RSS
 

Macierewicz ofiaruje krew Lecha Kaczyńskiego

22 sie

agnieszka kublik

Pora się bać. Taki pacjent jest ministrem obrony narodowej, który opowiadał w niedzielę o kibolach z kijami bejsbolowymi z Wojsk Obrony Terytorialnej i o polegniętych pod Smoleńskiem.

Macierewicz o aeroklubach…

Aerokluby w całym kraju będą miały swój udział we wsparciu powstających Wojsk Obrony Terytorialnej kraju. Aby tak było, aerokluby mają swoje zadanie. Może warto je przypomnieć. To jest nie tylko szkolenie pilotów szybowcowych, ale to wkrótce już będzie codzienne wsparcie, obowiązek codziennego wsparcia powstających Wojsk Obrony Terytorialnej kraju, które przecież muszą mieć także komponent lotniczy. Aerokluby w całym kraju będą miały w tym swój udział.

O Smoleńsku…

Bo ta ofiara krwi, którą oni nam dali, bo dali ją nam, ma owocować polską siłą, polską determinacją i polską gotowością do obrony ojczyzny.

Macierewicz – grafoman oralny.

Marek Raczkowski twierdzi, że „wkrótce”. Nie! One już są i czynią – zemstę.

CqZzLJyWYAAYh0W

Wiersz wspaniałego Andrzeja Bursy (ha, ha, lata 50-te).

CqaRCojWcAEUytM

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska, Smoleńsk

 

KOD ma 9 miesięcy

19 sie

Panie i panowie! KOD właśnie osiągnął wiek 9 miesięcy. A ile krwi napsuł psujom Polski. KOD nie jest jednak od dzielenia, jest od godzenia.

KOD jest od bronienia wolności, otwartości, jest od Polski przyjaznej Polakom i Innym. KOD jest za Polską naszą . Za mało w Polaku obywatela i o to walczy KOD, bądźmy ludźmi dla siebie, walczmy razem o wielkość człowieka w sobie, bo nas pomniejszają, degradują, jak dzisiaj robi PiS.

Ale KOD nie jest przeciw PiS, KOD jest przeciw małości.  Oddaję głos szefowi KOD Mateuszowi Kijowskiemu, który o powinnościach stowarzyszenia obywatelskiego przypomina.Kijowski, proszę!

1KOD

19 listopada 2015 roku, podpuszczony przez Magdę Canty, na podstawie artykułu Krzysztofa Łozińskiego, założyłem na Facebooku grupę Komitet Obrony Demokracji. Myślałem, że spotka się tam może kilkadziesiąt osób, żeby dyskutować o ważnych sprawach publicznych i wymieniać się materiałami czy informacjami. Jednak Wy zadecydowaliście inaczej.

Przychodząc do grupy domagaliście się założenia organizacji, wyjścia na ulice, wyrazistego protestu. I zrobiliście to całkiem licznie. W ciągu pierwszego weekendu przyszło Was ponad trzydzieści tysięcy. Tego nie można było zignorować.

I tak powstał KOD. Dziękuję Wam wszystkim za to, bo to ogromna przyjemność i wielki zaszczyt być z Wami. A okazja dzisiaj jest szczególna. Koło południa minęło dzisiaj równo dziewięć miesięcy od czasu, jak powstała grupa Komitet Obrony Demokracji.

Przez te dziewięć miesięcy zrobiliśmy razem naprawdę dużo. Zostaliśmy zauważeni w całym świecie. W Polsce zajęliśmy ważne miejsce i staliśmy się podmiotem, którego nie można pominąć myśląc o przyszłości kraju.

Dzisiaj KOD żyje nie tylko we wszystkich regionach, ale i w większości chyba powiatów. Nikt nie jest w stanie ogarnąć wszystkich działań i aktywności KODerek i KODerów, bo jak to w ruchu oddolnym — nikt nie jest centralnie rozliczany i niewiele jest centralnie planowanych działań.

Przed nami wybory. 27 sierpnia pierwsze wybory regionalne – w Regionie Pomorskim. 1 października ostatnie – w Regionie Małopolskim. Prawdopodobnie 29 października odbędzie się Krajowy Kongres Programowo Wyborczy. Po pierwszych dziewięciu miesiącach szybkim krokiem zbliżamy się do dorosłości. Po zakończeniu procesu wyborczego będzie można powiedzieć, że Komitet Obrony Demokracji działa w pełni demokratycznie również wewnętrznie.

