RSS
 

Kopacz (26.05.2015)

 

Kopacz zapowiada konwencję programową na czerwiec. „Komorowski był naprawdę świetnym kandydatem na prezydenta, Platforma stała za nim murem”

mkd, 26.05.2015
Ewa KopaczEwa Kopacz (Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Premier na spotkaniu z dziennikarzami powiedziała, że zaangażowanie Platformy w kampanię było pełne i nie ma w partii dwugłosu w jej ocenie. – Platforma stała murem za Bronisławem Komorowskim – stwierdziła. Kopacz wspomniała też o rozmowach z Davidem Cameronem: – Usłyszał ode mnie bardzo zdecydowane przesłanie, że w jego polityce nie może być ruchów dyskryminujących Polaków.

 

Najwięcej emocji na spotkaniu z dziennikarzami wzbudziły wypowiedzi premier odnoszące się do oceny wyborów i kampanii prezydenckiej. Ewa Kopacz na początku pogratulowała zwycięstwa Andrzejowi Dudzie. Podziękowała także Polakom, że tak licznie udali się do urn. Szczególnie dziękowała wyborcom, którzy poparli Bronisława Komorowskiego. – To jest 8 milionów ludzi, którzy zagłosowali na naszego, dobrego kandydata. Te głosy są dla mnie szczególnie ważne i będę je pielęgnować – mówiła. Powiedziała także, że przed rządem i ugrupowaniem bardzo ciężka praca, bo każdego dnia będą zabiegać zarówno o tych, którzy poparli Komorowskiego, jak i o tych, którzy poparli Dudę.

To nie jest czas na rozliczanie kampanii

Ewa Kopacz powiedziała, że teraz nie jest czas na ocenę kampanii. Na pytanie, na kim spoczywa odpowiedzialność za nieudaną kampanię, odpowiedziała, że tylko w przypadku przegranej szuka się winnych. – Nie czas na rozliczenia – powiedziała. – Kampania przynosi codziennie różne niespodzianki, na które trzeba szybko reagować i zarządzać jej przebiegiem – tłumaczyła. Przyznała, że podczas wczorajszego spotkania zarządu Platformy nie padły żadne zarzuty w stosunku do szefa sztabu Roberta Tyszkiewicza, ani nie uznano go za winnego wyniku wyborów.

 

- Można różnie oceniać kampanię, miała swoje momenty lepsze i gorsze, ale Bronisław Komorowski był naprawdę świetnym kandydatem na prezydenta, Platforma stała za nim murem. Dlatego też nasze zaangażowanie w tę kampanię było pełne – podkreśliła Kopacz.

Zapytana o wypowiedź Marka Belki, który powiedział, że „młodzi ludzie głosowali na komedianta”, stwierdziła, że nie zna tej wypowiedzi. – Kogo miał na myśli? – zapytała dziennikarzy. – Każdy ma prawo do swojej wypowiedzi, nie znam tej wypowiedzi, więc trudno mi jest się odnieść – skwitowała.

Premier odniosła się także do słów Andrzeja Biernata, który powiedział, że Komorowski nie był tak naprawdę kandydatem Platformy. Stwierdziła, że Biernat „posypał już głowę popiołem”, a jego słowa nazwała gafą.

Jak Platforma zamierza odzyskać zaufanie wyborców?

Premier nie uniknęła pytania ani o rekonstrukcję rządu, ani o zmiany programowe w partii. Zapowiedziała, że w czerwcu odbędzie się kongres programowy, na którym zostanie przedstawiony program, z którym PO będzie szła do wyborów. – Ale zanim będzie kongres, zanim będą wybory, najważniejszą rzeczą jest być z obywatelami, którzy są skarbnicą wiedzy – podkreśliła.

Ewa Kopacz podkreśliła, że nastał czas, w którym politycy będą „uczyć się od obywateli, w jakim kierunku powinna iść ich energia podczas kolejnej kadencji”. – Ja lubię rozmawiać z ludźmi, uwielbiam rozmawiać z ludźmi – podkreśliła Ewa Kopacz.

