzieć stał się prawdziwym zwycięzcą debaty prezydenckiej.

Etnolog z zacięciem politycznym
Róża Rzeplińska ma 38 lat, trójkę dzieci i skończyła etnologię. – Pamiętam wybory w 2005 roku. Pracowałam przy forum organizacji obywatelskich. Ze znajomymi doszliśmy do wniosku, że głupio byłoby, gdyby o decyzjach wyborców miały przesadzić tylko niebieskie koszule i żółte krawaty. Tak mówiliśmy o wyborczych bilbordach. W mediach dyskutowano tylko o tym, kto lepiej na nich wygląda. Nie mieliśmy pojęcia, kim są kandydaci. Jak wyborca miałby podjąć decyzję zgodną z własnymi przekonaniami decyzji nad urną będzie trudne – wspomina.

Wkrótce potem założyła Stowarzysznie 61 od Art. 61 w Konstytucji RP mówiącego, że „obywatel ma prawo do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”. Do tworzenia bady danych o poglądach polityków zainspirował ja Kuba Wygnański, znany socjolog i twórca organizacji pozarządowych. Nie mieliśmy narzędzi – programów, strony internetowej, nic. Zaczęliśmy powoli te dane zbierać, założyliśmy stowarzyszenie. Rok później powstał serwis MamPrawoWiedziec.pl.

Wyścig prezydencki to także zawody w obiecywaniu
Wyścig prezydencki to także zawody w obiecywaniu•MamPrawoWiedziec.pl

Studenci i darowane laptopy
Sztab PiS byłby zdruzgotany, widząc kto dostarczył haka na Dudę. MamPrawoWiedzieć.pl zatrudnia 8 osób, ale w tym jest kilku studentów na zleceniach. Warszawskie biuro ma wprawdzie 200 m2, ale dzielone jest z kilkoma organizacjami. W tym samym miejscu mają też próby aktorzy amatorzy. Ostatnio jednak portal miał spory zastrzyk „kapitału” – 8 laptopów firmy Dell przekazano w ramach dofinansowania projektów związanych z społeczeństwem obywatelskim. Żaden full wypas, zwykłe korporacyjne „lapki”.

Kto daje pieniądze? Ten zakup sfinansowali Norwedzy z tak zwanego Norweskiego Mechanizmu Finansowego. To fundusz, który Norwegia stworzyła w zamian za profity korzystania ze wspólnego rynku EU. Choć sama nie jest w Unii, należy do krajów stowarzyszonych gospodarczo. Kiedy 11 lat temu do Unii weszły nowe państwa członkowskie, w tym Polska. Uprzejmi Norwegowie poczuli się w obowiązku sprezentowania nam 281 mln euro. Podobnie zresztą zrobiły Szwajcaria, Islandia i Liechtenstein. Wcześniej MamPrawoWiedzieć.pl był finansowany przez amerykański Fund Seed Trust, również wspiera działalność organizacji proobywatelskich. Roczny budżet portalu 300 tys. zł.

Może to zawiłe, ale dzięki tym pieniądzom wiemy teraz, że Andrzej Duda złożył w tej kampanii dokładnie 55 obietnic, najwięcej z dziedzin „gospodarka” i „energetyka” oraz „przedsiębiorczość”. Bronisław Komorowski, bardziej powściągliwy w rzucaniu kiełbasą wyborczą – 33 (odpowiednio: „polityka rodzinna” i „obronność”). Rzeplińska wyjaśnia, że informacje o obietnicach pochodzą z monitoringu wypowiedzi kandydatów w mediach, Twittera, Facebooka. Czasem cytat podeśle wprost ze spotkania wyborczego aktywista terenowy albo zwykły widz. Wystarczyło, że Duda ogłosił obniżkę podatków dla mikrofirm i już ktoś skrzętnie notuje. Kto, komu, ile. Z Komorowskim tak samo: „Zgłoszę ustawę ułatwiającą współpracę nauki i biznesu” powiedział i już ma jedną obietnicę więcej.

– Wybory to jakby rozmowa kwalifikacyjna polityka z wyborcą. Przecież wybierając kogoś na cztery czy pięć lat, zatrudniamy osoby, które będą zarabiały pieniądze płynące z naszych podatków. Wypadałoby jakoś podsumować polityka, co obiecywał, a z czego się faktycznie wywiązał. Jeśli pozostaniemy wyborczymi leniami, posłowie i senatorowie nie nauczą się traktować nas poważnie – mówi Rzeplińska.