A to wszystko zasługa Was, KODerek i KODerów, którzy od miesięcy angażujecie się codziennie w budowanie tej organizacji i tego ruchu społecznego. Świętujmy dzisiaj i cieszmy się, bo mimo, że KOD powstał w niesprzyjających okolicznościach to sądzę, że wielu z nas od dawna brakowało czegoś takiego i że wspólnie zbudujemy lepszą Polskę, w której będzie miejsce dla każdego i do której każdy będzie zaproszony.

Jeszcze raz dziękuję i składam serdeczne życzenia wszystkim, którzy dołączyli do KOD-u – zarówno w pierwszych dniach, jak i później. Razem zrealizujemy nasze marzenia. Jeżeli tylko pozostaniemy razem, na co bardzo liczę.

Sto lat!!!

 

KOD: „Polskie prawa to nasza sprawa”

29 lip

Dechy PiS.

Przez 3 miesiące odliczanie. 90, 89…

KOD sekundantem Komisji Europejskiej.

polskiePrawa

 

Kaczyński: nie do końca zdrowy człowiek. Co więcej, on gardzi ludźmi

21 lip

najgroźniejszy

Wojciech Pszoniak udzielił wywiadu Magdzie Jethon z portalu kod24.pl i podzielił się swoją refleksją na temat Jarosława Kaczyńskiego!

Najgroźniejszy jest Kaczyński, człowiek, dla którego kochanką, przyjacielem i najbliższą rodziną jest partia. To jest ten wyraźny, charakterystyczny jego rys, zresztą groźny w każdej dziedzinie.

Ja się boję takich ludzi, bo oni nawet jakby nie było konfliktu, to go wymyślą. Są ludzie, którzy godzą i łączą, ale są tacy, którzy dzielą. Kaczyński dzieli. Podobno on niczego nie zna i nie widział poza Polską, nie mówi żadnym obcym językiem, nie ma karty kredytowej, nie jeździ samochodem, nie ma rodziny, to jest człowiek w jakiś sposób kaleki. Jego siła bierze się z tego, że on taki właśnie jest. Kaczyński jest zaburzonym człowiekiem.

W przypadku Kaczyńskiego czuję, że to nie do końca zdrowy człowiek. Co więcej, on gardzi ludźmi, nawet swoimi, proszę zauważyć, jak traktuje prezydenta Dudę. Ostentacyjnie nie wstaje, kiedy ten wchodzi. On ma w sobie pogardę do ludzi, również do tych, a może szczególnie do tych, których wyniósł wysoko. To nie jest normalne.

pszoniak

— 

 
 

Tusk, wielkość, która tak wkurza zakompleksiałego Kaczyńskiego

16 lip

– Miło się słucha opowieści o “powrocie na białym koniu”, ale to iluzja. Tu trzeba kilku lat bardzo ciężkiej pracy wielu ludzi. Żeby odsunąć tę ekipę od władzy, opozycja musi wygrać po prostu przyszłe wybory, a nie szukać łatwych dróg na skróty – mówi Donald Tusk w rozmowie z Jerzym Baczyńskim w “Polityce”. W wywiadzie, który ukaże się jutro, przewodniczący Rady Europejskiej potwierdza, że stawi się przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Były polski premier przyznaje, że po stronie opozycji nie ma wybitnego charyzmatyka, choć jednocześnie prognozuje, że PiS nie będzie rządzić drugą kadencję.

— STAWIĘ SIĘ PRZED KOMISJĄ ŚLEDCZĄ DS. AMBER GOLD“ – Jako obywatel Rzeczpospolitej mam swoje prawa i obowiązki. Z pierwszych będę korzystał, z drugich wywiązywał. Nie ma wątpliwości, że ta komisja jest wycelowana we mnie, jej inicjatorzy nawet tego nie ukrywają. Ale niezależnie od ich intencji wynik tej konfrontacji nie będzie dla nich pozytywny. Zawsze dobrze się czułem w otwartych debatach, kiedy można było stanąć twarzą w twarz z oponentem. Niech się boją ci, którzy wzywają, bo wzywany jest pewny swych racji.
– Ale to znaczy, że raczej tak?
– Tak”.