Na pytanie, czy PO otworzy się na lewo, premier odpowiedziała: – Nie możemy zapominać o swoim elektoracie, musimy rozszerzać się na prawą i lewą stronę.

Podkreśliła, że Platforma tym różni się od innych partii, że w sprawach światopoglądowych nie narzuca dyscypliny. – Ani ustawa o in vitro, ani konwencja antyprzemocowa nie była objęta dyscypliną klubową – podkreśliła Kopacz. – Jedyny warunek: ma to być przyzwoite działanie na rzecz obywateli – dodała.

Związki partnerskie, in vitro, 40-letni staż pracy

Ewa Kopacz poinformowała o przyjętym przez Radę Ministrów projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i od osób prawnych. Przewiduje on znaczne ulgi dla zakładów pracy, które zdecydują się na organizację przyzakładowego żłobka, przedszkola lub klubiku dziecięcego i na przekazywanie dotacji rodzicom.

Premier wyraziła nadzieję, że jest to dobra wiadomość, zwłaszcza dla kobiet, które muszą wybierać między karierą zawodową a opieką nad dzieckiem.

Kopacz przekazała także informację w sprawie syryjskich uchodźców. Wczoraj na spotkaniu ministrów Piotrowskiej i Schetyny zapadła decyzja, że Polska będzie przyjmować uchodźców. Na początek samorządy przyjmą 60 rodzin z Syrii. – Prace logistyczne już trwają – powiedziała premier. Przy okazji podkreśliła rolę samorządowców i podziękowała im za współpracę przy przyjmowaniu uchodźców z Donbasu.

Na konferencji zapowiedziała też piątkową wizytę Davida Camerona w Polsce. Przyznała, że rozmawiała już z nim podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze na temat planów premiera Wlk. Brytanii dotyczących ograniczenia praw wyborczych imigrantów. – Ale usłyszał ode mnie bardzo zdecydowane przesłanie. W polityce Davida Camerona nie może być ruchów dyskryminujących Polaków. Polacy pracujący w Wlk. Brytanii to również ci, którzy budują ich PKB, i powinni być traktowani na równi z innymi – podkreślała Kopacz.

- Ubolewam, że nasz projekt nie trafił do laski marszałkowskiej – powiedziała Kopacz, odnosząc się do pytania o dzisiejsze nieprzyjęcie do porządku obrad projektu SLD. Tłumaczyła, że Platforma Obywatelska nie miała czasu na dyskusję wewnątrz partii na temat tego projektu. Podkreśliła, że nie można spraw ludzi traktować jako elementu gry wyborczej. Wyraziła też nadzieję, że po wyborach Platforma Obywatelska będzie miała okazję złożyć niejeden projekt ustawy, w tym ten dotyczący legalizacji związków partnerskich, przygotowany przez posła Dunina.

Przy okazji premier odpowiedziała na pytanie dotyczące ustawy o in vitro. – Jest procedowana w Sejmie i myślę, że jest procedowana dość prężnie. Nie zamierzam ani w jedną, ani w drugą stronę naciskać na posłów – powiedziała.

Kopacz nie chciała komentować przejęcia przez PSL projektu ustawy o 40-letnim stażu pracy jako kryterium emerytalnym. Powiedziała, że dowiedziała się o tym dziś. – O 16.30 mamy spotkanie koalicyjne. Nie znam szczegółów tej ustawy, ale myślę, że po spotkaniu koalicyjnym będę bardziej zorientowana – tłumaczyła dziennikarzom.