Bez kompetencji, bez angielskiego
A polscy politycy plotą co popadnie. W wyborach do Parlamentu Europejskiego wyszło na jaw, że wielu przyszłych europosłów z ankiet dowiadywało się nad czym właściwie będą w przyszłości głosować. A nie nad 6-latkami w polskich szkołach, ani finansowaniu in vitro o czym sporo się mówiło w poprzedniej kampanii. Rzeplińska: – Aby porównać poglądy kandydatów wraz z ekspertami (od Fundacji helsińskiej po Instytut Sobieskiego) opracowaliśmy ankietę związaną z tematami, którymi Unia Europejska będzie żyła w ciągu najbliższych lat.

Większość ankiet kandydaci na eurodeputowanych wypełniali, na raty, przez wiele dni. – Zajęło mi to 100 minut pracy! – skomentował jeden z nich trudne pytania. Okazało się też, że jedna trzecia kandydatów nie zna angielskiego. „Do polityki idzie się po wypłatę, a nie po to by służyć społeczeństwu” podsumowuje portal.

Mimo rekordu oglądalności Róża Rzeplińska nie jest zadowolona z przypadkowej promocji portalu. – Nie chcemy być politycznym Pudelkiem, wyciągającym na jaw afery i brudy. Żałuję, że naszą ankietą posłużono się w walce politycznej. Mam nadzieję, że mimo to kandydaci pozostaną szczerzy w swoich wypowiedziach – kończy.

naTemat.pl

Sprawdzamy kwestionariusz Dudy dla MamPrawoWiedziec.pl. Jak kandydat PiS odpowiadał na pytania o rolnictwo i górnictwo?

mf, 18.05.2015
Debata prezydencka Duda - KomorowskiDebata prezydencka Duda – Komorowski (Fot. TVP)

Bronisław Komorowski podczas debaty zaskoczył kandydata PiS – przywołał jego własne odpowiedzi na pytania zadane mu w 2014 r. przez serwis MamPrawoWiedziec.pl. Andrzej Duda błyskawicznie wyparł się przypisywanych mu opinii. Sprawdziliśmy, kto miał rację. I nie ma wątpliwości: prezydent pokazał autentyczne odpowiedzi Dudy.

Moment, w którym Bronisław Komorowski wręczył Andrzejowi Dudzie kartkę z wydrukiem jego odpowiedzi na kwestionariusz wyborczy MamPrawoWiedziec.pl z 2014 r., to jeden z częściej omawianych fragmentów niedzielnej debaty. Zdaniem wielu komentatorów Komorowski bardzo celnie uderzył w ten sposób w swojego kontrkandydata, pokazując, że ten jeszcze rok temu prezentował poglądy sprzeczne z interesami polskiego rolnictwa i polskiego górnictwa.

Z drugiej strony sam Duda wypierał się słów, które przypisywał mu prezydent. Postanowiliśmy sprawdzić, jak było naprawdę. Sięgnęliśmy więc do źródła, czyli kwestionariuszy MamPrawoWiedziec.pl. Co z nich wynika?

Ankieta Dudy wśród 420 kwestionariuszy kandydatów do europarlamentu

fot. MamPrawoWiedziec.pl

- To, co przeczytał Komorowski podczas debaty, to są dwa cytaty z naszych pytań zamkniętych. I rzeczywiście – dokładnie takich odpowiedzi udzielił Andrzej Duda. Po pierwsze, wybrał odpowiedź mówiącą, że rolnictwo jest jak inne gałęzie gospodarki i trzeba odchodzić stopniowo od wspólnej polityki rolnej. Po drugie, rzeczywiście powiedział, że Unia Europejska powinna ustalić bardziej restrykcyjne limity emisji gazów cieplarnianych i pyłów – tłumaczy Anna Ścisłowska z MamPrawoWiedziec.pl.

fot. MamPrawoWiedziec.pl

Jej słowa znajdują potwierdzenie w ankietach, które są dostępne w serwisie - każdy może na własne oczy zobaczyć, jakich odpowiedzi udzielił Duda w kwietniu 2014 r., gdy MamPrawoWiedziec.pl realizowało swoją ankietę wśród kandydatów na europarlamentarzystów.