— MIŁO SIĘ SŁUCHA OPOWIEŚCI O POWROCIE NA BIAŁYM KONIU, ALE TO ILUZJA:“Często słyszę od ludzi, żebym wracał, bo się źle dzieje. Wielu Polakom nie podoba się, że trzeba będzie żyć z rządem PiS jeszcze ponad 3 lata. Ale mój wcześniejszy powrót nie zmieni tego oczywistego faktu, jakim jest wynik wyborów sprzed 9 miesięcy. Demokracja to nie tylko prawo wyboru władzy, ale też konieczność respektowania konsekwencji swojego wyboru. Nawet cudotwórca nie zmieni nagle, z dnia na dzień, politycznej rzeczywistości, która wyłoniła się po wygranej PiS. A ja w dodatku nie jestem cudotwórcą. Fakt, bardzo trudno pogodzić się z wieloma rzeczami, które się dzisiaj w Polsce dzieją, ale nie należy poszukiwać prostej recepty. Miło się słucha opowieści o “powrocie na białym koniu”, ale to iluzja. Tu trzeba kilku lat bardzo ciężkiej pracy wielu ludzi. Żeby odsunąć tę ekipę od władzy, opozycja musi wygrać po prostu przyszłe wybory, a nie szukać łatwych dróg na skróty”.

— KONKURENCJA DLA KACZYŃSKIEGO TO PRZEDE WSZYSTKIM OPINIA PUBLICZNA I RUCHY OBYWATELSKIE“Gdyby rzeczywiście miało tak być, że mój powrót jest jedynym sposobem na odwrócenie trendu – a zbyt trzeźwo oceniam też własne możliwości, żebym w to wierzył – to by znaczyło, że PiS i Jarosław Kaczyński nie mają dzisiaj w ogóle w Polsce konkurencji. A moim zdaniem tak nie jest. Ta konkurencja to przede wszystkim opinia publiczna i spontaniczne ruchy obywatelskie. To gotowość trwania przy swoich wartościach, którą manifestuje się na różne sposoby. A to, że opozycja dzisiaj jest trochę rozbita i bez pomysłu? Cóż, ja widziałem już wiele razy takie sytuacje po przegranej, po utracie władzy. Ludzie dość długo się zbierają i wymaga to często dekompozycji i ułożenia się na nowo. Czas plus praca – to są tak naprawdę dwa warunki niezbędne do wygranej”.

— MAŁO PRAWDOPODOBNE, BY PIS MNIE NIE POPARŁO“Tu procedury są bardzo proste i jeśli miałoby dojść do głosowania, to oczywiście decyduje o tym większość, a więc głos “przeciw”, gdyby PiS się na to zdecydował, nie musiałby odegrać kluczowej roli. Byłaby to jednak dla wszystkich kłopotliwa sytuacja. Wydaje mi się jednak mało prawdopodobne, aby zdecydowali się na taką karkołomną szarżę na oczach całej Europy”.

— PIS MA TYLE, ILE MIAŁ W WYBORACH“Wiem, że 500 plus benecjentom na pewno się podoba. Czy z tego powodu podoba im się bardziej PiS? Nie sądzę, bo jak patrzę na sondaże, to PiS ma tyle, ile miał w wyborach. Pięć miesięcy po pierwszych wyborach Platforma miała w sondażach ponad 60 proc. Nic, co PiS dzisiaj w Polsce przeprowadza, nie robi na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Tylko skala buty i pazerności. Tylko to przerosło moje oczekiwania. Pojawia się jednak pytanie, czy fakt, że obecnie złotówka jest jedną z dwóch najsłabszych walut świata, a była jedną z najmocniejszych jeszcze dwa lata czy rok temu, i fakt, że giełda znika na naszych oczach, to są symptomy poważniejszego problemu, jaki Polskę czeka? Czy rządzi PiS czy ktokolwiek inny, to w Polsce żyją moje dzieci, moje wnuki, ja tu wrócę i tu będę chciał żyć i mieszkać, więc zawsze będę życzyć Polsce sukcesu, także kiedy nią rządzą moi przeciwnicy. Obawiam się jednak, że rządy PiS mogą oznaczać większe ryzyko kryzysu”.

— MAM INTUICJĘ, ŻE PIS NIE BĘDZIE RZĄDZIŁ DRUGĄ KADENCJĘ“Ja nie mam zdolności profetycznych, choć mam intuicję, że PiS nie będzie rządził drugą kadencję. Powtarzam też w Brukseli, i to już zrobiło karierę, że kiedy ludzie planują, to pan Bóg się śmieje. To dotyczy szczególnie polityków”.