TOK FM

SIENKIEWICZ: Krajobraz przed bitwą

26.05.2015

W trakcie tej kampanii wyborczej okazało się, że nie istnieje żaden powszechny konsensus dotyczący spraw zasadniczych, że dla części polityków i wyborców wszystko jest względne i do możliwej zmiany

Wybory Prezydenckie 2015 wygrał kandydat Prawa i Sprawiedliwości, a przegrał kandydat Platformy Obywatelskiej. Po 10 latach PiS odniosło istotne zwycięstwo. Cokolwiek nie powiedzieć o kampanii, elektoratach, postulatach – jedno wypada i należy zrobić – pogratulować zwycięzcy i uznać, że jest teraz prezydentem Polski bez żadnego „ale”. Bo nie ma niczego bardziej niszczącego dla państwa, jak podważanie wyboru demokratycznego i udawanie, że jest „nasz” prezydent lub „nie nasz”. Byliśmy tego świadkami (i ofiarami) w przeszłości i słusznie się oburzaliśmy na takie praktyki. Przyjęcie porażki z należytą pokorą jest warunkiem podstawowym zdolności odbudowania zaufania społecznego. Zaufania dającego szansę na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

Wygrana kandydata PiS rozstrzygnęła się w okolicach pierwszej tury. To wtedy ujawnił się elektorat obywateli młodego pokolenia, którzy wypowiedzieli swoją niezgodę na status quo. To wtedy się policzyli, widząc, jak sama ich obecność w wyborach już zmieniła polską scenę polityczną. W drugiej turze, głosując w większości na Andrzeja Dudę, zapewnili mu przewagę. I to po pierwszej turze zmieniła się kampania kandydata PO, który usiłował nadgonić czas, ale i zwrócić się do elektoratu młodszej generacji, wzmacniając tylko jego sprzeciw.

Poparcie dla Bronisława Komorowskiego to prawie połowa głosujących Polaków. To ci, którzy czasami głosowali nie tyle na samego kandydata, ile dla racji, jakie reprezentował. Prawie osiem lat stabilnego rozwoju kraju, obliczalność i odpowiedzialność rządzących, umiejętność osłony Polski w sytuacjach krytycznych (światowy kryzys finansowy, Ukraina) – to kapitał nie do podważenia. I nie do zmarnowania – w przeciwnym razie cofnęlibyśmy Polskę o dekadę. Antysystemowość, jak czasami jest nazywany wynik ugrupowania Pawła Kukiza i finał wyborów prezydenckich, musi znaleźć ujście polityczne w taki sposób, by nie stało się to kosztem interesów Polski. W przeciwnym razie jej koszty dopadną zarówno „konserwatystów”, ale i „rewolucjonistów”. Sprawą nas wszystkich, którzy popierali Bronisława Komorowskiego i Platformę Obywatelską, jest dołożenie wszelkich starań, by przekonać Polaków, że PO gwarantuje odpowiedzialność za Polskę w stopniu daleko większym niż nasi konkurenci. I że nie zamykamy oczu i uszu na wyrażoną w wyborach niecierpliwość i niezgodę. Że potrafimy słuchać, wyciągać wnioski i rozmawiać. I może tej rozmowy wcześniej najbardziej zabrakło.

Na koniec jedna uwaga. Było rzeczą zdumiewającą w tych wyborach, że nagle ruszył ze wszystkich stron festiwal pomysłów na zmiany dotyczące właściwie wszystkich fundamentalnych kwestii ustrojowych. Zmiany konstytucji, systemu politycznego (nowy model finansowania partii, wybory jednomandatowe), ale też systemu podatkowego, systemu emerytalnego. Nagle, w jednej niemalże chwili, wszystkie te kwestie stały się przedmiotem debaty, jakby świat dopiero się narodził i trzeba było zaprojektować go na nowo. To się zdarza, i owszem, w państwach, które przeszły gwałtowny kryzys lub załamanie – przegraną wojnę, ekonomiczne załamanie lub uliczne rewolucje. Tymczasem Polska ma za sobą bezprzykładny w swoich dziejach rozwój i jest w Europie stawiana za wzór stabilności i prosperity. Jednak w trakcie tej kampanii wyborczej okazało się, że nie istnieje żaden powszechny konsensus dotyczący spraw zasadniczych, że dla części polityków i wyborców wszystko jest względne i do możliwej zmiany. To szczególny sygnał, który trzeba potraktować niezwykle poważnie. Oznacza on bowiem nic innego, jak brak wytworzonej ciągłości instytucjonalnej, zakorzenionej w umysłach obywateli na tyle głęboko, że co do swej istoty niepodważalnej. Przez dwadzieścia pięć lat wolnej Polski nadal nie udało się uzyskać rdzenia poglądów, czym Polska ma być w sensie ustrojowym! Bylebyśmy nie stracili przez to tego, co do tej pory było naszą dumą i znakiem rozpoznawczym: zdrowego rozsądku. Z jego utratą przyjdzie czas trudny dla wszystkich.