- Zaproszenia do wypełnienia kwestionariusza wysłaliśmy do wszystkich kandydatów, których adresy mailowe udało się nam ustalić. Uzyskaliśmy 420 odpowiedzi. 24 osoby spośród tych, które nam odpisały, dostały się do Parlamentu Europejskiego – mówi Ścisłowska.

Niespójne odpowiedzi Dudy

Nie wszystkich zadowala jednak samo potwierdzenie faktu, że Duda naprawdę powiedział to, co cytował w czasie debaty Komorowski. W sieci pojawiły się głosy, że wypowiedzi te były „wyrwane z kontekstu”, bo w przypadku tych samych zagadnień (górnictwa i rolnictwa) w innych miejscach ankiety MamPrawoWiedziec.pl Duda wypowiadał się zupełnie inaczej.

Ścisłowska po części zgadza się z takimi głosami. – Jeśli przeczytamy cały kwestionariusz, zauważymy, że mimo iż w cytowanym przez prezydenta pytaniu Duda wskazał, że trzeba odchodzić od wspólnej polityki rolnej, to w innym pytaniu nie zgodził się np. ze stwierdzeniem, że należy stopniowo zmniejszać czy likwidować dopłaty dla rolników – zauważa ekspertka. – Jeśli ktoś chce wejść w te szczegóły i przeanalizować całość, zauważy z pewnością pewną niespójność odpowiedzi Dudy – dodaje.

Jej zdaniem podobne wątpliwości można mieć, jeśli przejrzy się dokładnie wszystkie odpowiedzi Dudy na pytania z działu energetyki. – Z jednej strony mamy zgodę na bardziej restrykcyjne limity emisji gazów cieplarnianych, z drugiej Duda odpowiada np., że w ramach zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Unia Europejska powinna lepiej wykorzystywać zasoby energetyczne, które posiada, czyli głównie węgiel – mówi Ścisłowska.

Każdy kandydat sam wypełniał swoją ankietę

Skąd mogą pochodzić niespójności w odpowiedziach Andrzeja Dudy? Ekspertka MamPrawoWiedziec.pl odrzuca oskarżenia o to, że mogą być one wynikiem błędu ankietera. Dlaczego? Bo żadnego ankietera nie było. – To była ankieta elektroniczna. System działa tak, że kandydaci dostają od nas e-mail z indywidualnym linkiem i kodem, który trafia tylko do kandydata, i wypełniają ankietę przez internet. Sami zaznaczają odpowiedzi. My w nie w żaden sposób nie ingerujemy – zaznacza Ścisłowska.

A może Duda mógł się po prostu pomylić? – Nie wiemy tego. Nie mamy wpływu na to, czy kandydat wypełnia kwestionariusz osobiście, czy zleca to np. swojemu asystentowi. Bardzo trudno spekulować nam na temat tego, skąd mogły się wziąć takie, a nie inne odpowiedzi – mówi Ścisłowska, dodając jednak, że już po publikacji kwestionariuszy każdy z kandydatów miał 24 godziny na poprawienie swoich odpowiedzi.

„Co poeta miał na myśli”?

Jak więc oceniać niedzielną zagrywkę Komorowskiego? Nie ma wątpliwości, że odpowiedzi Dudy nie zostały przez prezydenta wymyślone – naprawdę widnieją w zamieszczonej na stronie ankiecie. Niemniej można się zastanawiać, czy te pojedyncze opinie w pełni oddają poglądy Dudy na górnictwo i rolnictwo – i tu już trudno o pewność. Pytanie tylko, czy walczący z Dudą Komorowski ma obowiązek zajmować się tak drobiazgową analizą poglądów kandydata PiS. Zacytował te słowa, które było my wygodnie zacytować – dla jednych będzie to pewnie nieczysty chwyt, dla innych to coś, co mieści się w kampanijnych regułach gry.

- My, jako wyborcy i prowadzący serwis, nie możemy się domyślać, co poeta miał na myśli. Możemy opierać się tylko na tych odpowiedziach, które uzyskaliśmy. I te odpowiedzi, które wczoraj zostały zacytowane przez Komorowskiego, rzeczywiście zostały przez Dudę udzielone – ocenia Ścisłowska.

Pod tym adresem można zobaczyć wszystkie odpowiedzi Andrzeja Dudy na pytanie zadane mu w kwietniu 2014 r. przez MamPrawoWiedziec.pl.

 

 

gazeta.pl

Dodaj komentarz