— PO STRONIE OPOZYCJI NIE MA WYBITNEGO CHARYZMATYKA” – Nie jestem pewien, czy jest tam w ogóle potencjał polityczny w rozumieniu jakiejś struktury i myśli przewodniej czy ofensywnej idei politycznej. Ale bardzo dobrze. Ja właściwie całą swoją młodość przemanifestowałem, przedemonstrowałem, bo to też był sposób na lepsze życie w paskudnych czasach. Absolutnie nie czuję się uprawniony, żeby przewidywać przyszłość KOD. Natomiast we wszystkich sondażach widać, że tak naprawdę w politycznym układzie sił niewiele się zmieniło i dlatego polityczna nerwica po stronie przegranych nie jest potrzebna. Powinni jak najszybciej się z niej otrząsnąć. Bo Nowoczesna i Platforma mają dziś w sumie tyle, ile PiS. A to jest właściwie ta moja dawna duża Platforma, z czasów kiedy wygrywała. Więc jeśli chodzi o społeczne zaplecze opozycji, to nie jest tak, że są tylko gruzy. Fakt, że nie ma dzisiaj jakiegoś wybitnego charyzmatyka po stronie opozycji. Ale kiedyś był?
– No, pan był.
– Chętnie przypomnę, co o mnie pisano, kiedy jeszcze nie wiedziano, że będę wygrywał wybory. “Chłopiec w krótkich spodenkach” – to był najłagodniejszy epitet. Jakby pan powiedział 20 lat temu, że Tusk ma jakąś charyzmę, toby pana śmiechem zabili. Ja i dziś się śmieję.
– Jedną z nielicznych osób, która to wówczas mówiła, była Janka Paradowska.
– Janka? Tak. Ona tak”.

 

Jacek Fedorowicz o tym, jak być prawdziwym PiS-owcem

12 lip

CnJnI-nXYAA4As-

CnJnI-nWIAAfd8d

CnJnI-nWcAAAsnx

 
 

Komisja Wenecka dobierze się prezesowi do czterech liter. Autobiografia Kaczyńskiego

11 lip

komisjaWenecka

Komisja Wenecka śpieszy się, aby wydać opinię o nowej pisowskiej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, która faktycznie paraliżuje tę instytucję. Czyli zostalibyśmy bez Konstytucji, tylko z wolą prezesa.

Komisja Wenecka wyda opinię pod koniec tygodnia. Tak szybko dlatego, aby Komisja Europejska i Parlament Europejski mogły podjąć sankcje wobec PiS.

A muszą być, bo Jarosław Kaczyński ma jakiś plan niszczenia Polski. Chory człowiek. Zdaje się, że PiS ma jakiś taktyczny plan chachmęcenia ws. Trybunału (do czasu, gdy prezesem TK w grudniu przestanie być prof. Andrzej Rzepliński), bo oto oficjalnie Kazimierz Michał Ujazdowski, europoseł PiS, rozpowszechnia swoje słowa z treścią: „Kluczem do uzdrowienia TK jest wejście w jego skład 3 sędziów wybranych przez poprzedni Sejm i czyste reguły funkcjowania instytucji”.

CnFWAHyWEAQW3a-

A może Ujazdowski chce wyjść z PiS?

Więcej >>>

A przede wszystkim tutaj do przeczytania 12 fragmentów autobiografii Kaczyńskiego – „Porozumienie przeciw monowładzy” >>>>>

tajemniczy

 

Szydło, premier prosto z magla

04 cze

szydło

Beata Szydło wyżymała umysł i podała tę kroplę intelektualną: „Technokratyczne opinie biurokratów brukselskich nie pomogą Polakom w uzyskaniu mieszkania”.

Jaki w tym zdaniu jest sens? Czy mówi tak ktoś o zdrowych zmysłach? Gdzie przyczyna tutaj, a gdzie skutek?

Teraz rozumiem, dlaczego Polska została przyjęta do Unii Europejskiej w 1992, a może 1993 roku.

Rozumiem, że premier rządu PiS nie potrafi odpowiedzieć na wnikliwsze pytania dziennikarzy, bo po prostu ich nie rozumie.

PiS korumpuje społeczeństwo populizmem, kolejny tego akt to mieszkania+, na którt to temat wypowiedzą się ekonomiści, zdruzgocą ten kolejny fałsz.