*Bartłomiej Sienkiewicz – dyrektor Instytutu Obywatelskiego

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

TOK FM

Sienkiewicz radzi PO: Przekonajmy Polaków, że nie zamykamy oczu i uszu na niecierpliwość i niezgodę

Jakub Noch
26.05.2015
Bartłomiej Sienkiewicz radzi Platformie Obywatelskiej otwarcie się na głos tzw. antysystemowców i przeciągnięcie ich na swoją stronę.
Bartłomiej Sienkiewicz radzi Platformie Obywatelskiej otwarcie się na głos tzw. antysystemowców i przeciągnięcie ich na swoją stronę. • Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

– Sprawą nas wszystkich, którzy popierali Bronisława Komorowskiego i Platformę Obywatelską, jest dołożenie wszelkich starań, by przekonać Polaków, że PO gwarantuje odpowiedzialność za Polskę w stopniu daleko większym niż nasi konkurenci. I że nie zamykamy oczu i uszu na wyrażoną w wyborach niecierpliwość i niezgodę – podkreślił we wtorek Bartłomiej Sienkiewicz, dyrektor Instytutu Obywatelskiego, były szef MSW.

W jego ocenie, zwycięstwo Andrzeja Dudy nad Bronisławem Komorowskim zostało rozstrzygnięte już przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Szef Instytutu Obywatelskiego łączy to też z pojawieniem się licznego grona młodych wyborców popierających rozwiązania antysystemowe, proponowane przez Pawła Kukiza.

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ

dyrektor Instytutu Obywatelskiego

To wtedy się policzyli, widząc, jak sama ich obecność w wyborach już zmieniła polską scenę polityczną. W drugiej turze, głosując w większości na Andrzeja Dudę, zapewnili mu przewagę. I to po pierwszej turze zmieniła się kampania kandydata PO, który usiłował nadgonić czas, ale i zwrócić się do elektoratu młodszej generacji, wzmacniając tylko jego sprzeciw. Czytaj więcej

Były minister spraw wewnętrznych zwraca uwagę rządzącym na konieczność docenienia tych ludzi i ich poglądów. Sienkiewicz ostrzega jednak przed tym, by nowa fala antysystemowości nie odbiła się na Polsce negatywnie. – W przeciwnym razie jej koszty dopadną zarówno konserwatystów, ale irewolucjonistów – stwierdza szef intelektualnego zaplecza PO.

– Było rzeczą zdumiewającą w tych wyborach, że nagle ruszył ze wszystkich stron festiwal pomysłów na zmiany dotyczące właściwie wszystkich fundamentalnych kwestii ustrojowych. Zmiany konstytucji, systemu politycznego (nowy model finansowania partii, wybory jednomandatowe), ale też systemu podatkowego, systemu emerytalnego. Nagle, w jednej niemalże chwili, wszystkie te kwestie stały się przedmiotem debaty, jakby świat dopiero się narodził i trzeba było zaprojektować go na nowo – tłumaczył Sienkiewicz.

Źródło: InstytutObywatelski.pl

naTemat.pl

Dodaj komentarz