Polska doprowadzana jest do bankructwa, mamy już upadłość polityczną. Do niedana można było się szczycić, że jest się Polakiem, że jest się prymusem, teraz posadzono Polskę w oślej ławce, gdzie za element animalny robi Szydło, która ma taka a nie inną wiedzą o dacie wstąpienia Polski do UE i wygłasza powyższe zdania, które jest niespójne, jak umysł wypowiadającej.

Ale PiS kupuje sobie czas, aby szybciej zdemolować Polskę. Czas, jak wszystko na tym świecie, jest względny. PiS przyspiesza Majdan, [powinien to wiedzieć Janukowycz Kaczyński, który ukrywa się za plecami innych na Nowogrodzkiej.

Wynotowwałem jeszcze metaforę kanibalną niejakiego Szefernakera, trolla, którego nazywam ze względu na jego walory intelektualne i estetyczne: kieszonkowym Frankensteinem. Ten kaliban (z Szeksipra) powiedział kanibalnie, że „Schetyna to przystawka Petru”.

Takie są publiczne sorty PiS. Polacy za nich drogo zapłacą. W pół roku zdedradowali nas we wszystkim, co możliwe. Ale nie wszystko kupi ciemny lud.

Więcej >>>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Waszczykowski jako Columbo będzie węszył za antysemityzmem i filoputinizmem

04 cze

msz

Witold Waszczykowski to dyplomatyczna pomyłka. Nie nazwę go – jak wybitny Polak Władysław Bartoszewski – dyplomatołkiem.

Pomyłka zabawia się w porucznika Columbo: „Znam sprawę od kilku dni, prowadzę w tej sprawie śledztwo”.

Śledztwo dotyczy działacza polonijnego w Norwegii Bogdana Kulasa, któremu Andrzej Duda miał zaszczyt przypiąć Order Odrodzenia Polski.

Kulas to antysemita i filoputinista. Duda nie wiedział, a tak lubi te odznaki przypinać, bo jedynie oprócz tego podpisuje bezprawie podsyłane mu z Wiejskiej przez akolitów prezesa.

Wystarczyło przeczytać przynależność Kulasa: partia Jedność Narodu oraz Obóz Wielkiej Polski.

Ciut mieć słuchu na język polski. Wszystko w tych słowach słychać, ale trzeba znać polską literaturę piękną i polityczna, tradycję naszą i mieć trochę oleju pod czaszką.

Za dużo wymagam od tych niezgułów. Ale nasz Columbo będzie węszył. Waszczykowski jest kompletnie pozbawiony słuchu na polski: „Nie słyszałem zachęt od Kaczyńskiego, bym się wybrał do europarlamentu”.

Strach przed prezesem, gęsia skórka, a może raczej: kacza skórka. Mówienie wprost przez zaprzeczenie – znane z filozofii i psychologii. Taką jednak codziennie ci ludzie serwują medialną „:kaczą zupę”. Pomyłki.

Więcej >>>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polityka polska

 

Kwaśniewski pytał: Chcecie wygrać wybory? To obniżcie podatki [FRAGMENT KSIĄŻKI MARKA BELKI]

26 maj

„Selfie” – to tytuł nowej książki Marka Belki, która na początku czerwca ukaże się w księgarniach. Jak zapowiada wydawnictwo Studio EMKA, motywem przewodnim jest biografia ustępującego prezesa NBP; bogata, niekonwencjonalna, a równocześnie konsekwentna, osnuta wokół dwóch pasji profesora – nauki i polityki.

Autor nie portretuje tylko siebie, ale też wiele osób, które spotkał na swojej rodzinnej, naukowej i politycznej drodze. Jak sam wyznaje, jego pasją jest “kolekcjonowanie ludzi” – znanych i nieznanych, zawsze jednak nietuzinkowych. Jednym i drugim poświęca wiele uwagi oraz ciepłego zainteresowania.

*****

Technologia doradzania Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w codziennej praktyce nie była skomplikowana. W moim przypadku polegała na tym, że na biurku w gabinecie z widokiem na kościół Wizytek lądowały pisma dotyczące spraw gospodarczych i adresowane do Prezydenta RP, które prezydent czytał, a następnie kierował do mnie z adnotacją: “Proszę o opinię” lub “Proszę o kontakt” – jeśli rzecz wymagała przedyskutowania. W tej drugiej sytuacji dzwoniłem lub uprawiałem sprint na dystansie 60 metrów, dzielących mój pokój od gabinetu Aleksandra Kwaśniewskiego. Najczęściej jednak wydawane przeze mnie opinie przybierały postać tekstową.

Od pierwszego dnia przyjąłem trzy konsekwentnie przestrzegane zasady serwisowania tych pism, co w dużej mierze wynikało z lenistwa. Po pierwsze, odpisywałem na fiszkach formatu A-5 z emblematem pałacowym, zawsze ręcznie, zawsze wiecznym piórem. Po drugie, odpisywałem krótko, maksimum półtorej strony, i konkretnie; w punktach – jak to mawiają Amerykanie: to the point. Nie były to utwory literackie. Po trzecie, odpisywałem zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą lub też informacjami pozyskanymi od ludzi mądrzejszych. Ta forma idealnie spełniała oczekiwania Aleksandra Kwaśniewskiego, tak że generalnie było miło. Z wyjątkiem momentów, kiedy robiło się niemiło.

Pierwszy bój przeżyłem zaraz na początku kariery doradcy. Ślęczałem właśnie w swoim gabinecie nad założeniami budżetowymi na rok 1997, bo założenia z reguły przygotowuje się ze znacznym wyprzedzeniem czasowym. Kiedy tak pracowałem, w głowie głowy państwa powstała myśl, z którą prezydent przyszedł najpierw do mnie, co było przyjemnym dowodem zaufania.

– Panie profesorze – zapytał – a co by było, gdybyśmy tak obniżyli podatki? Czy budżet, nad którym pan pracuje, by się zawalił?

– Absolutnie nie – odparłem zgodnie z prawdą. – Mamy akurat bardzo wysoką koniunkturę, nie wiem wprawdzie, czy to odpowiedni moment na zmniejszanie wpływów z podatków, ale budżet z pewnością to wytrzyma.

Prezydent nie powiedział ani słowa i wyszedł.

Następnego dnia wezwał premiera Cimoszewicza, ministra finansów Grzegorza Kołodkę oraz SLD-owskich hierarchów: Józefa Oleksego i Jerzego Szmajdzińskiego. O ile dobrze pamiętam, był też Marek Ungier.

– Pan profesor – Aleksander Kwaśniewski wskazał mnie dyskretnym ruchem głowy – mój doradca do spraw ekonomicznych jest zdania, że obniżenie podatków nie wyrządzi budżetowi znaczącej krzywdy. Zapadła grobowa cisza, ale prezydent nie pozwolił jej trwać zbyt długo.

– Chcecie wygrać wybory w przyszłym roku? – spytał i tradycyjnie, nie czekając na odpowiedź, dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu – Chcecie. To obniżcie podatki.

Nie zapomnę wyrazu twarzy szefów rządu, które stężały z wyjątkiem oczu, ale i w nich z pewnością nie błyskały refleksy sympatii do mnie. Raczej czegoś absolutnie odwrotnego. Dzień wcześniej panowie Cimoszewicz i Kołodko walczyli jak lwy w Sejmie, zaklinając Wysoką Izbę, że obniżenie podatku oznaczać będzie apokalipsę finansów publicznych, upadek budżetu i pełną katastrofę.

Ale taka jest polityka. Stawki podatku dochodowego od osób fizycznych – z angielskiego Personal Income Tax, czyli w skrócie PIT – zostały ustalone na początku lat dziewięćdziesiątych, jeszcze przez Marka Dąbrowskiego, zastępcę Leszka Balcerowicza: na poziomie progów 20, 30 i 40 procent. Potem rząd podniósł je o parę punktów z powodu kryzysu, a teraz miałby je obniżyć do poprzednich pułapów, aby zyskać dla SLD przychylność elektoratu. Z prezydentem nie było dyskusji. Sporządzono autopoprawkę budżetową, ale – jak już obniżać, to obniżać spektakularnie – uradzono, że najniższy próg zjedzie z 21 procent do 19. Parę dni później, a może nawet następnego dnia, rząd pomaszerował z autopoprawką do Sejmu. Nie wiem i chyba nie bardzo chciałbym wiedzieć, jakie myśli dedykowali mi wtedy Włodek Cimoszewicz i Grzesiek Kołodko. Ważne, że później współpracowało nam się bardzo dobrze i do dziś mamy relacje nieopodatkowane tamtym wydarzeniem.

Marek Belka SELFIE
Copyright © Maria i Piotr Belka
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2016

Za: 300polityka.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Notatki o polityce